Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio nieprzeczytane
Autor Wiadomość
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37774
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 12 Wrzeœśnia 2025, 10:14   

W cieniu błyskawic - Brian McClellan

Wpadło z przypadku w Storytelu. Wytrwałem 1/4. Naiwna, nudna młodzieżówka. Raczej marny język, pensjonarska narracja. Tani, śmieciowy produkcyjniak. Typowa Fabryka Słów.

Jedyny jasny punkt to lektor, Marcin Popczyński.
1/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37774
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 16 Wrzeœśnia 2025, 09:46   

Silos - Hugh Howey

Po pierwsze, post-apo jest bardzo umowne. Autor po prostu potrzebował byle pretekstu by odciąć amerykańskie mini-miasteczko od reszty świata. Bo wszystko co się tam dzieje, to taka amerykańska obyczajówka, powolna nudna, z papierowymi bohaterami czasem nawet udającymi trzeci wymiar w miarę zgrabnie, ale nic tu się kupy nie trzyma. Ten Silos jest tak kompletnie i dogłębnie urządzony po głupiemu jak tylko można. To by kilku miesięcy nie wytrzymało, nie mówiąc o pokoleniach. Po drugie fabuła podąża wbrew wszelkiej logice, ludzie ze sobą nie rozmawiają, niczego nie wyjaśniają (para jest szczerze zakochana i bliska sobie, kobieta od miesięcy, jak nie od lat jest czymś zafascynowana, w związku z tym podejmuje kroki które muszą skończyć się samobójstwem, a mąż mówi bez protestu "ok" i do końca nie ma pojęcia co ją tak pochłonęło by się zabić - i tak jest na okrągło, w każdym aspekcie), nie wiadomo po co i dlaczego robią różne rzeczy. Przeczytałem cirka 200 stron i uznałem, że dosyć, szkoda życia.

Warsztat literacki na poziomie najniższym akceptowalnym, takie licealne wypracowanie z problemami w konstrukcji w zasadzie wszystkiego; problemami raczej niewielkimi, ale za to licznymi.

Dostałem z przypadku, trochę mnie ciekawiło więc nie narzekałem, ale mimo to przeleżał 10 lat z okładem na półce. I może szkoda, wtedy być może bardziej by mi podszedł. Dziś uznałem za stratę czasu. Rzecz dla nastolatków, gdy logika przyczynowo-skutkowa jest najmniej ważna, i umiejętności literackie też niespecjalnie.

W sumie trociny.
3//10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
bio 
Kolega Dąbczak


Posty: 754
Skąd: Dorzecze Wilgi
Wysłany: 24 Wrzeœśnia 2025, 14:11   

Generacje Noama Josephidesa wydawały się obiecującą lekturą, bowiem motyw arki kosmicznej należy do mych ulubionych. Spotkało mnie wielkie rozczarowanie i skończyłem lekturę po 30 stronach. Książka ma świetne opinie niestety, co więcej świadczy o opiniodawcach niż o lekturze. Dostała jakieś pośledni nagrody, którymi wydawca ( Rebis) się w kulawości tego dzieła podpiera. okropny styl, pensjonarski i manieryczny odrzuca od pierwszych stron i stało się dla mnie jasne, że w ten sposób nie da się napisać pasjonującej fabuły na obiecywane tematy. Szkoda pieniędzy i straconych nadziei.
_________________
Czy pogoda, czy słoneczko, dzieci w tańcu się zakręcą. Wychowawca z długim kijem nigdy dziecka nie uderzy. Raz, dwa, raz, dwa. Już odgruzowany plac jest.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37774
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 11 Marca 2026, 10:43   

Dziś dwie sztuki.

W połowie drogi - Bohdan Petecki

Podbój układu słonecznego, Mars, katastrofa, kontakt, jakieś wzorowanie się na 2001: Odysei kosmicznej i podobnych. Do tego taki sobie warsztat, naiwny w narracji i dialogach, trochę banałów silących się na głęboką filozofię, otoczenie techniczne mocno się zestarzało, fizyka bywa zabawna. Tyle ogarnąłem na etapie 1/5 tekstu i stwierdziłem, że kompletnie nie interesuje mnie co będzie dalej. Porzuciłem. Niemniej jakiś archeolog, fan starzyzny, może tu znaleźć coś dla siebie.

4/10

Miasto twarzy - Jan Witold Suliga

Po pięćdziesięciu stronach (ok 10%) fenomenalnej, zjawiskowej, esencjonalnej grafomanii porzuciłem bez żalu. Rzecz stała na półce 30 lat kusząc pewną mistyczną tajemnicą, ale czemuś w okolicy niezmiennie było o niej cicho. Nie bez przyczyny.

2/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37774
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 24 Marca 2026, 08:37   

Fale wojny - Steven Pressfield

"Polowanie na Rommla" zbudowało we mnie obraz autora obdarzonego lekkim, zręcznym piórem, z umiejętnością prowadzenia wartkiej, naturalnej narracji. Z chęcią więc sięgnąłem po "Fale wojny"; historia wojny peloponeskiej w sprawnym warsztacie, co może być sympatyczniejszego? No i spotkało mnie rozczarowanie. Wydaje się, że to nie jest zła książka, ale odebrałem ją zupełnie inaczej niż "Polowanie...". Ulotniła się gdzieś cała energia, naturalność, pozostała mozolna, mocno teatralna opowieść, rozciągnięta i nudna. Z aurą bliższą starożytnym eposom niż współczesnej powieści. Męcząc się przy lekturze dotarłem gdzieś do jednej piątej tekstu i stwierdziłem, że za stary jestem by marnować czas na lektury, które nie przynoszą niczego prócz znoju. I przestałem.

Niekoniecznie to zła pozycja, bardziej nietrafiona w moją wrażliwość, może to nie był dobry czas. Trudno mi ją polecać, ale ktoś zainteresowany historią starożytnej Grecji, może po nią sięgnąć, jest jakaś szansa, że odbierze ją lepiej.
5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37774
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 30 Kwietnia 2026, 10:00   

Cień utraconego świata - James Islington

Porzuciłem po godzinie słuchania, co mam za szaleńczy wynik. Książka dla dzieci. Dalsze analizy są całkowicie zbędne.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37774
Skąd: Sandomierz
Wysłany: Wczoraj 9:32   

Finch - Jeff VanderMeer

Na początek oświadczenie. Być może jestem uprzedzony, a to jest świetna powieść, jednak wszystkie dotychczasowe kontakty z pisarstwem tego pana były bolesne. Chętnie bym o nim zapomniał i nigdy nie wracał, ale obiecałem sobie przynajmniej próbować każdego tomu Uczty Wyobraźni. Niestety VanderMeera tam pełno.

Dałem radę przetrwać jakąś jedną trzecią tekstu, może odrobinę więcej. Trwało to miesiąc z hakiem, każde kolejne kilkadziesiąt stron było przykładem bezprzykładnego samozaparcia. VanderMerr opanował niezwykłą sztukę niewzbudzania zainteresowania. W czasie lektury wielokrotnie musiałem wracać do już przeczytanego tekstu, bo nie miałem pojęcia o czym była mowa w kilku ostatnich akapitach, mój umysł podążał w różnych kierunkach, ale nie śledził tego co widzą oczy. Jest to proza wybitnie monotonna, bezbarwna, ze sztucznymi, niewiarygodnymi bohaterami. Ich losy, problemy, kompletnie mi zwisały.

Osobnym aspektem jest kuriozalna koncepcja umieszczenia fabuły kryminalnej, z założenia logicznej, dedukcyjnej, w świecie bez logiki, gdzie następstwa przyczynowo-skutkowe nie istnieją, gdzie cokolwiek może wynikać z czegokolwiek. Być może się mylę i po przeczytaniu całości wszystko pięknie by się domknęło ogromną klamrą, a wszyściusieńkie elementy wskoczyłyby na należne im miejsca, tworząc przepiękną mandalę. Być może. Tyle że kompletnie w to nie wierzę.

Stricte warsztatowo raczej nie ma się do czego przyczepić. Jest ok, żadnych cudów, ale ok. Trochę może nadużywa równoważników zdań.
2/10 (dodatkowy punkt za przyzwoity język)
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group