 |
|
 |
|
Ostatnio czytane |
| Autor |
Wiadomość |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37790 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 5 Czerwca 2026, 09:34
|
|
|
Ulica Szpiegów - Mick Herron
Nie będę się rozpisywał, bo to już czwarty tom i musiałbym się powtarzać. W zasadzie nic się nie zmienia. Dalej jest jędrnie, zgrabnie, wiarygodnie, z wciągającą, dynamiczną akcją. Z jednej strony bardzo na serio, emocjonalnie, ale jednocześnie ze świetnym humorem. W tle komentarz polityczno-społeczny, a Lamb pozostaje Lambem.
Co rzadko spotykane, seria nawet odrobinę nie zniża lotów. Będzie kontynuowane.
"Gdy kota nie ma, zwykł mawiać Lamb, myszy zaczynają popierdywać o wolności i demokracji. Potem kot wraca w czołgu."
8/10 |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
|
|
|
 |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37790 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 8 Czerwca 2026, 12:26
|
|
|
Średniowiecze w liczbach - Kamil Janicki
Pozycja skupiona na detalach zwykle pomijanych w rozmaitych pozycjach historycznych. Ile płacono, jak to się realnie ma w dzisiejszych porównaniach, ile jedzono kalorii i skąd, jak liczono i czym, jak działała logika czasu i kalendarza, czemu dwustutysięczne armie to mit, z jaką prędkością podróżowano, jak wyglądało przekazywanie informacji i ile książek powstawało i kiedy, itd., itp. Rzecz podzielona na sensowne segmenty, w których wokół kluczowych danych budowana jest narracja. Tytuł trochę przekłamuje, bo nie o samych liczbach tu mowa. Np. mamy temat dotyczący rozumienia związków i pojmowania małżeństwa, podejścia do higieny, czystości ciała, głupocie ekscytacji relikwiami czy różnice w widzeniu świata w stosunku do dzisiejszego "Kowalskiego".
Jakąś bolączką, ale chyba mniejszego kalibru, może być pewna encyklopedyczność pozycji, która w większej dawce zawsze nuży, ale to chyba trudne do uniknięcia w tak pomyślanym tomie. Na szczęście konkretne działy narracyjnie są zbudowane całkiem spoko. Doskonała, popularyzatorska pozycja.
Wysłuchałem w całkiem niezłej interpretacji Macieja Więckowskiego.
9/10 |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
| |
|
|
|
 |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37790 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 10 Czerwca 2026, 11:04
|
|
|
Auroville. Miasto z marzeń - Katarzyna Boni
Niby reportaż o projekcie społecznym, rodzaju komuny, idealnej organizacji "na życie", zbudowanej z *beep* i patyków, która chyba zdechła jak wszystkie podobne. Sam nie wiem po co to włączyłem, bo ani mnie to ciekawi, nie lubię też i nie szanuję kultury hinduskiej. Dodatkowo formuła mnie odrzuciła. Nudne to było, kolejne iterowanie tych samych prozaicznych pierdół, i dla odmiany, autorka przeplata wszystko wstawkami z głupawym hinduskim mistycyzmem i wzniosłym ideologizowaniem, a ludzie którzy wchodzili wtedy w ten temat jawią mi się jako intelektualnie upośledzeni aroganci (taka kategoria geniuszy próbujących zrobić z psa wegetarianina).
Przetrwałem jaką jedną czwartą tekstu i rzuciłem. Wysłuchiwałem w interpretacji Ewy Abart, która porządnie wykonała swoją robotę.
Meeeh.
3/10 |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
| |
|
|
|
 |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37790 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 10 Czerwca 2026, 12:03
|
|
|
Złoty wiek - John Varley
Przyszłościowcy podróżują w czasie i porywają ofiary dwudziestowiecznych katastrof lotniczych, na chwilę przed samą katastrofą. Żeby proceder pozostał niewykryty, podrzucają zastępniki trudne do odróżnienia. Oczywiście pojawiają się komplikacje, które napędzają fabułę. W efekcie dostajemy przyzwoitą przygodówkę, nawet przemyślaną, nieźle napisaną.
Nie całkiem ogarnąłem:
- po co porywali
- dlaczego mieli problem z pozostawionym artefaktem - próby "naprawy" sytuacji niosły ze sobą dramatyczne konsekwencje
- ogólną ideę przyszłej społeczności i motywów jej działania.
Autor wrzuca w koncepcję rozmaite urban legends, typu Trójkąt bermudzki, czy niemożliwość odnalezienia wraku Titanica (przyszłościowcy zassali go w całości), co akurat słabo mu wyszło, bo książka wydana 1983, a Titanica odnaleziono w 1985.
Przyzwoita, lekka, nie najgorzej obmyślana powieść, choć nie bez wad. Wydaje się, że autor nie wszystkie składowe dopasował należycie, ale idzie na to przymknąć oko.
7/10 |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
|
|
|
 |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37790 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 15 Czerwca 2026, 16:29
|
|
|
Niepełnia - Anna Kańtoch
Kańtoch dla chleba pisze zwykłe kryminały, gdzie wszystko ma ręce, nogi, logikę, kulturalną narrację, i zupełnie ładne pióro. Ale od czasu do czasu, z tyłu głowy, odzywa się ambicja, że może jednak coś prestiżowego, nietuzinkowego, wybitnego. Jaką wielką literaturę czy coś. No i wtedy powstaje Czarne albo Niepełnia.
"Niepełnia" zaczyna się jak zwyczajna obyczajówka, ewoluuje w wydawałoby się zwyczajny kryminał, by skończyć jako urban fantasy mocno nacechowane horrorem. Nie będę udawał, że zrozumiałem następstwa zdarzeń i logiczne zależności nakładających się planów rzeczywistości. Bohaterowie mi się pomieszali, przyczyny przetasowały ze skutkami, plany zazgrzytały. W efekcie nie rozumiem konstytucyjnego założenia opowieści, przy czym jestem bardzo mocno przekonany, że rozwikłanie tej zagadki niczego nowego specjalnie mi nie przyniesie, żadnego dodatkowego pożytku, że głównym zamysłem tej pozycji było skomplikowanie owej zagadki i nic więcej. Podejrzewam również, że silny pierwiastek urban fantasy/horror czyni tę zagadkę nierozwiązywalną.
Kańtoch ma warsztat i pisze zupełnie nieźle, nie do końca w mojej tonacji, ale to już przecież nie jej wina.
Sumując, lektura "Niepełni" to dla mnie czas raczej zmarnowany. Wysłuchałem w całkiem niezłej interpretacji Katarzyny Dąbrowskiej.
5/10 |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
|
|
|
 |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37790 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 18 Czerwca 2026, 11:07
|
|
|
A koń w galopie nie śpiewa... - Artur Andrus, Wojciech Zimiński
"A koń w galopie nie śpiewa..." jest z jednej strony powieścią udającą, że chce zachować pozory logiczne klasycznego kryminału, a z drugiej w otwarty sposób każdą scenę zanurzającą w piramidalnym, groteskowy braku sensu. Najbliższe skojarzenie narracyjne mam z absurdami Topora, tyle, że ten w porównaniu jest niesamowicie delikatny. Dzieło Andrusa i Zimińskiego to Topor do dziesiątej potęgi. W efekcie, coś co w małych dawkach by zachwycało, swą masą uodparnia, znieczula czytelnika i ten odbiera lekturę jako nagromadzenie bezsensownych bredni. Jedynie sporadycznie, od czasu do czasu, jakiś rodzynek, fajny koncept, ładne zdanie pobudza. Sięgnąłem bo Andrus, niestety okazało się, że to nie jest najlepszy gatunek dla tego typu poczucia humoru. W krótkich skeczach, felietonach, piosenkach, itp. absurd wybrzmiewa, działają inteligentne mechanizmy, a jednocześnie nie męczy, nie zanudza powtarzalnością. Gdybym musiał to czytać samodzielnie, odpuściłbym. Fakt, że przyswajałem w postaci audiobooka, pozwolił mi na dobrnięcie do końca. Mimo całej sympatii dla autora, czas poświęcony lekturze tej pozycji mam za niemal całkowicie zmarnowany.
Wysłuchałem w świetnej interpretacji Wojciecha Malajkata.
3/10 |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |