Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Tekst numeru 59 - głosujemy do 12 października

Wybierz dobre opowiadania
Tomasz Kołodziejczak - Nie ma mocy na docenta
25%
 25%  [ 26 ]
Agnieszka Hałas - Dom z żółtym szyldem
17%
 17%  [ 18 ]
Romuald Pawlak - Trzy Zimne Siostry
27%
 27%  [ 28 ]
Tomasz Kaczmarek - Księdza Adam diabelskie przypadki
9%
 9%  [ 10 ]
Agnieszka Jankowska - Czeski sen
11%
 11%  [ 12 ]
Konrad Budek - Ambicja
6%
 6%  [ 7 ]
Głosowań: 45
Wszystkich Głosów: 101

Autor Wiadomość
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 17 Wrzeœśnia 2010, 09:51   

Też tak uważam, ale z drugiej strony nie dziwię się, że ludzie maja dosyć :D
Pozdrawiam emowampirofobów ;P: :mrgreen:
 
 
Ceridwen 
Jaskier

Posty: 54
Skąd: Ze schowka
Wysłany: 17 Wrzeœśnia 2010, 10:09   

...z mojej strony zarzutem nie była sama obecność wampirów, ale n i e u z a s a d n i o n a obecność wampirów. Żeby nie było, zresztą to, że bohaterowie byli wampirami, nie miało wpływu na mój odbiór tekstu. Ba, ja lubię teksty o wampirach... chyba, że mamy do czynienia z tymi, które błyszczą w słońcu.
 
 
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 17 Wrzeœśnia 2010, 10:14   

To trzeba uzasadniać obecnośc wampirów? :mrgreen: powiedz to pani Meyer :D
swoją drogą ciekawe skąd wytrzasnęła to błyszczenie ;P: ale już jestem cicho, bo offtop.

ktoś tu już powiedział, o:

Cytat
Każdemu to, co lubi ;].


i odnoszę to też do autorów - każdy pisze, co mu się podoba i nikomu nic do tego. Wot.
 
 
ihan 
iHan Solo


Posty: 8626
Skąd: Tarnów-Kraków
Wysłany: 18 Wrzeœśnia 2010, 08:24   

Jankovska napisał/a
i odnoszę to też do autorów - każdy pisze, co mu się podoba i nikomu nic do tego. Wot.


Wot, najwyżej nikt nie kupi ich książek i będą musieli wydawać na własny koszt.
_________________
Boże chroń mnie przed ludźmi wykształconymi ponad swoją inteligencję.
 
 
baranek 
Wróbel galaktyki


Posty: 5606
Skąd: Toruń
Wysłany: 18 Wrzeœśnia 2010, 09:12   

ihan, co wcale nie znaczy, że Autor powinien pisać rzeczy, które mu się ni podobają, byle je sprzedać. toż w końcu nie każdy musi być Autorem.
_________________
Życie, ku*wa, jest nowelą.

"Pisze się po to, żeby było napisane" - Zygmunt Kałużyński
 
 
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 18 Wrzeœśnia 2010, 09:23   

No najwyżej nikt nie kupi :mrgreen: Ale słowo "nikt" tutaj nie pasuje - zawsze się znajdzie chociaż jeden ktoś, kto kupi. Choćby dlatego, że ktoś ma ładne zdjęcie na okladce ;P:

A poważnie - tlumaczenie się, dlaczego ktoś coś napisał i jeszcze uzasadnianie słuszności tego wyboru :? ? Ke? A już te tyrady na temat wyższości obcego w sf nad elfem w fantasy... Wysiadam i wracam do pisania yuri :mrgreen:
 
 
ihan 
iHan Solo


Posty: 8626
Skąd: Tarnów-Kraków
Wysłany: 18 Wrzeœśnia 2010, 09:42   

baranku, to prawda. Ale czytelnik ma prawo wyrazić swoje zdanie, a nie być tylko masą do sypania kasą. Nie podoba mi się robienie z wampirów łajz wzdychających do idiotycznych nastolatek. Może mi się nie podobać? A autor mimo wszystko nie pisze w nicości. Nie podoba mi się pisanie pod gusty czytelników, bo wtedy mnożą się różne Dany Browny, ale uważanie, że czytelnik ma tylko z zachwytem kupić to co szanownemu Autorowi spod klawiatury się wymsknie równie mi się nie podoba. Bo idąc tym tropem mam milczeć, gdy nagle tabunom autorów spodoba się pisać same cykle fantasy z elfami i krasnoludami (nie wiem co gorsze)? No ludzie, wtedy nie będę miała co czytać.

EDIT: i żeby zaognić, nie dyskutujemy o autorach piszących wiekopomne dzieła egzystencjalne, tylko o przeciętnych komercyjniakach, którzy raczej piszą po to, by zadowolić czytelnika, a nie wylać swoje wnętrzności na papier.
_________________
Boże chroń mnie przed ludźmi wykształconymi ponad swoją inteligencję.
 
 
Sosnechristo 
Wyduldas Napfluj


Posty: 7083
Skąd: Dziki Wschód - Białystok
Wysłany: 19 Wrzeœśnia 2010, 22:48   

ihan napisał/a
a nie wylać swoje wnętrzności na papier.


Podoba mi się to sformułowanie :)
_________________
Pink Panther Theme
Nautillius dla Domagalskiego!
 
 
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 07:55   

Ale jest jeszcze coś [ktoś?] pomiędzy Dostojewskim a Danem Brownem, prawda? :D
 
 
baranek 
Wróbel galaktyki


Posty: 5606
Skąd: Toruń
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 08:11   

Jankovska - ktoś pomiędzy Dostojewskim a Danem Brownem ;P:
_________________
Życie, ku*wa, jest nowelą.

"Pisze się po to, żeby było napisane" - Zygmunt Kałużyński
 
 
cranberry 
Dziewczyna Brighelli


Posty: 762
Skąd: Lublin/Esensja
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 08:22   

baranek napisał/a
Jankovska - ktoś pomiędzy Dostojewskim a Danem Brownem ;P:


Hehe, wyniki sprzedazy ma między Brownem a Dostojewskim? - a, to, gratulować, gratulować! I zazdrościć! :P :D
 
 
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 08:26   

może chodzi o wygląd? :D bo sprzedaży to na razie żadnej nie prowadzę :mrgreen:
 
 
cranberry 
Dziewczyna Brighelli


Posty: 762
Skąd: Lublin/Esensja
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 08:36   

Tomasz Kołodziejczak - Nie ma mocy na docenta Bardzo podabał mi się świat przedstawiony w "Pięknej i grafie" i teraz zastanawiałam się, na ile opowiadanie obroni się, MIMO że świat już znam. I broni się! Za psychologiczne demony, rolę optymizmu i za docenta, na którego nie ma mocy (to zakończenie, w którym wychodzi jego charakter!) - PUNKT

Agnieszka Hałas - Dom z żółtym szyldem Powrót Krzyczącego w Ciemności! I Vincenta Ambersa :) - znamy przecież już tę postać z opowiadań. Za obu bohaterów i klimat - zdecydowanie PUNKT.

Dwa powyższe opowiadania ex aequo jako teksty numeru. Myślałam, że Tomasz Kołodziejczak wyprzedzi w mojej ocenie charande (bo to konkurencja, że hej!), ale żmij obronił się dzielnie :D

Romuald Pawlak - Trzy Zimne Siostry Za klimat SF - PUNKT (choć ja nadal myślę... ;) No ale widać myślenie nie jest moją mocną stroną)

Tomasz Kaczmarek - Księdza Adam diabelskie przypadki Dałabym punkt, gdyby konkurencja była słabsza, ale niestety to był b.dobry numer. Więc honorowe pół punktu jedynie - za Bestię, jakoś wyjątkowo do mnie przemówiła. Ale autor strzelił sobie w nogę tytułem sugerującym humoreskę, którą ten tekst (na szczęscie!!) nie jest. Choć trochę za mało pogłębienia grozy i uzasadnienia, co w sumie Bestia od księdza (tego konkretnie) chciała.

Agnieszka Jankowska - Czeski sen
Konrad Budek - Ambicja
No niestety - dwa minusy. Zbyt chaotyczne jak dla mnie.
Ambicja ma przebłyski - głowy, demon i książę z klasą. Ale poza tym - chaos niestety.
 
 
baranek 
Wróbel galaktyki


Posty: 5606
Skąd: Toruń
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 10:25   

Jankovska napisał/a
może chodzi o wygląd?


trudno powiedzieć. nie widziałem Dostojewskiego nigdy. ;P:
_________________
Życie, ku*wa, jest nowelą.

"Pisze się po to, żeby było napisane" - Zygmunt Kałużyński
 
 
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 10:26   

Taki brodaty dziadek |P
 
 
Nina Wum 
King Kong


Posty: 840
Skąd: Warszawa
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 12:16   

Może i dziadek, ale z oka wygląda mu pięciu mackowatych pomagierów Cthulhu...na wszystkich zdjęciach jego spojrzenie jest jak studnia. Niestety, nie umiem tu wkleić obrazka. :(

Dam głos.

Nie ma mocy na docenta. Nie znałam wcześniej twórczości Kołodziejczaka. Teraz wiem, że warto to naprawić. Pasjami lubię teksty, które skłaniają szare komórki do trzeszczenia. Neologizmy sypane hojną garścią to dla mnie nie defekt, a znak, że autor umeblował swoją rzeczywistość starannie i z namysłem. Pobrzmiewa coś z Dukaja w tym docencie - ów charakterystyczny splot technologii i mitologii (wszak takie figury jak król Polski, hetman, zagończycy, Kresy -mają stałe miejsce w skarbnicy narodowych mitów). Ale jest to "Dukaj light". Trudno mi sobie wyobrazić czytelnika, który kląłby nad "Docentem..." popadłwszy w poznawczą niemoc. Idea psycholinków, która ciągnie fabułę, została wyłożona czysto i jasno. Zapożyczonych i własnych nazw autor użył tak celnie, że nie miałam kłopotu z intuicyjnym rozkminieniem ich zawartości.
A po za tym to jest świetnie napisany tekst. Plastyczny i sugestywny. Picassak w kleszczynie to widok, którego długo nie wyczyszczę z szarych zwojów. :)
Poza wszystkim, czy to nie brzmi po prostu za...iście: "pomiędzy Polską a Gehenną"?
Daję wielki, tłusty PUNKT.

Dom z żółtym szyldem.
To opowiadanie jest jak atrakcyjny, całkiem miły facet, do którego nie czuje się żadnej mięty. Fabuła poprowadzona zgodnie ze wszystkimi regułami sztuki, język
barwny i obrazowy - widać trud, który autorka włożyła w opisy. Ale ekscytacji przy czytaniu brak. Jeżeli idzie o postacie - stawiam na kolegę Ambersa, poetę z depresją. Główny (i jak widzę z komentarzy bardziej zorientowanych czytelników, flagowy) bohater wydaje mi się poskładany z mało atrakcyjnych klisz. Para się mroczną magią - no dobrze. Jest wyklęty przez społeczeństwo - no dobrze, jest "żmijowaty" -ech...okej.
Gdyby do tego nie był małomówny, szorstki w obejściu i zawsze wiedzący, co robi. Gdybyż nie skrywał pod sarkazmem zaskakująco ludzkich odruchów! Ale niestety - mamy cały komplet. Do opowieści jako takiej nie mam zastrzeżeń. No, może poza jednym, malutkim: dzielenie magii na jasną i ciemną wydaje mi się pojściem na łatwiznę.
Przy tym wszystkim tekst dobrze wchodzi; intryga zawiązana jest sensownie, a zakończenie dość wzruszające. Cóż, gdy brak chemii.

c.d.n.
_________________
www.ninawum.com
A tu moja biżuteria: https://www.etsy.com/shop...rty?ref=si_shop
 
 
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 14:14   

Mnie się dziadek Dostojewski już na wieki wieków będzie kojarzył z latającą horyzontalnie laleczką :mrgreen: więc w sumie pewne podobieństwo jest ;P:
 
 
cranberry 
Dziewczyna Brighelli


Posty: 762
Skąd: Lublin/Esensja
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 14:44   

Nina Wum napisał/a

Nie ma mocy na docenta. (...) splot technologii i mitologii (wszak takie figury jak król Polski, hetman, zagończycy, Kresy -mają stałe miejsce w skarbnicy narodowych mitów).

O, tak! Zapomniałam dodać, że bardzo mi się podobają w obu opowiadaniach Kołodziejczaka (tzn. obu, które znam) szczególiki - co mianowicie może być naszą bronią, naszymi amuletami. Drzwi w bunkrze są dębowe, chronione cepeliowską wycinanką itd. No i właśnie nagle przywrócone nazewnictwo, o którym pisała Nina Wum.

Nina Wum napisał/a

Dom z żółtym szyldem.
Jeżeli idzie o postacie - stawiam na kolegę Ambersa, poetę z depresją. Główny bohater wydaje mi się poskładany z mało atrakcyjnych klisz.
(...)
Do opowieści jako takiej nie mam zastrzeżeń. No, może poza jednym, malutkim: dzielenie magii na jasną i ciemną wydaje mi się pojściem na łatwiznę.

To jest zasadniczo opowiadanie przede wszystkim o Ambersie. Krzyczący jest bohaterem cyklu i w cyklu można go poznać trochę lepiej - mnie się kliszą nigdy nie wydawał, mówię bez ogródek, że jestem fanką i postaci żmija, i jego świata.

Co do dzielenia magii na jasną i ciemną - też z cyklu wynika, że ta jasna wcale dobra nie jest...
 
 
charande 
Blade


Posty: 1398
Skąd: Lublin
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 14:51   

Nina Wum, nie tyle będę polemizować, co rzucę jako autor cichutkie słówko na obronę postaci :) Krzyczący to zasadniczo geek-intelektualista :) , którego życie zmusiło do funkcjonowania wśród przestępców, z jego dużej wiedzy magicznej wynika profesjonalny sposób bycia - ale bynajmniej nie jest nieomylny ani niepokonany, od czasu do czasu zdarza mu się coś spektakularnie zawalić :) Outsider, introwertyczny wyrzutek w różnym stopniu naznaczony mrocznością/walczący z przeznaczeniem to pewien archetyp, który funkcjonuje w kulturze (od Kullervo i Latającego Holendra, przez Upiora Opery, po Drizzta Do'Urden i Severusa Snape ;) ) i nie będę ukrywać, że ten archetyp lubię, nawet jeśli wykorzystanie go obniża noty za oryginalność :) Tak czy inaczej wezmę sobie Twoje uwagi do serca na przyszłość.
_________________
Hałas w sieci - www.agnhalas.pl
The Thistle Queen - www.agnhalas.com
 
 
Nina Wum 
King Kong


Posty: 840
Skąd: Warszawa
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 15:16   

Recenzji cede.
Trzy zimne siostry. Zacznę tak: bardzo, ale to bardzo spodobał mi się pomysł.
Kłopot mam z wykonaniem.
Sytuacja wyjściowa, w którą autor był uprzejmy wtrącić bohatera, jest wręcz przemiodna. Kosmiczna emigracja - cywilizacyjny regres - jej-ach! Podekscytowałam się jak uczniak przed wystawą sklepu "Ziółka & tabsy", naprawdę. Tymczasem ten znakomity potencjał został roztrwoniony; wiszące w powietrzu subtelna melancholia i przeczucie schyłku ("kiedy zepsuje się ostatni ścigacz , nikt nie będzie wiedział, jak go naprawić") gdzieś po drodze zamieniły się w nudę. Bohater łazi w te i wewte, konferuje z nieprzekonującymi postaciami drugoplanowymi, namyśla się - i jeszcze trochę łazi. Kiedy wreszcie przedsięwziął podróż - dla jego uprawiających strusią filozofię ziomków rzecz niesłychaną, wręcz haniebną - ponownie nie wydarzyło się nic.
Ten tekst tak strasznie dużo obiecuje, a potem nie dotrzymuje słowa. Autorze - nie gniewaj się, proszę. Ja wiem, że nie wszystkie fabuły muszą przebiegać tak: "Szurszurszurszur...BUM-ŁUPS!". Że nie zawsze konieczny jest finał wygrywany na stu grzmiących kotłach. Ale po takiej dawce zaserwowanych czytaczowi wrażeń letnich, rozwodnionych, wręcz pastelowych - chyba jednak tak.
(Zakończenia nie zrozumiałam w ogóle. Bardzo proszę osoby szczęśliwsze pod tym względem ode mnie o podzielenie się swoją wiedzą.)

Księdza Adama diabelskie przypadki.
Tekst jest dobrze napisany - to znaczy, poprawny jezykowo. I tyle niestety mogę o nim powiedzieć dobrego. Opowieść sprowadza się do tego, że był sobie księżulo, do którego przyczepiła się siła nieczysta. Owa siła w końcu go dorwała (a przynajmniej pozbawiła życia). Dlaczego? Czym sobie nasz bohater na to zasłużył? To pytanie autor zbył beztrosko, a szkoda, bo odpowiedź mogłaby uzasadnić powstanie tej historii.
A tak - mamy ciąg scenek, prawda, że całkiem udatnych warsztatowo, ale to już wszystko.

Czeski sen. Przy pierwszym podejściu tekst żywiołowo mnie odstręczył. Przy drugim wyluzowałam, zrobiłam sobie zielonej herbaty - i uśmiechnęłam się.
Autorka posiada pałer - i tupet. Jak również sporo wdzięku. Bardzo dobrze, bo przy takiej skłonności do Kmicicowania drętwe pióro byłoby katastrofą. :) Tekst jest napisany wartko i z wykopem, pulsuje młodzieńczą radochą. Mogę sobie łatwo wyobrazić, jak autorka zaśmiewała się nad co soczystszymi sformułowaniami ("komando pcheł" - ^_^). Odrobinę tylko rażą drobne niezręczności językowe, ale to się da naprawić.
Treść jest inną parą gumofilców.
Zgadzam się z Barankiem - tę opowieść czuć Pythonami, a to oznacza, że domaganie się od przedstawionych wydarzeń ścisłej logiki jest nieuzasadnione. Historia ewoluuje w radosny wygłup rodem ze studenckiego kabaretu. Okej, może być i tak. Zastrzeżenia mam do sposobu, w jaki zostali skonstruowani bohaterowie.
Czuć ich tanim pozerstwem. Rozwichrzone loki, uśmiech typu "wuj mnie to obchodzi" - to są atrybuty pretensjonalnych protagonistów anime dla dziewcząt. I nic nie poradzę na to, że wampiry to dla mnie takie samo barachło jak tylekroć obracane na rożnie przez Imć Kresa elfy. (I krasnoludy, i wilkołaki.) Naprawdę, najwyższy czas, by zaprzestać pisania o wampirach. Jakie by one nie były interesujące - ja od czasów Toma Cruise'a w idiotycznej peruce mam wstręta. Raczej już go nie przemogę.
Oprócz wampirów solidnym minusem jest słówko "szatan", przewijające się w tekście.
Wiem, że popkultura już dawno sprostytuowała ten termin, ale żeby zrobić z szatana nieistotny ornamencik?..
No i zakończenie. Jezeli to tylko hucpa obliczona na potrzeby autoprezentacji przed kolegami, jeśli nic z tego nie wydarzyło się naprawdę - to taki finisz niejako unieważnia opowieść. Reasumując: autorka ma czaderski styl i rozbrajająco młodzieńcze poczucie humoru. Ale na punkt to trochę mało.

Ambicja. Estetyka anime hurmem zdobywa łamy. Mamy księżniczkę w kimonie, demony oni i szereg latających głów rodem z tradycyjnej japońskiej opowieści grozy. Uroczy wątek lesbijski też pobrzmiewa klimatem "przepływającego świata". Nie twierdzę, że to źle.
Podoba mi się przeplatana konstrukcja tego tekstu - niby nic, a cieszy. Autor zgrabnie zszył konwencje; z jednej strony mamy wspomnianą japońszczyznę, z drugiej - poczciwą starą bajkę o ksieżniczce, czekającej w wieży na swego wybawiciela. Krótka i prosta w gruncie rzeczy historyjka zdążyła mnie zaciekawić, zaś zakończenie - zaskoczyć. Niezręczności językowe co prawda kłują w oczy ("zanurzony w głębokim płaszczu"), ale zakładam, że autor jest bardzo młody i ma przed sobą mnóstwo czasu, by doszlifować styl. Daję punkt. :)
_________________
www.ninawum.com
A tu moja biżuteria: https://www.etsy.com/shop...rty?ref=si_shop
Ostatnio zmieniony przez Nina Wum 20 Wrzeœśnia 2010, 15:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
baranek 
Wróbel galaktyki


Posty: 5606
Skąd: Toruń
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 15:31   

Nina Wum napisał/a
Autorka posiada pałer - i tupet. Jak również sporo wdzięku.

oraz, jak sama twierdzi, coś z latającej horyzontalnie laleczki :?:
_________________
Życie, ku*wa, jest nowelą.

"Pisze się po to, żeby było napisane" - Zygmunt Kałużyński
 
 
Nina Wum 
King Kong


Posty: 840
Skąd: Warszawa
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 15:37   

Cranberry - powiadasz" "W cyklu można go poznać trochę lepiej(...) z cyklu wynika."
Lecz ja nie znam cyklu. To jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Hałas i opisuję wnioski z lektury, najsumienniej, jak potrafię.
Podobne wypowiedzi padały już wczesniej, gdy była mowa o niedopowiedzeniach u Romka Pawlaka czy o obecności krwiopijców u Agnieszki Jankowskiej. Autorzy tłumaczyli, że tekst jest częścią cyklu (istniejącego lub projektowanego.) Nie uznaję takiego argumentu. Rozdział powieści jest rzeczywiście tylko cegiełką, natomiast samodzielne opowiadanie powinno bronić się samo - choćby je ktoś znalazł za trzydzieści lat, w pożókłym stosie starych pism na strychu. :)
Charande - ja nie przeczę, to jest uwodzicielski archetyp. I jak to zwykle z uwodzicielami bywa, może wpuścić w maliny. :wink: Podejrzewam, że jestem odosobniona w swoim "wąceniu" - czytelnicy zazwyczaj uwielbiają tak skrojonych bohaterów. Mnie się po prostu troszeczkę przejadło. Z pewnością sięgnę po Twój następny tekst - z ciekawości. :)
_________________
www.ninawum.com
A tu moja biżuteria: https://www.etsy.com/shop...rty?ref=si_shop
 
 
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 17:16   

Uwielbiam anime dla dziewcząt :mrgreen: i Toma w peruce, chociaż nie mój typ zupełnie :mrgreen:
Nina, oglądałaś Aoi Haru? Tam prototyp Koli. Kocham takich bohaterów, nie mam nic na swoją obronę :D

P.S. dzięki za pełno przeuroczych określeń.

Odwampirzę się i wrócę. i tym razem bohaterkami będę "w pi... to mam" kobiety ;P:

baranek, nie podobała Ci się laleczka Zelenki? :D
 
 
charande 
Blade


Posty: 1398
Skąd: Lublin
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 17:49   

Nina Wum, jak chcesz, możesz rzucić okiem na opowiadanie "Sen o lilii" w Esensji:
http://www.esensja.pl/mag.../iso/04_01.html
Ciekawa jestem, czy tam też uderzy Cię kliszowość :)

Obawiam się, że z archetypami sprawa jest bardziej skomplikowana, bo przemawiają do emocji i niektóre historie lubimy właśnie DLATEGO, że jest to archetyp (na takiej zasadzie funkcjonuje wiele baśni w różnych kulturach). Jeden czytelnik odbiera lekturę bardziej intelektem, drugi - bardziej emocjami (a tu jeszcze wchodzą w grę różne potrzeby emocjonalne, charande lubi historie spod znaku Latającego Holendra, kto inny może lubić, nie wiem, optymistyczne książki M. Musierowicz ;) ) i każdy z nich inaczej zareaguje na tę samą opowieść. Ale to już kompletnie abstrahując od tego, co zapoczątkowało temat, bo ogólnie wiem, że wpadanie w schematy to fatalna pułapka :)
_________________
Hałas w sieci - www.agnhalas.pl
The Thistle Queen - www.agnhalas.com
 
 
baranek 
Wróbel galaktyki


Posty: 5606
Skąd: Toruń
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 20:18   

Jankovska, jak by Ci to powiedzieć... do laleczki Zelenki mam stosunek ambiwalentny. kimkolwiek jest Zelenka i cokolwiek znaczy słowo 'ambiwalentny'.
_________________
Życie, ku*wa, jest nowelą.

"Pisze się po to, żeby było napisane" - Zygmunt Kałużyński
 
 
Jankovska
[Usunięty]

Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2010, 20:21   

baranek, :bravo , a propos - jadę jutro do Lubicza :mrgreen: cokolwiek znaczy Lubicz.
 
 
baranek 
Wróbel galaktyki


Posty: 5606
Skąd: Toruń
Wysłany: 21 Wrzeœśnia 2010, 06:48   

Jankovska, to zapadaj, poznasz moją Córcię.
_________________
Życie, ku*wa, jest nowelą.

"Pisze się po to, żeby było napisane" - Zygmunt Kałużyński
 
 
cranberry 
Dziewczyna Brighelli


Posty: 762
Skąd: Lublin/Esensja
Wysłany: 21 Wrzeœśnia 2010, 08:25   

Więc zasadniczo będę się teraz zgadzać z Niną Wum, żeby na koniec stwierdzić, że nie, nie, wcale sie nie zgadzałam :D

Nina Wum napisał/a
Trzy zimne siostry.
Ten tekst tak strasznie dużo obiecuje, a potem nie dotrzymuje słowa. Autorze - nie gniewaj się, proszę. (...)
(Zakończenia nie zrozumiałam w ogóle. Bardzo proszę osoby szczęśliwsze pod tym względem ode mnie o podzielenie się swoją wiedzą.)

No więc ja się pod tym podpisuję. Bo jeżeli ktoś, kto nie jest Autorem, teraz nam wyjaśni, że zakończenie, owszem, było mocne, tylko myśmy go nie zrozumiały, to ja zamiatam ogonem i zwracam honor.

Nina Wum napisał/a
Ambicja.
Podoba mi się przeplatana konstrukcja tego tekstu - niby nic, a cieszy. Autor zgrabnie zszył konwencje; (...) Krótka i prosta w gruncie rzeczy historyjka zdążyła mnie zaciekawić, zaś zakończenie - zaskoczyć.

Tu znowu - niby się zgadzam, tak, fajna przeplatanka, no i jest zaskoczenie, i fajny sens ogólny (jak mianowicie należy postępować z demonami), ale mnie niestety straszliwie zgrzytało wymieszanie konwencji (przede wszystkim w nazewnictwie), mimo że myślałam, że lubie takie rzeczy. Ewidentnie z tym tekstem miałam problem "Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca" - sama sobie tłumaczyłam, że przecież ok. Ale czytać się nie dało... Fakt, że im dalej w tekst, tym lepiej... Nawet mnie zaciekawiło, czy księżniczka równie uroczo demoniczna jak służka :)

Nina Wum napisał/a

Cranberry - powiadasz W cyklu można go poznać trochę lepiej(...) z cyklu wynika.
(...) Nie uznaję takiego argumentu. Rozdział powieści jest rzeczywiście tylko cegiełką, natomiast samodzielne opowiadanie powinno bronić się samo - choćby je ktoś znalazł za trzydzieści lat, w pożókłym stosie starych pism na strychu.

No więc dla mnie - niekoniecznie. Jeżeli bohater w kolejnych tekstach ulega jakieś przemianie, będzie to widoczne jedynie w całości, a kolejne teksty będą się bronic w obrębie opisanej historii. Np. Wiedźmin w opowiadaniach się zmienia, Pirx nie (ok, dojrzewa, ale nie Pirx jest najważniejszy w cyklu o Pirxie) - dwie różne konwencje.
Dla mnie naturalną jest konwencja, w której bohater jest w kolejnych opowiadaniach, kolejnych epizodach z życia, pokazywany z różnych stron. Czasem ważniejszy jest on (jak we wspomnianym przez charande "Śnie o lilii"), czasem postaci drugoplanowe (de facto - w danym tekście pierwszoplanowe). Trudno mieć pretensje do Sapkowskiego, że końcowe opowiadania o Ciri są praktycznie niezrozumiałe bez znajomośc początku tej historii, prawda? Natomiast dla mnie w "Domu z żółtym szyldem" żmij jest postacią... drugoplanową. Siłą rzeczy zarysowaną mniej dokładnie.

Jankovska, ja też lubię Toma w peruce :lol: Anime dla dziewcząt nie znam, może i lepiej, bo mogłabym popaść w bycie otaku, podatna jestem na takie stany, zważywszy mój stosunek do Star Warsów :lol:
 
 
charande 
Blade


Posty: 1398
Skąd: Lublin
Wysłany: 21 Wrzeœśnia 2010, 09:47   

Offtop Pirxowy: akurat Pirx sie w opowiadaniach zmienia dosc znaczaco, gdy porownac mlodego, spragnionego przygod i slawy Pirxa na poczatku "Odruchu warunkowego" i doroslego Pirxa z tego opowiadania o katastrofie na Marsie :)

Co zreszta potwierdza glowna mysl, ze kiedy pisze sie wiecej tekstow o tej samej osobie, sila rzeczy nie we wszystkich utworach bedzie ona przedstawiona rownie szczegolowo i od tych samych stron. Zreszta - wtedy dopiero zaistnialoby powielanie schematu :)
_________________
Hałas w sieci - www.agnhalas.pl
The Thistle Queen - www.agnhalas.com
 
 
cranberry 
Dziewczyna Brighelli


Posty: 762
Skąd: Lublin/Esensja
Wysłany: 21 Wrzeœśnia 2010, 10:00   

charande, Tak, jak sie sama we własne zdania troche zaplątałam :D Bo chodziło mi o to, że choć Pirx się zmienia, to jednak nie Pirx jest w tych opowiadaniach najważniejszy. Ważne sa mechanizmy funkcjonowania ludzkiego umysłu. Więc nie ma w tym cyklu problemu, czy kolejne opowiadania są zrozumiałe bez poprzednich. Nie wyczerpuje się formuła "bohater + problem do rozwiązania", bo cały czas ważny jest tak naprawdę tylko problem, NIE bohater.

Wiem, wiem, już kończymy offtopa! (Jeżeli to sie też liczy jako offtop)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group