To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Ludzie z tamtej strony świata - Sebastian Uznański

Czarny - 6 Grudnia 2005, 23:05

No rozjaśniło się nieco w temacie zegarów, choć ciekawe co się z nimi dzieje jak przeschną :wink: .
WD podobały się. Te wszystkie zaskakujące istoty, sytuacje, cala ta historia przypomina mi Przygody Barona Munchausena Terry Gilliama, Big Fisha Burtona i Autostopem przez Galaktykę Adamsa. Z jednego dziwnego miejsca w drugie. Dobrze się czyta choć "zżarto" gdzieniegdzie literę czy dwie. :bravo
Jednak mamy jakiś rozjazd zakończeń, ja bym raczej bardziej zaktywizował Probusa, żeby powalczył z przypadkiem. Ty wybrałeś to co mamy w tekście. Trochę za spokojny koniec do tak "dzikiej", różnorodnej opowieści jak dla mnie.

hrabek - 7 Grudnia 2005, 08:07

A widzisz, a dla mnie zakonczenie wlasnie bylo takie jak trzeba :)

Dobrze, ze wspomniales o redakcji, korekte chyba robi wujek zony syna rednacza, bo jest koszmarna, nawet w wyrazie "ilustracje" pod opowiadaniem nie bylo "e" i wychodzilo "ilustracj". Ktos wzial za korekte pieniadze, a sie nie popisal.

Z innych ciekawostek, siegnalem po moj drugi nabyty numer MF (4), jedyny jaki posiadam poza tym co teraz nabylem, rzut oka na okladke.... i w pierwszej chwili myslalem, ze to wlasnie numer 6. Patrze na nazwiska, a tam wszystko to samo co w numerze 6: Uznanski, Piskorski, Polubinski, Pilipiuk, Sobota. Pozniej pomyslalem, ze z jakiegos dziwnego powodu mam ten sam numer z roznymi okladkami (jakies wydanie kolekcjonerskie), dopiero jak otworzylem to sie okazalo, ze trescia sie roznia. Wnikliwa analiza okladki dowiodla takze jedna roznice w nazwiskach. Ale w sumie to wyszlo, ze ten MF to grupa stalych opowiadaczy/felietonistow, ktorzy wymieniaja tylko wraz z nowym numerem jedna osobe, zeby nie bylo ciagle to samo ;)

Ale zaczalem sie zastanawiac, jak to sie stalo, ze w ogole kupilem ten MF (4). Nie byl to dlugi proces, bo skoro nazwiska sa identyczne, to i przyczyna zakupu musiala byc podobna. A mianowicie obecnosc w numerze Sebastiana i jego tekstu (Rawenant). Moja znakomita pamiec podpowiedziala mi, ze kompletnie nie pamieta o czym bylo to opowiadanie, ale jak zaczalem czytac, to sobie przypomnialem. Napisze pare slow o nim, ale najpierw przeczytam jeszcze raz. Pamietam, ze podobalo mi sie rozwiazanie zagadki amnezji glownego bohatera, ale doczytam do konca i wtedy zabiore glos, zeby nie rzucac niepotwierdzonymi opiniami.

Sebastian - 7 Grudnia 2005, 13:41

Czarny napisał/a
.
WD podobały się. Te wszystkie zaskakujące istoty, sytuacje, cala ta historia przypomina mi Przygody Barona Munchausena Terry Gilliama, Big Fisha Burtona i Autostopem przez Galaktykę Adamsa. Z jednego dziwnego miejsca w drugie. Dobrze się czyta .


Dzięki. Staram się, żeby w moich opowiadaniach zaskakiwać, żeby ciągle coś się działo, żeby nie było nudno, bo... Prawda jest taka, że ja jako czytelnik okropnie szybko się nudzę. I dla mnie w lekturze każda scena musi coś nieść, jakieś potężne emocje, musi coś się dziać, inaczej wysiadam. Automatycznie myśle, że każdy czytelnik myśli podobnie, choć na poziomie racjonalnym wiem, że gusta są różne. Ja nie znosze scen typu, jedzie facet przez trawe na koniu i jedzie, przez tę trawę, sobie jedzie i jedzie, a wokól trawa i trawa, a on przez nią jedzie patajpatajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpatajpataj patajpataj patajpataj patajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpataj patajpataj patajpatajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpatajpatajpataj patajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpatajpataj patajpatajpatajpatajpatajpataj i jak je czytam to zgadnijcie co mnie trafia (podpowiem jest z nieba i najczęściej jasne). Natomiast rozumiem, że są ludzie którzy lubią taką bardziej gęstą proze, i ja to szanuje.

Zresztą jak piszę, to też się musi coś dziać inaczej nudze się własnym pisaniem
S

hrabek - 7 Grudnia 2005, 14:52

Tak niekoniecznie odnosnie samych tresci rozmowy, moze wez wyedytuj tego posta, bo sie forum rozjezdza nawet u mnie na monitorze (1600x1200), a co dopiero u zwyklych uzytkownikow na 1024x768. Podpowiem, ze wystarczy w polowie "opowiadania" powstawiac spacje, zeby wyrazy zlamaly sie do nastepnej linii :)
Sebastian - 7 Grudnia 2005, 18:19

kurcze, faktycznie, dzięki, nie zauważyłem, wysłalem posta i zamknąłem kompa nie patrząc jak to wygląda.
:oops: S

hrabek - 8 Grudnia 2005, 08:16

Przeczytalem Rewenanta. Bardzo podobala mi sie konstrukcja intrygi. Odkrywanie tajemnicy poprzez dobudowywanie kolejnych klockow do wizerunku rodziny i samego siebie w stylu porucznika Columbo, gdzie najwieksza czesc zagadki jest odkrywana przez dialogi. Podobala mi sie w szczegolnosci scena pytania o nowe ksiazki przy stole.
Opowiadanie bylo przemyslane i swietnie napisane (jak zwykle u Ciebie). Tylko zakonczenie mi sie nie spodobalo, bo zostalo otwarte. Co prawda mozna sie domyslac dlaczego zdecydowal sie uciec na samym poczatku, ale i tak moim zdaniem jak na opowiadanie, do ktorego nie chcesz wracac (bo jak piszesz, kazdy nowy tekst ma swoj wlasny swiat) to nie wszystko zostalo domkniete.

A poza tym super, nie wiem nawet, czy Rewenant nie podobal mi sie bardziej niz Wczorajszy Deszcz, chociaz WD byl bardziej zroznicowany i na pewno swiat w nim przedstawiony byl o wiele bardziej interesujacy. Za to ta misternie uknuta intryga i jej rozwiazywanie to wielki atut Rewenanta.

hrabek - 8 Grudnia 2005, 09:15

A jeszcze jedna rzecz mi sie przypomniala w zwiazku z dosc nieoczekiwanym odkryciem, ze w czwartym numerze Magazynu Fantastycznego tez byl twoj tekst ;)
Przejrzalem sobie jeszcze raz liste opowiadan, ktora zamiesciles na pierwszej stronie watku. 18 pozycji, publikowales we wszystkich chyba pismach fantastycznych na rynku, w tym w najwiekszych - Nowej Fantastyce i SF, a nawet w (majacym aspiracje do bycia) prestizowym Czasie Fantastyki. Nie mam pelnej listy wszystkich opowiadan za ostatnie 3-4 lata, ale nie sadze, abym musial uzyc drugiej reki do policzenia autorow, ktorzy tyle opowiadan zamiescili w takim okresie czasu. I tak na moj bardzo maly rozumek wychodzi, ze z tym niedocenianiem to wcale nie jest tak zle. Oczywiscie nie mam pojecia, czy to sie przeklada na jakies profity finansowe i czy sa one na takim poziomie, jak innych pisarzy (wylaczam tych o najglosniejszych nazwiskach jak Ziemianski, Kres czy Pilipiuk), natomiast jesli chodzi o liczbe tekstow zamieszczonych w pismach to tu chyba jestes w czolowce. Juz samo to powinno byc sygnalem dla wydawnictwa, ze warto w Ciebie zainwestowac, bo tylu rednaczy uznalo Cie za dobrych na tyle, zeby poswiecic czesc miejsca (cennego, jakby nie bylo) w swoich pismach na twoje teksty.

Jak to jest z tym zamieszczaniem utworow? Wciaz traktuja Cie jako debiutanta, to znaczy wysylasz na adresy 5 redakcji tekst i ktoras w koncu go przyjmie? Czy moze najpierw do jednej, pozniej do drugiej? Czy moze jestes w stalym kontakcie z ktoryms (kilkoma) redaktorami i mowisz, ze wlasnie konczysz tekst i on ma tyle i tyle znakow i oni Ci mowia "dawaj, zamiescimy"? A moze to oni przychodza do Ciebie i pytaja czy czegos nie masz nowego, bo chetnie by cos wrzucili, a poza tym czytelnicy sie upominaja o Uznanskiego?

Sebastian - 8 Grudnia 2005, 14:14

Z Rewenantem to bylo tak, że wymarzyła mi się fantasy, bez typowych dla fantasy rekwizytów jak bohater muskularny jak nie wiem co z mieczem większym niż on sam, walczący z potworem większym od rzeczonego miecza, pragnacym tylko zgwałcić księżniczkę piękną jak przedstawiane często gęsto opisy przyrody.
Konflikt ciemnośći ze światłem choć bardzo działajacy na emocje też jakoś mi nie pasowal, zwłaszcza, że takie rzeczy lepiej się udają w powieściach.
Więc fantasy, bez obowiązkowej krwawej jatki na koniec opowiadania, bez walki na miecze na kilka stron, z niedużą ilością czarów (żadnych latających stółow pod sufitem, fajerwerków), bez smoków. Opowiedziana na spokojnie. Takie skrzyżowanie fantasy z dramatem psychologicznym. czy to się może udać?, zadałem sobie pytanie. Czy to jeszcze będzie fantasy?
Przynajmniej spróbowałem. Ciesze się, że według ciebie "wypaliło". Opowiadanie ma otwarte zakończenie celowo. Bo czytelnik zostaje z decyzją bohatera. I tak ma być. Nie zawsze w życiu można postawić ostatnią kropke, nie zawsze warto
S

Sebastian - 8 Grudnia 2005, 14:39

count napisał/a
(...)Oczywiscie nie mam pojecia, czy to sie przeklada na jakies profity finansowe i czy sa one na takim poziomie, jak innych pisarzy (wylaczam tych o najglosniejszych nazwiskach jak Ziemianski, Kres czy Pilipiuk), natomiast jesli chodzi o liczbe tekstow zamieszczonych w pismach to tu chyba jestes w czolowce. Juz samo to powinno byc sygnalem dla wydawnictwa, ze warto w Ciebie zainwestowac, bo tylu rednaczy uznalo Cie za dobrych na tyle, zeby poswiecic czesc miejsca (cennego, jakby nie bylo) w swoich pismach na twoje teksty.



Hm, tekstów rzeczywiście zamieściłem sporo, ale rzecz nie wygląda aż tak różowo, jak można się spodziewać, choć w porównaniu z innymi młodymi autorami z pewnością nie mogę narzekać. Choć tekstów jest dziewietnaście, to jednak jak popatrzysz na listy utworów z poszczególnych lat najczęściej otrzymjesz tylko czterech "Uznańskich" rocznie. Część z nich wychodzi w nie bardzo dużych nakładach, lub ograniczają dostęp inne czynniki NP. UBiK pierwsze numery dystrybuował tylko na terenie Krakowa i Empikach. A "Czas fantastyki" był dostępny szczególnie dla prenumeratorów "NF" i to oni w przeważającej większości go przeczytali, pozostali posiadali mniejsze szanse. Takie perwełki jak "Szkoła" czy "Ciernie" przeczytali tylko zagorzali fanowie, z "Cierniami" było lepiej. Zresztą sam popatrz na liste z przodu, ile z moich tekstów przczytałeś, a Ty szukasz Uznańskiego w kioskach.
Kwestie finansowe są nadal szczególnie bolesne. Właściwie jest to temat rzeka, można by z niego zrobić cykl esejów, tyle tylko że po co? Dla autora to smutne sprawy, nie pisze się takich rzeczy fajnie, a Czytelników raczej nudzą i szkoda zawracać nimi głowy. Powiem Ci tylko, że wciąż czekam na obiecaną kasę za kilka opowiadań. Choć jak pewnie wiesz stawki w porównaniu z wykonaną pracą ( b ciężką)za teksty ogólnie nie są zadawalające (wyłączając Sapkowskiego i Ziemiańskiego), wciąż mam nadzieje ją dostać, bo każdy grosz do grosza złożony... Nadaje jakiś sensowny wymiar tej zabawie w pisanie.
Hej, chce trzymać na tym forum weselszy ton, jesteśmy tu dla zabawy, nie? Zapomnijmy o poprzednich zdaniach.
count napisał/a
Jak to jest z tym zamieszczaniem utworow? Wciaz traktuja Cie jako debiutanta, to znaczy wysylasz na adresy 5 redakcji tekst i ktoras w koncu go przyjmie? Czy moze najpierw do jednej, pozniej do drugiej? Czy moze jestes w stalym kontakcie z ktoryms (kilkoma) redaktorami i mowisz, ze wlasnie konczysz tekst i on ma tyle i tyle znakow i oni Ci mowia dawaj, zamiescimy? A moze to oni przychodza do Ciebie i pytaja czy czegos nie masz nowego, bo chetnie by cos wrzucili, a poza tym czytelnicy sie upominaja o Uznanskiego?

Z zamieszczaniem utworów jest najogólniej mówiąc róznie. Bardzo rzadko wysyłam ten sam tekst do kilku Redakcji, bo szanuje czas bliźnich, a obecnie rzadko mi odmawiają. Pozostałe pytania mają odpowiedź tak, również te których nie zadaeś, bo naprawde losy tekstów idą najdziwniejszymi drogami. Właściwie każdy mój tekst ma swoją historie w Redakcjach.
Co do mojej powieści... Hm, ostatnio dopytało się o nią pewne poważne wydawnictwo głównonmurtowe. Podobno mój styl pisania podchodzi pod to co ich interesuje. Nic wielkiego, niezobowiązująca rozmowa ale... Zawsze to coś. Na poważnie będą rozmowy jak skończe i zaczne rozsyłać do wydawnictw. Ciekawa rzecz, że w środowisku fantastycznym nie ma takiego zainteresowania wśród wydawców, by pytać, dowiadywać się o Uznańskiego...

Sebastian - 8 Grudnia 2005, 14:43

ups zawiesił mi się system, wysłałem kilka takich samych postów
hrabek - 8 Grudnia 2005, 15:28

Sebastian napisał/a
(...)UBiK pierwsze numery dystrybuował tylko na terenie Krakowa i Empikach. A Czas fantastyki był dostępny szczególnie dla prenumeratorów NF i to oni w przeważającej większości go przeczytali, pozostali posiadali mniejsze szanse.

OK, ale zauwaz. 4 Uznanskich rocznie to nie jest tak zle. Malo kto tyle opowiadan zamieszcza. Problemem jest co innego (tak mi sie zdaje z tego co piszesz), bo to ze wysylasz i drukuja bez grymaszenia to jest OK, ale brakuje wlasnie tego dopytywania sie. A to z kolei bierze sie z niedoceniania. Tylko ciekawi mnie skad bierze sie to niedocenianie. Piszesz bardzo dobrze jezykowo, masz niebanalne historie, teksty sa oryginalne, niepowielajace zadnych schematow. Moze wlasnie tu lezy problem? Dla wiekszosci moze to byc zbyt ortodoksyjne i nie rozumieja? A moze piszesz za malo kontrowersyjnie? Ludziska przeczytaja tekst, nawet im sie spodoba, ale w przekroju calego numeru pisma na przyklad nie zapamietaja bo to tekst o jakichs innych swiatach, a nie o milosci gejow w Sredniowieczu. Moze jakbys napisal cos takiego, to zaczeto by o Tobie mowic i stalbys sie o wiele szerzej znany? :)

Sebastian napisał/a
Co do mojej powieści... Hm, ostatnio dopytało się o nią pewne poważne wydawnictwo głównonmurtowe. Podobno mój styl pisania podchodzi pod to co ich interesuje. Nic wielkiego, niezobowiązująca rozmowa ale... Zawsze to coś. Na poważnie będą rozmowy jak skończe i zaczne rozsyłać do wydawnictw. Ciekawa rzecz, że w środowisku fantastycznym nie ma takiego zainteresowania wśród wydawców, by pytać, dowiadywać się o Uznańskiego...


To tez jest interesujace, bo np. Fabryka Slow wydaje mase ksiazek, z czego nie wszystkie trzymaja wysoki poziom. W innym watku przeczytalem, ze niedlugo FS wyda Magde Kozak. Ciekawe, ale ile ona tekstow opublikowala? Dwa? Trzy? Fajne, przyznam, ale mozna je policzyc na palcach jednej reki. A tu juz ksiazke wydaja. Tylko te wszystkie opowiadania sa w tym samym swiecie. Moze tu lezy problem? Twoja mnogosc pomyslow nie pozwala przekonac do siebie wiekszej liczby czytelnikow, bo za kazdym razem piszesz o czyms innym? Nie dajesz czytelnikowi szansy na blizsze poznanie bohaterow, na zglebienie sie bardziej w swiat, ktory opisujesz? (probuje w tym momencie wcielic sie w wydawce i tak sobie gdybam, nie miej mi, prosze, tego za zle). W innym przypadku nie bardzo rozumiem decyzje Fabryki. Inna sprawa, ze ona moze miala juz te powiesc gotowa i po prostu wyslala do wydawnictwa i ja przyjeli, a Ty wciaz jeszcze piszesz i moze nigdzie jej nie slales, stad brak zainteresowania? Tego nie wiem.

W kazdym razie, jak sam napisales, niech bedzie weselej. Ja trzymam kciuki za Ciebie i czekam z niecierpliwoscia na kolejne opowiadania i powiesc. Mam nadzieje, ze z tym wydawnictwem uda sie wszystko dograc do konca i bedzie mozna za jakis czas znalezc Twoje nazwisko w Empiku nie w towrzystwie innych na okladce pisma, tylko samotnie na kilkusetstronicowym woluminie :)

Sebastian - 8 Grudnia 2005, 18:18

Też mam taką nadzieje. Zwłaszcza że powieść ma epicki rozmach, aż pęka od pomyslów, są spiski i intrygi, są wielkie bitwy i indywidualne dramaty, jest dużo filozofii, i troche spływającej krwi. Moze jak rzecz się spodoba, (bo polubiłem wykreowane światy w powieści), dostaniecie trylogie i wszyscy będą zdowoleni?
Powieści nigdzie jeszcze nie wysłałem. Wszystko przede mną.
Cytat
A moze piszesz za malo kontrowersyjnie? Ludziska przeczytaja tekst, nawet im sie spodoba, ale w przekroju calego numeru pisma na przyklad nie zapamietaja bo to tekst o jakichs innych swiatach, a nie o milosci gejow w Sredniowieczu. Moze jakbys napisal cos takiego, to zaczeto by o Tobie mowic i stalbys sie o wiele szerzej znany? :)


A pisać inaczej niż Uznański jeszcze nie potrafie :)
Pisze to co w mnie gra. Nie potrafie sie dostosować do wymogów rynku.
Taka moja taktyka na życie. najwyżej przegram na pisaniu
S

aa3 - 11 Grudnia 2005, 13:05

No to jestem po lekturze "Wczorajszego Deszczu" i ... upewniam się w przekonaniu, że nazwisko Uznański w spisie treści gwarantuje dobrą literaturę. Ja bawiłem się świetnie podczas czytania tego opowiadanka, była to dla mnie taka sentymentalna podróż w przeszłość, do narracji które czytałem z wypiekami na twarzy w czasach młodości :) Taki surrealistyczny miks "Alicji w Krainie Czarów" i komiksowych spaceoper w stylu Yansa. Mniami...
Niestety mam duże ale... ten tekst nie będzie należał do moich ulubionych tekstów Sebastiana gdyż zgadzam się z countem , że zdecydowanie jest to historia na dłuższą formę ! Rozumie, że trudno taki tekst sprzedać, że redaktorzy kręcą nosem , ale po prostu ten tekst na tym traci. Po potencjał jest tu ogromny i gdyby tylko dopracować jeszcze postacie, dialogi, postacie - a tak wydają się one skracane na siłę :( Nie jest to duży zarzut, bo ten tekst jest atrakcyjny nawet w takiej formy, lecz ja po lekturze miałem wrażenie nie wykorzystania w pełni potencjały.

Tym bardziej czekam na mikropowieść i powieść :mrgreen:

Co do zakończenia, dla mnie świetne - właśnie takie finały lubię u Sebastiana, IMO one dowodzą, że jego atut to nie tylko korowód niecodziennych pomysłów, wizji, kreacji. W tych opowiadaniach o coś chodzi, co niestety jest rzadkie w młodej polskiej fantastyce.

edit//
Sebastian napisał/a
Ciekawa rzecz, że w środowisku fantastycznym nie ma takiego zainteresowania wśród wydawców, by pytać, dowiadywać się o Uznańskiego...


To niezmiernie dziwne, ale pragne Cię zapewnić, że z mojego punktu widzenia wśród czytelników jesteś dość popularny. Ludzie pamiętają twoje opowiadania i je cenią. No ale może jestem nie obiektywny, bo trzeba uczciwie przyznac, ze to ja sam często prowokuje dyskusje na temat Twojego pisania :)

hrabek - 12 Grudnia 2005, 08:27

W weekend mialem okazje zmierzyc sie z Mesjanka za sprawa pozyczonego od kolegi Czasu Fantastyki. Opowiadanie rozne troche od Twoich dokonan, do ktorych przywyklem. Swiat przedstawiony jest o wiele bardziej odpychajacy, praktycznie kazda wystepujaca w nim postac jest calkowicie odmienna fizycznie, swiat w ktorym innosc i niepowtarzalnosc jest wlasnie powtarzalna i standardowa. Nie moglem sie na poczatku odnalezc w tej historii, nie podobalo mi sie, ze wyrwana ze swojego swiata i z wywroconym praktycznie calym swoim zyciem dziewczyna tak szybko zaaklimatyzowala sie w nowym otoczeniu sluchajac tylko argumentow jakiegos muchoglowego potwora, ktory w dodatku ucial jej kawalek glowy, wstawil rurki i nacial skore na kregoslupie. Pozniej, gdy przymknalem nieco oko na ten fakt, jakos lepiej mi poszlo. Znowu przemowil ten Uznanski, ktorego znam, rzucajacy oryginalnymi pomyslami z rekawa. Zakonczenie juz bylo OK.

Podsumowujac: opowiadanie jak zwykle oryginalne, chociaz tym razem swiat przedstawiony nie przypadl mi za bardzo do gustu. Czytalo sie niezle, ale na pewno na dalsze przygody w tym universum nie musze czekac ;)

Sebastian - 12 Grudnia 2005, 08:47

Cytat
count; (...)Tylko te wszystkie opowiadania (M Kozak)sa w tym samym swiecie. Moze tu lezy problem? Twoja mnogosc pomyslow nie pozwala przekonac do siebie wiekszej liczby czytelnikow, bo za kazdym razem piszesz o czyms innym? Nie dajesz czytelnikowi szansy na blizsze poznanie bohaterow, na zglebienie sie bardziej w swiat, ktory opisujesz

hm, choć rzeczywiście opowiadania są w różnych światach, niektore są bardzo sobie bliskie. Pisałem wcześniej o podobieństwie klimatu: np Ważniejsza sterowna i Mesjanka mają bardzo biologiczny klimat. Tak bardzo te światy są podobne, że myślałem nawet o nich jako o dwóch krainach w jednym universum i wyobrażałem sobie wojnę Sterownych z Macierzami, jak by wyglądała taka konfrontacja, itd Ostatecznie uznałem, że to "popłuczyny wyobraźni", sądziłem że Czytelnik zasługuje na więcej, by opowiadanie było samodzielnym aktem kreacji. Jednak biologiczne klimaty są wciąż żywe w moich tekstach.
Już wkrótce będzie przecież silnie zanurzona w "biologicznym feudaliźmie" "Pani Igieł". Zachęcam co bardziej niecierpliwych do przypomnienia sobie wcześniejszych z tej "serii", by nastroić się do klimatu.
Tematem przewodnim tej serii jest wiara, że postęp ttechnologiczny nakieruje się wreszcie na to co dla człowieka jest najważniejsze, na niego samego. Po co bowiem budować komputer, skoro można usprawnić mózg tak by szybciej pracował, lepiej pamiętał... Oczywiście postęp w technice też się dokonał, ale postęp genetyczny, biologiczny jest najważniejszy. Ta filozofia jest lepiej wyłożoina w "Świcie czarnego słońca", klasycznym "biologicznym feudaliźmie".
Cytat
aa3 : z mojego punktu widzenia wśród czytelników jesteś dość popularny. Ludzie pamiętają twoje opowiadania i je cenią. No ale może jestem nie obiektywny, bo trzeba uczciwie przyznac, ze to ja sam często prowokuje dyskusje na temat Twojego pisania

Hej aa3 wlewasz pokaźny garniec nadzieji do mego serca, może dzięki Tobie (i innym Czytelnikom, którym na tym zależy) coś wreszcie ruszy w "sprawie Uznańskiego" np. powieść lub coś innego. Tego mi bowiem najbardziej brakuje. Widzisz, ja miałem na początku duże szczęście do Wydawców. dosztrzegł mnie Robert Szmidt, dał szanse zadebniutować tekstem"Nie kupujcie lalek...", które otworzyło mi drogę na literackie salony fantastyki. Zaraz potem uwiezrzył w moją osobę na tyle, że jeszcze nikomu nie znane nazwisko pchnął do wyselekcjonowanych tekstów z antalogii fantasy, "Zagubiona dusza" było moim pierwszym tekstem w książce, otworzyło drogę do kolejnych, "Wizji A5", zbioru "Fabryki". Kolejny przełom w mojej karierze, to pierwsze b długie opowiadanie. I znowu "SF" - tym razem Robert Szmidt postawił na rzecz z ambicjami socjologicznymi, zwące się "Cerebro i elfka" i chyba publikując ten tekst, nie przegraliśmy na nim oboje. Potem przyszedł czas na stopień wyrzej, krótką mikropowieść - "Czas utraconych chwil" również było chyba warte papieru na którym zostało wydrukowane. teraz znowu ryzykujemy na Nowy Rok z tym razem długą mikropowieścią, naprawde monumentalną rozmiarem "PANIĄ IGIEŁ" Tu aa3 nie będziesz marudził że krótkie. Myśle, że ten teks nasyci Was wszystkich na tyle, że na kilka miesięcy będziecie mieć przesyt prozy Uznańskiego :)

Sebastian - 12 Grudnia 2005, 08:55

Czarny napisał/a
Przypomniałem sobie Mesjankę niestety wrażenie niezbyt pozytywne. Podobało mi się jakieś pół tekstu (pierwsze) póki nie doszło do konfrontacji z czarnym bohaterem. Nie chcę tu spojlerować, skoro nikt inny nieprzyznaje się do przeczytania tekstu. Nie podeszło mi zwycięstwo Keyny jak i całkowicie zbędny wulgaryzm zamykający tekst. Zapowiadało się ciekawiej.

count jak ty to robisz, że masz zdanie przeciwne niż Czarny? Z "WD" też różnie oceniliście zakończenia :)
A na poważnie,
Ale to właśnie w literaturze jest chyba najciekawsze, że do każdego przemawia co innego
S

Sebastian - 12 Grudnia 2005, 13:37

Ciesze się, że część forumowiczów przypomina sobie moje starsze teksty, pożycza od kolegów, szpera, szuka i dzieli się z nami na łamach. Gorąco zachęcam do takich rozmów, przewijając forum wstecz pozostałe osoby, które dotąd tylko czytają mogą skorzystać z Waszychg Recenzji, po co u Uznańskiego warto sięgnąć. Swoją drogą, ciekaw jestem czy ktoś dotarł/przeczytał "Szkołę" (bo obszar dystrybucji nie był wtedy duży), czy "Zagubioną duszę" (bo starsze a trzeba było zapłacić sporo). zwłaszcza o "Szkole" nie znam żadnych opinii, ktoś znajdzie u kolegi, podzieli się krótkim słowem? Czekam na wszystkie refleksje, zachęcam też to napisania TYCH KTÓRZY TYLKO CZYTAJĄ - to forum, ten temacik, ja jestem dla WAs.
S

Czarny - 12 Grudnia 2005, 13:46

Ubika nie widziałem na oczy, w moje okolice nie dotarł. Może kiedyś, gdzieś, to się przeczyta.
aa3 - 12 Grudnia 2005, 16:51

Trzechopowiadań nie czytałem jedynie: "Ważniejsza sterowna”, "Pieśn kobiet" i "Zagubioną duszę" właśnie :(
Ale niektórych tekstów po prostu nie pamietam, starość, skleroza za duzy miesieczny przemiał fantastycznych opowiadań :wink: "Szkoły" właśnie nie pamiętam - muszę przy najbliższej okazji sobie odświeżyć. W sumie to właśnie przydałby się ten zbiorek tekstów - to byłby odpowiedni pretekst do lektury tekstów juz przeczytanych

Pako - 12 Grudnia 2005, 17:04

"Pieśń kobiet" to się bodajże w Click! Fantasy pojawiła, co nie? Znaczy się kojarzę tytuł i niejako tam przebłyskuje mi fabuła, za to nie kojarzę autora, ale to chyba ty, Sebastianie, byłeś :) Innych Twoich tekstów nie znam, to nie ocenię, ale tamto podobało mi się średnio. Znaczy się: średnio mi się podobało do końca, ale sam koniec był lepszy. I to mówię z tego, co pamiętam, a żeby ocenić opważnie, to musiałbym przeczytać jeszcze raz. Ale końcówka na pewno mi się spodobała o wiele bardziej niż początek, takie wrażenie pamiętam. Czy dobre? Postaram się ocenić , jak przeczytam jeszcze raz :)
Czarny - 12 Grudnia 2005, 17:21

Sebastian sam podał na swojej liście, że opublikował "Pieśń kobiet" w Fantasy, więc to pewnie rzeczywiście Jego. :mrgreen:
Sebastian - 13 Grudnia 2005, 11:29

aa3 jestem pod wrażeniem, jesteś chyba rekordzistą, jeżeli idzie o czytanie moich tekstów. Szkoda, że nie kupujesz antologii, zwłaszcza popytaj wśród znajomych o brutalną bezkompromisową "Ważniejszą sterowną" (znajdziesz recenzje na tym forum, nieco wcześniej) a i "Zagubiona dusza jest zacna jeżeli lubisz spokojne nasycone uczuciami, troche "kobiece" fantasy. W każdym razie dzięki za lekture zrobiło mi się b. miło., że znasz aż tyle Zbiór opowiadań to coś za czym tęsknie, widzicie ja ze swej strony próbowałem. Mówie bez ściemy, nie ukrywam przed wami porażki, chciałem pokazać Wydawcom zbiorek rzeczy które przekonały Redaktoróew czasopism, a jak piszecie również Was. Było to pewien czas temu, i raczej moje teksty nie zrobiły wystarczajacego wrażenia, żeby je opublikować w osobnej formie. Taka jest smutna prawda. Trzeba się jednak pogodzić z tym że gust literacki jest sprawą subiektywną i to co się podoba w czasopismach, dla "selekcjonerów książkowych", może być nie intersujące (z wyjątkiem nie opublikowanej krótkiej powieści dla fabryki, ktora zdobyła niezwykłe przychylne recenzje). Na pociechę powiem, że współpraca Redaktorami czasopism układa się b. zadowalającą i w najbliższym roku bedzie kilka moich nowych rzeczy.
Pako nie polecam Ci szczególnie powtórnej lektury "Pieśni kobiet". Nie jest ona charakterystyczna dla mojej twórvczości, poza tym jest bardzo krótka, na pograniczu shortu, liczy się tam właściwie przewrotna puenta i dlatego warto to było napisać. Ale jeżeli chcesz poznać moją proze zacznij od czegoś dużego, co robi wrażenie. Przejrzyj posty pod tym temacikiem, forumowicze chwała to co warto przeczytać. Albo jeżeli nie masz archiwów w domu, chwyć "Wczorajszy deszcz" z "mF"
S

Wielki K - 14 Grudnia 2005, 15:23

Kiedy będzie książka??? Musze przyznać, że kupiłbym ją w ciemno, bo Twoje opowiadania są naprawde obiecujące. Nie jest to bynajmniej wazeliniarstwo, ale z całej Nowej Fali debiutantów, pierwsze sięgam po Twoje utwory. Oby tak dalej! :bravo
Sebastian - 15 Grudnia 2005, 18:29

Podejrzewam, że książka wyjdzie w przyszłym rok albo wcale,
...aczkolwiek, jak pamiętacie słowa takiej piosenki "Wszystko się może zdarzyć" i życie zafunduje nam inną opcje
W każdym razie dzięki za dobre słowa
S

gorat - 15 Grudnia 2005, 19:15

Sebastian napisał/a
(..) albo wcale

A dlaczego wcale? Nie ma co się zrażać, dożyjemy :mrgreen:

Haletha - 16 Grudnia 2005, 12:08

Ja dziękuję za tak pesymistyczne ultimatum. Jestem gotowa poczekać nawet dwa lata;)
Sebastian - 16 Grudnia 2005, 15:13

Haletha napisał/a
J Jestem gotowa poczekać nawet dwa lata;)

Ale ja mam nadzieje, że uda mi się sprzedać to Wydawnictwu nieco wcześniej niz za dwa lata lub że kupiona przez Wydawce książka nie utknie na dwa lata w szufladzie Redaktora :)
Dzięki za cierpliewość Haletha. widzisz, to mi jej brakuje.
S

Alkioneus - 19 Grudnia 2005, 11:16

Tak w kwestii książki, Sebastianie.

Ty już ją po prostu wisisz czytelnikom. MF-a zacząłem od lektury twojego opowiadania, jak jesteś w SF-ach też zaczynam od Ciebie. Albo Ty nam książkę spreparujesz, albo my Ci jakąś rewolucję :)

Sebastian - 19 Grudnia 2005, 14:09

Dokonało się. Pracowałem ciężko, przez ostatnie tygodnie ale postawiłem ostatnią kropkę. Powieść jest ukończona. teraz jej dalszy los nie jest ode mnie zależny. Chciałem podziękować wszystkim na tym forum, którzy dopingowali mnie w ostatnich miesiącach do wytężonej pracy. To wy daliście mi wiarę, że warto pisać ją dalej, kiedy byłem po pracy zmęczony i nic mi się już nie chciało. Mam nadzieję, że teraz będziecie zadowoleni z rezultatów. Ja jestem. Wydaje mi się, że jest taka, jak trzeba.
Teraz mogę odpoczywać, polenić się trochę.
Rzecz złożyłem w wydawnictwie, jak znam ich procedury, najdalej do marca powinienem być po pierwszych rozmowach., Wtedy napisze Wam w tej sprawie więcej.
Cytat
Albo Ty nam książkę spreparujesz, albo my Ci jakąś rewolucję

Teraz już nie mi. Teraz możecie demonstrować przed siedzibami Wydawnictw. Ode mnie już nic nie zależy. Jeszcze raz dziękuje za dobre słowa.
S

hrabek - 20 Grudnia 2005, 08:21

A nie musisz przeczytac jej chociaz, zeby bledy popoprawiac, przeredagowac niektore fragmenty? :) (zart)

Tak na powaznie, to gratuluje. Mam nadzieje, ze rozmowy pojda dobrze i niedlugo w tym temacie pojawi sie oficjalna data wydania.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group