Zadomowienie - powitania na forum - Dzień dobry, cześć i czołem...
Ozzborn - 6 Grudnia 2009, 21:59
Dobra lecę, trza powtórzyć przed jutrzejszym dyktandem z arabskiego
dalambert - 6 Grudnia 2009, 22:20
Martva, nic z tego Ty jako krasnalek Mikołajek byłaś BOSKA
Martva - 6 Grudnia 2009, 22:45
Zawsze jestem boska, ale zdjęcia kłamią
mBiko - 6 Grudnia 2009, 22:46
Nie Martva, to telewizja kłamie.
merula - 6 Grudnia 2009, 23:24
cóż, paparazzi się nie dotarł wszędzie
mBiko - 6 Grudnia 2009, 23:25
Pff.
Kruk Siwy - 6 Grudnia 2009, 23:26
Gront że się nie przetarł.
merula - 6 Grudnia 2009, 23:27
może i nie przetarł się, ale paru kwiatków nie uchwycił
mBiko - 6 Grudnia 2009, 23:29
Bo to panny na wydaniu zajmują się łapaniem bukietów.
dalambert - 6 Grudnia 2009, 23:30
Rysiul powaliła panow w pokerka pieknym treflowym kolorem , ech było, było ....
merula - 6 Grudnia 2009, 23:30
dalambert - 6 Grudnia 2009, 23:37
Czesć Wam ! jutro praca .... brrr....
Martva - 6 Grudnia 2009, 23:51
Papatki.
Chal-Chenet - 7 Grudnia 2009, 00:29
Dobranoc.
mBiko - 7 Grudnia 2009, 01:05
Pora.
Paputki dobrzy ludzie.
merula - 7 Grudnia 2009, 01:35
wstępnie dobranoc boberki
Agi - 7 Grudnia 2009, 06:13
Witam
shenra - 7 Grudnia 2009, 07:37
Powitał
lucek - 7 Grudnia 2009, 08:22
06:45 - dawno nie widziałem tej godziny (a przynajmniej od strony wstającego człowieka).
Chal-Chenet - 7 Grudnia 2009, 09:26
Hej.
Witchma - 7 Grudnia 2009, 09:26
Dzień.
Dragoon - 7 Grudnia 2009, 09:29
Witam.
Ozzborn - 7 Grudnia 2009, 09:49
powitał przedkartkówkowo.
edka: i pożegnał tak samo.
Martva - 7 Grudnia 2009, 11:21
Czeeeść.
Gwynhwar - 7 Grudnia 2009, 11:55
Powitała z pola bitwy z zapaleniem. Leżę, czytam, smarkam, kaszlę...
Witchma - 7 Grudnia 2009, 11:55
| Gwynhwar napisał/a | | Leżę, czytam, smarkam, kaszlę... |
Przynajmniej w połowie nie jest źle
Chal-Chenet - 7 Grudnia 2009, 11:56
Proszę się wykurować do soboty.
NasirWizz - 7 Grudnia 2009, 16:35
Witaaamy
merula - 7 Grudnia 2009, 18:27
Yellow
mBiko - 7 Grudnia 2009, 19:28
Dzień dobry dziubaski.
W dzisiejszej szafie scenki z życia marynarzy.
Jest port, wielki jak świat, co się zwie Amsterdam
Marynarze od lat tańce swe tańczą tam
Lubią to bez dwóch zdań, lubią to bez zdań dwóch
Gdy o brzuchy swych pań ocierają swój brzuch
Potem buch kogoś w łeb, aż na dwoje mu pękł
Bo wybrzydzał się kiep na harmonii mdły jęk
Akordeon też już wydał ostatni dech
I znów obrus, tłuszcz, znów czkawka i śmiech
|
|
|