To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Powrót z gwiazd - Kaszanka z grilla czy wściekły pies? Wybór należy do Ciebie.

illianna - 3 Października 2009, 09:08

ja osobiście strasznie nie lubię gotowych zup, jedyne odstępstwo robię przy żurku, bo mi się nie chce kisić samej, a barszcz czerwony zawsze robię na wywarze z paru grzybów i zaprawiam cytryną, mniam :)
Godzilla - 3 Października 2009, 09:19

To horteksowskie coś to nie zupa, to sok z buraków i jabłek, bardzo mocny. Trzeba rozcieńczyć, dodać przyprawy, czyli majeranek, imbir, czosnek, sól, wywar z grzybów też jest dobrą rzeczą. No ale domowy barszcz ma inny smak.
illianna - 3 Października 2009, 09:32

Godzilla, wiem, czasem próbowałam, ale mimo dodawania różnych przypraw nie smakuje mi tak jak własnoręczny, a mąż całkiem kręci nosem, więc to nie ma sensu :cry: choć byłoby to bardzo wygodne
corpse bride - 3 Października 2009, 09:41

ja ostatnio mam nowy patent na barszcz czerwony (dla pracujących i niepozbieranych): kiszony barszcz czerwony z butelki 0,5l (w krk używam z kochanowa, i tylko tego, więc nie wiem, czy inne są dobre) + gotowy barszcz czerwony krakus w kartonie 1l + kostka grzybowa + przyprawy. i jest super, smakuje jak prawdziwy.
Godzilla - 3 Października 2009, 09:53

Chyba jeden raz w życiu jadłam barszcz z kiszonych buraków i jakoś mi nie leżał. Rzecz gustu i przyzwyczajenia, u mnie w domu nigdy buraków nie kisiliśmy, mama zawsze robi barszcz ze świeżych. Może kiedyś spróbuję sama żeby się przekonać.
Kruk Siwy - 3 Października 2009, 09:56

Brak glutaminianu sodu całkowicie eliminuje z mojego jadłospisu "naturalny" barszczyk. Hihi. Ten kartonowy wcale nie jest zły. A że w domu barszcz jadam wyłącznie ja...
Martva - 3 Października 2009, 10:15

corpse bride, robię tak samo, tylko z horteksowskiego kartonu :D ale kiszony musi być też. uwielbiam kwas burakowy. Nawet sam.
Fajnym dodatkiem podkręcającym smak okazała się zalewa spod śliwek (głównie ocet winny plus wino, trochę korzeni, całość kwaśno-słodka ;) )

merula - 3 Października 2009, 10:18

ja nie robię barszczu bo po prostu nie lubię bawić się z burakami i doczyszczac łąp po nich. ale sie zdarzało kiedyś, teraz lecę gotowizną, bo dzieci i tak nie lubią, a do wersji kubkowej taki jest najlepszy. tyle, że przyprawiam po swojemu.

a do wersji klasycznaj od cytryny wolę ocet winny.

Anonymous - 3 Października 2009, 11:50

Podobnież. Ten hortexowski z jabłkami osobiście bardzo lubię.
corpse bride - 3 Października 2009, 12:45

merula napisał/a
nie lubię bawić się z burakami i doczyszczac łąp po nich


kiedy robię z prawdziwych buraków (czyli na wigilię) do obierania i krojenia buraków używam siostry, czasem mamy. grunt to umieć się ustawić w kuchni.

ilcattivo13 - 3 Października 2009, 17:45

Piech napisał/a
Truskawki z pola. We wrześniu. Do tych Suwałk to trzeba mieć jakąś wizę, czy można sobie ot tak wyemigrować?


Jak najbardziej z pola. Co prawda nie z samych Suwałk, ale z okolic wsi Chodorówka Nowa (krajowa 8, pomiędzy Białymstokiem a Suwałkami). Ciocia po wielu latach doświadczeń zdecydowała się sadzić tylko truskawki w odmianach bardzo wczesnych i bardzo późnych. Dzięki temu zarabia choć trochę, poza tym pogoda na Podlasiu w ostatnich dziesięciu latach raczej wspomagała takie właśnie odmiany, niż te standardowe (czerwcowo-lipcowe). A różnicy w smaku według mnie nie ma.
Co co emigracji, to przyjmę Cię na tej pięknej i mroźnej ziemi suwalskiej z otwartymi "ręcyma", a i coś do chleba i soli się znajdzie :wink:

Pako napisał/a
ilcattivo13, jak nie masz co z tymi malinami robić, to weź, przyślij tira albo dwa. Spożytkuję należycie :mrgreen:


niet probliema. Przyjeżdżasz, zrywasz, płacisz 2 zeta za kg i odjeżdżasz. Ile zerwiesz i opłacisz, tyle możesz spożytkować :mrgreen: I nie byłbyś jedynym, którzy na taką propozycję przystają. Tyle, że maliny się powoli kończą - to raz (jeśli już się nie skończyły, bo już dwa razy był przymrozek, a i śnieg leciutko poprószył). A poza tym, jedną kobiałkę zbiera się dobre 15 - 20 minut (w zależności od umiejętności zbierackich i tego czy rwiesz co popadnie czy tylko dojrzałe).

Pako - 3 Października 2009, 17:51

Kurdę, wezmę się tam chyba za rok przejadę :P
A jak zbieram, to ważą mnie przed i po zbieraniu, żeby stwierdzić ile "spożytkowałem" w trakcie ;) ?

ilcattivo13 - 3 Października 2009, 18:20

przed zbieraniem ważą tylko kobiałki, po zbieraniu staniesz na wadze i będziesz trzymał kobiałki z malinami w rękach ;P:
Martva - 5 Października 2009, 16:06

Duszona cukinia, kukurydziane placuszki, ziemniaki, sałata z fetą i pomidorem. Na deser bardzo mocno czekoladowe ciasto (gorzka czekolada plus jajka) z bitą śmietaną i wisienkami z nalewki.

W sumie znów się robię głodna i nie wiem czy wolę ciasto, czy kiszonego ogórka ;P:

ilcattivo13 - 5 Października 2009, 21:12

na obiad flaczki + kopiasty talerz ostro przyprawionego ryżu z warzywami (kabaczek, cebulka, papryka) i "urwałkami" boczku :D
dalambert - 5 Października 2009, 21:15

A u nas na jutro szykują sie nóżki wieprzowe w cieście z ogóreczkiem kiszonym :D
Lynx - 5 Października 2009, 21:17

Kiszę kapustę ;P:
Agi - 5 Października 2009, 21:23

Mam ścisłą dietę: sucharki ryżowe, gorzka herbata, gotowana marchewka.
illianna - 5 Października 2009, 21:26

Agi, czyżby grypa żołądkowa? :|
Agi - 5 Października 2009, 21:26

Na to wygląda, męczę się od wczoraj.
illianna - 5 Października 2009, 21:28

dożo pij, zastosuj loperamid, skoro to grypa należy hamować zbyt częste wizyty :wink:
Agi - 5 Października 2009, 21:29

Byłam dziś u "rodzinnej" mam leki i zwolnienie.
corpse bride - 5 Października 2009, 21:36

jakaś plaga podobno.

menu martvej sprawiło, że mi ślina pociekła po mostku. idę usmażyć serki. znaczy, zjeśc usmażone przez m. polecam do tego serek z orzechami.

a ja wczoraj zrobiłam zupę. podobno dobra, ale na wszelki wypadek jej nie jem. porowa. technicznie, jestem z niej dumna, ale to nadal nie to.

ilcattivo13 - 5 Października 2009, 21:51

Agi, ja jadę na waflach ryżowych od początku sierpnia. I żyję.

Aha, Sonko są najlepsze.

Agi - 5 Października 2009, 21:52

Ja też przeżyję. Trzeba być twardym, a nie mientkim :mrgreen:
ilcattivo13 - 5 Października 2009, 22:13

zwłaszcza, że Sonko robi tylko z brązowego ryżu (a przynajmniej tylko takie w hurtowni widuję) i ma kilka rodzajów tych wafli: z solą morską (mniam), ze słonecznikiem (ciut mniejsze mniam), z pestkami dyni (ujdzie w tłoku).
corpse bride - 5 Października 2009, 22:40

ja lubię z pestkami dyni, bo są w zielone plamki :) i jeszcze jest jakiś rodzaj z bananem czy kokosem, też fajne.
ilcattivo13 - 5 Października 2009, 22:47

mnie najbardziej podchodzą te z solą morską, ale ja jestem soloholikiem :D
Martva - 6 Października 2009, 17:24

Curry z dyni, cukinii, bakłażana, marchewki, ziemniaków, cebuli i kukurydzy. Mniam.
corpse bride - 6 Października 2009, 23:06

pieczone warzywa i pieczony kurcz. kurcz został wysmarowany fajnym przyprawowym maziem. ostatnio rajcuje mnie kardamon, więc i ten maź go zawierał.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group