Powrót z gwiazd - Kaszanka z grilla czy wściekły pies? Wybór należy do Ciebie.
Agi - 4 Września 2009, 11:01
a'propos warzywa, właśnie próbowałam udławić się pomidorem
E: Jeśli idzie o kebab, to w moim grajdołku jest kilka miejsc, gdzie można go zjeść, a wszystkie prowadzą Polacy. Dodatki bywają różne, ale kiszonej kapusty nie spotkałam. Generalnie nie przepadam, jak za wszystkimi pasku... wróć fast foodami.
E2: lit.
dalambert - 4 Września 2009, 11:02
Agi, na Litość Boską UWAŻAJ i dbaj o Siebie
Agi - 4 Września 2009, 11:05
dalambert, łakomstwo zostało ukarane, próbowałam przełknąć za duży kęs.
Martva - 4 Września 2009, 11:21
| dalambert napisał/a | | kotlet sojowy' więc może tym to dopychali, |
Nie.
| dalambert napisał/a | | nazwa Pita z warzywami jest w porządku |
Totez nie wiem dlaczego się jej nie stosuje, właścicieli budek z kebabami bym o wegetarianizm nie posądzała
| Nutzz napisał/a | Bo kebab to z natury mięsny |
Kebab to w ogóle jest taki szaszłyk, a te paski z mięsa obracanego to jest szałarma. Chyba
Ozzborn - 4 Września 2009, 11:26
szaszłyk to jest szisz-kebab. Kebab to jest zdaje się turecka nazwa tej szałarmy (tak mi się wydaje, ale arabistykę zaczynam dopiero za miesiąc ), a kebab w picie wymyślili tureccy emigranci z Berlina, żeby było biznesmenom wygodniej.
Martva - 4 Września 2009, 12:26
O, upiekę warzywa dziś. Mam ziemniaki, marchewkę, pietruszkę, selera jakiegoś, chyba cukinie, na pewno paprykę, cebulę, czosnek, mrrrr.
dalambert - 4 Września 2009, 12:53
Placki ziemniaczano cukiniowe sie zapowiadają na kolację - będzie dobrze
Kruk Siwy - 4 Września 2009, 12:55
Placki ok, ale po co je psuć cukinią?
Agi - 4 Września 2009, 12:58
Dostałam dwie cukinie, zrobię a'la leczo.
dalambert - 4 Września 2009, 13:09
Kruk Siwy, Pucek mówi co delikatniejsze, a co ja się będę z Puciem kłócił , nie głupim
Kruk Siwy - 4 Września 2009, 13:12
Ano mów mi tak zaraz... a ja wczoraj spożywałem sporządzone przez nureczkę spaghetti alla caprese. Mniam!
Martva - 4 Września 2009, 13:19
| Cytat | | Placki ziemniaczano cukiniowe |
O, dobra rzecz. Pewnie zrobię niedługo.
Warzywa w piecu, teraz zostaje najmniej fajna rzecz, czyli czekanie
Pako - 4 Września 2009, 13:20
Ja zjadłem firmowy sponsorowany obiad. Mintaj + ziemniaczki pieczone + pomidory/ogórki/liść sałaty. Ziemniaczki ok, pomidory ok. Mintaj mocno nie ok... więcej panierki niż ryby. Tydzień temu były placki ziemniaczane - tyż nie można się zachwycać, ot mocno przeciętne. Łosoś też nie sprawia mi jakoś radości. A ceny mają ze hoho, jakby nie to, żę firma sponsoruje, to zdecydowanie bym się nie zdecydował
dalambert - 4 Września 2009, 13:22
Kruk Siwy, efekty pracy literackiej? Co przepis przetłumaczy to na Tobie sprawdza
Kruk Siwy - 4 Września 2009, 13:24
No. Ale po mojej akceptacji. Zabawne jest to że dla nas spaghetti to kluchy ociekające sosem mięsno-pomidorowym. Gdy tymczasem mogą to być kluchy z dosłownie wszystkim.
dalambert - 4 Września 2009, 13:29
Kruk Siwy, wiem Kicius opowiadał czego to w Italijej nie konsumuje się
Kruk Siwy - 4 Września 2009, 13:30
A czego? Bo chyba wszystko nawet to co na drzewa ucieka.
dalambert - 4 Września 2009, 13:33
Kruk Siwy, no może rzymskich kotów nie jadają, ale nasze słowiki, kosy, i inne ptaszki węddrowne to zapamiętale tłuką i żrą , że o całej morskiej faunie z wyjątkiem może meduz parzących, ale tyż pewien nie jestem
Martva - 4 Września 2009, 13:50
I atrament z kałamarnic.
Kurczę, jedzenie się robi i pachnie, jestem głoooodna.
A w ogóle to mnie wzięło na zupę cebulową. Muszę zrobić jakoś niedługo.
Adashi - 4 Września 2009, 19:08
| Martva napisał/a | Kebab to w ogóle jest taki szaszłyk, a te paski z mięsa obracanego to jest szałarma. Chyba | | Ozzborn napisał/a | szaszłyk to jest szisz-kebab. Kebab to jest zdaje się turecka nazwa tej szałarmy (tak mi się wydaje, ale arabistykę zaczynam dopiero za miesiąc ), a kebab w picie wymyślili tureccy emigranci z Berlina, żeby było biznesmenom wygodniej. |
Prawdziwy kebab to jest właśnie shish kebab, znaczy ów szaszłyk właśnie. Wersja z mięsem skrawanym z obrotowego grilla i ładowana do pity to doner, zaś to samo tylko, że zawijane w tortilli zwie się durum. Wobec dania w ujęciu casual dining, czyli kopiastego talerza mięcha z frytkami w akompaniamencie surówek używa się u nas naprzemiennie określeń kebab, shoarma/shaorma i gyros. Często wyróżnikiem tego ostatniego jest jedynie użycie sosu tzatziki zamiast zwykłego czosnkowego. A… jest jeszcze knysza.
Martva - 4 Września 2009, 19:18
Knyszę znam jako fastfood, raz miałam przyjemność jeść z okazji jakiegoś konu we Wrocławiu (NeoSzederiada wieki temu, chyba) a jakieś ma korzenie w że tak powiem normalnej kuchni? Bo to chyba nie jest pita, tylko jakiś inny rodzaj pieczywa?
Zrobiłam sobie budyń z wisienkami z nalewki
A pieczone warzywa wyszły obłędne, częściowo pożarłam z sokiem z cytryny, częściowo z wędzonym serem. Mama ugotowała ziemniaki dodatkowo, ale nie zmieściłam
nureczka - 4 Września 2009, 20:59
| Martva napisał/a | I atrament z kałamarnic.
|
Jak by to powiedzieć...
Właśnie mam na tapecie Spaghetti al Nero di seppia
Czyli jako żywo z atramentem mątwy.
Martva - 4 Września 2009, 21:05
No, przecież poważnie pisałam, bo mi się z ostatnim woreczkiem skojarzyło. I czarne risotto mają.
nureczka - 4 Września 2009, 21:18
Bosze, Bosze.
Aż się boję, co będzie dalej.
Ozzborn - 5 Września 2009, 15:24
Wczoraj przy okazji erpegowania na obiad ciekawe fjużyn.
Makaron... ten, no zapomniałem fachowej nazyw... rurki no. Z sosem szpinakowym. (szpinak, śmietanka, rokpol, czosnek, przyprawy). Do tego kurczak marynowany na ostro z grillującej patelni i surówka zdaje się z jakiejś gotowej mieszanki (kapusta pekińska, sałata lodowa, rukola, tarte buraczki, pomidorki koktajlowe, sok z cytryny... niezłe choć może troche za dużo było soku z cytryny).
Zrobiliśmy podejście do gotowania kolb kukurydzy. Totalna klapa. Kolega przesolił tak ze 4 razy ( ) i ni cholery nie wiedzieliśmy ile to się gotuje. Ma ktoś doświadczenie?
Martva - 5 Września 2009, 15:30
Kolby kukurydzy, możliwie świeże, wrzucam do lekko posłodzonego wrzątku i gotuję koło 5 minut. Solę i maślę na talerzu, jak się soli wodę to wychodzi twarda (kukurydza, nie woda).
Ozzborn - 5 Września 2009, 15:34
O kurde, to ja się nie przyznaję ile gotowaliśmy I, tak - była twarda. Dało się ledwo zjeść z grubą wrstwą masła.
Na przyszłość zapamiętam - dzięki
Martva - 5 Września 2009, 15:37
No bo jak stwardniejesz kukurydzę, to i godzina gotowania jej nie pomoże
Yaga - 5 Września 2009, 15:41
A w temacie kukurydzy - czy mogę sobie zamrozić taką, w miarę świeżą kukurydzę? W sensie kolbę całą? Albo i dwie?
Bo nigdy nie mroziłam, a leżą mi dwie w lodówce i jakoś nie mam ochoty się do nich dobrać
Martva - 5 Września 2009, 15:48
Kurczę, nie jadłam kukurydzy w tym roku ani razu
Można mrozić, tylko pogotowane chwilę (spytaj googla, nie wiem czy wystarczy zblanszować, ale chyba nie). I trzeba pamiętać że im dłużej się przechowuje taką surową, tym mniej słodka się robi
|
|
|