To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Powrót z gwiazd - Kaszanka z grilla czy wściekły pies? Wybór należy do Ciebie.

ilcattivo13 - 28 Lipca 2009, 15:33

Zgaga - prawidłowo nazywa je się "czenaki" - a są w tym drugim linku z poprzedniego mojego posta
Zgaga - 29 Lipca 2009, 07:19

Eeee... gdzie? Czeburki widzę, ale czenaki - nie

A tak a propos nazwy: "czenaki" zapewne poprawne na suwalszczyźnie. Ale jest to potrawa kresowa i np. na zachodniej Ukrainie masz już "чинаки", czyli w polskich rejonach przyległych "czynaki". A potrawa cały czas ta sama.

I tak - najlepsze "czenaki" jadłam w knajpie Sodas w Puńsku (mniam, mniam, w glinianych garnuszkach), a najgorsze "чинаки", gdzieś na trasie Lwów-Tarnopol (tłuste obrzydlistwo, na które czekać trzeba było półtorej godziny).

Fidel-F2 - 29 Lipca 2009, 12:00

wczora z wieczora 25 kiszonych, 8 w zalewie miodowej i 25 w musztardowej
Rafał - 29 Lipca 2009, 12:13

Ten to ma żołądek :shock:
Fidel-F2 - 29 Lipca 2009, 12:31

cztery
dzejes - 29 Lipca 2009, 13:42

Zjadłeś 58 ogórków kiszonych? Pytam, bo nie wierzę, mówiąc do rymu i szczerze.
Fidel-F2 - 29 Lipca 2009, 14:00

zrobiłem słoików na zapas zimowy
Agi - 29 Lipca 2009, 16:00

Fidel-F2, daj proszę przepis na zalewę miodową.
illianna - 29 Lipca 2009, 17:30

nalewki wszelkiej maści, aż w głowie się kręci ;P: :roll: :D
Lynx - 29 Lipca 2009, 20:55

gudrun, 3 jajka, szklanka cukru i trochę(może być z pół paczki) waniliowego, 120ml. oleju(ok. pół szklanki), szklanka mąki pszennej i 2 łyżki ziemniaczanej, 1-2 łyżeczki proszku do pieczenia. Mieszać po kolei, wlać do foremki, na wierch owoce- każde. Jeśli masz piekarnik z termoobiegiem to 150stopni ok 30 min. W zwykłym ok. 40 min. w temp. ok 180 stopni.
Fidel-F2 - 30 Lipca 2009, 05:11

Agi, miodową robiliśmy pierwszy raz w tym roku i juz otwarłem jeden słoik i muszę powiedzieć, że mnie nie zachwyca, może po kilku dniach będzie lepsze chociaż nie sądzę. Jesli o mnie chodzi to więcej bym nie robił, ale żonie smakują. Jak dla mnie za slodkie.

Zalewa:
1 szklanka wody
1 szklanka octu
2 szklanki cukru
3 łyżki stołowe miodu

Ogórki pokroić podobnie jak na mizerię z tym, że trochę grubsze talarki i kroimy ze skórką. Pokrojone lekko solimy i zostawiamy kilka minut. Ładujemy do słoików. Zalewę doprowadzamy do wrzenia po czym zalewamy ogórki w słoikach. Słoiki gotujemy 15-20 minut. Zakrcamy. Koniec. Pewnie można by kombinowac ze stosunkiem miodu i cukru na rzecz tego pierwszego, nie wiem czy bardzo by to zmieniło smak ale na pewno podrożyło by całą imprezę.

Agi - 30 Lipca 2009, 06:24

Fidel-F2, chyba rzeczywiście za słodkie, widzę po proporcjach.
Fidel-F2 - 30 Lipca 2009, 06:32

na próbę zrobiliśmy tylko kilka słoików, jakby co to wielkiej straty by nie było

za to musztardowych już trzydziesci parę mamy

dzisiaj bedą buraczki z cebulą i papryką, te już sprawdzone są zej...te

Agi - 30 Lipca 2009, 07:11

Buraczki konserwuję w wersji podstawowej, z cukrem i kwaskiem cytrynowym, a dodatki wprowadzam juz przy robieniu sałatki. Często robię taką z dodatkiem marynowanej papryki, jabłka i cebuli. w tym roku powinnam zamarynować paprykę, bo ta sprzed dwóch lat właśnie się kończy.
Fidel-F2 - 30 Lipca 2009, 07:24

tyle, że my zwykle nie używamy tych buraczków jako salatki do obiadu, po prostu otwiera się słoik i wciąga zawartość
dalambert - 30 Lipca 2009, 07:33

Fidel-F2, a czy aby proporcja tych cukrowo miodowych ogórkow nie jest przewalona ? Toż to właściwie mizeria w syropie jest !
Fidel-F2 - 30 Lipca 2009, 07:37

tragedii nie ma, znaczy da sie jeść ale brak im jakiegoś smaczku i pomimo tej słodkości sa jakies takie bezbarwne, no nie polecam

może gdyby zabrać pół szklanki cukru i dołożyć pół octu?

dalambert - 30 Lipca 2009, 07:39

Fidel-F2, to mi przypomina angielskie pomysły na pikle. Może gdyby zalewe solidnie dopieprzyć to by wzmogło smak i dało się na zakąskę?
ps. Mniej cukru więcej octu to może być właściwy kierunek !

Fidel-F2 - 30 Lipca 2009, 07:43

może, nie wiem ale raczej nie będę eksperymentowal tylko sobie przepis odpuszczę
dalambert - 30 Lipca 2009, 07:44

Fidel-F2, a jak te musztardowe robisz ?
a bym zapomniał, własnie nam doszedł klasyczny słój małosolnych - dziś będą jedzone :D

Fidel-F2 - 30 Lipca 2009, 07:58

Musztardowe

zalewa:
1litr wody
1 i 1/2 szklanki cukru
1 szklanka octu
3 łyżeczki do herbaty soli

Zalewe zagotować i dodac 5 łyzeczek musztardy (ja dodaję musztardy z ziarnami gorczycy). Wymieszac. Ogórki obrac i pokroic w ćwiartki, większe w ósemki. Zalać zalewą, gotować 5minut. Te są swietne na bank.

gudrun - 30 Lipca 2009, 08:06

Lynx napisał/a
gudrun, 3 jajka, szklanka cukru i trochę(może być z pół paczki) waniliowego, 120ml. oleju(ok. pół szklanki), szklanka mąki pszennej i 2 łyżki ziemniaczanej, 1-2 łyżeczki proszku do pieczenia. Mieszać po kolei, wlać do foremki, na wierch owoce- każde. Jeśli masz piekarnik z termoobiegiem to 150stopni ok 30 min. W zwykłym ok. 40 min. w temp. ok 180 stopni.

Dzięki Lynx. Impreza jest już po, nie posłuchałam Kruka i zamiast podać pyszne lody z owocami wyciągnęłam z netu jakiś przepis na ładnie wyglądające ciasto z maślanką i owocami. Wyszedł zakalec na palec i teraz mam nauczkę. Następnym razem wypróbuję Twój przepis.

May - 30 Lipca 2009, 20:42

gudrun, u nas w Kraku za dawnych czasow pieklo sie placek z owocami z przepisu, ktory srednia kiedys przyniosla (Martva, skoryguj jak pokrecilam) - szklanka smietany, szklanka cukru, dwie szklanki maki, jajko albo dwa i lyzka proszku do pieczenia, wszystko wymieszac, wlac do formy, posypac owocami i piec az patyczek bedzie suchy. Zakalec wychodzi czesto, ale zupelnie nie przeszkadza w konsumpcji, ciasto moze nie zawsze wyglada jak z obrazka, ale jest smaczne.
Juz po przeprowadzce zaczelam troche ubijac smietane z cukrem najpierw i potem dodawalam reszte skladnikow, wtedy ryzyko zakalca jest nizsze.

Martva - 30 Lipca 2009, 20:47

May, nie lubię tego czegoś, bo ma konsystencję plasteliny, forsuję Puchatkę która jest podobna smakowo a przypomina ciasto.
ilcattivo13 - 31 Lipca 2009, 19:01

Zgaga napisał/a
Eeee... gdzie? Czeburki widzę, ale czenaki - nie


sorki - link dałem "skrótem przez kartacze" :oops: tutaj jest dobry link

a czenaki, tak mi się wydaje, były potrawą typowo litewską, którą Kiaulisy roznieśli po całym WKL (zahaczając o Ukrainę i część dzisiejszej Polszy). Ale mogę się mylić, bo nie mogę znaleźć w "Kuchni Staropolskiej" historii potrawy.

illianna - 31 Lipca 2009, 20:00

na życzenie Dalamberta przepis na sushi:
1. i najważniejsze, kup świeżą surową wyfiletowaną rybę (ja uwielbiam tuńczyka, który jest niesyty najdroższy), może być tuńczyk, łosoś, halibut, ryba maślana, a nawet dorsz, ryba ma być z lodu i nie mieć praktycznie zapachu, wtedy na pewno jest świeża, w dużych miastach jest sieć sklepów Alma, jak dotąd mnie nie zawiedli, do ryby można dokupić słoiczek kawioru z łososia (duże czerwone jajeczka)
2. kup specjalny japoński ryż na sushi, żaden inny NIE wchodzi w grę, a także, japoński ocet ryżowy, płaty wodorostów nori, japoński sos sojowy (absolutnie ważne aby nie był żadną tanią wietnamską podróbą), wasabi - zielony japoński chrzan,w tubce (nie w proszku, bo nie jest taki dobry, marynowany różowy imbir, najlepiej na wagę, te ze słoika są niesmaczne, ogórka szklarniowego, awokado, które jak się je bierze do ręki jest lekko miękkie
3. ryż przepłucz na sitku o gęstych oczkach wodą, aż woda będzie przeźroczysta, najlepiej w teflonowym garnku zagotuj go na małym ogniu, nie odkrywając w trakcie gotowania, bez żadnych dodatków, gotuje się około 15 minut, potem owija na 5 minut ręcznikiem żeby doszedł, na dwie osoby potrzeba ok jedną trzecią półkilowej paczki, czyli jakieś 170 gram, wody dajemy półtora razy tyle co ryżu,
4. przygotuj zalewę z 4 łyżek octu ryżowego, 4 łyżeczek cukru i szczypty soli, lekko ją zagotuj, od razu wymieszaj z gorącym ryżem, odstaw do wystygnięcia, nie chowaj ryżu do lodówki, ważne
5. rybę pokrój w wąskie długie paski, to samo zrób z wokadao i ogórkiem, ogórka pozbaw środków z nasionkami,
6. na macie do sushi, taka bambusowa, układaj płatek wodorostów, rozsmaruj ciężko wystudzony ryż, ułóż 2 cm od góry rybę i dodatki, posmaruj bardzo delikatnie chrzanem wasabi i zawijaj przy pomocy maty, krój na kawałki, mocząc nóż we wrzątku, to co uzyskałeś, to futo-maki :)
7. możesz zawijać na inne sposoby, patrz internet, ten jest najprostszy
8. nigri robi się tak, że na uformowany w wilgotnych dłoniach ryż smaruje się wasabi i układa na nim większy, ale cienko ukrojony kawałek rybki, można też kłaść kawior albo krewetkę

to tyle, smacznego ;P:

dalambert - 31 Lipca 2009, 21:09

illianna, dzięki miło się czegoś nowego dowiedzieć, muszę się po Warszawie rozejrzeć :)
Ozzborn - 1 Sierpnia 2009, 01:29

Co do sushi to słyszałem w radiu wywiad rzekę z Jackiem Wanem - najbardziej znanym polskim chińczykiem-japonistą, któy twierdził, że w domu nie da się osiągnąć z sushi efektu takiego jak w restauracji i że w ogóle robienie prawdziwego sushi w domu mija się z ideą. Natomiast powiedział, że oczywiście "domowe" sushi istnieje i powinno się je robić z pominięciem zalewy octowo-cukrowej do ryżu i robnienia wałeczków. Dajemy ugotowany ryż, "wkład", sos i płatki nori osobno i każdy sobie sam zawija - nie w rurkę, a w taki rożek. Macza i szamie.

Piszę to jako ciekawostkę, nie lansuję ani nie neguję. Ogólnie nie jestem fanem sushi - zjem, ale bez zachwytu.

Martva - 1 Sierpnia 2009, 08:05

Ozzborn napisał/a
Natomiast powiedział, że oczywiście domowe sushi istnieje i powinno się je robić z pominięciem zalewy octowo-cukrowej do ryżu i robnienia wałeczków.


O, a z czystej ciekawości - powiedział dlaczego?

illianna - 1 Sierpnia 2009, 08:41

Ozzborn, nie wierzę radiowym ekspertom, jak mu nie wychodzi to jego problem,może mu Japończycy płacą za takie gadki, moje sushi jadło kilku naszych znajomy, którzy jadają w dobrych knajpach i byli zachwyceni ;P:

a zalewa to podstawa inaczej ryż jest do niczego, może ten pan robił na długoziarnistym to wtedy faktycznie można ją pominąć, bo i tak ryż jest nie taki jak trzeba, a jeśli ta audycja była dawno, to być może nie było jeszcze w Polsce dostępnych dobrych składników

zawijanie wcale nie jest trudne, wystarczy troszkę poćwiczyć i mieć minimalne zdolności manualne ;P:

a tak w ogóle to ja najpierw zawsze staram się spróbować oryginału najlepiej w kraju pochodzenia albo w bardzo dobrej knajpie, a potem biorę się do gotowania, a ponieważ mam resztki samokrytycyzmu, to nie pisuję na forum o rzeczach, które mi nie wychodzą,
w Japonii jeszcze nie byłam, bardzo żałuję, zbieram kasę ;P: , ale jadłam sushi w Londynie, Barcelonie, Metz i czterech japońskich knajpach w Kraku :twisted:



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group