To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Zadomowienie - powitania na forum - Luźne rozmowy bez tematu

ihan - 19 Kwietnia 2008, 21:06

mawete, ale muchy łaskoczą przy przełykaniu. Nie każdy to lubi.
Mleko toleruje tylko w kilku przypadkach, obowiązkowo do kawy, nie tłustsze niż 2%, bo tłustsze obrzydliwie oblepia wnętrze ust i przełyk. Ale w herbacie: nigdy, powoduje, że herbata robi się słodkawa, roibos też jest słodki więc odpada. A dla mnie herbata ma być niesłodzona, koniecznie fusiasta, nie z torebek i nie z granulek, zwykle robię mieszankę z kilku herbat czarnych, do tego suszone owoce lub herbaty owocowe (ale też nie z torebek).
Co ciekawe, goszczący u nas Hindus zafundował nam herbatę po hindusku, fusiasta, bardzo mocna, bardzo mocno słodzona i z mlekiem. Wypiły ja jedynie goszczące równolegle Rosjanki, którym taka herbata bardzo smakowała.

mawete - 19 Kwietnia 2008, 21:20

ihan: nie wiesz co dobre :D czyste martwe proteinki :D
Dunadan - 19 Kwietnia 2008, 21:24

Godzilla, roibos z cynamonem to sprzedaje Lipton ;-) polecam :-) Co do mate - piłem zwykłą ( w tym takim śmiesznym kubku i za pomocą tej śmiesznej słomki/koszyczka - wyleciały nazwy z głowy :roll: ) - polecam... piłem też prażoną mate - ale smakuje jak zwęglone drewno :mrgreen:
ihan - 27 Kwietnia 2008, 22:49

Zadziwia mnie psychoza ogarniająca rodziców dzieci w wieku komunijnym. Ba, teraz podobnie jak po weselu wydaje się gościom na odchodne ciasto, a ilość danych w prezencie pieniędzy, jak głoszą plotki powinna być wyższa niż na weselu. Koleżanka dała całą swoją pensję. Zamawia się kelnerów, chłodnie, kucharki. A potem i tak wszyscy obmówią, że menu nie takie.
Agi - 27 Kwietnia 2008, 22:51

Totalne zwycięstwo formy nad treścią.
Czy to jeszcze ma coś wspólnego z przeżyciem religijnym?

Chal-Chenet - 27 Kwietnia 2008, 22:52

Od dawna raczej nie. Liczą się tylko prezenty. I ludzie sami to napędzają... :?
ihan - 27 Kwietnia 2008, 22:55

Najgorsza jest ta presja na rodziców, że jeśli nie będzie wystarczająco dużo jedzenia, wystarczająco wystawnego to świat się zawali. I przez kilka tygodni ludzie żyją tylko tym żeby zdążyć na czas podać obiad, żeby goście się nie złościli. I ogarnia to nawet zdawałoby się rozsądnych ludzi.
Agi - 27 Kwietnia 2008, 23:04

Na szczęście mam tego typu imprezy dawno za sobą. A było bardzo skromnie. Najbliższa rodzina, poczęstunek przygotowany osobiście i nie zapożyczałam się, żeby to zorganizować. Sukienkę też sama córce uszyłam.
Adashi - 27 Kwietnia 2008, 23:07

Najgorszy to jest charakter takich imprez, zazwyczaj typowo "nasiadowy"... nudy na maksa :roll:
Fidel-F2 - 27 Kwietnia 2008, 23:14

:mrgreen:
Adashi - 27 Kwietnia 2008, 23:25

No co, u cioci na imieninach bywa zabawniej :mrgreen:
Rafał - 28 Kwietnia 2008, 07:49

Za 3 tygodnie sam wyprawiam komunie. Oprócz przezycia religijnego, jest to też okazja do spotkania z dalsza rodziną, znajomymi. Nie widzimy sensu robienia za kelnerów i kucharki, stąd po mszy dzień spędzamy tutaj: http://www.hoteldebowy.pl/5/Strona_g³ówna.html
Cenowo wychodzi dobrze, za wynajęcie sali się nic nie płaci, menu na osobę jakieś 100 zł (15 osób), jedzenie pyszne, okolica przepiękna. Chrzestni kupują rower i to wszystko. Marudzicie ludzie :wink:

mawete - 28 Kwietnia 2008, 22:00

Rafał: nie dasz rady półmiskami z mięsiwem rzucać po stole? :mrgreen: :twisted: :mrgreen:
mBiko - 28 Kwietnia 2008, 22:59

Może marudzimy, ale dla mnie przesadą jest kupowanie dziecku na komunię pierścionka z brylantem, tak jak robi właśnie koleżanka z pracy.
Martva - 28 Kwietnia 2008, 23:09

:shock: ja bym się bała, dzieci są dziwne, jeszcze na Allegro sprzeda...
Rafał - 29 Kwietnia 2008, 08:36

mawete, rzucać mięchem to będę na drugi czy tam kolejny dzień :wink:
mBiko, koleżankę z pracy pogięło dokumentnie, możesz jej to przekazać? :D

Fidel-F2 - 29 Kwietnia 2008, 08:52

szcześliwie, ja mam ten problem z głowy, syn nie bedzie miał komunii, no chyba, że się uprze
Piech - 29 Kwietnia 2008, 10:44

Troje dzieci wysłałem do Komunii, napatrzyłem się na wiele innych - i w życiu takich cudactw nie widziałem. Albo na jakiejś wiosze mieszkacie, albo szukacie sensacji. Czy chodzi o to żeby pokazać jacy śmieszni i ciemni są ci chrześcijanie?
Ziuta - 29 Kwietnia 2008, 11:03

Nie wiem, Piechu. W przypadku moim i siostry było normalnie. Jedzenie, o ile pamiętam, takie jak na odświętnym obiedzie. Ciasto, sałatki, takie tam. Podobnie najbliższe kuzynostwo. Cztery komunie, wszystkie w mieszkaniach (tym jednym małym), najbliższa rodzina oraz chrzestni.

Niemile za to wspominam komunie kuzynek z Kalwarii Zebrzydowskiej. Żarcie, żarcie i jeszcze raz żarcie. Ale oni tak mają, grubsza gałąź rodziny i tyle.

Agi - 29 Kwietnia 2008, 11:03

Piech napisał/a
Albo na jakiejś wiosze mieszkacie, albo szukacie sensacji.


Może powstrzymaj się od wywoływania wojny miejsko - wiejskiej.
Od zawsze mieszkam na wsi i zapewniam Cię, że przynajmniej w mojej okolicy ludzie żyją na miarę swoich możliwości, a nie na pokaz dla otoczenia.

Piech - 29 Kwietnia 2008, 13:29

Agi, sam jestem z prowincji i nic nie mam do wsi. Dlatego napisałem "na jakiejś wiosze", nie na wsi.
Agi - 29 Kwietnia 2008, 13:47

Dobrze, nie będę się z Tobą kłócić, chciaż określenie "wiocha" działa na mnie, jak ostroga na konia.
Dlaczego na bazie słowa "miasto" nie tworzy się pejoratywnych określeń?

Anonymous - 29 Kwietnia 2008, 13:48

Mieszczuch jest pejoratywnym określeniem. :wink:
Godzilla - 29 Kwietnia 2008, 13:49

A warszawiak ma przechlapane z definicji.
Agi - 29 Kwietnia 2008, 13:49

Nie do tego stopnia co "wiocha" i "wieśniactwo"

Edit: w porządku, nie będziemy się licytować. Protestowałam przeciwko wojnie, a teraz podsycam.

hrabek - 29 Kwietnia 2008, 13:53

ale juz "warszawka" jest zdecydowanie pejoratywna.
Piech - 29 Kwietnia 2008, 15:31

Rzeczywiście niezbyt taktownie się wyraziłem. Dla mnie słowo "wiocha" żyje własnym życiem i nie użyłem go żeby piętnować mieszkańców wsi, tylko pewien zespół cech. Może jednak powinienem bardziej uważać na słowa.
Selithira - 29 Kwietnia 2008, 16:47

Odnosząc się do poprzedniego tematu, to współcześnie "pierwszą komunię" w wielu przypadkach należałoby chyba pisać w cudzysłowie, bo z jakąkolwiek religią niewiele ma wspólnego... Autentycznie żal mi czasem dzieci, które znajdują się nagle w centrum tego wszystkiego i zaczynają powielać wzorzec udawania, popisywania się i pokazywania rodzinie/ znajomym/ sąsiadom, że się więcej ma i potrafi zrobić więcej szumu wokół "uroczystości"...

Edit: przecinek poprawiałam

ihan - 29 Kwietnia 2008, 18:56

Piech napisał/a
Troje dzieci wysłałem do Komunii, napatrzyłem się na wiele innych - i w życiu takich cudactw nie widziałem. Albo na jakiejś wiosze mieszkacie, albo szukacie sensacji. Czy chodzi o to żeby pokazać jacy śmieszni i ciemni są ci chrześcijanie?


Dobrze, żeby nie było niejasności, NIE chciałam pokazać czy chrześcijanie są śmieszni, smutni, ciemni czy jaśni. Chciałam jedynie pokazać, jak w otoczeniu, z którym mam styczność, ludzie dają się wpędzać w bezsensowne zachowania. Bo inaczej sąsiedzi obmówią, obmówi rodzina i znajomi. Niezależnie czy okazja jest religijna, czy nie, ale w zasadzie takich niereligijnych okazji jest mniej, bo dotąd imieniny czy urodziny nie wywołują psychozy u solenizantów i ich rodzin. Może mam kontakt ze specyficznymi ludźmi, może z wiochą, wypierać się nie będę. Ale tak to wygląda wokół mnie, jeśli wokół was inaczej, to mogę się tylko cieszyć, że nie wszystkim odbiło.

Anonymous - 29 Kwietnia 2008, 19:45

U mnie wygląda tak samo, szaleństwo jakieś - poza tym kazdy narzeka na to, ale jak co do czego przyjdzie, to nie ma przebacz: zastaw się, a postaw się. Presja z każdej strony, nieważne, czy jesteś rodzicem, czy, nie daj Boże, chrzestnym.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group