Zadomowienie - powitania na forum - Luźne rozmowy bez tematu
Anonymous - 18 Marca 2008, 23:41
Ty cos wiesz...
Agata - 18 Marca 2008, 23:49
Ale nie powiem Jeszcze bym się zawstydziła...
dareko - 19 Marca 2008, 10:02
ja cos o tym wiem
Agata - 19 Marca 2008, 11:04
I też nie powiesz?
dareko - 19 Marca 2008, 11:11
nie powiem
Agata - 19 Marca 2008, 12:31
Przepraszamy więc Cię, Mirio, wykładu o skutkach nadużywania na dwa dni po i czynnościach wskazanych w tym niemiłym stanie, nie będzie. Pozostaje mi mieć nadzieję, że poradzisz sobie bez
Anonymous - 19 Marca 2008, 12:34
Zawiodłam się i od razu gorzej poczułam.
Agata - 19 Marca 2008, 13:14
Widzisz, dareko, co narobiłeś?
dareko - 19 Marca 2008, 13:17
To nie ja, to wino
Anonymous - 19 Marca 2008, 13:26
Wina wina. Wyłączna. I zostawiacie mnie w nieswiadomości, nieprzygotowana na niespodzianki życia. Ech, człowiek do wszystkiego musi dojśc sam.
Agata - 19 Marca 2008, 18:40
Mirio, uczenie się na własnych błedach może być w tej materii miejscami dość przyjemne. Uznaj, ze robimy to dla Twego dobra
ihan - 24 Marca 2008, 19:56
Nastolatki mnie rozczulają. Koń mój ma swoich fanów wyraźnie, przy przeprowadzce do nowej stajni część dzieciaków się obraziła, powstały grupki i fronty, w każdym razie część już nas nie odwiedza. Teraz śmierdziel gdzieś miał chyba urodziny, bo jedna z fanek na fotoblogu wstawiła swoje zdjęcie z nim, składając mu życzenia spełnienia końskich marzeń a po śmierci galopów po wiecznie zielonych pastwiskach. I to nie jest 8 letnie dziecko, tylko panna bliżej 18-tki.
Martva - 27 Marca 2008, 09:50
Słuchajcie, bo mnie nurtuje jedna rzecz. W swoim czasie (druga-trzecia klasa LO) dostałam od koleżanki coś co nazywała 'grzybkami' albo 'glonami'; miało wygląd kawałków białoprzezroczystej, twardej galaretki. Trzymało się toto w słoiku, codziennie zmieniało wodę - starą się wypijało, dolewało nową, dosypywało cukier a raz na tydzień wrzucało określoną liczbę rodzynków. Woda spod tego dziwnego czegoś była leciutko musująca, kwaskowato-słodka i miała - podobno - działanie wzmacniające (koleżankę tym babcia poiła na anemię). Z samych 'galaretek' można było natomiast robić maseczki kosmetyczne albo używać ich jako nawozu do kwiatków, jak się za bardzo rozmnożyły. Absolutnie nie wolno było używać metalowych przedmiotów.
Ktoś kojarzy co to mogło być?
gorbash - 27 Marca 2008, 10:04
Grzybki kojarzę, ale żeby na anemie...? Raczej rozmowy z Bogiem powodowały - z tego co słyszałem...
Martva - 27 Marca 2008, 10:29
Rozmowy z Bogiem to chyba takie co rosną w górach na owczych... odchodach, i raczej są bardziej grzybkowate. A to coś to nie wiem co to było, grzyb czy drożdż, czy co.
Lump Kałmuk - 27 Marca 2008, 10:32
Widziałem kiedyś coś takiego, ni to kryształki jakieś, ni galaretka. Ale nie mam pojęcia jak się to fachowo nazywa, ani skąd to wytrzasnąć. Może zapytaj po prostu w jakiejś aptece?
Martva - 27 Marca 2008, 10:44
Mnie bardziej ciekawi co to jest niż skąd sie bierze, bo przypuszczam że trzeba popytać po znajomych, może czyjaś babcia czy ciotka hoduje...
dareko - 27 Marca 2008, 11:54
Martva:
http://www.allegro.pl/sea...iso&string=Algi
http://www.algi.hdwao.pl/index.php
http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=1007908
GrapeVine - 27 Marca 2008, 12:25
Pierwsze słyszę, ale dobrze że coś takiego istnieje nawet tanie to to
hijo - 27 Marca 2008, 20:34
podejrzane to to
Martva - 27 Marca 2008, 21:08
dareko, dziękuję Ci za przypomnienie trudnego słowa 'algi' zupełnie nie mogłam sobie przypomnieć, jak oni to nazywali
hijo piłam to przez parę miesięcy i żyję
Fidel-F2 - 28 Marca 2008, 23:00
Irlandczycy maja ciekawe podejscie do segregacji śmieci. Mamy cztery kubły w sklepie. Dwa na papier i karton, jeden na plastik i jeden ogólnego zastosowania. No i dbamy o ten podział. Potem przyjezdża smieciara i wszystkie kubły opróżnia za jednym razem.
ihan - 29 Marca 2008, 08:39
Ale wyrabia się w was postawa obywatelska.
dzejes - 29 Marca 2008, 10:07
Całe to segregowanie śmieci jest bez sensu. bo i tak firmy recyclingowe wolą same to robić. Coz tego, że jest kosz na plastik, jeśli zupełnie inaczej wygląda odzysk butelek PET, niż reklamówek, czy twardszych plastików, nie mówiąc już o włóknach wykorzystywanych przy produkcji odzieży? A szkło? podział na kolory musi być zachowany, i to nie "białe" "reszta" - tylko dokładnie posegregowane.
mawete - 29 Marca 2008, 10:11
dzejes: w zasadzie się z Tobą zgadzam, ale jest to mimo wszystko ułatwienie dla osób segregujączych - nie muszą dłubać się w zgniłych ziemniakach czy kościach z kurczaka, a wierz mi to czasmi dużo znaczy.
dzejes - 29 Marca 2008, 10:12
OK, to jest chyba jedyny wyjątek - odpady organiczne.
Martva - 29 Marca 2008, 10:27
U nas jest fajnie od jakiegoś czasu, najpierw był pilotażowy program dla dzielnicy, że jedna firma dawała różnokolorowe worki i odbierała je gratis, a potem program się skończył, ale podpisaliśmy z nią umowę. Ciut tańsza od MPO - płaci się tylko za wywóz śmieci konwencjonalnych (przeważnie pół takiego mniejszego kubła), segregowalne są za darmo.
Jest to duże ułatwienie, jako że u nas w domu segreguje się od zawsze - kiedyś się wywoziło do punktu skupu, później do 'dzwonów' i trochę było zachodu.
Organiczne oczywiście wywala się na kompost
Fidel-F2 - 29 Marca 2008, 20:05
Dziś mieliśmy świąteczny weekend w sklepie. Przyjechał Dave ze swoimi pupilkami - pająki, skorpiony, wielkie jaszczury, żółwie, węże. Pierwszy raz w życiu wziąłem do ręki tarantulę i skorpiona. A największy ubaw miałem z zieloną anakondą długosci ponad 5m. Bawiłem się z nią dwie godziny. Nie uzmysławiałem sobie jak silne sa te węże. Mimo, ze nie zamierzała mnie zabic i traktowała jedynie jak konar do owijania to sploty były potężne, pod skórą czuło się stal. Miał jeszcze pytona tygrysiego ale jakiś mlody był bo miał tylko ok 2m.
Cholera, spodobały mi sie węże.
Godzilla - 29 Marca 2008, 20:15
Miałam kiedyś w rękach takiego łagodnego trzymetrowego pytona. Stal, stal normalnie! Jak Jagusia była mniejsza, jej pan nosił ją sobie na szyi jak szalik. Nawet to lubiła, ciepło jej było w brzuch. Potem już się bał. Nie to, żeby go miała specjalnie zadusić, ale w takiej chwili był dla niej gałęzią, dookoła której się owijała. Niechby się przestraszyła że się zsuwa, zacisnęłaby sploty.
dzejes - 29 Marca 2008, 20:37
Ciężko mi uwierzyć, że "bawiłeś się" z 5m anakondą zieloną. Albo sporo przesadziłeś z rozmiarem, albo pomyliłeś gatunki. Albo piszesz ze szpitala.
EDIT: I na Twarożyca, tarantula to mały pajączek wystepujący we Włoszech, a Ty pewnie jakiegoś ptasznika trzymałeś na ręku. Skoro jesteśmy na forum pisma literackiego...
|
|
|