Powrót z gwiazd - Koty, psy i inni pierzasto-futrzaści ulubieńcy.
Kai - 2 Września 2010, 10:02
ilcattivo13 napisał/a | w najciaśniejszym kącie pod schodami w piwnicy, gdzie, jakby się wydawało, dotrzeć może kij od szczotki |
Za lodówką, na wysokości 1,5 m w 5 cm szparze mały kotek się doskonale mieści Przerabiałam.
A co do czystości, fakt, jeśli ma czysto to zdrowy kot nie będzie lał po kątach.
Godzilla - 2 Września 2010, 10:05
Moja kicia ma tylko to do siebie, że po traumatycznych przejściach, jak wizyta u weteryniarza, nie zagrzebuje kupy w piasku. Najwyraźniej jak narobi zapachu na cały dom, czuje się bardziej swojsko. Ale generalnie to co trzeba ląduje tam gdzie trzeba, i nie ma z tym kłopotu.
ilcattivo13 - 2 Września 2010, 10:29
Kai - żeby tylko "lał" po tych kątach. Najgorzej jest, gdy "kocik malieńki" tak żałośnie płacze przy lodówce i dwunożna mamusia da mu mleczka na spodeczku, albo twarogu. "Kocik malieńki" sobie zje, radośnie pobaraszkuje z pół godzinki, a potem "wstępne tynkowanie metodą mokrego zbryzgu" gdzie popadnie, albo w najbliższej szczelinie, w którą się wciśnie... A jak jeszcze faszerowanie "kocika" mleczkiem nastąpi rano, tuż przed pójściem do pracy, to po 15-tej atmosfera w domu jest naprawdę specyficznie swojska.
Przerabiałem to przy mojej pierwszej kotce i po pół roku musieliśmy ją oddać na wieś. W 1984 roku weterynarzy leczących koty w Suwałkach nie było, mądrych książek takoż i nikt nie mógł nam powiedzieć, że koty nie trawią białka (i innych składników mleka) pochodzącego od krów. Za to na wsi Puma odkarmiła się myszami, urodziła 27 dzieci i przeżyła 11 lat (robienie mieszkającej na wsi rodzinie prezentu w postaci wychowywanej w dużym mieście kilkumiesięcznej suki psa myśliwskiego jest zdecydowanie poronionym pomysłem i nie wpływa pozytywnie na wielkość populacji jakichkolwiek innych zwierząt hodowlanych).
Godzilla - 2 Września 2010, 10:32
Jak byłam w górach, u znajomej były malutkie kociaki, miały niecały miesiąc. Jak je pierwszy raz widziałam, zaczynały wychodzić z pudełka. Gdy wyjeżdżałam, już pięknie chodziły do piasku.
Virgo C. - 2 Września 2010, 10:33
ilcattivo13 napisał/a | twarogu |
Mój ze smakiem wcina serek wiejski i nie ma po tym sensacji. Raz było jak mu zostawiłem opakowanie Bielucha przy misce i cały czas podjadał, ale w mniejszych ilościach - nic. A zdaniem kobiety od której kota adoptowałem nawet wskazane od czasu do czasu mu taki przysmak zaserwować (z czym nie ma problemu, sam jestem fanem wiejskiego serka).
Kai - 2 Września 2010, 10:41
ilcattivo13 napisał/a | nikt nie mógł nam powiedzieć, że koty nie trawią białka (i innych składników mleka) pochodzącego od krów. |
To taki stereotyp, kotek nad miską mleczka, że nic nie jest go chyba w stanie wykorzenić.
Virgo C., nie wiem, na czym to polega, ale może przygotowanie twarogu zabija te elementy, których nie trawią koty? Zakładam, że niekoniecznie jest to laktoza. Poza tym to cecha osobnicza, moja trąbiła mleko jak pompka i nawet rozwolnienia nie miała.
Moja kicia nie lała nigdy po kątach poza dwoma lub trzema wyjątkami - dwa razy jak się przestraszyła, a raz... nie wiem dlaczego, ale nalała na scenariusz sztuki, napisanej przez kolegę. Nie, żeby nie miała racji
dalambert - 2 Września 2010, 10:43
Kai napisał/a | a raz... nie wiem dlaczego, ale nalała na scenariusz sztuki, napisanej przez kolegę. Nie, żeby nie miała racji |
Kicia recenzentka
Kai - 2 Września 2010, 10:47
dalambert, musiała przeczytać, kiedy mnie w domu nie było.
Godzilla - 2 Września 2010, 10:48
http://www.simonscat.com/hotspot.html
Może coś w tym stylu?
Kai - 2 Września 2010, 10:53
Nie, scenariusz leżał na stole. Jak nigdy nie wskakiwała, tak wskoczyła i nalała, Musiał jej się naprawdę nie spodobać, zresztą fakt, gniot to był legendarny.
Anonymous - 2 Września 2010, 11:11
Tfu odpukać, ale na wszystkie koty, które się przewinęły przez mój dom (a trochę ich było) miałam dwa przypadki załatwienia się poza kuwetą. I mojej osobistej Kotusi zdarzyło się chyba dwa razy nalać na ubrania rzucone w łazience na podłodze. Ale to moja wina.
dalambert - 2 Września 2010, 11:19
Miria napisał/a | . Ale to moja wina. |
To kto własciwie nalał
Martva - 2 Września 2010, 11:42
Moja kota zaczęła robić poza kuwetą. Sika chyba w ogrodzie, a to co robi robi złośliwie - kuweta stoi od lat w tym samym miejscu, czysta, piasku dużo, a kota sprawia że kuweta nadal jest czysta, a poza nią niekoniecznie
Co do mleka - w moim domy koty od zawsze dostają śmietanę. Sensacji brak.
Virgo C. - 2 Września 2010, 11:48
Bo śmietanke akurat można dawać bez sensacji żołądkowych
Szczęśliwie mój kot nie sika poza kuwetą. Za to trociny to całym domu się walają niemal
Kruk Siwy - 2 Września 2010, 12:36
Ohyda.
Agi - 2 Września 2010, 12:43
Kai napisał/a | Moja kicia nie lała nigdy po kątach poza dwoma lub trzema wyjątkami - dwa razy jak się przestraszyła, a raz... nie wiem dlaczego, ale nalała na scenariusz sztuki, napisanej przez kolegę. Nie, żeby nie miała racji |
Bardziej prawdopodobne jest, że jej się naraził.
W mojej rodzinie krąży opowieść o siostrach Taty i kocie jednej z nich.
Siostry mieszkały na dwóch krańcach Polski, ale odwiedzały się często, tym razem do cioci Lodzi przyjechała w odwiedziny ciocia Hela.
Miała to nieszczęście, że potraktowała ścierką psocącego kota Lodzi.
Następnego dnia kot osikał jej papierosy leżące na stole obok papierosów Lodzi.
E.: "tym" zgubiłam.
Virgo C. - 2 Września 2010, 12:46
Kruk Siwy napisał/a | Ohyda. |
Masz na myśli pana Worfa, który sika Ci po podłodze?
nureczka - 2 Września 2010, 12:49
Z opowieści o kotach. Rzecz działa się w Teheranie (ale to akurat nieistotne).
Kot kolegi, jak to kot, uwielbiał chować się w dziwnych miejscach. Swego czasu ukrył się w szufladzie. Znalazł tam taśmę do magnetofonu kasetowego, pracowicie wydłubał ją z kasety i spożył.
Gdy zwierzę odnaleziono wyglądało nader abstrakcyjnie: z dwóch stron zwierzaka (że tak powiem na wejściu i na wyjściu) zwisały kawałki taśmy. Wezwany na pomoc weterynarz zalecił cierpliwość i systematyczne przycinanie taśmy wydostającej się po woli z kota w sposób naturalny. Trwało to dość długo.
nureczka - 2 Września 2010, 12:50
Virgo C., grozi ci atak Klingonów pałających żądzą zemsty za obrazę honoru!
Rafał - 2 Września 2010, 12:50
A jak to potem odsłuchiwali?
Kruk Siwy - 2 Września 2010, 12:50
To była dziewięćdziesiątka czy sześćdziesiątka?
Edit.
Virgo, wykażę się cierpliwością. Jak Wszyscy wiedzą koty to dranie i głupki. Pies jak - człowiek na początku nie umi, ale się nauczy (tak tak Virgo i ty fajdoliłeś w majty). A jak się nauczy to do późnej starości nie narobi na stół, na ulubione kwiatki albo do szafy.
Prędzej pęcnie.
I dlatego także psy są wyższą nacją wśród czterołapych.
Aczkolwiek i tak najfajniejsze są złote rybki.
nureczka - 2 Września 2010, 12:51
Kruk Siwy napisał/a | o była dziewięćdziesiątka czy sześćdziesiątka? |
O tym przekaz milczy.
Kai - 2 Września 2010, 12:52
Agi, nie jestem pewna, czy się znali. Mam wrażenie, że wtedy ten pan dawno u mnie nie bywał, bo kontaktowaliśmy się przez kino, więc nie wiem, czy mogła go aż tak dobrze skojarzyć.
nureczko, ale kotu nic się nie stało? Bo taśma jednak jest ostra.
Z takich opowieści przypomina mi się psiak koleżanki, który omal nie zszedł po zjedzeniu pary jej rajstop. Na szczęście wydalił, ale w pewnym momencie stan był tragiczny.
Agi - 2 Września 2010, 12:53
Kai, to może jej się z twarzy nie spodobał
Virgo C. - 2 Września 2010, 12:53
nureczka napisał/a | Virgo C., grozi ci atak Klingonów pałających żądzą zemsty za obrazę honoru! |
Póki nie znajdzie sobie reszty załogi Enterprise do towarzystwa - czuje się bezpieczny
Edit:
Więcej podobnych historii do tej nureczki:
http://forum.gazeta.pl/fo...ic_KOT.html?v=2
Kai - 2 Września 2010, 12:56
Agi, to była naprawdę okropna sztuka Coś w stylu odcinka "He-Mana" skrzyżowanego z Gwiezdnymi Wojnami i rzucona o papier przez osobę o dość ograniczonym słownictwie.
dalambert - 2 Września 2010, 12:56
nureczka, Pucek twierdzi, ze jak pan Worf skonczy miesiecy cztery to sie "problemy podłogowe" skończą oczywscie przy intensywnej działalności pedagogicznej w trakcie.
Virgo C., łapy precz od Worfa
nureczka, pięćdziesiat fidcybuchów Ci wystarczy do czyszczenia ?
Rafał - 2 Września 2010, 12:58
Myślę sobie, że można by było kotu zamontować na "wejściu" głowicę od magnetofonu, koniec taśmy połączyć z początkiem i nawijać na ośkę takiego kręciołka od chomików, umieściwszy wprzódy wewnątrz rzeczonego kota. Prędkość przesuwu taśmy regulowałoby się, dajmy na to naprzemiennym podawaniem loperamidu i bisacodylu.
Hm...
Którędy do Urzędu Patentowego?
dalambert - 2 Września 2010, 13:00
Rafał, nazwa oczywiscie "Kotofon"
Virgo C. - 2 Września 2010, 13:01
dalambert napisał/a | Virgo C., łapy precz od Worfa |
Po ostrzeżeniu nureczki nie planuje trzymać jakichkolwiek kończyn w jego pobliżu
Przypominam sobie te wyczyny kota i trafiłem na moje ulubione
Cytat | Kotka Maryja probowala zdjac ze mnie nakladke wibracyjna Durex Play w trakcie
stosunku.
Pazurami.
Je*any siersciuch
A potem siersciuchy nauczyly sie ja wlaczac i regularnie ja kradly zeby sie
pobawic |
|
|
|