Powrót z gwiazd - Cisza wyborcza.
feralny por. - 28 Października 2010, 10:27
Jakie to prawe i sprawiedliwe.
baranek - 28 Października 2010, 10:28
feralny por., nie przesadzajmy, takie akcje to oni odwalają niezależnie od opcji politycznej.
Gustaw G.Garuga - 28 Października 2010, 10:29
| Kai napisał/a | | Odnoszę wrażenie, że padają ofiarą homofobii i to w ciekawy sposób, czyli zaczynają się zachowywać tak, jak się tego od nich oczekuje. Oni już po prostu wierzą, że muszą nosić zniewieściałe ciuchy, mówić cienkimi głosami i określać swoje spory walką na torebki. I na paradzie to właśnie demonstrują, na zasadzie chcieliście nas takimi, to nas macie. Ale może się mylę. |
Prawdopodobnie. Widzimy tylko tych gejów, którzy wyróżniają się w opisany przez Ciebie sposób. Wielu może na pierwszy i drugi rzut oka nijak nie różnić się od heteroseksualistów. To środowisko jest na bank bardzo podzielone, więc mówienie o gejach, którzy robią to czy wierzą w tamto to generalizacja.
Co do legalizacji substancji psychoaktywnych - alkohol jest już oswojony kulturowo, podczas gdy szeroko stosowana marihuana itp. to będzie nowy czynnik. To raz. Dwa, do kierowców pijanych dołączą kierowcy upaleni. To powiedziawszy, muszę przyznać, że nie mam w kwestii legalizacji "trawki" zdecydowanego zdania.
feralny por. - 28 Października 2010, 10:34
baranek, oczywiście, ale w takiej konfiguracji to wyjątkowo fajnie wygląda, prawda?
| Cytat | | do kierowców pijanych dołączą kierowcy upaleni | Dla porządku zapytam, jak trwaka jest nielegalna, to upalonych kierowców nie ma?
NURS - 28 Października 2010, 10:39
| aniol napisał/a | | NURS napisał/a | | A nie sądzicie, ze legalizacja trawki to jednak coś innego, niż papierosów. Te drugie tylko trują, a po trawce mozna mieć jednak odlot - zależy od człowieka jaki - ciekawe co powiecie, jak debile, a tych nam nie brakuje, zaczną po legalnej trawce zabijać siebie i innych, np jeżdżąc po mieście na haju.. |
a debile jedzacy po miescie pijani w 3 *beep* ci nie przeszkadzaja? bo nie rozumiem dlaczego legalnosc jednego narkotyku (alkohol) ci sie podoba a drugiego (trawka) nie
a z zupelnie innej beczki |
Przeszkadzają, owszem. ale ty zdaje się optujesz za tym, zeby dodać (słowo-klucz) jeszcze naćpanych do tej menażerii. Przykład pijanych kierowców powinien dac ci do myślenia. Alkohol nie jest narkotykiem, tylko używką. Wypicie piwa nie jest równoznaczne z zażywaniem miękkich narkotyków. alkohol potrafi wyniszczyć, to prawda i skoro mamy już te plagę, i wiemy jak to działa - dostepnośc i legalnośc jakoś nie sprawiły, ze ludzie przestali pić, nie powinniśmy wypuszczać kolejnego dżina z butelki, że się tak obroazowo posłużę . Zastanowiłeś się, co będzie nastepnym krokiem, bo musi być potem nastepny krok. legalizacja twardych narkotyków? Cpuny dźgające cię strzykawkami na każdej ulicy, bo musza zebrac na kolejną działkę? Tego chcesz?
Kai słusznie zauważayła, na co starałem się zwrócić uwage, ze szeroki dostep do miekkich narkotyków, przy takim debiliźmie, jaki dzisiaj panuje, doprowadzi do tragedii.
NURS - 28 Października 2010, 10:41
| feralny por. napisał/a | baranek, oczywiście, ale w takiej konfiguracji to wyjątkowo fajnie wygląda, prawda?
| Cytat | | do kierowców pijanych dołączą kierowcy upaleni | Dla porządku zapytam, jak trwaka jest nielegalna, to upalonych kierowców nie ma? |
Sa, ale na razie niewielu. A jak na wiejskich dyskotekach będzie można kupić skręty obok zwykłych fajek, zobaczysz co się bedzie wyrabiało. Dopiero jak ci kogoś z rodziny rozjedzie taki matoł, zrozumiesz, ze nie tędy droga.
feralny por. - 28 Października 2010, 10:46
NURS, ja nie mówię którędy drog tylko pytam dla porządku. Fajnie, że mi od razu na rodzinę wjeżdżasz.
baranek - 28 Października 2010, 10:50
| NURS napisał/a | | A jak na wiejskich dyskotekach będzie można kupić skręty obok zwykłych fajek, zobaczysz co się bedzie wyrabiało. |
bo teraz nie można.
NURSie, przypomnij mi proszę, kiedy była dyskusja o ułatwieniach w dostępie do broni palnej to byłeś za, czy przeciw?
merula - 28 Października 2010, 10:52
Poza tym, parady rządzą się innymi prawami niż codzienność. One mają zwracać uwagę, robi się je po to, aby pokazać, że osób o takiej orientacji wcale nie jest mało. Stąd więc i takie przesadzone stylizacje. Poza tym mają dawać radochę uczestnikom, więc pozwalają sobie na przebieranki i gierki w pewnej konwencji. A kilku znajomych mi homoseksualistów obu płci na codzień nie dało by się jakoś szczególnie wyróżnić spośród otoczenia.
W kwestii środków odurzających natomiast mam takie zdanie - zawsze byli ludzie, którzy mieli takie potrzeby i je zaspokajali, lecz im bardziej próbuje się to ograniczyć zakazami i restrykcyjnie traktować kontrahentów ( z oby stron) tym bardziej niebezpieczne środku wchodzą do użycie i szkody są większe, niż przy metodach "tradycyjnych". I skutek bywa odwrotny od zamierzonego.
Niezależnie od obowiązującego prawa i zakazów nikt nie zwolni rodziców od obowiązku uświadomienia dzieciom możliwych skutków eksperymentów, prób stworzenia im takiego środowiska, aby tego robić nie chciały i wpojenia im mechanizmów obronnych, aby nie ulegali złym wpływom rówieśników. I pogodzeniem się z tym, że czasem mimo najlepszych chęci i starań nie da się uchronić dzieci przed nimi samymi.
Nie tylko ludzie lubię się odurzyć, robią to i zwierzęta, więc nie jest to taka nietypowa cecha ludzka, a gdy nie możemy zaspokoić tej potrzeby w sposób względnie bezpieczny, łagodnymi metodami, znajdą się inne sposoby. Nie wiem, czy wolałabym (nie daj bogini) żeby moje dzieci paliły trawę, czy z braku takiej możliwości wąchały klej, czy szprycowały się innym *beep*. Skutki uboczne trawa ma chyba dużo "przyjaźniejsze" i zdecydowanie mniej dolegliwe.
Kyle Katarn - 28 Października 2010, 10:54
| Kai napisał/a | | nie mówię o 17-latkach, to był tylko przykład. Mówię o dzieciakach grubo poniżej tego wieku. |
I dlatego, jak napisałem, trzeba w dzieciach wzbudzać wstręt i niechęć do wszelkich używek, a do narkotyków zwłaszcza - mówić im, że to po pierwsze kosztuje, po drugie jest szkodliwe, a po trzecie niesmaczne, więc że zażywanie się nie opłaca.
Zabronić czegoś, a powiedzieć, że to się nie opłaca, to dość zasadnicza różnica, prawda? A jednak na ogół lepsze rezultaty przynosi to drugie, bo skuteczniej zniechęca. Pusty zakaz nie poparty żadnym uzasadnieniem tylko potęguje ciekawość i wzbudza chęć sięgnięcia po to. Inaczej jest z wypunktowaniem, dlaczego nie warto czegoś robić.
"Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść" - to zdanie ma głębszy sens.
Np. mnie i kilku moich znajomych nigdy nie ciągnęło do alkoholu i go nie polubiliśmy. A jest legalny. Problem nie polega na legalności czy jej braku, ale na chęci i zapotrzebowaniu. Gdyby nikt nie lubił narkotyków, nie trzeba byłoby ich zakazywać. Wniosek? Najlepiej jest sprawić, by jak najwięcej osób nie lubiło narkotyków.
| NURS napisał/a | | Alkohol nie jest narkotykiem, tylko używką. |
A gdzie leży granica między używką a narkotykiem? Czy to czasem nie jest umowne? Czy używkami nie nazywa się tego, co znane i rozpowszechnione od dawna, a narkotykami tego, co trafiło do nas nieco później i przez pewien czas było undergroundowe?
| NURS napisał/a | | Zastanowiłeś się, co będzie nastepnym krokiem, bo musi być potem nastepny krok. legalizacja twardych narkotyków? Cpuny dźgające cię strzykawkami na każdej ulicy, bo musza zebrac na kolejną działkę? Tego chcesz? |
Skoro już o tym mowa: może to i byłoby dobre rozwiązanie. Przynajmniej część debili chcących ćpać zaćpałoby się na śmierć z własnej winy i odsetek durniów stałby się mniejszy w społeczeństwie. Po co państwo ma sztucznie utrzymywać tych, którym nie zależy na własnym zdrowiu ani życiu? Lepiej pozwolić im umrzeć. Nie trzeba im w tym pomagać, tylko zostawić samemu sobie.
Przestrzeganie przed zgubnymi skutkami nałogów powinno być zadaniem rodziców, a nie państwa. Rodzice powinni mieć świadomość, że pełna odpowiedzialność spoczywa na nich, a nie na państwie.
Gustaw G.Garuga - 28 Października 2010, 10:58
| feralny por. napisał/a | | Dla porządku zapytam, jak trwaka jest nielegalna, to upalonych kierowców nie ma? |
Tam od razu "nie ma". Są, ale jeśli trawka będzie legalna, a więc otwarcie dostępna, to będzie ich więcej. Nie uważam, że po legalizacji ilość konsumentów marihuany spadnie, bo jakoby jej dotychczasowi amatorzy stracą smaka na zalegalizowany haj. Będzie odwrotnie - ludzie, którzy byli poza zasięgiem trawki, po jej legalizacji, a więc szerszym udostępnieniu, zaczną jej próbować.
NURS - 28 Października 2010, 11:00
| baranek napisał/a | | NURS napisał/a | | A jak na wiejskich dyskotekach będzie można kupić skręty obok zwykłych fajek, zobaczysz co się bedzie wyrabiało. |
bo teraz nie można.
NURSie, przypomnij mi proszę, kiedy była dyskusja o ułatwieniach w dostępie do broni palnej to byłeś za, czy przeciw? |
nie pamiętam, ale raczej przeciw, niż za. To kolejny problem, ktorego w takim gronie nigdy nie rozwiążemy, bo nasz poziom wiedzy o nim jest minimalny.
NURS - 28 Października 2010, 11:02
| Kyle Katarn napisał/a | | NURS napisał/a | | ]Zastanowiłeś się, co będzie nastepnym krokiem, bo musi być potem nastepny krok. legalizacja twardych narkotyków? Cpuny dźgające cię strzykawkami na każdej ulicy, bo musza zebrac na kolejną działkę? Tego chcesz? |
Skoro już o tym mowa: może to i byłoby dobre rozwiązanie. Przynajmniej część debili chcących ćpać zaćpałoby się na śmierć z własnej winy i odsetek durniów stałby się mniejszy w społeczeństwie. Po co państwo ma sztucznie utrzymywać tych, którym nie zależy na własnym zdrowiu ani życiu? Lepiej pozwolić im umrzeć. Nie trzeba im w tym pomagać, tylko zostawić samemu sobie.
Przestrzeganie przed zgubnymi skutkami nałogów powinno być zadaniem rodziców, a nie państwa. Rodzice powinni mieć świadomość, że pełna odpowiedzialność spoczywa na nich, a nie na państwie. |
A nie będzie przypadkiem tak, jak z alkoholizmem, ze na nasz rachunek bedzie się takie bydło leczyć? Zawsz tak jest, czego nie chcesz chyba zobaczyć. a co do ostatnich zdań, zwłaszcza rodzice pijący albo ćpający zadbają o to, ze ho! ho!
EDIT:Nie uważacie, ze te argumenty o legalnosci alkoholu to trochę tak, jakby mówić mam już cholere to co mi zależy, mogę zarazić się kiłą?
Kyle Katarn - 28 Października 2010, 11:07
| NURS napisał/a | | A nie będzie przypadkiem tak, jak z alkoholizmem, ze na nasz rachunek bedzie się takie bydło leczyć? |
Jestem za tym, żeby alkoholików leczyć wyłącznie za ich własne pieniądze. I żeby tak samo było z narkomanami. Jak jakiś nałogowiec się nie ubezpieczył ani nie ma kasy na opłacenie odwyku, to wyrzucić go na bruk i niech sam sobie radzi z problemem. Prędzej czy później sam zdechnie, bo nie będzie miał się jak utrzymać.
| NURS napisał/a | | zwłaszcza rodzice pijący albo ćpający zadbają o to, ze ho! ho! |
Rodziny patologiczne zawsze istniały i niestety będą istnieć. I na to nie ma dobrego rozwiązania. Ale to margines, a ja pisałem o normalnych rodzinach. Idealnej sytuacji nie ma, bo to niemożliwe. Tak samo nie jest możliwe, żeby nie było przestępców na wolności, bo zawsze jacyś się znajdą.
NURS - 28 Października 2010, 11:13
| Kyle Katarn napisał/a | | NURS napisał/a | | A nie będzie przypadkiem tak, jak z alkoholizmem, ze na nasz rachunek bedzie się takie bydło leczyć? |
Jestem za tym, żeby alkoholików leczyć wyłącznie za ich własne pieniądze. I żeby tak samo było z narkomanami. Jak jakiś nałogowiec się nie ubezpieczył ani nie ma kasy na opłacenie odwyku, to wyrzucić go na bruk i niech sam sobie radzi z problemem. Prędzej czy później sam zdechnie, bo nie będzie miał się jak utrzymać. |
Ty jesteś za tym, ale nie jesteś królem a ni nawet politykiem i nie masz zadnych szans na urzeczywistnienie swoich zachcianek, więc w sumie mało znaczy co chcesz. Rozumiesz? Postulujesz, zeby zrobiono coś, za co nigdy nie bedziesz sam odpowiadał i jak się skiepści, to sobie wzruszysz ramionami.
| Cytat | | NURS napisał/a | | zwłaszcza rodzice pijący albo ćpający zadbają o to, ze ho! ho! |
Rodziny patologiczne zawsze istniały i niestety będą istnieć. I na to nie ma dobrego rozwiązania. Ale to margines, a ja pisałem o normalnych rodzinach. Idealnej sytuacji nie ma, bo to niemożliwe. Tak samo nie jest możliwe, żeby nie było przestępców na wolności, bo zawsze jacyś się znajdą. |
I dlatego postulujesz, zeby robić co się da, zeby przybywało takich ludzi? Bo o tym mowa, każde kolejne przyzwolenie na narkotyki i inne świństwa, to prosta droga do powiększenia tego stadka. Żeby żyć, trzeba to wszystko ograniczać, IMO. Narkotyki nie są potrzebne, bez nich dasz sobie tak samo radę, jak bez wódy, czy fajek. Miliony ludzi dają radę.
merula - 28 Października 2010, 11:16
| Kyle Katarn napisał/a | | Rodziny patologiczne zawsze istniały i niestety będą istnieć. I na to nie ma dobrego rozwiązania. Ale to margines, a ja pisałem o normalnych rodzinach. |
Przepraszam, ale uważasz, że w normalnych rodzinach alkoholizm czy narkomania sie nie zdarzają? W jakiej Ty bajce żyjesz?
| Cytat | | A nie będzie przypadkiem tak, jak z alkoholizmem, ze na nasz rachunek bedzie się takie bydło leczyć? |
| Kyle Katarn napisał/a | | Prędzej czy później sam zdechnie, bo nie będzie miał się jak utrzymać. |
a teraz pomyśl, ze mówisz tak o własnym dziecku. albo ktoś tak mówi o nim. miło by było? więc może więcej dystansu i trochę uwagi przy doborze słów. Nie każdy w pełni świadomie doprowadza się do takiego stanu.
Kyle Katarn - 28 Października 2010, 11:39
| NURS napisał/a | | Ty jesteś za tym, ale nie jesteś królem a ni nawet politykiem i nie masz zadnych szans na urzeczywistnienie swoich zachcianek, więc w sumie mało znaczy co chcesz. |
Ale o czym ty teraz zacząłeś mówić (pisać?). Ja tylko napisałem, że żeby legalizacja narkotyków miała jakiś sens, to trzeba by wprowadzić pełną odpłatność za leczenie nałogów, żeby społeczeństwo nie musiało płacić, czyli ponosić odpowiedzialności zbiorowej. O szansach urzeczywistnienia takiego projektu nic nie pisałem, więc skąd taki tekst?
| NURS napisał/a | | I dlatego postulujesz, zeby robić co się da, zeby przybywało takich ludzi? Bo o tym mowa, każde kolejne przyzwolenie na narkotyki i inne świństwa, to prosta droga do powiększenia tego stadka. |
Chyba żeby duża część z tego stadka wymarła z powodu przedawkowania. Selekcja naturalna.
| NURS napisał/a | | Narkotyki nie są potrzebne, bez nich dasz sobie tak samo radę, jak bez wódy, czy fajek. Miliony ludzi dają radę. |
O tym też pisałem. Większość ludzi nie będzie ćpać, nawet jeśli państwo będzie zezwalać. Tak samo teraz większość ludzi nie ćpa nie dlatego, że państwo im zabrania, tylko dlatego, że doskonale dają sobie radę bez narkotyków czy innych używek.
| merula napisał/a | | uważasz, że w normalnych rodzinach alkoholizm czy narkomania sie nie zdarzają? |
Rodzina, której wszyscy członkowie to alkoholicy czy narkomani nie jest normalna, tylko patologiczna.
Jasne, że zdarza się, że normalni rodzice wychowają alkoholika czy narkomana, jak go nie upilnują i wpadnie w złe towarzystwo, którego wpływom ulegnie. Ale znacznie łatwiej jest wpaść w nałóg potomkowi nałogowców - czyli człowiekowi wywodzącemu się z rodziny patologicznej.
| merula napisał/a | | a teraz pomyśl, ze mówisz tak o własnym dziecku |
Ja swojemu dziecku będę od początku mówił, że narkotyki są szkodliwe, drogie, niedobre i że nie warto ich zażywać, i będę przestrzegał przed kontaktami z ludźmi, którzy piją lub ćpają. Będę robił wszystko, żeby moje dziecko nie wpadło w nałogi - co, jak sądzę, nie będzie trudne, bo sam będę świecił przykładem. Będę mu uświadamiał prawdę i obrzydzał mu narkotyki i wszelkie używki, żeby nie miało na nie ochoty. A jeśli mimo to popadnie w jakiś nałóg, będę starał się je z tego jakoś wyciągnąć. Jako rodzic i jako osoba prywatna, a nie jako przedstawiciel państwa każący innym płacić za to, że nie upilnowałem swojego dziecka.
dalambert - 28 Października 2010, 11:45
| Kyle Katarn napisał/a | | Ja swojemu dziecku będę od początku mówił, że narkotyki są szkodliwe, drogie, niedobre i że nie warto ich zażywać, i będę przestrzegał przed kontaktami z ludźmi, którzy piją lub ćpają. |
O ono na złość ufierdliwemu tatuńciowi "uszy sobie odmrozi" i w ramach młodzieńczego buntu się zaćpa
baranek - 28 Października 2010, 11:56
Kyle Katarn, a tak z ciekawości - ile lat ma Twoje dziecko?
Kai - 28 Października 2010, 12:01
| Kyle Katarn napisał/a | | I dlatego, jak napisałem, trzeba w dzieciach wzbudzać wstręt i niechęć do wszelkich używek, |
Robi się to od lat z alkoholem i papierosami, z seksem bez zabezpieczenia i jakoś nie zauważyłam znacznej poprawy statystyk.
| Kyle Katarn napisał/a | | Przestrzeganie przed zgubnymi skutkami nałogów powinno być zadaniem rodziców, a nie państwa. Rodzice powinni mieć świadomość, że pełna odpowiedzialność spoczywa na nich, a nie na państwie. |
Co ciekawsze, sporo z nich sobie to doskonale uświadamia, podobnie jak to, że wypuszczając dziecko poza próg domu odpowiedzialność nadal zachowują, ale wpływ na to, co się stanie mają praktycznie żaden.
| Kyle Katarn napisał/a | | jak go nie upilnują i wpadnie w złe towarzystwo |
Co nazywasz złym towarzystwem i jak to rozpoznasz?
| Kyle Katarn napisał/a | | Ja swojemu dziecku będę od początku mówił, że narkotyki są szkodliwe, drogie, niedobre i że nie warto ich zażywać, i będę przestrzegał przed kontaktami z ludźmi, którzy piją lub ćpają. Będę robił wszystko, żeby moje dziecko nie wpadło w nałogi - co, jak sądzę, nie będzie trudne, bo sam będę świecił przykładem. |
Po czym Twoje dziecko pójdzie do szkoły i jego idolem stanie się wyluzowany, podkręcony trawką starszy kolega i będziesz sobie mógł całe swoje starania... schować do kieszeni. Przekonanie, że rodzic zawsze ma rację kończy się około 7 roku życia. Od tej pory dziecko może Cię słuchać, ale nie musi, a im bardziej będziesz się starał, tym bardziej nie będzie chciało. Rodzice, rodzina mogą zrobić tylko tyle a tyle, resztę musi zrobić "reszta świata" w tym również szkoła, państwo, a jak kto wierzy, to i kościół. Czasy, kiedy ojciec był jedynym autorytetem skończyły się dość dawno. Teraz sztuką jest w ogóle pozostać autorytetem.
Legalizacja ma sens w aspekcie zwiększenia kontroli, nie dostępności.
| Kyle Katarn napisał/a | | Rodziny patologiczne zawsze istniały i niestety będą istnieć. I na to nie ma dobrego rozwiązania. Ale to margines, a ja pisałem o normalnych rodzinach. |
Drugi raz to samo pytanie - jak rozpoznasz rodzinę patologiczną? Bo dla mnie patologią może być także sytuacja - tata i mama w dobrej, świetnie opłacanej pracy, a dziecko przed luksusowym telewizorem i wypasionym komputerem. Zaznaczam "także".
dalambert, dokładnie tak może się zdarzyć.
edit: literówka
merula - 28 Października 2010, 12:34
Kyle Katarn, podziwiam Twoją wiarę w człowieka i wpływ rodzica na wychowanie dziecka i jego postawy i wybory życiowe. Obyś jej nie stracił w sposób tyleż bolesny, co tragiczny.
| Kyle Katarn napisał/a | | Ja tylko napisałem, że żeby legalizacja narkotyków miała jakiś sens, to trzeba by wprowadzić pełną odpłatność za leczenie nałogów, żeby społeczeństwo nie musiało płacić, |
i dasz takim płącącym gwarancję, że zostaną uleczeni za swoje pieniądze, niemałe zapewne, i prawo do reklamacji?
jewgienij - 28 Października 2010, 12:53
| Kyle Katarn napisał/a |
Jestem za tym, żeby alkoholików leczyć wyłącznie za ich własne pieniądze. |
Palaczy też? Albo ludzi prowadzących niezdrowy tryb życia? Alkoholizm jest chorobą, często o podłożu genetycznym, to, że wyrastałeś w odpowiednim środowisku, bez dziedzicznych obciążeń, nie masz skłonności albo masz wyjątkowo silny charakter - to Twoje wielkie szczęście. Nie wszyscy mają tak łatwo i jeśli ktoś decyduje się na leczenie, to trzeba mu pomóc, bo jako alkoholik przyniesie społeczeństwu szkody dużo większe niż ta kasa na jego leczenie. Za mało wiesz o alkoholizmie, więc po dziecinnemu teoretyzujesz.
| Kyle Katarn napisał/a | | Jak jakiś nałogowiec się nie ubezpieczył ani nie ma kasy na opłacenie odwyku, to wyrzucić go na bruk i niech sam sobie radzi z problemem. Prędzej czy później sam zdechnie, bo nie będzie miał się jak utrzymać. |
Od razu kulka w łeb, żeby nie sikał po bramach. Weź się zastanów, zanim na przyszłość mądrości takie zaczniesz objawiać.
Kai - 28 Października 2010, 13:08
| Kyle Katarn napisał/a | | A jeśli mimo to popadnie w jakiś nałóg, będę starał się je z tego jakoś wyciągnąć. |
To już nie wyrzucać na bruk i pozwolić zdechnąć? Choć tyle.
Anonymous - 28 Października 2010, 16:21
Jeszcze słówko o legalizacji trawki. Ktoś chyba się mocno zapędził, jeśli przywołuje argument o tym, że skoro na drogach ginie sporo ludzi z powodu picia alkoholu, to po trawce będzie trupów jeszcze więcej, Po pierwsze, nikt nie ma zamiaru zakazywać piwa tylko dlatego, że ktoś spowodował wypadek. Taka decyzja prowadzi do niebezpiecznego i absurdalnego myślenia, ponieważ rozmowa przez komórkę w czasie jazdy też jest śmiertelnie niebezpieczna; a nikt nie zakazuje telefonów komórkowych (może powinniśmy? *ironia*). Po drugie, mnie chodzi tylko o możliwość dania wyboru, świadomego wyboru ludziom dojrzałym. Nie: nakazu, nie przymusu, nie zakazu. Wolnego wyboru.
Newsweek dorzuca trzy grosze
Autor wrzuca kilka fajnych statystyk, o których sam mówiłem.
A oto Przekrój
E: Fuck, czemu mi nie działają linki?
Polska państwem federacyjnym?
Nigdy nie sądziłem, że to powiem, ale prof. Markowski to prawny idiota.
Kai - 28 Października 2010, 16:29
To będą oddzielne szkoły, knajpy i autobusy dla obu filarów, czy będą - jak w tym starym kawale - jasnoniebiescy z przodu a ciemnoniebiescy z tyłu?
dzejes - 28 Października 2010, 19:51
| Kyle Katarn napisał/a | | Jestem za tym, żeby alkoholików leczyć wyłącznie za ich własne pieniądze. I żeby tak samo było z narkomanami. Jak jakiś nałogowiec się nie ubezpieczył ani nie ma kasy na opłacenie odwyku, to wyrzucić go na bruk i niech sam sobie radzi z problemem. Prędzej czy później sam zdechnie, bo nie będzie miał się jak utrzymać. |
Ty, kolego jesteś albo zamaskowanym Ambioryksem, albo jego bratem bliźniakiem. Tertium et cetera. Dla porządku zapytam - a co z DDA? Terapię za własne mają sobie też fundować? Czy może chociaż częściowe refundowanie? A współuzależnieni członkowie rodziny?
Kyle Katarn - 28 Października 2010, 20:14
| dalambert napisał/a | | na złość ufierdliwemu tatuńciowi uszy sobie odmrozi i w ramach młodzieńczego buntu się zaćpa |
Oby o skutkach takiego buntu przekonało się jak najwcześniej, zanim będzie za późno. Jeśli np. w wieku 10 lat na złość napije się mocnego alkoholu (np. wódki) i potem będzie się bardzo źle czuło, to już będzie wiedziało, czym grozi niesłuchanie rad rodziców, i już nie tak łatwo będzie chciało w taki sposób zrobić na złość. Oczywiście gwarancji niewpadnięcia dziecka w nałóg nie ma żadnej - można jedynie robić dużo, by temu zapobiec, i liczyć na to, że to wystarczy.
baranek, skąd takie pytanie? Chcesz wiedzieć, czy piszę z doświadczenia, czy teoretycznie?
A nawet jeśli teoretycznie, to jakie to ma znaczenie? Zasada pozostaje ta sama.
| Kai napisał/a | | Robi się to od lat z alkoholem i papierosami |
Patrząc na odsetek rodziców palących i pijących alkohol (mowa nie tylko o alkoholikach), to nie może to być zbyt skuteczne, skoro ci rodzice nei dają dzieciom przykładu. Jak może zabrzmieć wiarygodnie w ustach palacza i pijącego stwierdzenie, że papierosy i alkohol są szkodliwe?
Zdecydowana większość znanych mi osób palących to dzieci przynajmniej jednego palacza.
Gdyby wszyscy rodzice mówiący dzieciom o szkodliwości używek dawali przykład i sami nie pili ani nie palili, byłoby to na pewno bardziej wiarygodne.
| Kai napisał/a | | sporo z nich sobie to doskonale uświadamia, podobnie jak to, że wypuszczając dziecko poza próg domu odpowiedzialność nadal zachowują, ale wpływ na to, co się stanie mają praktycznie żaden. |
Kto więc może mieć taki wpływ, skoro nie rodzice? Przecież państwo też wtedy nie ma na to wpływu. Na to nikt nie ma wpływu; wiele rzeczy dzieje się przez przypadek. Ryzyko napaści na dziecko zawsze jakieś jest i rodzice musieliby w ogóle nie wypuszczać dziecka z domu, żeby mieć pewność, że nikt mu nic nie zrobi. A, jak wiadomo, tak się nie da.
| Kai napisał/a | | Co nazywasz złym towarzystwem i jak to rozpoznasz? |
Jak zapytam czy dowiem się w jakiś inny sposób, czy jacyś koledzy dziecka palą papierosy, piją alkohol i przeklinają, to od razu powiem, żeby trzymało się od takich z daleka, bo nie warto się z takimi zadawać. I ostrzegę przed skutkami brania używek/narkotyków.
| Kai napisał/a | | Po czym Twoje dziecko pójdzie do szkoły i jego idolem stanie się wyluzowany, podkręcony trawką starszy kolega i będziesz sobie mógł całe swoje starania... schować do kieszeni. |
Takie ryzyko oczywiście istnieje, ale to czarny scenariusz. Jakoś moim ani mojej siostry idolem (ani wielu moich znajomych) nie stał się żaden starszy kolega-ćpun ani palacz ani pijak. Tacy ludzie mi nigdy nie odpowiadali. A każdy sam wybiera, z kim chce się zadawać, a z kim nie. Można też wybrać brak kumpli w szkole i być samotnikiem, jeśli wokoło są sami tacy, których się nie lubi.
| Kai napisał/a | | Czasy, kiedy ojciec był jedynym autorytetem skończyły się dość dawno. Teraz sztuką jest w ogóle pozostać autorytetem. |
Owszem, masz rację. Ale żeby nie popaść w nałóg, nie trzeba mieć ojca za autorytet. Wystarczy, że samemu jest się z jakiegokolwiek powodu przekonanym, że nie warto jest niszczyć sobie zdrowia. Np. ja, o czym wyżej pisałem, nie zapaliłem w życiu ani jednego papierosa, a pierwsze wino spróbowałem w wieku 18 lat, pierwszą wódkę w wieku 22 lat, a pierwsze piwo w wieku 23 lat, i to za namową dziewczyny. A od 15-16 roku życia obracam się w towarzystwie osób pijąco-palących, pozostając jednak niezależny i odmawiajac tego, na co nie miałem ochoty. I mam nadzieję, że z moim dzieckiem będzie tak samo.
| Kai napisał/a | | jak rozpoznasz rodzinę patologiczną? Bo dla mnie patologią może być także sytuacja - tata i mama w dobrej, świetnie opłacanej pracy, a dziecko przed luksusowym telewizorem i wypasionym komputerem. |
Dla mnie rodzina patologiczna to taka, w której ojciec/matka/oboje rodziców chleją lub ćpają, z takiego czy innego powodu rażąco zaniedbują dzieci, biją je, głodzą czy nie zapewniają im warunków do życia i nauki w granicach norm zdrowia i bezpieczeństwa.
| merula napisał/a | | i dasz takim płącącym gwarancję, że zostaną uleczeni za swoje pieniądze, niemałe zapewne, i prawo do reklamacji? |
Od dawania takich gwarancji nie jestem ja, bo nie jestem lekarzem ani ubezpieczycielem. To oni powinni dawać taką gwarancję. Tak czy inaczej: lepsze to niż leczenie durniów za publiczne pieniądze płacone przez ogół społeczeństwa.
| jewgienij napisał/a | | Palaczy też? Albo ludzi prowadzących niezdrowy tryb życia? |
Tak. Bo w tych przypadkach też sami są sobie winni. Więc tylko na nich powinna spoczywać odpowiedzialność. To im powinno zależeć, żeby z tego wyjść. A jeśli im nie zależy, to znaczy, że nie są warci tego, by im pomagać - zwłaszcza za publiczne pieniądze z cudzych podatków.
| jewgienij napisał/a | | Alkoholizm jest chorobą, często o podłożu genetycznym |
Często, tzn. w ilu procentach przypadków tak stwierdzono?
| jewgienij napisał/a | | Od razu kulka w łeb, żeby nie sikał po bramach. |
Naprawdę tak uważasz czy tylko imputujesz mi Twoje domysły?
| Kai napisał/a | | To już nie wyrzucać na bruk i pozwolić zdechnąć? Choć tyle. |
Zwracam uwagę, że wcześniej pisałem, że państwo powinno wyrzucać nałogowców na bruk, a to, czy rodzina takiemu pomoże, czy nie, to już odrębna kwestia. Bo rodzina nałogowca nie jest władna ściągać podatki ani składki na ZUS, a państwo owszem.
P.S. Żerań kolejny raz napisał post, pod którym mogę się podpisać.
dzejes - 28 Października 2010, 20:17
Kyle a powiedziałbyś na podwyższenie składki tobie, bo jak sam pisałeś "nigdy nie paiłeś" a jest dowiedzione, że niewielkie dawki nikotyny przeciwdziałają rozwojowi choroby Parkinsona i Alzheimera? Pasuje?
feralny por. - 28 Października 2010, 20:31
| Kyle Katarn napisał/a | | A nawet jeśli teoretycznie, to jakie to ma znaczenie? Zasada pozostaje ta sama. | Prawda li to?
Kai - 28 Października 2010, 20:32
Kyle Katarn, wybacz, ale sę zdrowo uśmiałam, czytając Twojego posta. Jesteś kompletnym teoretykiem, nie wiem, czy starszym od mojego syna, ośmieszasz się tym, co piszesz.
| Kyle Katarn napisał/a | | Jeśli np. w wieku 10 lat na złość napije się mocnego alkoholu (np. wódki) i potem będzie się bardzo źle czuło, to już będzie wiedziało, czym grozi niesłuchanie rad rodziców |
Wow. Moje dziecko od 8 roku życia dostaje liza szampana na Nowy Rok, pozwalam mu umoczyć trąbę we wszystkim, co jest pite na imprezach i w domu. I ani się nie upija, ani nie ma ciągot do sprawdzenia, jak to jest się urżnąć. Wie, czym jest alkohol, wie, że szkodzi i uważam, że jest na najlepszej drodze, żeby nie pić w przyszłości. Wszystko jest dla ludzi, Kyle, ale dla ludzi z kulturą, a Ty jak mi się zdaje, dzielisz ich na abstynentów i pijaków. zal.pl
| Kyle Katarn napisał/a | | Dla mnie rodzina patologiczna to taka, w której ojciec/matka/oboje rodziców chleją lub ćpają, z takiego czy innego powodu rażąco zaniedbują dzieci, biją je, głodzą czy nie zapewniają im warunków do życia i nauki w granicach norm zdrowia i bezpieczeństwa. |
A guzik prawda, rodzina, o której ja pisałem, jest znacznie bardziej patologiczna, bo tej patologii od razu nie widać. Dzieciak dożywiony, w szkole niezłe oceny, w domu dobry sprzęt, kasa i nigdy nie brakuje przed pierwszym, a jednak jest idealnym materiałem na pijaka/narkomana/a nawet mordercę.
| Kyle Katarn napisał/a | | pierwsze wino spróbowałem w wieku 18 lat, pierwszą wódkę w wieku 22 lat, a pierwsze piwo w wieku 23 lat, i to za namową dziewczyny. |
OMG i to ma być powód do chwały? Mój syn piwo zna od dawna, prawdziwe piwo wypił w wieku 15 lat, potem miał okres doświadczeń w kręgu pijących, nie spodobało mu się, opuścił go, aktualnie za eksces uważa cztery piwa... a teraz skup się, Kyle, nigdy nie przyszedł do domu uwalony, ani nawet pod dobrą datą, nie musi, bo wie, że wszystko jest DLA LUDZI, właśnie dla ludzi, a nie bezwolnych, rozwydrzonych i ściśle chronionych maminsynków, którzy jak dorwą coś z procentami, to nie wiedzą kiedy skończyć. Kiedy kupiliśmy gitarę, poszliśmy od razu do pubu, duża kanapka, piwo na pół i już wiem, że mój syn nie będzie musiał się upijać, żeby sobie coś udowodnić. Sobie albo mnie. Używki są dla ludzi, dla wszystkich normalnych ludzi. Tylko goovniarze ich nadużywają, bo się muszą naciapać, zanim przyjdzie tata z mamą i dadzą szlaban.
|
|
|