Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Martva - 27 Sierpnia 2010, 22:43
Ja rano dzielnie wyjęłam ketonal z torebki, bo jestem przyzwyczajona że bolą mnie inne rejony i akurat dziś się nie spodziewałam. A jak wróciłam do domu, to było już za późno, chyba powinnam zjeść najpierw aviomarin Więc zażyłam tabletkę tylko na chwilę.
Wciąganie nosem to może być dobra opcja. Wcieranie też.
Po wszystkim ból puścił niemal od razu i niemal całkowicie. Ale jednak jakoś wolę prochy
Matrim - 27 Sierpnia 2010, 22:47
| Martva napisał/a | | Wciąganie nosem to może być dobra opcja. Wcieranie też. |
No tak to się zaczyna... Eksperymenty...
terebka - 28 Sierpnia 2010, 10:01
Hej-ho, hej-ho, do pracy by się szło... grrrr, jak ja nie cierpię organizowania mi czasu wolnego przez takich jednych, uparcie zmieniających go na czas nie wolny
baranek - 28 Sierpnia 2010, 10:04
Matrim, czyżby stary praktyk
ihan - 28 Sierpnia 2010, 16:38
Jadę na tydzień na konferencję do Tromso. Jeśli usłyszycie, że znaleziono tam zamarznięte ciało, możecie mnie zidentyfikować.
ketyow - 28 Sierpnia 2010, 19:18
Słyszę jakiś pogłos, echo w uchu. Nie wiem czy to od ciśnienia, czy jak. Zazwyczaj robi mi się tak niedługo po wstaniu rano i utrzymuje parę godzin po czym znika. Dziś zrobiło się na jedno ucho parę godzin temu i przeszło właśnie moment temu, gdy zacząłem pisać posta. Nie tyle słyszę wtedy gorzej, co słyszę po prostu w uchu własny oddech jakby powietrze tamtędy przelatywało, słyszę w nim bicie najbliższej tętnicy i odbicie własnego głosu, ale jest to tak głośne w stosunku do dźwięków otoczenia, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Z rok czasu mi się to nie robiło, a jakoś ze 3 tygodnie temu znowu zaczęło. Pierwszy raz miałem pewnie w podstawówce, ale że było to na ogół rzadkie i krótkotrwałe jakoś nigdy nie myślałem o lekarzu. Wybiorę się pod koniec września jak będę w domu, ale może ktoś z was coś takiego miał i ma jakąś radę?
Kai - 28 Sierpnia 2010, 19:25
ketyow, kuźwa, LARYNGOLOG! I to szybko!!!!
Albo Ci załatwię bana na wszystkie fora
ketyow - 28 Sierpnia 2010, 19:33
Kai, przetrzepałem kupę postów na różnych forach i w każdym wypadku problem pozostał nierozwiązany, a laryngolog stwierdzał po badaniu, że słuch ok, że nic nie dolega itd. Tak czy owak do lekarza mam 200 km, nie wiem jak funkcjonuje służba zdrowia i możliwość darmowego leczenia poza miejscem zamieszkania, szczególnie że u siebie w domu schodzę piętro niżej do ośrodka zdrowia i albo mam od ręki skierowanie, albo od razu przyjmuje mnie lekarz. A jak tu współlokatorka w wawie za zrobienie kanałowego leczenia zęba dostała rachunek 1000 zł, to pier&olę, jakoś to echo miesiąc przeboleję.
merula - 28 Sierpnia 2010, 22:05
kurde, po co ma być prosto, jak można sobie życie skomplikować. jak ja sama potrafię siebie czasem wk...ać, to rzadko kto inny potrafi
Gustaw G.Garuga - 28 Sierpnia 2010, 23:19
ketyow, na wszelki wypadek miej pod ręką termometr, gdyby się znów powtórzyło, to sprawdź sobie temperaturę. To mogą być różne rzeczy, od jakichś mechanicznych uszkodzeń po specyficzne zapalenie.
ketyow - 28 Sierpnia 2010, 23:57
Nie daję teraz głowy, ale zdaje mi się, że mam tak tylko w porze letniej. I generalnie poza tym czuję się dobrze, nic mi nie jest, nie boli. Muszę jeszcze mamy podpytać, ale nie mogłem się dziś do niej dodzwonić.
Ozzborn - 29 Sierpnia 2010, 02:04
ihan, nie mirmiłuj, mój kumpel siedział tam pół roku na eramusie... przeżył i nawet o dziwo ma fajne wspomnienia, mimo że to akurat było pół roku nocy polarnej jedyne na co narzekał, to to że 0,7 wódki kosztuje 200 zł, a piwo w pubie 40 zł
ale studenci i na to mają radę - warzą swoje piwo
Virgo C. - 29 Sierpnia 2010, 10:33
Kumpel był w Danii, mówił że też ceny alkoholu są powalające, a dodatkowo jak szło się na jakaś impreze to było pewne że alkohol przyniosą tylko Polacy i Rosjanie. Reszta przyjdzie się napić na sępa.
Godzilla - 29 Sierpnia 2010, 10:56
ketyow, bywa że szumy w uszach biorą się z ucisku na rdzeń kręgowy w szyi. U mnie czasem coś takiego się pojawia gdy leżę na lewym boku i jakoś krzywo oprę głowę o poduszkę.
Gustaw G.Garuga - 29 Sierpnia 2010, 11:18
Znam aż za dobrze pocieszanie się na zasadzie "ale poza tym nic mnie nie boli" i "w internecie czytałem, że i tak nie ma na to rady, więc nie ma sensu iść do lekarza". Po pierwsze, jeśli coś jest "nie tak", to nie ma znaczenia, że inne sprawy są "tak". Po drugie, w internecie pisują głównie ci chorzy, którzy nie mogą znaleźć rady gdzie indziej, którzy chcą się wyżalić itd. Taka selekcja negatywna sprawia, że znajduje się tam mało przypadków pomyślnego wyleczenia, za to pełno mrożących krew w żyłach opowieści o niekompetentnych lekarzach, lekach o straszliwych efektach ubocznych, przeraźliwych powikłaniach po zabiegach itd.
ketyow - 29 Sierpnia 2010, 17:38
Godzilla, w sumie ciekawa teoria, coś może być na rzeczy, bo nie mogę powiedzieć, że mi się tu sypia wygodnie. Właściwie to znalezienie pozycji w której mogę wreszcie zasnąć jest niesamowicie trudnym zadaniem.
GGG, tak czy owak, mówiłem już dlaczego nie idę do lekarza - bo mam do niego 200 km. Jednocześnie objaw pojawia się u mnie od wielu lat co jakiś czas i nic nigdy większego z tego nie wynikło. Właściwie zaczęło mnie zastanawiać to wreszcie dopiero tu, bo przeszkadza mi w pracy, kiedy próbuję coś odpowiedzieć klientowi i zagłuszam sam siebie. A na forum napisałem po to, żeby dowiedzieć się czy kogoś dręczyło coś podobnego i czy temu zaradził, a nie żeby mnie wysyłać do lekarza
Martva - 29 Sierpnia 2010, 17:45
Gustaw G.Garuga, ha, coś w tym jest, staram się nie czytać w necie o moim choróbsku bo łapię jeszcze większego doła niż zwykle, z drugiej strony w sumie przestałam wierzyć że lekarze mi poradzą cokolwiek, jak dotąd było dwóch i efekty takie sobie...
Napisałam 'lekaże', aua!
Gustaw G.Garuga - 29 Sierpnia 2010, 18:22
ketyow, spoko, po prostu Twój "przypadek" posłużył mi za pretekst do wygłoszenia życiowej mądrości
Ja przed operacją musiałem w pewnym momencie powiedzieć sobie "dość", bo czułem, że jeszcze parę takich internetowych relacji, i nie wykaraskam się z deprechy. Jedno jest pewne - jakichkolwiek odstępstw od normy zdrowotnej nie należy lekceważyć, póki człowiek nie uzyska potwierdzonej przez lekarzy pewności, że nie ma się czym przejmować. Bo bardzo łatwo jest przyzwyczaić się do dyskomfortu, tłumacząc sobie na różne sposoby, że nie jest tak źle, że do lekarza się idzie z czymś poważniejszym, itd., odwlekać i odwlekać, nie zauważając nawet, że jest coraz gorzej, a potem u lekarza się okazuje, że a) już dawno można było mieć problem z głowy, lub b) sprawa jest niestety nie do odkręcenia.
Martva, może nie trafiłaś jeszcze na właściwego specjalistę? Ja kardiologów zmieniałem kilkakrotnie, zanim trafiłem na takich, którzy odpowiadają mi zarówno kompetencją, jak i pewnymi zdolnościami interpersonalnymi.
terebka - 29 Sierpnia 2010, 18:33
Mój przypadek w objawach wyglądał identycznie (szum w lewym uchu, wsłuchiwanie się we własne tętno i szał narastający z tego powodu) na przemyciu takim dziadostwem i wypłukaniu do blaszanej nerki przez laryngologa się skończyło, ale lepiej nie bagatelizować, ketyow, zwłaszcza ze względu na powtarzalność, którą opisałeś.
P.S. No i dostałem roczną gwarancję na usługę
Virgo C. - 29 Sierpnia 2010, 19:03
| Gustaw G.Garuga napisał/a | | Martva, może nie trafiłaś jeszcze na właściwego specjalistę? Ja kardiologów zmieniałem kilkakrotnie, zanim trafiłem na takich, którzy odpowiadają mi zarówno kompetencją, jak i pewnymi zdolnościami interpersonalnymi. |
Coś w tym może być. Ja się męczyłem z wiecznym kaszlem, lekarze przerzucali mnie między sobą niczym gorącego ziemniaka, a kaszel przechodził i wracał. Aż w te wakacje ciotka mnie zapakowała w auto, zawiozła prywatnie do laryngologa w Wałbrzychu i nagle się przyczyna znalazła.
dalambert - 29 Sierpnia 2010, 20:31
Koniec urlopu - jutro do roboty, brrrrrrrrrrrrrrrrrr
Chal-Chenet - 29 Sierpnia 2010, 20:38
dalambert, aaa, to dlatego z tak zadziwiającą częstotliwością broniłeś ostatnio czystych wartości katolickich przed podłymi ateuszami.
joe_cool - 29 Sierpnia 2010, 22:19
dalambert, łączę się w bólu... bleeeeeeh
Kai - 30 Sierpnia 2010, 08:08
| ketyow napisał/a | a nie żeby mnie wysyłać do lekarza |
Na Labie by Ci poradzili
dalambert, joe_cool, kiedy czytam Wasze posty, to myślę sobie: jak fajnie, że ja jeszcze przed...
ketyow - 30 Sierpnia 2010, 09:58
Hm, tak sobie myślę, że to może być też krzywa przegroda nosowa. Ja w ogóle coś mam z nosem nie tak, bo rzadko kiedy mogę oddychać obiema dziurkami, nawet jak nie mam kataru. A że kiedyś w pewnej bójce mój nos się trochę rozpaćkał i musiałem go ze dwadzieścia minut nastawiać przed lustrem, żeby jako tako wyglądał, to może i faktycznie coś jest na rzeczy. Ale byłbym wniebowzięty, gdyby wystarczyło tylko płukanie. Swoją drogą kiedyś też za mocno wsadziłem do ucha patyczek i zabolało i usłyszałem odgłos folii, jakbym gniótł reklamówkę. Słuch mi się nie pogorszył to olałem, ale może wtedy coś popsułem? Nic tam, chciałbym mieć już to z głowy, za miesiąc pierwsze co, to idę do lekarza. Na szczęście skierowanie będę miał już dawno załatwione
A morderczo mnie wkurza, że neta mam góra 20 minut dziennie. A akurat czasu na siedzenie w nim dużo.
Kai - 30 Sierpnia 2010, 13:17
Drabiny mnie wkurzają. A konkretnie instrukcja ich użytkowania. Jeszcze instrukcję młotka i cepu poproszę, bo przecież człowiek nie ma zielonego...
Dobra, wiem, że BHP i te sprawy, ale to jest tak wkurzająco nudne, że zaraz zacznę kąsać.
Matrim - 30 Sierpnia 2010, 13:51
| Kai napisał/a | | Jeszcze instrukcję młotka i cepu poproszę |
Oj, a to już nieuprawnione. Młotek lub cep trzymać potrafi każdy, ale już posługiwać się skutecznie - nie
Godzilla - 30 Sierpnia 2010, 13:56
Pamiętam jak z górą dziesięć lat temu weszły nowe przepisy i okazało się, że nad naszą kserokopiarką ma zawisnąć instrukcja BHP. Została zamówiona, dostarczona, rozpakowana, i... dowiedzieliśmy się, że przy urządzeniu mamy pracować w gumiakach i odzieży ochronnej, na koniec pracy przemyć wnętrze szlauchem, nie bawić się kablem, nie wkładać rąk gdzie nie trzeba itd.
Dostaliśmy instrukcję obsługi betoniarki.
Kai - 30 Sierpnia 2010, 14:00
Matrim, to samo jest z drabiną, wleźć potrafi każdy w miarę sprawny, ale bezpiecznie używać już nie. Powiedziałabym, że 90% użytkowników nie ma pojęcia o właściwym ustawieniu drabiny (tak, jak to nakazują normy, bo sądzę, że ta niewiedza nie przeszkadza wejść i zejść w jednym kawałku) ale to jeszcze nie powód, żeby z tego robić doktorat. i jeszcze tłumaczyć na angielski.
Godzilla, a jak od umiejętności wyłączenia zależy sprawność urządzenia, to mało kto się o to troszczy - począwszy od wychodzenia z Windowsa, aż do kombajnu drukującego z własnym serwerem.
Do czary wku...nia dolał sąsiedni pokój, gdzie właśnie dostarczono niemowlę jednej z pracownic, w związku z czym zza otworu drzwiowego dobiega miauczenie, pianie z zachwytu, oraz ogólny jazgot.
Edit:
Aktualnie jest to Biiip Biiip ciki ciki ciki Mi Mi! ciki ciki ciki Mi Mi! i tak przez 2 minuty
Nina Wum - 30 Sierpnia 2010, 14:59
Kai, groza.
Zwizualizuj sobie taki wielki rocket-propelled grenade launcher (w filmach mówią na to bazooka.)
I to, jak go używasz.
Albo słuchawki na uszy.
Albo zatyczki.
Swojego zdrowia psychicznego trzeba strzec!
|
|
|