Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Martva - 22 Sierpnia 2010, 14:47
Wczoraj przypadkiem znalazłam pudełeczko z igłami. Stwierdziłam że nie są mi potrzebne i gdzieś je odłożyłam. Dzis stwierdziłam że w poduszeczkę są wbite same krótkie i grube, reszta wyszła a pudełeczko wsiąkło
Ziemniak - 22 Sierpnia 2010, 14:49
Pewnie twoje koty przygotowują jakiś zamach terrorystyczny
mBiko - 22 Sierpnia 2010, 22:19
Nie wiecie komu pożyczyłem Kosikowego "Marsa"?
Godzilla - 22 Sierpnia 2010, 22:20
Nie przyznaję się, mam swojego, jeszcze z Żółtej Serii.
mBiko - 22 Sierpnia 2010, 22:23
Najgorsze jest to, że mam zupełną pustkę w tym temacie.
illianna - 22 Sierpnia 2010, 22:32
wlađnie mi sie klawiatura poloyzla
ratunku
jewgienij - 22 Sierpnia 2010, 22:33
Pasek narzędzi i język polski programisty albo resetuj
ketyow - 22 Sierpnia 2010, 22:33
Lewy Alt + Shift
Kai - 22 Sierpnia 2010, 22:37
Askont - ctrl+shift. A potem szybciutko do ustawień i wyłączyć badziew.
Jak nie zadziała, lewy alt+shift
ups, pisałam tak długo, że ketyow zdążył odpisać. To askont było do resetowania
illianna - 22 Sierpnia 2010, 23:20
dzięki, wstała sama, jakieś chochliki w niej widać siedzą i same naciskają wskazane klawisze, ale dzięki za szybką reakcję
Godzilla - 22 Sierpnia 2010, 23:40
Po raz pierwszy od lat mam prawdziwe turystyczne buty za kostkę - to z gatunku "co nas cieszy".
Nazywane dawniej pionierkami, potem trepami albo buciorami, a w niektórych sklepach trzewikami wysokogórskimi (to ostatnie pasuje do "co nas śmieszy").
A żeby nie było że offtop, byłam w nich tylko na jednej trasie, i dorobiłam się paskudnych opuchnięć tuż nad stopą, oraz poobijanego paznokcia. To nie jest pierwszy raz jak mi się dzieją takie historie w tego rodzaju butach, dwa razy miałam stan zapalny ścięgna nad kostką, wyjątkowo nieprzyjemny. Nie mam pojęcia co z tym można zrobić żeby się nie powtarzało. Pewnie jestem skazana na adidasy na wibramie, niezależnie dokąd miałabym się wybierać.
illianna - 22 Sierpnia 2010, 23:46
Godzilla, ja tam w adidasach Tatry przeszłam i git, nie lubię typowo górskich butów, a poza tym jak raz widziałam na Czarnym Stawie pana w klapkach, to mi kompleksy przeszły
merula - 23 Sierpnia 2010, 09:18
wróciłam do domu po dwutygodniowym urlopie w nocy, po dwóch mało spanych nocach i od rana muszę ratować kwiecie z ogródka, bo mi panowie robią rewolucję i życzą sobie mieć dostępny ten teren. czy to nie można jakoś spokojniej wracać do rzeczywistości?
robert70r. - 23 Sierpnia 2010, 11:22
| merula napisał/a | | czy to nie można jakoś spokojniej wracać do rzeczywistości? |
To raczej rzeczywistość wraca do nas, nie my do niej...
merula - 23 Sierpnia 2010, 14:31
no i popsuli mi ogródek
a jeszcze weszłam na wagę po wakacjach. duuuuuużo pracy przede mną.
Witchma - 23 Sierpnia 2010, 14:59
RMF Classic nie gra przez net
Martva - 23 Sierpnia 2010, 15:07
Yy, to?
http://www.miastomuzyki.pl/radio,7,classic
U mnie gra.
Witchma - 23 Sierpnia 2010, 15:08
A u mnie nie Ciekawe, co się zepsuło... Inne stacje grają.
Edit:
Nie ma to jak to jak sposób pradawnych informatyków... reset i wszystko gra
ketyow - 23 Sierpnia 2010, 16:12
Byłem w trzech Xero z planami udania się na pocztę i wysłania podania i co? W dwóch awaria a w trzecim nie drukują z pendrive'a Nie wytrzymam, próba wydrukowania czegoś tu to masochizm, idzie posiwieć z nerwów i włosy wszystkie stracić. Tyle czasu łącznie straciłem na próbę druku CV i podania o akademik, że krócej zajęłoby mi pojechać autobusem do Olsztyna, tam wydrukować i wrócić... Wszędzie daleko, bo wszystko w centrum, gdzie często krócej niż w godzinę nie dojadę, gdzie dodatkowo za wszystko zdzierają, architektura obrzydliwa i wszystko rozkopane i w budowie, nie ma nawet cholernych spożywczaków nigdzie, a jak dodać do tego jeszcze mentalność przeciętnego warszawiaka, których obsługuję dziennie setki, to po prostu brak byłoby mi przekleństw, żeby wyrazić to co myślę o tym "mieście". Nie spodziewałem się czegoś takiego, jakbym wiedział na co się piszę to wymyśliłbym coś innego w wakacyjnych planach. Do tego z taką robotą i ilością wolnego czasu, to w dwa miesiące człowiek w ogóle nie ma ochoty się uśmiechać i wszystko go drażni. A jak się jeszcze samemu jest typem człowieka narzekającego... no cóż, nie straszne mi już przynajmniej piekło.
merula - 23 Sierpnia 2010, 16:52
marudzisz.
ketyow - 23 Sierpnia 2010, 18:14
Od tego mam wątek
Kai - 23 Sierpnia 2010, 18:23
ketyow, zapominasz, że ok 70% mieszkańców Warszawy to teraz napływ. Może przeceniam, ale mam przykład ex-szwagra, wiem, że nie ma bardziej irytującej nacji, niż jemu podobni. Niby sie zasymilowali, a jak z czymś wyskoczą... przy czym nie dotyczy to wszystkich, znam "napływ" niezmiernie miły i inteligentny (Ty pewnie go nie znasz, z Laba). Jednak radzenie sobie z nowobogackimi... współczuję.
ketyow - 23 Sierpnia 2010, 18:30
Mam tego świadomość, ale to nie zmienia faktu, że właśnie na takich ludzi najczęściej się trafia kiedy się tu jest. A ja po prostu muszę się użerać z setką takich co dzień w pracy, a chyba wiadomo, że najwyższe mniemanie ma o sobie zawsze klient kiedy przychodzi coś kupić. Paradoksalnie najbardziej kulturalni i uprzejmi, a także skłonni do zrozumienia są ci co zostawiają grube tysiące, a największy raban robią tacy co kupują w przedziale 20-100 zł. Im to jeszcze by chcieli żeby laskę zrobić przy obsłudze. Zwykłe kompleksy i cwaniakują i robią z siebie arystokrację. Ale nie to mnie dziś wkurzyło, tylko ciężkość załatwienia czegokolwiek.
Godzilla - 23 Sierpnia 2010, 18:38
Rozumiem i współczuję. Jak byłam w górach, rozmawiałam trochę z ludźmi. Tam turystyka to podstawa, w większości domów są pokoje gościnne. Osoba, która dorabiała sprzątając w pensjonacie, mówiła, że najgorsi są tacy, co mają niebotyczne wymagania. Przyjechała na przykład paniusia, i na wstępie zażyczyła sobie płynu do mycia i szmatki, bo "tu w łazience jest brudno" (było świeżo sprzątnięte). Jak wyjeżdżała z całą ekipą, w każdym pokoju czegoś brakowało - ukradzione lub zepsute. Zaiwanili nawet baterie z pilotów. Skąd byli, nie wiem. To zdaje się nie jedyny przejaw buractwa, jakie się co sezon przez Tatry przewala.
W ogóle bardzo miło wspominam mojego dawnego szefa, prawnika z ogromnym doświadczeniem. Pełna kultura, i niesłychanie przyjazne nastawienie do ludzi, także tych na niskich stanowiskach. To jest Ktoś, i stać go na klasę i uprzejmość. Burak nie dałby rady.
Kai - 23 Sierpnia 2010, 18:45
| ketyow napisał/a | | Im to jeszcze by chcieli żeby laskę zrobić przy obsłudze. | to trzeba zrozumieć tak, jak się czyta? Czy kreseczki zapomniałeś?
Moje ex-szwagrostwo zaczęło od przemeblowywania mi kuchni, po czym wypaprało większość kosmetyków z łazienki i kręciło nosem na wszystkie potrawy - głównie te nieznane. Więc wiem, w czym rzecz.
ketyow - 24 Sierpnia 2010, 10:11
Niczego nie zapomniałem Ale jak ktoś na mnie krzyczy, to nie zamierzam go przepraszać czy uspokajać - ostatnio gość robił problemy to też do niego podniesionym tonem "a idź pan se kup gdzie indziej" - zaskoczony był że szok, myślał że może mi nawsadzać a ja będę się uśmiechał i próbował go uspokoić i może jeszcze rabat dam Żebym jeszcze miał sensowną kasę za to, ale naprawdę mi nie zależy żeby ktoś coś kupił. Za to już w temacie mi się przypomniało - gość jakieś wyrzuty mi robi a inny czeka na obsługę, bo chce laptopa kupić. No i czeka, czeka, ten pierwszy z jakimiś pretensjami - widać, że przyszedł nie kupować tylko się ponaprzykrzać. To w końcu ten drugi nie wytrzymał, złapał go za koszulę, odepchnął i rzucił mu koleżeńskie "a weź pan spier*alaj"
A to nie w temacie jednak, myślałem że jestem w co nas śmieszy
Kai - 25 Sierpnia 2010, 18:13
Nawet nie wku.. tylko po prostu zawadza. Namordowałam się nad jednym dokumentem i teraz wszystko widzę podwójnie na ekranie Nie mam nawet nerwów się zebrać i wyjść, bo nie ma słońca i idiotycznie będzie chodzić w ciemnych okularach. A tu jeszcze 24 strony same się nie zrobią.
baranek - 27 Sierpnia 2010, 22:20
do białości mnie wkoorwia ten cały 'fejsbuk'. szukam jakiejś informacji na normalnej stronie, znajduję dopisek 'szczegóły na fejsbuku'. to po jaką cholerę zakładasz stronę, jak i tak najważniejsze rzeczy na 'fejsbuka' wrzucasz? a ja nie umiem na tym draństwie niczego znaleźć.
Martva - 27 Sierpnia 2010, 22:27
Dziki ból głowy. Lek nie zdążył zadziałać, jak to się będzie częściej powtarzać to zniszczę sobie szkliwo.
Może to dla równowagi po zajefajnym dniu.
baranek - 27 Sierpnia 2010, 22:32
to ty Martva, wcierasz ten lek? może nosem wciągaj.
poważnie, to współczuję, mnie dzisiaj o mało oczy nie pękły z bólu. na ketonalu cały dzień.
|
|
|