Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Agi - 19 Sierpnia 2010, 10:21
| Kai napisał/a | Szef się zgodził - na szklane, wahadłowe, czyli nie będzie problemu z zamykaniem. |
Kai, to dlaczego jesteś wściekła, skoro załatwiłaś sprawę?
Kai - 19 Sierpnia 2010, 10:57
Agi, bo jeszcze tych drzwi nie ma (i pewnie długo jeszcze nie będzie, u nas realizacja takich przedsięwzięć trwa i trwa), a one ciągle nadają. Że też ich języki nie rozbolą
Agi - 19 Sierpnia 2010, 11:21
Wywieś plakat "Tu się pracuje, na plotki piętro wyżej/niżej"
Kai - 19 Sierpnia 2010, 11:24
Nie da rady, 8 piętro, wyżej dach, niżej inna firma.
Raz na jakiś czas po prostu wstaję, wystawiam głowę zza ścianki i proszę o opanowanie fonii.
Rafał - 20 Sierpnia 2010, 08:58
Jak ja jestem mało odporny psychicznie na chamstwo, normalnie emocje negatywne mnie zeżrą, przychodzi taki skur....syn obrażać, a tu nie można go normalnie w mordę strzelić, tylko trzeba grzecznie "Pan mnie obraża, nie będę z Panem rozmawiał, proszę wyjść, do widzenia". Noż jasna cholera, żeby tak prywatnie to było, kurna, jakieś szkodliwe powinni dopłacać
Edit, uff, ulżyło, no
Gustaw G.Garuga - 20 Sierpnia 2010, 09:06
| ketyow napisał/a | | Wstałem o piątej, zbudzony gorączką, morderczym bólem głowy (dziś inny niż zawsze, nie migrena, ale i tak od półtora miecha głowa boli mnie CODZIENNIE) i kości, drgawkami. Znalazłem jakiegoś gripexa, witaminę C, dorzuciłem do mixu ketonal i żyję, ale kurna - do pracy muszę iść w takim stanie... Ledwo wyszedłem spod prysznica a już mi pot z czoła kapie, jest mi diablo gorąco, a pewnie za godzinę będzie mi zimno. Na dodatek odkąd mieszkam w Wawie mam cały czas suchy katar. Albo takie nędzne powietrze, albo nie wiem, w każdym razie nie było jeszcze sytuacji, żebym miał obie dziurki odetkane, choć z nosa mi nie cieknie i nie mam czym smarkać. Rozpadam się - w Olsztynie przez 6 lat chory byłem może łącznie z tydzień. |
Gripexami i innym syfem tego typu maskujesz chorobę, która dalej się rozwija, i zarażasz innych. Koniecznie idź do lekarza.
ihan - 20 Sierpnia 2010, 09:32
Sezon ogórkowy i kolejna panika pt zabójcza bakteria odporna na wszystkie stosowane antybiotyki. przeżyłam afrykańskie pszczoły, które miały masowo zabijać ludzi, aligatory i jadowite węże wypływające z muszli klozetowych, wirus Ebola, ptasią grypę, świńską grypę i pewnie tysiąc innych rzeczy, które utonęły w mrokach niepamięci. Doniesienia o gronkowcu opornym na wszystko pamiętam z czasów mojej magisterki, jakiś milion lat temu i wówczas, o dziwo, pojawił się on w Danii, tam gdzie masowo stosuje się antybiotyki, a nie w Indiach i Pakistanie. Ale wiem, wiem, ta bakteria jest taka straszna, bo jak podają w telewizji, ma gen oporności, który może przekazywać innym bakteriom. No naprawdę wyjątkowa, ma gen i jeszcze może przekazywać innym bakteriom. Niewiarygodne. Idę sobie wykopać grób w ogródku, bo jak zacznie się epidemia może zacząć się problem.
Kai - 20 Sierpnia 2010, 09:36
ihan, uważasz, że zagarną Twój ogródek pod zbiorowe groby ofiar zarazy?
Wkurza mnie wolny dzień w poniedziałek, ni przypiął ni wypiął, a jak mam plany to o dzień urlopu muszę się targować.
Już pomijam fakt, że po wczorajszym zap**** dzisiaj cały dział siedzi i surfuje, bo dyrekcji nie ma, danych od innych pracowni też nie ma, pogoda zarąbista i w sumie można by iść do domu, ale... a jak ktoś coś przyśle?
ihan - 20 Sierpnia 2010, 09:44
Nie. Boje się, że nie będzie mi miał kto wykopać grobu.
Kai - 20 Sierpnia 2010, 09:48
Eee, będą kopać hurtowo, na pewno gdzieś się załapiesz, chyba, że faktycznie wolisz na własnym terenie.
Od tego nastroju w pracy dostaję głupawki, przepraszam
Gustaw G.Garuga - 20 Sierpnia 2010, 09:52
| ihan napisał/a | | w Danii, tam gdzie masowo stosuje się antybiotyki, a nie w Indiach i Pakistanie |
Niestety to właśnie w Indiach i Pakistanie (a także w Chinach) antybiotyki są stosowane masowo. W Chinach w leczeniu szpitalnym stosuje je się dwa razy częściej niż na Zachodzie, poza tym w tych wszystkich krajach dostępne są wszędzie bez recepty za grosze, ludzie stosują je jak u nas gripeksy itp., to znaczy doraźnie i bez kontroli lekarskiej.
ihan - 20 Sierpnia 2010, 10:08
Niby prawda, ale nie wydaje mi się, żeby masowo stosowane były antybiotyki nowsze, bo to jednak dość kosztowne zabawy.
Temat niebezpieczeństwa nadużywania antybiotyków nie jest zbyt popularny. Oporność przy braku czynnika selekcyjnego szybko jest tracona, bo "nie opłaca" się utrzymywać niepotrzebnych genów, a geny oporności na antybiotyki prawie wyłącznie jest na plazmidach, nie kodowana genomowo, więc równie łatwo się może przenosić jak i być zgubiona.
merula - 20 Sierpnia 2010, 10:26
jestem nieczynna, bo zepsuta.
końcówka urlopu, ostatnie chwile na zrobienie czegoś miłego i niecodziennego, a ja sie nie nadaję do niczego. głowa mi pęka, jakaś taka rozbita i nietaka się czuję... nie mogło poczekać jeszcze tych kilku dni?
i jeszcze zaglądam do wątku od wylewania żalów i jakieś takie strasznie trudne słowa czytam. straszne
dzejes - 20 Sierpnia 2010, 10:33
O rany, przeczytałem dwutygodniowy urobek w tym wątku i dopiero się wk****iłem.
Gustaw G.Garuga - 20 Sierpnia 2010, 10:36
Specem od antybiotyków nie jestem, ale z konieczności trochę z icn nazwami się osłuchałem. Oprócz takich podstawowych antybiotyków, jak amoksycylina czy klindamycyna, w chińskich aptekach jest też dużo makrolidów oraz takich antybiotyków, których nazw nigdy nie słyszałem. Makrolidy stosuje się tutaj już rytunowo, choć powinny to być leki drugiego rzutu. Mnie afera z tą bakterią powiem szczerze niepokoi bardziej niż tamte wszystkie sarsy.
ketyow - 20 Sierpnia 2010, 12:22
Gustaw G.Garuga, raczej mnie przewiało niż choroba. Dziś już nie ma żadnych obiawów, wczoraj wieczorem jeszcze mnie tylko głowa ponownie rozbolała i było mi trochę zimno. Poza tym iść do lekarza? Po co - żeby mi kazał brać gripex?
A w temacie drażniącym to nie wiem co mam jeść. Zrobiłem sobie kanapkę i po prostu wmusiłem w siebie zjedzenie jej, bo nie mogę już patrzeć na pieczywo w żadnej formie. Płatki za lekkie, będzie mi po nich niedobrze, a iść do pracy na czczo to też głupota. Wczoraj wystarczyło, że zacząłem dzień od ketonalu i przez pół dnia myślałem, że wypluję żołądek. A nie stać mnie, żeby codziennie kupować obiady w słoikach i odgrzewać w pracy. Czym u diabła odżywiają się ludzie, którzy przez całe życie tak pracują, że od pory śniadaniowej po kolacyjną są w pracy? W Londynie co prawda pracowałem 8h dziennie, ale dojeżdżałem 4h łącznie w ciągu dnia, więc też podobnie wychodziło, ale wtedy przynajmniej miałem kasę, żeby sobie pójść na przerwie w pracy i zjeść w restauracji obiad - tu na przerwie nie mogę wyjść do maka, który jest ze 100m dalej w tym samym centrum handlowym.
Virgo C. - 20 Sierpnia 2010, 13:55
Współlokatorzy dzisiaj nam oświadczyli, że się wyprowadzają. Ok, rozumiem, młode małżeństwo, chcą wyjść na swoje. Ale szkoda tracić tak sympatycznych współmieszkańców. Tym bardziej że znów się zacznie cyrk z szukaniem jakiejś parki na ich miejsce, a cholera wie czy nie trafi się taka jak poprzednia, gdzie wytrzymać ze sobą nie mogliśmy
ketyow - 20 Sierpnia 2010, 14:00
Zawsze możecie w ich pokoju urządzić magazyn na browary.
Virgo C. - 20 Sierpnia 2010, 14:06
To największy pokój, w dodatku wtedy musielibyśmy we dwóch płacić jak za cztery osoby. A średnio się to nam uśmiecha
Edit:
Jest szansa, że dziewczyna drugiego współlokatora się do nas wprowadzi. Wtedy byśmy potrzebowali tylko jednej osoby. Więc znacznie łatwiej taką osobę znaleźć
Gustaw G.Garuga - 20 Sierpnia 2010, 17:53
ketyow, pisałeś o półtora miesiąca codziennych bólów głowy, łamaniu w kościach, gorączce z dreszczami oraz o stałych problemach ze śluzówką i podsumowałeś, że się "rozpadasz" - to nie jest zwykłe "przewianie". Jeśli te objawy istotnie właśnie takie były, to każdy lekarz Ci powie, że miałeś silną infekcję (zapewne wirusową), zresztą może nadal masz, tylko się przyczaiła. Jeśli takie objawy trwają dłużej niż parę dni, nie wolno ich bagatelizować, bo mogą wystąpić powikłania, z którymi będziesz się długo zmagał, plując sobie w brodę, że zignorowałeś problem, gdy jeszcze nie było za późno. Poza tym dobry lekarz na dzień dobry nie wystawi Cię z gripexem za drzwi, tylko ustali, czy infekcja jest wirusowa czy bakteryjna, i dostosuje leczenie. No i nawet, jeśli swoje zdrowie masz w pogardzie, to pomyśl o innych. Ja osobiście należę do grupy wysokiego ryzyka jeśli chodzi o infekcje i jak słyszę, że ktoś na gorączkę bierze gripex i myśli, że sprawa załatwiona, to zgrzytam zębami, bo potem to tacy jak ja borykają się z roznoszonymi w ten sposób cholerstwami.
Kai - 20 Sierpnia 2010, 19:01
GGG tak, ja też kocham tych "gierojów" którzy przychodzą do pracy z gorączką i sieją wirusami/bakteriami. Osobiście jestem bardzo odporna na wszystko, grypy nie miałam od 35 lat, anginy od 20, ale nie znoszę, kiedy ktoś rżnie bohatera i sieje zarazki.
ketyow, ja bym na Twoim miejscu zrobiła komplet badań. Nie podoba mi się ta Twoja "niedyspozycja".
dzejes - 20 Sierpnia 2010, 19:14
| Kai napisał/a | | ale nie znoszę, kiedy ktoś rżnie bohatera i sieje zarazki. |
Zmieniłaś zdanie od marca?
Ozzborn - 20 Sierpnia 2010, 19:15
dzejes wrócił z urlopu
dzejes - 20 Sierpnia 2010, 19:16
I tak cię to wkurza, że aż się tu wpisałeś?
Kai - 20 Sierpnia 2010, 20:17
| dzejes napisał/a | | Zmieniłaś zdanie od marca? |
A wyobraź sobie, że moja choroba to był totalny rozstrój żołądka na tle nerwowym. A konkretnie wymioty i ataki nadkwasoty. Zakaźne, Panie Doktorze?
Zdajesz się zapominać, że istnieją jeszcze inne choroby prócz kataru, anginy i grypy. Niestety, istnieją.
Ozzborn - 20 Sierpnia 2010, 21:10
dzejes - 20 Sierpnia 2010, 21:37
| Kai napisał/a | Zakaźne, Panie Doktorze? |
Jak jasna cholera.
ihan - 20 Sierpnia 2010, 21:55
Rzeczywiście brzmi jak cholera.
No i proszę, do listy niedoskonałości mogę dodać notoryczne łażenie do pracy z przeziębieniem.
[diabelski chichot i zacieranie łapek]chi, chi, chi, tym też mogę wkurzać ludzi[/d.ch. i z.ł]
ketyow - 20 Sierpnia 2010, 22:39
Niezupełnie. Bóle głowy mam od jakichś 15 lat i nie ma to nic wspólnego z chorobą, bakteriami, wirusami - raczej z genami. Byłem u neurologów itd. i jedyne co mi polecili to brać więcej leków, które mają zapobiegać bólom głowy nim te się pojawią. Z tymże są drogie. Na katar narzekam od przybycia do Wawy, ale jest to suchy katar bez smarków, prawdopodobnie przez klimę w pracy czy suche powietrze. A łamanie w kościach i gorączka to jednodniowy objaw po przewianiu mnie dzień wcześniej, gdy wyszedłem na deszcz z gorącego muzeum. Więc nie ma po co z tym do lekarza biec.
Kai - 21 Sierpnia 2010, 09:45
ihan, ale przeszło, jak się przestałam wq...ć. Niestety, do tej pory, jak się zdenerwuję, mam wrażenie, że zgaga mi sięga do uszu.
ketyow, rób sobie po pracy inhalacje z soli bocheńskiej.
Wku... mnie Pan T.oksyczny. Wbija się rano na tlena i opowiada, jaki to jest nieszczęśliwy. Niby nie powód do zablokowania, ale z lekka dołuje.
|
|
|