To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Kai - 14 Sierpnia 2010, 13:37

Bob1970r, no bo się brzydzę, jak ja potem mam to jeść, wiem, gdzie ona te ręce wcześniej miała? Pomidory jeszcze można sparzyć, ale co zrobić z sałatą?
Rodion - 14 Sierpnia 2010, 13:45

Kiedyś w Bizancjum widziałem kolesia miachajacego w pieczywie łapami jakby świeżo wyjętymi z kwasu ( czerwone, obłażąca płatami skóra), powstrzymałem odruch wymiotny i poszedłem kupić makaron.
Kupowanie niektórych produktów na bazarach lu w małych sklepikach naprawdę się opłaca.

Kai - 14 Sierpnia 2010, 13:54

Dlatego w hiperach i delikatesach kupuję głównie produkty opakowane lub podawane przez sprzedawców. W rękawiczkach, inaczej jest "dziękuję, nie wezmę tego, ja wiem, gdzie Pan(i) grzebał tą ręką przed chwilą?". Muszę jednak przyznać, że ostatnio rzadziej mam okazję do tego tekstu, wszyscy w mojej okolicy się bardzo starają.
robert70r. - 14 Sierpnia 2010, 13:58

Ja chyba z innej galaktyki jestem. Owszem, trzeba wziąć do ręki pomidora, ogórka, tudzież inne dobro konsumpcyjne - powąchać, popatrzeć jak wygląda, ale żeby zaraz dusić, miętosić i nie kupić? To chyba spuścizna po poprzednim ustroju.
Kai - 14 Sierpnia 2010, 14:16

Nie mam pojęcia, skąd się to bierze.
Pociesz się, nie jesteś sam z tym problemem. Ja pomidory biorę jak zgniłe jajka, obracam w palcach, jeśli jest nieuszkodzony, to kupuję. Macanie dla macania, uprawiane w hiperach, odstręcza mnie do tego stopnia, że wolę zapłacić więcej, a kupować towar "pilnowany".

Wkurzyła mnie pani z warzywniaka - chcialam kupić ogórki tzw "wężowe". "Nie ma, bo się nie sprzedają, 3 kilo musiałam wyrzucić". Nie zdzierżyłam "Gdybyście nie walili cen o 20% wyższych od sąsiadów i czasem, choć czasem coś przecenili, to by wam się nie niszczyło". I u sąsiadów były, po całe 3 zł kilo. :twisted:

robert70r. - 14 Sierpnia 2010, 14:19

Kai, witaj w klubie. :evil:
Kai - 14 Sierpnia 2010, 14:23

Klub Niemacanej Żywności? Podpisuję się wszystkimi czterema łapkami.
Hubert - 14 Sierpnia 2010, 14:45

Kontuzja jeszcze z obozu i konieczność rehabilitacji. :evil:
Adon - 14 Sierpnia 2010, 15:18

Bob1970r napisał/a
Byłem w sklepie. Kupiłem to i owo. W tym browar na weekend. Sięgam po puszkę, a druga : BACH!!! na podłogę. Nie dosyć, że śmierdziałem jak żywy browar, to jeszcze musiałem zapłacić za jedno piwo więcej. 2.15 w plecy. Pytam się: piątek 13go był wczoraj, tak? :evil: :evil:

Ja bym za drugą nie zapłacił, wina durnego sprzedawcy, że tak poustawiał, że wszystko spada. :evil:

robert70r. - 14 Sierpnia 2010, 17:12

Adon napisał/a
wina durnego sprzedawcy, że tak poustawiał

Nie chciało mi się kłócić. A sprzedawcy tam durni są rzeczywiście. Jakiś czas temu sąsiad z parteru opowiadał, że przy kasie baba nie umiała wydać prawidłowo reszty mimo, że na ekranie stało jak byk co i jak. :evil:

nureczka - 14 Sierpnia 2010, 18:47

A wiecie, ja raz miałam odwrotną przygodę. W sklepie, na lotnisku, zaczepiłam torebką o butelkę wódki. Wzięłam część skorupy i uczciwie potupałam do kasy, żeby zapłacić, bo to było dla mnie oczywiste. A pani na to, że nie trzeba i jeszcze przeprosiła, że się zdenerwowałam. Aż mi się wtedy głupio zrobiło...
Kai - 14 Sierpnia 2010, 18:58

nureczka, bo takie jest prawidłowe podejście. Jeśli przejście jest wąskie, to jak się człowiek z torbami ma zmieścić? A kto odpowiada za to, żeby było miejsce?

Prawdę mówiąc czasem rezygnowałam z zakupu czegoś, co stało na wybitnie chwiejnej piramidzie.

Adon - 14 Sierpnia 2010, 21:56

nureczko, a że zapytam: to był polski sklep?
Kai - 14 Sierpnia 2010, 22:23

Adon, na lotnisku, więc jakby całkiem nie polski.
nureczka - 14 Sierpnia 2010, 22:59

Adon, na lotnisku w Warszawie. Bezcłówka. Zahaczyłam torbą od notebooka.
ketyow - 15 Sierpnia 2010, 00:47

Są takie chwile, że nie wiem czy to ja bardziej nienawidzę życia, czy życie mnie :|
Kai - 15 Sierpnia 2010, 19:53

Wku... mnie ludzie, którym się zdaje, że dzisiejsza elektronika to ta sama co sprzed 20 lat, czyli gniotsia nie łamiotsia i jeszcze serwis naprawi. W ten sposób leży mi spruty monitor LCD, telefon LG Cookie i jeszcze parę szrotów, których się nie da naprawić, ale wyrzucić szkoda, więc leżą...
ketyow - 15 Sierpnia 2010, 21:03

Kai, ja też tak trzymam. Mam jeszcze stos części do Nokii 6210 nawet, ale żal wyrzucić - dokładnie tak to odczuwam ;P: Nie umiem nic na to poradzić, złomiarz jestem, dobrze że mieszkanie duże i jest gdzie to trzymać :) Ale to chyba w ogóle domena majsterkowiczów, ojciec mojej eks wynajmuje w bloku całe pomieszczenie przeznaczone na suszarnię, z której nikt nie korzystał, i całe ono od ściany po drzwi zawalone sprzętem. Ponoć jest gdzieś tam nawet okno :D
Ziuta - 15 Sierpnia 2010, 21:48

w rodzinie mam ludzi bez krzty talentu do majsterkowania, którzy i tak zbierają tego typu złom. Wtedy to się nazywa szpejarstwo. :wink:
A tak w ogóle, przerażenie mnie bierze od waszych (keytow, Kai). Polegnę pierwszego dnia prawdziwej roboty. Niby coś tam widziałem na praktykach w telewizji, ale nikt nie odstawiał takich cyrków, jak Wy piszecie. A nie mieli zielonego pojęcia o sprzęcie.

Kai - 15 Sierpnia 2010, 21:52

ketyow, ale to Ci nie blokuje kupowania nowego sprzętu? Bo jak słyszę, żeby 5-letniego trupa (znaczy od 5 lat nie chodzi) dawać do naprawy, to... ja też jeszcze niczego po exie nie wyrzuciłam, mam dwa kompy z przeznaczeniem na części, zaraz dojdzie trzeci, jakąś płytę Gigabyte do mojego starego procka, switcha, kupę części, kabli itp to ok, ale jak coś jest zepsute, a wiem, że naprawić się nie da, to kupuję nowe i tyle.
ketyow - 15 Sierpnia 2010, 22:50

Nie no, działam na nowym i sprawnym sprzęcie, padnięte na amen płyty po wylutowaniu kondów też wyrzucam. A co ma szansę przydatności trzymam, w razie jakby padł komp mogę z części złożyć jeszcze ze 3 sprawne. Bez wodotrysków, ale do XP wystarczy. A monitorów mam z 5 starych, ale sprawnych to nie wywalam. Kilka już oddałem, a nigdy nie wiadomo co się kiedy przyda.
Agi - 15 Sierpnia 2010, 23:50

Jutro pobudka przed szóstą, a mnie się spać nie chce.
Boję się pierwszego dnia po urlopie, będzie wariatkowo.

nureczka - 16 Sierpnia 2010, 08:28

Agi, bądź dzielna!
Agi - 16 Sierpnia 2010, 08:45

Jestem dzielna!
Spóźniłam się tylko dwadzieścia minut, wypiłam dwie filiżanki kawy i pomału zaczynam wdrażać się do kieratu.
Na razie względny spokój, ale ja WIEM, że to tylko pozory. :mrgreen:

nureczka - 16 Sierpnia 2010, 08:59

Cisza przed burzą :twisted:
robert70r. - 16 Sierpnia 2010, 10:07

U mnie to wariatkowo na okrągło: jak nie sąsiad z dołu - to z góry. Ten ostatni urządził sobie wczoraj chyba jakieś wyścigi. Tuptania, stukania i ogólnych hałasów było co niemiara. Imprezy mu się zachciało. Spotkałem go dziś rano i zdrowo opieprzyłem. Przeprosił, ale nieprzespanej nocy to mi nie odda, bo dodatkowo burza była... :evil:
Kai - 16 Sierpnia 2010, 10:13

Wczoraj wystawiłam głowę za okno, żeby pooddychać balsamicznym burzowym powietrzem i sprawdzić czy pada. Po dwóch oddechach balsamicznym burzowym powietrzem trzeci już był garkuchenno-czosnkowo-smalcowo-cebulowym, więc wycofałam się piorunem. :evil:
robert70r. - 16 Sierpnia 2010, 10:21

Kai, ja tak mam regularnie. Do tego, jak to ładnie nazwałaś garkuchenno-czosnkowo-smalcowo-cebulowego, dodałbym jaszcze piwniczno-kryptowo-petowy. I oglądaj teraz wieczorem tiwi przy otwartym oknie... :evil:
Ozzborn - 16 Sierpnia 2010, 11:38

moja opieszałość w załatwieniu sprawy z telefonem - w sensie nowego abonamentu i przeniesienia płatności z chrzestnego, który jest nominalnym właścicielem numeru na mnie. Np. niedawno dostałem jakieś dziwne wezwanie do zapłaty zaległych 86zł (podczas gdy ostatni rachunek wyniósł >50zł, a poprzedni >40) i zapomniałem cokolwiek z tym z robić. Dzisiaj przyszedł sms z informacją, że jak nie zapłacę to od jutra blokują mi połączenia ;]
Kai - 16 Sierpnia 2010, 13:29

Wkurza mnie ten sam koleś co zawsze - 10 stron morduje już czwarty dzień, migając się od wszelkiej innej roboty. :evil:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group