Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Anix - 4 Sierpnia 2010, 23:07
Kai, a co to za link? Jest szansa, że wyciągnie mnie z depresji?
Zna ktoś jakiegoś cudotwórcę, który pomoże znaleźć mi pracę, która nie pośle mnie do pokoiku bez klameczek...?
Dalambert, dziękuję za wsparcie...
Agi - 4 Sierpnia 2010, 23:13
Anix, nie daj się zajechać!
Przytulam.
jewgienij - 5 Sierpnia 2010, 00:16
| Anix napisał/a | Irytuje mnie już dosłownie wszystko, a najbardziej nieuczciwość moich pracodawców. A co najzabawniejsze, HAHA, nie mogę nic im udowodnić.
|
Czy aby na pewno? A jeśli tak, to zawsze można ich postraszyć. Nieuczciwy pracodawca zawsze boi się dymów, bo przy okazji byle głupoty, mogą wyjść na wierzch dużo większe brudy. Dlatego najtwardsi nagle miękną. Nie daj się zastraszyć i nie przejmuj się aż tak, jak ich kopniesz w tyłek, to znajdziesz lepszą pracę.
Kai - 5 Sierpnia 2010, 08:47
Anix, trudno powiedzieć, zależy, czy fakt, że nie jesteś w tym osamotniona, jest w stanie Ci pomóc. Poszukam.
LINK
Nina Wum - 5 Sierpnia 2010, 09:50
Witam w tym temacie.
Tym, co mnie przygnębia, jest moja praca.
A to niedobrze, bo chcąc nie chcąc, oddaję jej lwią część życia.
Spędzam 8 godzin dziennie za recepcyjnym biurkiem, wykonując nieistotne, niewidoczne pracki administracyjne najniższego szczebla - kupuję bilety przez internet, zamawiam długopisy i kawę, podnoszę, jak się coś przewróci, itepe.
To mi nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się.
Zarobki - jak na zajęcie, które równie dobrze
mógłby wykonywać tresowany goryl (no, goryl z biegłym angielskim...;)) -są całkiem niezłe.
Moi przełożeni to ludzie przyzwoici.
Ale dotkliwie doskwiera mi fakt, że dla współpracowników stanowię jeszcze jeden sprzęt biurowy. Tylko i li.
Odzywają się do mnie tylko i wyłącznie wtedy, gdy czegoś chcą: papieru do kopiarki, tej cholernej kawy, biletu do Azerbejdżanu, żyrafiego udźca w sosie koperkowym, whatever.
Kiedy nie jestem pożyteczna, jestem ignorowana.
Nie miałam wielkich złudzeń w tym względzie - większość ludzi zakłada, że nieciekawą pracę wykonują wyłącznie osoby nieciekawe.
Nie licze na współne piwo, ale jestem z natury towarzyska i zamienienie z kimś trzech zdań dziennie pomogłoby mi utrzymać się w dobrym humorze.
Nawet, jeśli miałoby to być "bla, bla."
Pięć metrów od mojego biurka rozbrzmiewają rozmowy o duszy Marysi i śmiechy, a ja tu sobie wpadam w dołek.
Wybaczcie niewczesną być może wylewność, ale dziś mi się - nomen omen - ulało.;)
Rafał - 5 Sierpnia 2010, 10:02
Nina Wum, pocieszenie, że twoi współpracownicy to buce durne i kostropate zapewne wielkie nie jest, może wejdziesz na wyższy poziom kontaktów interpersonalnych jak wylejesz na kogoś te kawę, albo walniesz tym udźcem żyrafim w żyrandol?
Kai - 5 Sierpnia 2010, 10:15
| Nina Wum napisał/a | | Pięć metrów od mojego biurka rozbrzmiewają rozmowy o duszy Marysi i śmiechy, a ja tu sobie wpadam w dołek. |
A ja w identycznej sytuacji dostaję młodych... MUSZĘ się skupić, a dwie młode mamusie plus trzecia jeszcze nie mamusia przekrzykują się, chichoczą, pokazują sobie zdjęcia, rejwach jak na targu, a ja marzę o chwili ciszy i spokoju.
Każda sytuacja ma dwa oblicza, niestety, liczę cenę, a tu nade mną szef staje (kolejny młody tatuś) i pokazuje mi zdjęcia potomka. No ładne, śliczne, ale jak ja coś źle policzę to ja oberwę, a nie on.
nureczka - 5 Sierpnia 2010, 10:16
Nina Wum, nie przejmuj się. Ja mam tak samo chociaż nie siedzę na recepcji. Szefuję inżynierom na trzech kontynentach, za dzień mojej pracy firma kasuje klienta więcej niż wynosi moja miesięczna pensja, mam własny gabinet, a gdy wchodzę do kuchni nikt mnie nie zauważa (poza osobnikami, które akurat chcą, żebym im załatwiła podwyżkę).
Więc powtarzaj sobie, że jesteś traktowana jak management średniego szczebla, a nie jak rzecz.
ketyow - 5 Sierpnia 2010, 11:48
Nina Wum, ja mam odwrotnie - ludzie w pracy są spoko, ale spędzam w niej najczęściej po 12h dziennie, wolne jest przyznawane wyrywkowo i w zasadzie nie mam prawie życia prywatnego. O tyle dobrze, że to dla mnie okres przejściowy. Tak źle i tak niedobrze. Wczoraj próbowałem po powrocie z pracy film obejrzeć, ale taki który trwa więcej niż godzinę powoduje, że zamykają mi się oczy i nie ma na to rady. Książkę czytam tylko jak mam wolne, o ile się uda, ewentualnie parę minut w toalecie - czyli pewnie jeszcze 3-5 dni mi się uda w tym miechu poczytać (i nie mówię o całym dniu, a tak żeby pochłonąć więcej niż 5-10 stron). No i zarobki też nędzne. Mam to generalnie gdzieś, bo mogę przewegetować skoro to tylko dwa miesiące, ale przeraża mnie, że niektórzy już blisko po 10 lat tak pracują. Bez czasu dla siebie i rodziny.
Kuuuurwa! Muszę na kibel a znowu wody nie ma!
Nina Wum - 5 Sierpnia 2010, 12:57
Rafale,
walnięcie udźcem niestety nie wchodzi w grę.
Potrzebuję tej roboty jak Doda tabloidów i musze ją zachować.
Z drugiej strony, gdy sobie wyobrażę ten tryskający sos...
Kai, rozumiem. Dzieci nie interesują mnie ani trochę, zaś na osoby ogarnięte pasją rodzicielstwa spoglądam ze zdumieniem, jak na towarzystwo miłośników różowawych skorupiaków.
Co do zdjęć - tu nikt mi ich nie podsuwa, ale w poprzedniej pracy wyrobiłam sobie uniwersalną reakcję na zachwyconych własną progeniturą tatusia/mamusię.
Mówię, nawet nie patrząc: "ma twój nos".
Rodzic jest usatysfakcjonowany (kto nie byłby?)i się oddala.
Nureczko, opis Twojej pracy brzmi imponująco. Łączę się z Tobą w żalu bycia ignorowaną. Na pocieszenie pozostaje pamiętać, że ci ludzie po prostu się na nas nie poznali, prawda? I że wszystko, co dobre, zaczyna się po godzinach.
Ketyow,
This is Sparta... Dobrze , że to tylko coś przejściowego. Ja w tej swojej osiadłam na dłużej, bo musze odłożyć pieniądze na kolejne studia.
Widze, ze bezpodstawnie sobie krzywdowałam, iż po odjęciu pracy i dojazdów zostają mi 4 godziny osobistego życia. Przecież mam wolne weekendy, burżujka.;)
Dziękuję Wam, że podnieśliście marudzącego golluma na duchu.
Arya - 5 Sierpnia 2010, 13:04
Stanie na granicy prawie 10 godzin i potem jeszcze dwugodzinna jazda do Lublina.
W domu byłam na trzecią rano we środę, zła, śpiąca i głodna, bo w lodówce pustki (żeby się nic nie zepsuło), a ze sobą miałam tylko słodycze i wodę
Kai - 5 Sierpnia 2010, 13:05
Nina Wum, faktem jest, że po 18 prawie latach zdążyłam się przyzwyczaić, a słodkie różowe stópki mają teraz rozmiar 45 a dla nich to wciąż nowość, ale gdybyż tak rozprawiali o nich o połowę ciszej, byłabym usatysfakcjonowana. Smoczek, roczek, pierwszy kroczek itp... Nie ma sprawy, ale CISZEJ!
Możliwe, że to wynika z mojego charakteru, wolę być sama, kontakty towarzyskie w postaci forum i okresowej wyżerki u znajomych wystarczają mi do szczęścia w zupełności, więc na Twoim miejscu pewnie czułabym błogostan
nureczka - 5 Sierpnia 2010, 13:05
| Nina Wum napisał/a | | opis Twojej pracy brzmi imponująco |
Opis może i jest imponujący, praca mniej
Adon - 5 Sierpnia 2010, 13:23
| nureczka napisał/a | | ketyow napisał/a | | W temacie dysków Seagate'y to szrot |
Święte słowa, Seagate to badziew wyjątkowy. |
Mi przez rece tez setki dyskow przeszly i... z kazdej firmy byly padaki.
Najmilej wspominam serwis Samsunga, potem Seagate'a.
ketyow - 5 Sierpnia 2010, 13:39
Uświadomiłem sobie, że w tym miechu 18 razy kończę robotę o 21...
Nina Wum - 5 Sierpnia 2010, 14:50
Ketyow - Mam nadzieję, że nie pod rząd.
Kai - Ha, dobrze, że nie wygłosiłam swojego manifestu antydzieciowego.
Ja też lubię stan pojedyńczy. Moim marzeniem jest zdobyć wolny zawód i spokojnie pracować w domu, a wieczorami bawić się w nielicznym, acz doborowym towarzystwie.
Ale wrzucona między ludzi, którzy po prostu prześlizgują się po mnie wzrokiem, czuję się fatalnie.
No nic, przez kolce (w tyłku) do celów życiowych, czyli do gwiazd.
Rafał - 5 Sierpnia 2010, 14:56
| Nina Wum napisał/a | | a wieczorami bawić się w nielicznym, acz doborowym towarzystwie. | E tam, zobaczymy jak zmienisz zdanie po 65 roku życia
A mnie brak czasu z jednej strony mobilizuje, z drugiej spędza sen z powiek. Fajnie jakby się dało jedną ręką robić robotę na kompie, drugą jakieś prace domowe uskuteczniać, trzecią dzieci bawić, czwartą je dyscyplinować, piątą zrobić coś dla siebie, oczywiście z zamkniętymi oczami i pochrapując sobie. Ośmiornica to ma klawe życie
Kai - 5 Sierpnia 2010, 15:00
Nina Wum, ja też lubię dzieci, ale z rożna Posiadanie własnego wcale tego nie wyklucza.
| Nina Wum napisał/a | | Ale wrzucona między ludzi, którzy po prostu prześlizgują się po mnie wzrokiem, czuję się fatalnie. |
Włóż obrożę z kolcami albo pieszczochę i od razu Cię zauważą. Z dyskretniejszych metod fluid w kolorze kości słoniowej razem z ustami i delikatne czarne kreski przy oczach. Efekt murowany.
czamataja - 5 Sierpnia 2010, 15:04
| ketyow napisał/a | | Książkę czytam tylko jak mam wolne, o ile się uda, ewentualnie parę minut w toalecie - czyli pewnie jeszcze 3-5 dni mi się uda w tym miechu poczytać (i nie mówię o całym dniu, a tak żeby pochłonąć więcej niż 5-10 stron). |
no to woła o pomstę do nieba!! no, jak tak można?
Nina Wum, przyjeżdżaj na Śląsk, wypijemy piwo,albo... zjemy czekoladę
ketyow - 5 Sierpnia 2010, 16:25
Nina Wum, pod rząd mam przeważnie 4-5 dni pracy, gorzej że wolnego mam pod rząd tylko po 2 dni i to 2 razy (a są tacy co mają 4 dni wolnego z rzędu i jeszcze mają po 5 dni wolnego więcej niż ja jeśli chodzi o cały miesiąc - ale jak się jest nowym to najgorsze zawsze na Ciebie spada). Będę się próbował z kimś zamienić, bo muszę jechać w tym miesiącu do Gdyni mieszkanie obejrzeć, a to kiepska sprawa jak ma się wolne tylko 2 dni wyrwane gdzieś w środku tygodnia jak wszyscy pracują.
jewgienij - 5 Sierpnia 2010, 16:50
| Kai napisał/a |
Możliwe, że to wynika z mojego charakteru, wolę być sama, kontakty towarzyskie w postaci forum i okresowej wyżerki u znajomych wystarczają mi do szczęścia w zupełności, więc na Twoim miejscu pewnie czułabym błogostan |
Ja też bym wolał, aby w pracy nikt mnie nie zabawiał rozmową. Taki już jestem Latarnik, że alergicznie reaguję na pracownicze pogawędki, co więcej, każe współpracownikom wyłączać radio, przez co dochodzi niemal do bójek . Też czułbym się jak w niebie na miejscu Niny
Martva - 5 Sierpnia 2010, 19:01
Linieję
jewgienij - 5 Sierpnia 2010, 19:08
Nie przejmuj się, włosy wszystkim - w mniejszym czy większym stopniu - wypadają, zwłaszcza takie długie. Łysina raczej ci nie grozi.
Martva - 5 Sierpnia 2010, 19:14
Wiem że wypadają, ale trochę zaczeły przeginać - normalnie odstawiają takie szopki jesienią i wiosną, a nie w sierpniu. Jak tak dalej pójdzie to znów będę musiała ciachnąć jakieś 30cm i nikt mnie nie będzie na ulicy poznawał
jewgienij - 5 Sierpnia 2010, 19:16
Ciachaj
Uwielbiam taką radykalną Martvę
Virgo C. - 5 Sierpnia 2010, 19:24
Ale wcześniej poczekaj czy rady mojej sis Ci nie pomogą jednak
Kai - 5 Sierpnia 2010, 20:17
Martva, niezależnie od ciachania - doskonale robi szampon Vichy z aminoxilem, ten nowy. U mnie ilość wypadających, a właściwie łamiących się włosów spadła do ok 10 dziennie.
Martva - 5 Sierpnia 2010, 20:21
Moje na ogół wypadają w normie, teraz przy przeczesaniu palcami jednego pasma zostaje mi w ręce 10 włosów. Na ogól to nie trwa dłużej niż parę dni, ale wkurza.
Kai - 5 Sierpnia 2010, 20:25
A sposób Chmielewskiej znasz?
Martva - 5 Sierpnia 2010, 20:27
Nie?Jakaś nafta czy inna rycyna?
|
|
|