To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Kai - 29 Lipca 2010, 18:37

Agi, auć, współczuję - głask i oszczędzaj się, to szybko minie.
Piech - 29 Lipca 2010, 18:37

Agi, współczuję. Powiedz gdzie takie smakołyki sprzedają?
Agi - 29 Lipca 2010, 18:39

Pierwszy i ostatni raz kupiłam w Biedronce coś innego niż cukier i owoce.
Weszłam po ananasy i skusiłam się, bo ładnie to wyglądało - takie małe porcyjki.

Kai - 29 Lipca 2010, 18:48

Agi, Biedronka? Toż to wylęgarnia, choć czasem ładnie wygląda. Na moim byłym forum cięłam się, że sprzedają towary kiepskiej jakości - i jak widać miałam rację, choć i tak do pięt nie dorastają Tesco.
Agi - 29 Lipca 2010, 19:01

Kai, ja generalnie w marketach kupuję środki czystości, cukier, mąkę i owoce egzotyczne, których w moim ulubionym warzywniaku nie ma (ananasy, avocado, melony). Nie wiem co mnie podkusiło na tego pstrąga, chyba głodna byłam.
E.: zabawna literówka

Witchma - 29 Lipca 2010, 19:01

W Biedronce mają fajne chusteczki do nosa :D
Kai - 29 Lipca 2010, 19:10

Agi, i zostań przy tym, nie zapomnę spleśniałej (choć wciąż przed terminem) pizzy w Realu i robactwa w Tesco.

Swoją drogą, nasi "targowcy" są obrotni - owoce egzotyczne można dostać świeżutkie, raczej nie z Makro, prędzej z giełdy, delikatesy typu francuska kiełbasa itp. Oni nie mają kradzieży i innych strat wpisanych w budżet. :evil:

hijo - 29 Lipca 2010, 21:25

Komary :evil:
ketyow - 29 Lipca 2010, 22:48

Jutro 11h w pracy. Choć to jeszcze nie najgorzej, bo w następnym miechu będzie parę dwunastek z wyładunkiem dostawy jako początek dnia :|
Godzilla - 29 Lipca 2010, 23:41

Agi, współczuję, ja tam raz jeden kupiłam mięso z kurczaka, już tego błędu nie powtórzę. Fuj.
Agi - 30 Lipca 2010, 03:02

Obudziłam się w środku nocy z potężnym bólem głowy.
Ozzborn - 30 Lipca 2010, 03:14

współczucie Agi, czasami tak mi się zdarza jak zatoki mają bardzo zły dzień. Raz pomógł dopiero ketonal. nie zazdroszczę. trzymam kciuki za poprawę i spokojną resztę nocy!
Kai - 30 Lipca 2010, 07:51

Nie wpiszę się jednocześnie do dwóch wątków, bo i rozśmieszyło mnie to i wkurzyło.

Jeżdżąc od przypadku do przypadku tzw "prywaciarzami" zauważyłam pewną praktykę pań w moim przedziale wiekowym, jeżdżących nimi codziennie - szybciutko dowiadywały się imienia kierowcy i potem było "Panie Kaziu, wysadzi mnie pan przy autostradzie?" (lub w dowolnym innym miejscu gdzie żaden autobus nie ma przystanku). Przy kilku takich paniach (kierowca zwykle nie odmawia, no przecież stała pasażerka) i z autobusu jeżdżącego jak pospieszny nagle robi się zwykły i do tego "turystyczny". Dlatego na długo przestałam jeździć tymi liniami.

Niedawno wprowadzili u nas busy na dalsze trasy, np do Zakopanego, które dorabiają sobie jeżdżąc z mojego przystanku na miejsce "startu" czyli do Katowic. I oto dzisiaj przyuważyłam napis informujący, że poza wyznaczonymi przystankami bus się nie zatrzymuje gdyż, uwaga:

grozi to karze 3000 zł

Nie wiem czym tej karze grozi, ale chyba skutecznie, bo zatrzymuje się tylko tam, gdzie trzeba :twisted: A wkurzające jest to, że już naprawdę nikogo nie obchodzi, czy coś jest napisane po polsku, czy nie bardzo.

ketyow - 30 Lipca 2010, 08:17

Pobudka o szóstej, jak praca od 10-21 :evil:
Godzilla - 30 Lipca 2010, 11:02

Kai, można najwyżej wysłać parę jadowitych maili do siedziby tych linii, co będzie skuteczne tylko wtedy, jeżeli "derekcja" umie czytać i mówić po polsku.
ihan - 30 Lipca 2010, 11:09

Dziubki krajowe i zagraniczne, które przysyłają oferty w cenach netto, bez VAT-u i koszty dostawy i ubezpieczenia. Nie mogę sobie VAtu odliczyć i interesuje mnie cena pod drzwi do diabła. :evil:
Kai - 30 Lipca 2010, 11:12

Godzilla, wątpię, to małe prywatne przedsiębiorstwo, choć chwała im, że ukrócili przynajmniej "taksówkarstwo". Ale wciąż jeszcze zdarzają się oburzone miny, kiedy "stałe klientki" stwierdzą, że "ich" siedzenia są zajęte. :lol:

Myślę nad delikatnym zwróceniem uwagi kierowcy, w końcu on odpowiada za to, co w pojeździe.

Anonymous - 30 Lipca 2010, 11:42

Poczta Polska. Wysłałem w czerwcu przesyłkę do J., książkę. Wróciła do mnie jedenaście dni temu, a ja zastałem awizo w domu, chociaż cały czas byłem wtedy w mieszkaniu. Wysłałem drugi raz - mija 11 dni książka jeszcze nie dotarła. :evil: Za to ja znalazłem w skrzynce rachunek, który wysłano z końcem kwietnia. Jak z Barei normalnie.
Godzilla - 30 Lipca 2010, 11:51

Och, szczytem to chyba była scena, którą widziałam na poczcie na Starówce dość dawno temu. Do okienka podeszła kobieta, pokazała awizo, dostała odmowę i zrobiła awanturę. Awizo było na jej 90-letnią matkę, obłożnie chorą. To była emerytura. Kobieta twierdziła, że tego dnia w ogóle nie wychodziła z domu. Nie było dzwonka do drzwi, zastała awizo. Więc pat - poczta jej tych pieniędzy nie wypłaci, choćby przyniosła notarialne upoważnienie swojej matki. Matka oczywiście sama na pocztę nie przyjdzie. Stanęło chyba na tym, że listonosz miał się tam udać z pieniędzmi po raz drugi.
Witchma - 30 Lipca 2010, 11:58

Ja mam szczęście mieć porządnego listonosza. Ale jak tylko idzie na urlop, zaczynają się cyrki. Raz akurat mama wychodziła z domu, kiedy przy skrzynce stał listonosz zastępczy. Mama patrzy, a pod skrzynką leży jakaś kartka, podnosi, a to awizo do mnie, które "jakoś tak musiało wypaść". Listonosz oczywiście nie widział w tym nic złego, a przesyłki nawet przy sobie nie miał...
Godzilla - 30 Lipca 2010, 12:01

Kiedyś zadzwoniłam na pocztę w takim przypadku i też zrobiłam aferę. Może po tamtej scenie byłam uczulona na awiza. Przeprosili, listonosz jeszcze raz przyszedł, tym razem przyniósł co trzeba.
hrabek - 30 Lipca 2010, 12:22

merula napisał/a
A paluchy niepoparzone?


Ostatnio nie. Zadziwiające, jak szybko się człowiek uczy na własnych błędach. Sczególnie tych bolących z bąblami.

Adon - 30 Lipca 2010, 12:31

Mi się tak często z listonoszami zdarzało, gdy mieszkałem we Wrocławiu. Szczytem było, gdy wychodząc na 9 do pracy zastałem awizo, że o 13.30 tego dnie listonosz mnie nie zastał. Jakiś jasnowidz, czy co? Szczegół, że moja żona jeszcze wtedy była studentką i cały dzień akurat była w domu. :twisted:
Rafał - 30 Lipca 2010, 12:36

A mnie moje własne niechciejstwo wkurza, och, żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce :twisted:
Godzilla - 30 Lipca 2010, 12:38

Ooo, i mi też, Rafale, mi też! A jakie to demoralizujące dla młodzieży, taki przykład z góry!
Kruk Siwy - 30 Lipca 2010, 12:42

Z gór chyba... hihi.
A ja odpowiadam na pytania w wywiadzie i szczerze mówiąc czuję się momentami lekko zagubiony.

merula - 30 Lipca 2010, 12:47

Mapkę? :wink:
Rafał - 30 Lipca 2010, 12:48

Małpkę? :wink:
Kai - 30 Lipca 2010, 12:55

- Proszę pani, mamy na dzisiaj do przetłumaczenia na szybko trzy strony!
- Nie ma sprawy, proszę przysłać.
Zapomniała laska dodać, że strony pisane są c.a. szóstką... :evil:

Godzilla - 30 Lipca 2010, 12:57

Pozostaje Word Count, i podzielić ilość przez 1500. Norma pięć stron dziennie :mrgreen:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group