Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
dalambert - 9 Lipca 2010, 15:36
Kai,
ketyow - 9 Lipca 2010, 18:50
Nie mogę już patrzeć na oferty pracy Czuję, że to się skończy w jakimś call center jak tak dalej pójdzie...
merula - 9 Lipca 2010, 19:12
| Kai napisał/a | Szczytem jednak była wczorajsza scena.
- Proszę czerwone wino wytrawne (wymieniam nazwę) albo coś podobnego*
- A które to, bo ja wie pani, tu dopiero dwa dni pracuję ...
Po czym mozolnie zaczyna od słodkich zdejmowanie każdej butelki i doczytywanie...
|
nie rozumiem o co Ci chodzi. powiedział Ci człowiek jak człowiek, że on świeży i jeszcze się nie orientuje, a Ty masz o to do niego pretensje. Albo czekasz cierpliwie, aż poczyta etykietki, albo mu pokażesz o które ci chodzi ( jak jest). wszak duchem świętym on nie jest i zdalaczynnie i od razu tego nie zrobi. trochę wyrozumiałości. irytację bym zrozumiała, jakby nie napomknął, że on nowalijka i jeszcze się uczy.
ketyow - 9 Lipca 2010, 19:35
Zgodzę się z merulą. Restauracje nie zatrudniają degustatorów za grubą kasę, tylko biednych studentów, którzy dziękują Panu, że mają tyle prezencji, że nie trafili do call center. Szczególnie, że "szkolenia" w większości firm, to zwykła ściema i idzie się do pracy na żywioł nie mając pojęcia o tym jak wszystko funkcjonuje na początku - uwierz Kai, jego pewnie takie sytuacje bardziej drażnią niż Ciebie, bo jest pomiatany z każdej strony, a mało kto idąc do restauracji pracować, miał wcześniej tyle pieniędzy, żeby wszystkich win spróbować i kojarzyć które to które.
Martva - 9 Lipca 2010, 19:39
Sądzę że to sklep był, nie knajpa ale też jestem tolerancyjna wobec początkujących sprzedawców, sama byłam w takiej sytuacji i musiałam tłumaczyć klientom że na studiach miałam więcej biochemii niz dendrologii i tez naprawdę wolałabym odwrotnie
merula - 9 Lipca 2010, 19:40
w sklepie, o który zapewne chodziło Kai jest tak samo. przychodzi nowy człowiek, dowiaduje się kilku podstawowych rzeczy i hajda, obsługiwać i uczyć się gdzie co jest i za ile.
ketyow - 9 Lipca 2010, 20:00
No może i tak, wyobraziłem sobie odruchowo bar restauracji, w której sam miałem nieszczęście jeden dzień pracować
baranek - 9 Lipca 2010, 20:35
jak ja zacząłem pracować w monopolu, to przez pierwsze dwa dni [noce właściwie] klienci mi paluszkami pokazywali, gdzie stoją te flaszki, na które reflektują. i spoko było.
Kai - 9 Lipca 2010, 20:41
ketyow, merula, to był sklep monopolowy. Kiedyś nawet dobry. Rozumiem, że można nie znać konkretnych marek, ale przynajmniej gdzie co stoi na półce, tzn gdzie słodkie, gdzie wytrawne, to nie filozofia
Adon - 9 Lipca 2010, 21:58
Dzisiejszy dzień. Gorzej mogłoby być tylko, gdyby ktoś umarł, albo ciężko zachorował. Dość, czy ciąży na mnie jakieś przekleństwo?
Kai - 9 Lipca 2010, 23:13
Adon, współczuję, trzymaj się, zła passa rzadko trwa długo. A skoro nie stało się nic z tego, co piszesz to - uszy do góry!
Anix - 9 Lipca 2010, 23:33
Odciski. Te baleriny mnie dobiją. No i pochrzaniony dojazd z domu do pracy i vice versa. O ile dzisiaj Facet usłużnie i radośnie mnie podwiózł kochaną mydelniczką, o tyle telepać o 22 z pracy już musiałam się sama. Przysięgam na wszystko, kiedyś zrobię prawko, po czym z dziką radochą znaną tylko sobie wyjadę na stołeczne ulice. A wtedy strzeżcie się, ludzie xD
Irytuje mnie też parę kasjerek z pracy - zwłaszcza ta, z którą miałam dzisiaj "przyjemność" spędzić ponad pięć i pół godziny w jednym boksie. Pracuje dłużej niż ja (ja dopiero siódmy dzień, ona już ponad rok) i to MNIE dopytywała, jak się wbija bony. Ale że WTF...?
Zirytowała mnie też próbą przekabacenia mnie na rozmiankę jej kasy. A tego nam nie wolno. Poza tym, cholewa, ja nie wiem, jak one to robią, że pod koniec pięciogodzinnej zmiany W OGÓLE nie mają drobnych. Ja pierwszy raz w życiu w handlu pracuję, a od początku do końca mam drobne. I się nie wkurzam, że nie mam jak wydać.
Poza tym mimo totalnie schrzanionego poranka (GRR! ASTER!) było całkiem okej. Nawet zanabyłam okulary przeciwsłoneczne w świetnej cenie, które mogę nosić na moje okulary korekcyjne...
merula - 9 Lipca 2010, 23:38
o, a ja dziś zanabyłam wreszcie soczewki, co sprawia, że okulary przeciwsłoneczne wracają do łask, co bynajmniej mnie nie wkurza, ale mi przypomniałaś małą dzisiejszą radość.
za to ontopicznie nieco mnie irytuje, ze zarządzany jest spęd na szkolenie przed 11, bo przyjeżdża "VIP", po czym zjawia się on koło 13 i jeszcze zanim zacznie mijają kolejne minuty (niekoniecznie tylko 5)
Anix - 9 Lipca 2010, 23:42
Merula, ja z moją wadą wzroku nie mogę nosić soczewek, CHLIP! Wiele lat marzyłam o przeciwsłonecznych, a dopiero teraz do łask weszły te musze wielkoludy, które zajeje zasłaniają moje minusowe pingle. I wkurza mnie ta moja obkichana karnacja, która się nie opala, a JARA. Będę jednak uparcie łazić na solarium na śmieszne 2, góra 3 minuty. W końcu kiedyś muszę zbrązowieć, prawda...?
merula - 9 Lipca 2010, 23:43
polecam piasek nad wodą i wiaterek - efekty bardzo dobre.
Kai - 9 Lipca 2010, 23:47
Albo samoopalacz
Anix - 9 Lipca 2010, 23:48
Nie, za tę atrakcje podziękuję, cztery lata temu skończyło się poparzeniem słonecznym, czterdziestostopniową gorączką i histerycznym płaczem przy próbie umycia się - skóra schodziła mi prawie że do mięcha, aż cud, że nie mam po tym ani jednej blizny... Nogi mi popuchły jak balerony, nie mogłam prawie chodzić. A już o spaniu w jednej pozycji, plus polewaniu poparzonej skóry mlekiem/jogurtem/śmietaną, która NATYCHMIAST się zsiadała nie wspomnę.
O, wielkie dzięki. Tego błędu już nigdy nie powtórzę. A byłam tylko nad Wisłą od praskiej strony.
Kai, samoopalacz jest dla mnie za trudny w użyciu. Ach, te seksy zacieki... xD
Ziemniak - 10 Lipca 2010, 07:20
| Anix napisał/a | | Wiele lat marzyłam o przeciwsłonecznych |
A fotochromy?
Kai - 10 Lipca 2010, 08:26
| Anix napisał/a | | Kai, samoopalacz jest dla mnie za trudny w użyciu. Ach, te seksy zacieki... xD | Ależ to tylko kwestia wprawy, myślisz, że jak ja wyglądałam za pierwszym razem?
marynarz - 10 Lipca 2010, 08:35
| Ziemniak napisał/a | | A fotochromy? |
Fotochromy mimo wszystko nie 'ściemniają' się aż tak bardzo. Po jakimś czasie reagują też oporniej albo mi się wydaje.
Nie ma wiatru a wczoraj zwodowaliśmy starego ścigacza Cadet. Bez wiatru nie ma zabawy :<
ketyow - 10 Lipca 2010, 10:25
Pogoda. Gorąco jak sam diabeł, wiele by człowiek dał, żeby nie trzeba było wychodzić z domu. Ale skoro nie ma ofert w necie trzeba zacząć roboty z buta szukać.
Godzilla - 10 Lipca 2010, 11:16
Jedyne w czym jestem w stanie chodzić w tę pogodę, to wygodne sandałki, bez obcasa, cudacznych pasków w cudacznych miejscach i innych ozdóbek. Mają być miękkie i nie uwierać.
Adon - 10 Lipca 2010, 11:22
| Kai napisał/a | | Adon, współczuję, trzymaj się, zła passa rzadko trwa długo. A skoro nie stało się nic z tego, co piszesz to - uszy do góry! |
Wiem, ale moja trwa już całe lata. Myślałem ostatnio, że uśmiech losu to odmiana na stałe, ale znów dostałem kopniaka.
Wixu - 10 Lipca 2010, 12:07
| Anix napisał/a | | Merula, ja z moją wadą wzroku nie mogę nosić soczewek, CHLIP! |
Mam ten sam problem, za duża wada. Nie produkują takich. Ale dostałęm ostrzeżenie od okulistki, że jesli wkrótce nie zrobię laserowego usunięcia wady, to jako dziadek mogę mieć problemy ze wzrokiem. Ale to jeszcze kilka lat, tak sądzę.
ketyow - 10 Lipca 2010, 12:29
Pogoda i sobota. Xero nieczynne (pffff w Olsztynie od poniedziałku do niedzieli po 12h dziennie czynne jak nie dłużej, a że to sieć jednego właściciela to jest takich punktów co najmniej 10) to i CV nie będzie, choć podjadę jeszcze w inne miejsce, ale przeszedłem odległość trzech bloków do pobliskiego Xero i jestem cały mokry (wg google, następne jest pół miasta ode mnie - to ja podziękuję przy tym upale). No ale przecież jak chcę się zaprezentować idąc do roboty, to niestety, w sandałkach nie pójdę - długie czarne spodnie, koszula i normalne buty. Szlag by to trafił. Powinienem na Mazurach wylegiwać się nad jeziorkiem jak moim koledzy. Czemu nie mogłem urodzić się w bogatej rodzinie?
dalambert - 10 Lipca 2010, 12:32
ketyow, na przeciwko hotelu Mariot masz xero 24 godzinne , jak szukasz na Bródniem czy Targówku to co się dziwisz. To sypialnie nie miasto.
Kai - 10 Lipca 2010, 12:42
| Adon napisał/a | | znów dostałem kopniaka. |
Miałam to samo, całkiem niedawno, ale... już zapomniałam Nie warto się zatrzymywać nad tym, co złe.
W temacie - zamtuz w kuchni, bo wszystko, co przeszkadza, zostało wyniesione właśnie tam, z przeznaczeniem do piwnicy, ale samo nie dojdzie, a ja mam w kolejce kapustę, leczo i ogórki małosolne. Pomijam gości, bo nie moi.
Nim nastanie wieczór, "Bohemian Rhapsody" obrzydnie mi do cna.
ketyow - 10 Lipca 2010, 13:12
dalambercie, dzięki. Chyba się popołudniu wybiorę do muzeum, to przy okazji wydrukuję. Teraz poszedłem na darmo, bo wskazane przez google xero nie istnieje, został tylko szyld po nim, a kolejne na które trafiłem przypadkiem, nie oferuje wydruków z pendrive'a. Nic tam, dwa dni później się zabiorę za roznoszenie papierów, i tak by mnie to nie zbawiło, teraz tylko mam wyrzuty sumienia, że powinienem zarabiać pieniądze a je wydaję.
Godzilla - 10 Lipca 2010, 13:16
Jest jeszcze Copy General
http://www.copygeneral.pl...nkty-us-ugo-we/
Może i dziś byłoby czynne.
Martva - 10 Lipca 2010, 16:08
Dziś, jak wczoraj - oferta sklepów z butami
|
|
|