Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
Fidel-F2 - Dzisiaj 8:26
Kruku, ale może ja jestem za ostry, jest sporo głosów opozycyjnych. Jest w sieci do dostania ponad stustronicowa próbka za darmo. Jest też kilka godzin audio. Może warto spróbować. Nie pierwszy byłby to raz, gdzie mijalibyśmy się w ocenach.
https://kolonia-mars.pl/
Kruk Siwy napisał/a | hard sf na Marsie? Sam mam się do cholery wziąć za to? Czy co? | czytałbym
Kruk Siwy - Dzisiaj 9:12
Owszem, mamy różny ogląd, ale odcedzilem opinie od opisu i smierdzi mi Robinsonem i innymi grafomanami którzy z uporem maniaka zapełniają bez sensu setki stron. Nudzą.
Mam zaczęta kontynuację Ocalonych w niebie. Rzecz dzieje się na Marsie... Zobaczymy.
Fidel-F2 - Dzisiaj 10:56
Wchodzi koń do baru - Dawid Grosman
Dowale, stand-uper, telefonicznie zaprasza przyjaciela z dzieciństwa na swój występ. Nie widzieli się od dziesięcioleci. Ten jest raczej niechętny, ich drogi rozeszły się w mało przyjemnych okolicznościach, ale Dowale bardzo nalega, więc ulega. Zaczyna się standardowy występ, który różni się tym od potocznego standardu w tym temacie, że oprócz zwykłego "do śmichu", komik rozdrapuje dawne rany, swoje, rodziny, przyjaciół, wszystkich Żydów. Gdyby nie retrospekcje mielibyśmy tu klasyczną grecką tragedię z jej trzema jednościami. Jednak w tych licznych fragmentach wspomnieniowych mamy Holokaust, przykrą historię chłopca trochę nieprzystosowanego, trochę zniszczonego przez pogięcia rodzinne i społeczne, traumatyzującą sytuację geopolityczną państwa żydowskiego po II wś. Autorowi udało się naprawdę nieźle zbudować centralną postać, która rozlicza się ze swoim życiem, trochę się użala, trochę domaga zrozumienia, trochę szydzi z otoczenia. Przypomina muchę w syropie, która przebiera wszystkim co ma próbując wydostać się z pułapki mimo, że nie ma na to żadnych szans. Powieść ma kilka, raczej niewielkich rozmiarów, punktów kulminacyjnych, kilka wciągających pasaży i raczej nijakie zakończenie. Cała ta budowana stopniowo konstrukcja, która cały czas coś obiecuje, w sumie do niczego nie prowadzi poza lekko zdechłą codą.
Warsztat czysto literacki bardzo mocno na plus, dobra budowa scen, niebywale wiarygodni bohaterowie, niezły pomysł oryginalny na konstrukcję całości. Na minus ogólne rozmycie i brak pomysłu na związanie tego w jeden supeł, chyba, że po prostu miał to być obraz człowieka który mimo nieustannych przeciwności, próbował utrzymać się przez całe życie na powierzchni, robiąc dobrą minę.
Jest to książka w sumie niezła, zachęcałbym ze względu na pewna oryginalność, ale zdecydowanie nie jest to pozycja szczególnie wyjątkowa czy wybitna.
7/10
|
|
|