To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Anonymous - 8 Lipca 2010, 17:05

Kruk Siwy napisał/a
Żeraniu, nawet w bogatej hameryce nie każdy autor ma agenta. Wiem to od pisarzy którzy mają na koncie wydanych wiele powieści w tejże Ameryce. A pisarze in spe to raczej płacą agentom żeby w ogóle raczyli zajrzeć do ich dzieł.


Kruku, nureczko. Ja dość głęboko siedzę w amerykańskiej fantastyce i wiem, że nie każdy pisarz ma agenta. Ale ja też tego nie twierdziłem. Powiedziałem: w Ameryce za kwestie biznesowe odpowiadają autorzy, którzy zarabiają na tym, by sprzedać swojego klienta. Tu dochodzimy do wypowiedzi hrabka.

hrabek napisał/a
Ale w czym masz problem? Zatrudnij sobie agenta? Kraj normalny czy nie, nie ma tu nic do rzeczy. Problem jest, jak podejrzewam, ekonomiczny, a nie geograficzny.


Otóż nie mogę zatrudnić sobie agenta. Gdybym miał materiał na książkę, spróbowałbym. Natomiast dobrych - czytaj: sprawdzonych - agentów literackich w Polsce mogę policzyć na palcach. I żaden nie zajmuje się fantastyka. Nawiasem mówiąc na zachodzie panuje przekonanie, prawdopodobnie podparte umowami z polskimi wydawcami, że rynkiem Europy Wschodniej zajmuje się czeska agencja Prava i Prevodi. Wierzcie mi, siedzę w tym dość głęboko. Agentów wyspecjalizowanych w fantastyce w Polsce NIE MA. Przynajmniej oficjalnie. Tymczasem w Stanach pisarze najpierw wędrują właśnie do takich wydawców. Świetną robotę odwala tutaj np. Howard Morheim Literary Agency, który zajmuje się chociażby Peterem Wattsem, albo Donald Maas Literary Agency. Pokażcie mi agencję literacką, nie związaną z wydawnictwem, zajmującą się autorami fantastycznymi. A więc taką firmę, która organizuje autoru PR, spotkania, podpisywanie i odczyty, negocjuje w imieniu autoru umowy, czasem wręcz znajduje wydawców. Kwestie ekonomiczne mają tu oczywiście znaczenie, ale znów - dochodzimy tutaj do kultury wydawniczej. Wielu agentów w USA nie bierze nic za czytanie manuskryptów, tylko dostają procent od sprzedaży zysków. I mało który zajmuje się opowiadaniami.

Fidel-F2 - 8 Lipca 2010, 17:14

Żerań napisał/a
Wierzcie mi, siedzę w tym dość głęboko. Agentów wyspecjalizowanych w fantastyce w Polsce NIE MA.
widać nie są potrzebni
Anonymous - 8 Lipca 2010, 17:17

Gdyby tak było, to oznaczałoby, że wydawcy uczciwie traktują swoich pisarzy. Co, jak widzimy w tym wątku chociażby, czy Crossgate, nie ma jak na razie miejsca. Ergo: nie masz racji. Tu raczej dochodzi kwestia wielkości rynku fantastycznego w Polsce, jeśli mam spekulować. I rynku książki w ogóle.
Fidel-F2 - 8 Lipca 2010, 17:23

Żerań napisał/a
Tu raczej dochodzi kwestia wielkości rynku fantastycznego w Polsce, jeśli mam spekulować. I rynku książki w ogóle.
tysiące rzeczy można by zrobić ale nie robi się bo są ekonomicznie nieopłacalne, tzn nie ma chętnego który by za nie zapłacił, ergo są niepotrzebne, ergo nie masz racji
Anonymous - 8 Lipca 2010, 17:29

To, że coś jest nieopłacalne, nie oznacza, że nie jest niepotrzebne. Przykładowo: MAG-owi nie opłaca się Uczta Wyobraźni, bo dopłacają do interesu. A jednak inwestuje w nią, bo ma kasę i misję, i takie książki z Uczty są potrzebne. W przypadku prowadzenia biznesu, nawet jeśli biznes jest podyktowany misją naprawiania chorego rynku wydawniczego, trzeba myśleć wyłącznie realnie. Jeśli do tej pory nie powstała agencja literacka zajmująca się fantastyką na poważnie, to znaczy, że taki biznes jest po prostu niedochodowy. I tyle.
Fidel-F2 - 8 Lipca 2010, 17:35

Żerań napisał/a
Przykładowo: MAG-owi nie opłaca się Uczta Wyobraźnia, bo dopłacają do interesu. A jednak inwestuje w nią, bo ma kasę i misję, i takie książki z Uczty są potrzebne.
może dopłaca, może nie, nie wiem, ale nawet jeśli dopłaca to pewnie niewiele a to że niezarabie gotowizny nie znaczy że nie ma zyskówinnej natury, prestiż, marka, przywiązanie czytelników itd więc to jest biznes który suma sumarum się opłaca.
Żerań napisał/a
to znaczy, że taki biznes jest po prostu niedochodowy
znaczy niepotrzebny bo nie ma chętnych do korzystania z takich usług
Piech - 8 Lipca 2010, 17:53

Cytat
Żerań napisał/a:
to znaczy, że taki biznes jest po prostu niedochodowy
Fidel-F2 napisał/a
znaczy niepotrzebny bo nie ma chętnych do korzystania z takich usług

Prędzej znaczy, że ludzie nie mają kasy, żeby płacić za takie usługi.

Anonymous - 8 Lipca 2010, 18:09

Ludzie nie płacą za nic. Tzn agenci dostają procent określony w umowie. A więc model jest taki: im więcej agent załapie autorów, tym więcej zarobi na procentach. Teraz policzcie ilu jest pisarzy fantastyki w Polsce:)
Fidel-F2 - 8 Lipca 2010, 18:17

Piech napisał/a
Prędzej znaczy, że ludzie nie mają kasy, żeby płacić za takie usługi.
a jak by było za darmo to wogóle od cholery byłoby chętnych
dzejes - 8 Lipca 2010, 20:29

Fidel-F2 napisał/a
Teraz policzcie ilu jest pisarzy fantastyki w Polsce:)


No to na co czekasz? Masz lukę na rynku, masz wiedzę...

nureczka - 8 Lipca 2010, 20:40

Tia... Biorąc pod uwagę, że z pisania żyje w Polsce dwóch autorów i jedna autorka, a reszta dorabia sobie w innych zawodach, ażeby jakoś wyżyć, gent literacki ma wielkie szanse zrobić kokosy.
Aha, żeby było jasne. Przed wojną z pisania (mam na myśli wyłącznie z pisania) żył tylko jeden człowiek. Jarosław Iwaszkiewicz.

Ziuta - 8 Lipca 2010, 21:23

nureczka, to gdzie się podziały te wszystkie domy pracy twórczej w Zakopanem, chałupy na Mazurach, SPATiF-y i Zwisy?
nureczka - 8 Lipca 2010, 21:28

Ziuta, odeszły w siną dal... Albo zostały przekazane aktorom serialowym :twisted:
nureczka - 8 Lipca 2010, 22:34

ONTOPOWO:
Konieczność przetłumaczenia przepisu na mus rabarbarowy z imbirem. PFUJ! PFUJ! PFUJ!
Na samą myśl robi mi się niedobrze.

Ozzborn - 8 Lipca 2010, 22:41

nureczka, łączę się z tobą w bólu rabarbar to ZUO!

Mnie wkerwia, że codziennie wracam zmęczony z kursu o 22, ze świadomością, że czeka na mnie kupa pilnej roboty przy której posiedzę do 3.00 i na dodatek się nie wyśpię bo na rano i tak zostanie sporo roboty, którą trzeba będzie zrobić przed wyruszeniem na kurs. A w lodówce na lepsze czasy czeka tequila, na stole Osadnicy z wszystkimi dodatkami + kupa filmów i seriali i na dodatek cały czas wolna chata... a ja co? Muszę zapi*rdalać... ale sobie wakacje zmontowałem :roll:

nureczka - 8 Lipca 2010, 22:43

Ozzborn, a co to za kurs, jeśli można wiedzieć?
Ozzborn - 8 Lipca 2010, 22:48

Intensywny portugalski 4h/6x w tyg. przez miesiąc :mrgreen: docelowy poziom A2, ale sądząc po tempie, lektorze i dużego ułatwienia z powodu znajomości hiszpańskiego może się skończyć nieco powyżej A2.

Całe szczęście, że ten kurs to sama przyjemność, bo jakby to było coś beznadziejnego z musu to bym się chyba pochlastał...

Godzilla - 8 Lipca 2010, 23:37

Czemu mówicie, że rabarbar to zuo. Robi się kruche ciasto, rozwałkowuje i wykłada na blachę, na to rabarbar przerobiony na słodki dżem (no, może nie przesadnie słodki) i się piecze jak szarlotkę. Potem się na tym rozsmarowuje warstewkę sztywnej piany z białek i jeszcze wstawia do piecyka żeby sobie ładnie podeschła i nieco podrumieniła. Nikt nie narzekał na efekty.
Ozzborn - 8 Lipca 2010, 23:38

Ja bym niestety narzekał... bleeeeeeeeeeeee łabuaaałbuaaaał

:P

nureczka - 8 Lipca 2010, 23:54

Rabarbar nieodmiennie kojarzy mi się z "kudłatym" kompocikiem, którym raczono mnie w przedszkolu. Wystarczy, że poczuję śladowy zapach tego świństwa i od razu mam ochotę zbiec.
Pfuj! Pfuj! Pfuj!

Ozzborn - 9 Lipca 2010, 00:01

nureczka, +1
Mnie jeszcze babcia tym atakowała czasem.

edit: zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy, wczoraj spóźniłem się na zajęcia, bo trzeba było pilnie przetłumaczyć jakiś wstępniak do broszurki o mieście czy coś, a dziś dostaję "wersję ostateczną" tego do przetłumaczenia, która polega na tym, że tekst jest napisany od nowa zupełnie inaczej. Godzina roboty i 20 min. zajęć za przeproszeniem psu w dupe, a pewnie nawet nie będzie żadnej stopki, w której bym się znalazł, żeby mieć się czym pochwalić w ubogim cv :evil:

Kai - 9 Lipca 2010, 08:27

A ja uwielbiałam jeść surowy rabarbar. Kudły w kompocie też mi nie przeszkadzały, o ile był obecny drugi owoc.

W temacie: od jakiegoś czasu dostaję obrzydliwe maile na temat koleżanki z pracy. Nie można ich w żaden sposób zablokować, przynajmniej tak twierdzą informatycy. A adresy ciągle się zmieniają, nie mogę ich dodać do spamu, nie mogę też nie otwierać, bo często podszywają się pod pracowników naszej firmy. :evil:

Wiadomo, kto je rozsyła, dzisiejszy zawierał kompletne dane osobowe i NIE WIERZĘ, aby nie można było tej osoby przyhaczyć.

A i jeszcze mam takie szczęście do ludzi, że szkoda mrugać... :evil:

Anix - 9 Lipca 2010, 09:35

To jest WYBITNIE za wcześnie dla mnie. Ja śpię do 11:30, a tu mi się dzisiaj pięć po ósmej zwaliło dwóch kolesi z Astera (podpisanie umowy na kablówkę - wreszcie powiew cywilizacji w tej chałupie -.-). Na dodatek obaj na mnie wymownie zerkali (jeden z nich był takim przypakowanym kafarem). A jak podpisywałam papiurek i się trochę pochyliłam, koleś (nie kafar) zawiesił się, gapiąc mi się w odmęty dekoltu. Dopiero jak go zagadnęłam, że warto by było mi wyjaśnić parę rzeczy, to z głębokim "że cooo?" wyrwał się z letargu.
Dobrze, że założyłam bojówki, bo jakbym miała kieckę, to chyba nie czułabym się bezpiecznie...
:|

dalambert - 9 Lipca 2010, 09:39

Anix, Twa uroda powala, oszałamia i głos wraz z oddechem zatyka :!:
A TY jeszcze narzekasz :P :?:

Anix - 9 Lipca 2010, 09:48

Narzekam, bo byłam sama w mieszkaniu, ja dziękuję, jakby się takich dwóch dobrało... ;p
A poza tym, do Dalambercie kochany, bajki opowiadaj dzieciom, będą zachwycone xP

dalambert - 9 Lipca 2010, 09:54

Anix, śliczna jesteś i nie komplekś się tutaj, bo kto Cie widział to nie uwierzy ;P:
Anix - 9 Lipca 2010, 10:00

:oops:
Dobra, ja już nic nie mówię. Idę się nacieszyć podpisaną umową, zachowanymi szczątkami cnoty i pozostaje mi czekać na monterów kablówki. A oni to pewnie gdzieś za półtorej godziny będą. Jakież to szczęście, że przy tym będzie mój Facet. Poczuję się chociaż odrobinę bezpieczniej...

Piech - 9 Lipca 2010, 10:00

Pokasz fotkem.
Anix - 9 Lipca 2010, 10:03

Piech, czyżby słynne "Poka cycki!"? xP no way, przyjdziesz na którąś SKOFę to mnie zobaczysz. A potem wyzioniesz ducha, raczej nie z zachwytu.
Amen.

Kai - 9 Lipca 2010, 10:11

Anix, ciiiicho, dalamberta słuchaj!


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group