Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
czamataja - 7 Lipca 2010, 15:58
| Sosnechristo napisał/a | | Mój internet jest zły. |
Nie wiem czemu, ale bardzo mnie rozbawiło to zdanie
Bardzo Ci współczuję, Sosnechristo, też mi się wolno strony ładują.
Kai - 7 Lipca 2010, 16:03
Koń-sternacja.
Legendarny koleś (7 lat pracy w dziale i przy komputerze) rzuca życiowe pytanie. "Czym otworzę plik rar?"
Ręce i nos opadają...
czamataja - 7 Lipca 2010, 16:05
Kai, co odpowiedziałaś?
Agi - 7 Lipca 2010, 16:05
Trzeba było odpowiedzieć: myszką
Wkurza mnie powracający upał.
Kai - 7 Lipca 2010, 16:25
| czamataja napisał/a | Kai, co odpowiedziałaś? |
"Na przykład WinRAR, ściągnij sobie z intranetu" (mamy bazę takich podstawowych programów, jeśli trzeba to i z licencjami) , czym wywołałam jeszcze większą konsternację. Potem już nie śledziłam, mam jeszcze to greckie draństwo na głowie.
Agi, mnie też to strasznie wkurza.
marynarz - 7 Lipca 2010, 18:08
Wkurza mnie padnięty UPS, który nie podtrzymuje mi napięcia i co jakiś czas i tak wyłącza mi się komputer.
Wkurza mnie neozdrada w pracy, która działa na zasadzie kierunkowskazu w samochodzie.
Wkurzają mnie kolumny TIRów na trasie i drogowcy rozgrzebujący kolejne skrzyżowanie.
Wkurza mnie brak czasu wolnego ('arbeit macht frei', tak tak...)
Wkurza mnie kierownik w pracy i brak tytoniu w sklepie...
Kai - 7 Lipca 2010, 19:12
Moźe w UPS wystarczy wymienić baterię?
marynarz - 7 Lipca 2010, 22:43
Niet, padła chyba elektronika. Akumulatory ładowałem i są ok. UPS jutro jedzie do naprawy.
Anonymous - 7 Lipca 2010, 22:47
*beep* mnie analizowanie ustawy o prawie autorskim pod kątem zgodności własnej umowy z wydawcą z ustawą. To naprawdę nie jest moja specjalizacja, ja karnistą i konstytucjonalistą będę, god damn it, a wygląda na to, że muszę się babrać z tym *beep*, zwanym prawem autorskim. No nic, jeszcze parę rzeczy trzeba doczytać, poprzypominać sobie. A jutro analiza umowy z kumplem-cywilistą. :] Tak na wszelki wypadek...
baranek - 7 Lipca 2010, 22:55
Żerań, tak nie do końca rozumiem o co ci chodzi, szczerze mówiąc. zamierzasz zmusić wydawcę do wypuszczenia tej antologii? mało realne raczej. chcesz żeby ci zapłacili za opowiadanie? to pewnie możliwe. ale co ci to da? będziesz parę złotych do przodu. a opowiadanie (zacne przecież, skoro zakwalifikowało się do antologii) pójdzie się tupać. będzie sobie leżało w szufladzie wydawcy i już. to nie lepiej spróbować je opublikować gdzie indziej? ja, dla naprzykładu, próbuję. ale ja nie miałem jeszcze umowy na swoje opowiadania. wiedziałem tylko, że spodobały się osobom kwalifikującym teksty do antologii. ale ponieważ trwało to i trwało, wysłałem ostatnio gdzie indziej. i czekam na odpowiedź. cierpliwie. czekam. bo cierpliwy jestem. o rajutku, jaki ja cierpliwy jestem.
a tak poważnie, rozumiem Twoje rozczarowanie, ale zastanów się czy warto? jak mawia mój Tata 'czy warto bełtać *beep* językiem'?
Kruk Siwy - 7 Lipca 2010, 22:57
Patrzta jak tyn baranek, mondrze mówi. Popieram.
baranek - 7 Lipca 2010, 22:58
Kruku, sam jestem zaskoczony
Kruk Siwy - 7 Lipca 2010, 23:03
Mówię ci - to wpływ magicznej wiedzy foruma, która nasiąkamy co dzień.
No i co prawda rozumiem Żerania ale w tym przypadku chłopie - odpuść sobie. Sprzedaj komu innemu i potem śmiej się z tych co zrezygnowali z tekstu. Tylko - na litość przodków - przestań być rajterem. Bądź zdolniachą przed debiutem, to też fajny status a zdecydowanie mniej śmieszny.
Anonymous - 7 Lipca 2010, 23:07
Chodzi o normalność. W każdym normalnym kraju za takie rzeczy, jak umowy, biorą się agenci literaccy, nie autorzy/ałtorzy. Opowiadanie posłałem już gdzie indziej, prawa zresztą wróciły do mnie i zaprzyjaźniona tłumaczka pewnie będzie przekładać na angielski, natomiast - jeszcze raz podkreślam - chodzi o zasady. Poza tym, musiałem to zrobić. Nie mógłbym spojrzeć na siebie w lustrze, odbierając dyplom ukończenie studiów prawniczych, gdybym chociaż nie sprawdził, czy miałbym jakieś szanse w przypadku wytoczenia wydawcy powództwa. Zresztą, jest takie mądre powiedzenie: kto nie przestrzega małego prawa, nie będzie przestrzegał dużego. I tyle. Pojęcia nie mam jeszcze, co zrobię, gdyby okazało się, że mam jakiekolwiek szanse w sądzie (pewnie nie będzie mi się chciało iść na noże), ale nie mogę tak tego zostawić, nie sprawdziwszy, co mogę, a czego nie. Straciłbym wtedy szacunek do samego siebie. Jeśli odpuszczę, to dlatego, że ja tak zechcę, wiedząc, na czym stoję. A nie dlatego, że łaskawy wydawca zrezygnował z ałtoru i kazał ałtoru spierdalać.
A z tym rajterem to wyszło głupio i przez przypadek, tłumaczyłem to już gdzieś zresztą.
E: Poza tym jest jeszcze kwestia elementarnej kultury wydawniczej, która powinna obchodzić każdego ałtora, dużego i małego. Jeśli przez rok nie otrzymuje się od wydawcy żadnej informacji i tylko dzięki znajomości z redakcją można liczyć na info, to jest to nie halo (inni też dowiadywali się o statusie antologii pocztą pantoflową). Albo jesteśmy poważni, albo nie.
Kruk Siwy - 7 Lipca 2010, 23:14
Późno pić borzomi, gdy nerek już nie ma... no generalnie nie głupio mówisz ale takie rzeczy się sprawdza PRZED podpisaniem umowy. Do tego ona służy młody padawanie.
Anonymous - 7 Lipca 2010, 23:18
Oczywiście. Ale skoro wydawca po roku bezczynności i zwodzenia za nos oświadczył, że umowę rozwiązuje, to sam się prosi o jej dogłębne sprawdzenie, a nie przelecenie wzrokiem. Zresztą miałem i tak wątpliwości, podpisując umowę, jeśli chodzi np. o czas trwania licencji... W krajach anglosaskich tak długa licencja w przypadku opek jest nie do pomyślenia. Podpisałem, bo miałem nadzieję na szybki i udany debiut. Więcej tego błędu nie popełnię. A kto jest ciekaw, jak wygląda umowa na opko z magazynem amerykańskim: klik Do zassania w PDF.
baranek - 8 Lipca 2010, 07:11
Żerań, walka o zasady powoduje zakłócenia w wydzielaniu kwasów, a to z kolei prowadzi do powstawania wrzodów.
nawet pisząc fantastykę nie powinieneś zapominać o realiach.
nawiasując, kiedy postanowię podbić amerykański rynek wydawniczy z chęcią przeczytam podlinkowaną przez ciebie umowę. tę na opko.
e: a poza tym uważam, że na świecie powinien panować pokój, a ludzie powinni być szczęśliwi.
Zagubiony - 8 Lipca 2010, 09:37
Kolejną noc z rzędu bibliotek SDL nie dała mi spać :/ Szlag by ją.
Matrim - 8 Lipca 2010, 09:49
| baranek napisał/a | | e: a poza tym uważam, że na świecie powinien panować pokój, a ludzie powinni być szczęśliwi. |
Powinieneś kandydować na Miss Świata, a nie się pisaniem zajmować
Hubert - 8 Lipca 2010, 10:28
| czamataja napisał/a | | Sosnechristo napisał/a | | Mój internet jest zły. |
Nie wiem czemu, ale bardzo mnie rozbawiło to zdanie
|
W każdej sytuacji znajdzie się jakaś dobra strona
baranek - 8 Lipca 2010, 11:06
Matrim, nawet o tym myślałem, ale moje wymiary nie spełniają ogólnie przyjętych wymagań. za niski jestem.
hrabek - 8 Lipca 2010, 11:27
| Żerań napisał/a | | Chodzi o normalność. W każdym normalnym kraju za takie rzeczy, jak umowy, biorą się agenci literaccy, nie autorzy/ałtorzy. |
Ale w czym masz problem? Zatrudnij sobie agenta? Kraj normalny czy nie, nie ma tu nic do rzeczy. Problem jest, jak podejrzewam, ekonomiczny, a nie geograficzny.
Kruk Siwy - 8 Lipca 2010, 11:37
Niech mi moderacja wybaczy ale to co gada młody padawan to pierdzielenie o szopenie.
Żeraniu, nawet w bogatej hameryce nie każdy autor ma agenta. Wiem to od pisarzy którzy mają na koncie wydanych wiele powieści w tejże Ameryce. A pisarze in spe to raczej płacą agentom żeby w ogóle raczyli zajrzeć do ich dzieł.
Żeby było jasne: wcale nie bronię wydawnictwa które tak postąpiło z autorami. Jednak idealiści mają okropnie w życiu codziennym. Taki lajf.
Kai - 8 Lipca 2010, 12:45
OMG, jak mnie wku... Word 2007! Nie wiem, co jest nie tak, każde kliknięcie w komórkę tabeli powoduje jej zaciemnienie się o jeden ton, czyli kończę pisać w prawie czarnej A nie mam czasu pogrzebać za tym.
nureczka - 8 Lipca 2010, 13:47
| Kruk Siwy napisał/a | | A pisarze in spe to raczej płacą agentom żeby w ogóle raczyli zajrzeć do ich dzieł. |
Mogę tylko potwierdzić. Co nie znaczy, że taki stan rzeczy mi się podoba.
Godzilla - 8 Lipca 2010, 16:06
| Kai napisał/a | OMG, jak mnie wku... Word 2007! Nie wiem, co jest nie tak, każde kliknięcie w komórkę tabeli powoduje jej zaciemnienie się o jeden ton, czyli kończę pisać w prawie czarnej A nie mam czasu pogrzebać za tym. |
Nie mam pojęcia, nigdy się z tym nie spotkałam. A jak sprawdzisz ustawienia komórek tabeli, konkretnie Borders/Shading? Może ktoś tam coś ustawił.
W skrajnym przypadku wykrój mi kawałek (możesz wywalić treść albo wpisać Ala ma Asa) i podeślij mailem, może wpadnę gdzie to siedzi.
Kai - 8 Lipca 2010, 16:14
Godzilla, obawiam się, że to raczej coś ze sterownikiem karty graficznej. Tego wypełnienia potem na wydruku nie ma. Zresztą wystarczyło się przełączyć na inne okno, żeby poznikało.
Uploaded with ImageShack.us
merula - 8 Lipca 2010, 16:17
potworny ból głowy. i świadomość, że niepotrzebnie odpalantowywałąm się na elegancko na spotkania, a wszystkie odwołane. a stówka na liczniku zaliczona.
Godzilla - 8 Lipca 2010, 16:26
No tak, czasem dzieją się dziwactwa i nie wiadomo skąd się biorą. Ja miewałam do czynienia z ogromnymi umowami z rozbudowaną numeracją i stylami, które po przejściu przez kilka kancelarii wyczyniały rzeczy nie do opisania.
Kai - 8 Lipca 2010, 16:44
A tak, zwłaszcza jeszcze w jednej z wcześniejszych wersji Office, zdarzało się, że po takiej promenadzie przez kilka komputerów plik po prostu zamykał się w sobie i pozostawał nieczuły na wszelkie próby otwarcia.
Temu się za to zdarza zawieszać
No cóż, przyjdzie mi chyba przeinstalować.
|
|
|