Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Martva - 21 Czerwca 2010, 08:45
Przyszła nalewka z bzu wczoraj jeszcze pachniała bosko, a dziś dziwnie - okazało się że ma piękny kożuch pleśni. Uch. A tak mnie komary pozarły jak zbierałam kwiatki
nimfa bagienna - 21 Czerwca 2010, 08:57
| Anix napisał/a | Nimfo, to już trzeba naprawdę mieć pecha, żeby złamać dwa palce przy pisaniu SMSa jak ci się to udało? |
Zapatrzona w ekranik komórofonu szłam i pisałam. Przewróciłam się o krawężnik, upadłam, uderzyłam ręką o kamień. Usłyszałam ciche "pyk". Jeszcze leżąc, przytomnie zdjęłam obrączkę. Po pięciu minutach już bym nie dała rady - paluszki natychmiast napuchły jak serdelki.
Dalej było już tylko lepiej. Poszłam się prześwietlić. W rentgenie spotkałam tego samego faceta, który prześwietlał mnie dwa tygodnie wcześniej, kiedy wychodząc z wanny pośliznęłam się, przewróciłam i złamałam trzy żebra. Facet z rentgena poznał mnie i mówi: "O, to znowu pani? Może potrzebny jakiś abonamencik?".
robert70r. - 21 Czerwca 2010, 10:39
| nimfa bagienna napisał/a | Może potrzebny jakiś abonamencik?. |
Z twoim pechem to w sumie nie byłby głupi pomysł
Ellaine - 21 Czerwca 2010, 11:24
| ketyow napisał/a | Ellaine, nie trzeba do tego żadnych specjalnych umiejętności. Pomyśl o mojej biednej pupie (...kuźwa pupie, już nie może powiedzieć człowiek co go boli!), kiedy jestem mocno pod wpływem i postanawiam wyjść 4 piętra niżej przed klatkę zapalić - bo do alkoholu lubię |
To coś słaby ten Twój anioł stróż, znaczy ten dodatkowy, który pojawia się po wypiciu odpowiedniej ilości alkoholu... W każdym razie po pijaku to żadna sztuka, ja spadam ze schodów tylko na trzeźwo (pewnie dlatego, że nigdy nie byłam pijana).
robert70r. - 21 Czerwca 2010, 11:33
Ellaine, a buciki to jakie nosisz, że lecisz ze schodów na trzeźwo? Szpilaste szpilki?
Anix - 21 Czerwca 2010, 12:02
Bob1970r, ja nie potrzebuję szpilek, żeby spaść ze schodów. Wystarczą schody.
Jeah, dowód, który zgubiłam się znalazł Tak jak przypuszczałam - zostawiłam go w punkcie ksero xD
Ellaine - 21 Czerwca 2010, 12:15
| Cytat | Ellaine, a buciki to jakie nosisz, że lecisz ze schodów na trzeźwo? Szpilaste szpilki? |
Nie. Wtedy byłam w klapkach, o zbyt śliskich i zbyt mało plastycznych podeszwach. Zadziałały trochę jak narta... w każdym razie źle postawiłam stopę i zjechałam. Bywa.
A mnie wkurzają paskudne uogólnienia, jednym słowem można obrazić dużą liczbę osób. Tylko dlatego, że wybrało głosowało się na kogoś innego niż dwóch panów na K.,... w końcu było 10 kandydatów.
No ale cóż. Gdy idzie o politykę ludzie rzadko przebierają w słowach.
Anix - 21 Czerwca 2010, 12:25
Ellaine, ja spadłam parokrotnie - raz na centymetrowym obcasiku, kilkakrotnie w zwykłych tramposzach.
A polityka i mnie doprowadza do pasji. Dlatego nie zagłębiam się w nią, lubię swoje ciśnienie i nie cierpię, kiedy coś mi tak szkodzi.
Na dodatek dziura w zębie mnie boli. Tak, dziura. Mam tam seksownie wystającego nerwa, który podrażniony co jakiś czas daje o sobie znać. Wybieram się do dentysty tak, jakbym chciała a nie mogła...
No i irytują mnie jeszcze niezdecydowani ludzie. Tramwaj zapchany do granic, a tu się babon kręci i myśli "wysiadać, nie wysiadać... może jeszcze się zastanowię". Grr.
Chal-Chenet - 21 Czerwca 2010, 23:09
Padł prąd w chacie i chyba na całej ulicy.
mBiko - 22 Czerwca 2010, 00:04
Moja własna skleroza.
Kai - 22 Czerwca 2010, 08:07
Anix, też mnie wkurzają niektórzy ludzie w komunikacji miejskiej, ale ten typ już chyba tak ma i jest nienaprawialny.
A mnie dzisiaj z lekka wkurza szkoła Młodego, chciałam się z nim umówić na zakupy, a tu nie wiadomo ile lekcji, z kim (większość zastępstwa) w ogóle po co jeszcze dzieciaki męczyć, jak nic na tych lekcjach nie robią?
I prawdę mówiąc nie bardzo mnie interesuje, że KTOŚ tam chce, żebym była gdzieś tam obecna, jeśli nie mam na to ani siły, ani możliwości. Są ludzie, którzy sami muszą przez coś przejść, żeby zrozumieć.
ketyow - 22 Czerwca 2010, 10:25
Współlokatorka - złośliwości nigdy nie za wiele, więc i na pożegnanie trzeba. Dobrze, że to już ostatni tydzień Naczynia od wczoraj w zlewie, a ona po domu łazi od 2h, ale postanowiła je umyć kiedy ja wejdę pod prysznic - a co tam, żebym ciepłej nie miał. A teraz siedzi to leniwe cholerstwo przed TV, zrobi jeszcze obiad i resztę dnia spędzi przed TV. Chyba bym se w palnik strzelił, jakby tak wyglądało moje życie. Ciężko jej będzie jak się wyprowadzę i nie będzie miała dla kogo być złośliwa
merula - 22 Czerwca 2010, 10:31
znajdzie inna ofiare
ketyow - 22 Czerwca 2010, 10:34
Jeden pokój stoi wolny od paru miesięcy i nikt się jeszcze nie wprowadził. Ale co by tu się działo jakby tu mieszkała druga dziewczyna... uuu
aniol - 22 Czerwca 2010, 10:49
ku**a starzeje sie!
skrecilem noge!
i to podczas uczenia tych moich malych troli salta
z zacisnietymi zebami musialem sie usmiechac i udawac ze nic mi nie jest do konca treningu, zeby ich nie zrazic...
i szalg trafil moj wakacyjny program treningowy
dalambert - 22 Czerwca 2010, 11:07
| aniol napisał/a | | ku**a starzeje sie! |
nie przejmuj się, to dopiero początek, wszytko PRZED Tobą
illianna - 22 Czerwca 2010, 11:10
aniol, ja skręciłam nogę w wieku 17 lat,biegłam na autobus, prawie urwałam ścięgno Achillesa, do teraz mi przelatuje luźno kostka, także nawet nie czuję, że się skręca kolejne razy , więc może to nie była starość tylko niezgrabność
Kai - 22 Czerwca 2010, 11:51
aniol, materiał się zużywa a gwarancja kończy.
Jak cztery lata temu rozwalono mi kolano o ścianę na treningu to do dzisiaj pamiętam.
Nic się nie martw, przejdzie, tylko nie przeforsuj.
Ozzborn - 22 Czerwca 2010, 15:40
Nasz sensei kiedyś grał z dzieciakami w piłkę i zaczepił stopą (bosą) o siatkę i mu strzeliło więzadło w kolanie... operacje rehabilitacja i dwa lata wyjęte z własnego programu treningowego. Także mogło być gorzej Trzymaj się!
Kai - 22 Czerwca 2010, 18:45
A mój sensei w zeszłym roku przeszedł operację stawu biodrowego. Też niezła wyrwa.
ketyow - 23 Czerwca 2010, 07:21
Migrena-morderca!
terebka - 23 Czerwca 2010, 07:31
iPlus. Jak zwykle Wziął i się dziad jeden rozłączył. Żeby jeszcze na tym poprzestał. Wypinował się i trza było dzwonić do działu obsługi, by PIN podali, bom zapomniał. Podali, nie powiem, ale łączenie się trwało dziesięć razy dłużej niż sama rozmowa z operatorem
Kai - 23 Czerwca 2010, 08:07
Nie wiem, czy bardziej się śmiać, czy wściekać.
Wczoraj próbowałam zalogować się na gmaila i d... . Nie da się. Wyskakuje, że nieprawidłowe hasło. Już doszłam do uwierzytelniania captchą i z lekka się wku... bo podejrzewałam mojego exa, który lubi robić takie kawały. Udało mi się jakoś ominąć opcję wpisywania starego hasła i wpisałam nowe. Zalogowałam się, ufffff...
Po czym zaczęłam sobie pisać na chatboxie. I co się okazało? Lewy shift w klawiaturze odmówił posłuszeństwa i oczywiste, że jeśli wpisywałam hasło zawierające wielkie litery NIE MOGŁAM go wpisać prawidłowo
Albo zacznę pisać z prawym shiftem, albo wreszcie dźwignę zad i wezmę się za ten sprzęt
Martva - 23 Czerwca 2010, 09:05
Kai, mnie też się wczoraj gmail buntował, ale o ciasteczka. To włączałam i wyłączałam na zmianę i w końcu poszło.
ketyow - 23 Czerwca 2010, 09:08
Kolejny wyjazd na uczelnię po wpis i kolejny raz nie ma wykładowcy o ustalonym terminie. Przedwczoraj 5h straciłem i w ogóle nie przyszedł, wczoraj też siedziałem z godzinę-półtorej, to spóźnił się o 6h i wszedł tylko powiedzieć portierce, że będzie w piątek o 8. Miejmy nadzieję, bo przecież miał być już z 5 razy i się nie pojawiał. A ja na dyżury chodziłem regularnie i też go nie złapałem. Kumpel złapał go zupełnie przypadkiem i dostał wpis i coś tam do niego wyskoczył z wyrzutem, że nie wiadomo kiedy go zastać, to gość powiedział, że trzeba było pisać maila. A tak się składa, że napisał i gdy mu o tym powiedział, to wykładowca zbył go milczeniem... Ja też napisałem, nie tylko do niego, jeszcze paru innych mi od nie odpisało. Powinny być dostępne ich nr komórek, inaczej to niemożliwe dostać wpis - jedynie szczęśliwym trafem. Dwóm dzwoniłem do domu, bo znalazłem numery, ale z resztą jest kiepsko. Zero szacunku dla studentów, przecież wiadomo, że skoro skończyliśmy egzaminy itd. to chcemy iść do pracy/wyprowadzić się do domu/mieć wolne, a nie spędzać 5 dni w tygodniu po 8h na uczelni miejąc nadzieję, że może się łaskawie gość zjawi jak zapowiadał, żeby dać wpis. Gorzej jak się czeka pół dnia, a on przychodzi potem 30 minut po tym, jak się opuściło uczelnię... No załamany jestem, już prawie dwa tygodnie minęły odkąd zaliczyłem ostatnie kolokwium i marnuję swój czas licząc na czyjąś łaskę.
Kai - 23 Czerwca 2010, 12:41
Martva, mój komputer w ogóle już daje znać, że czas na emeryturę. Echhhh, a tu tydzień za tygodniem nie mam czasu się za to brać.
A teraz siedzę i czekam na akceptacje dokumentu - wszyscy w rozjazdach, komu by się w biurze chciało siedzieć
Ozzborn - 23 Czerwca 2010, 12:55
znów się nie mogę zabrać do roboty, a mam kupę zaległości i jeszcze mega egzamin jutro...
no i wczoraj mała skucha, związana z niewykorzystaniem okoliczności po miłym poniedziałkowym zapoznaniu w autobusie... ależ jestem zły na siebie...
ketyow - 23 Czerwca 2010, 12:58
Ozzborn, numeru nie wziąłeś? Wstyd!
Ozzborn - 23 Czerwca 2010, 13:07
to swoją drogą... ale gorzej - straciłem okazję do ponownego zagadania (i jeszcze sobie tłumaczę, że to dlatego, że się spieszyłem na autobus - co okazało się ostatecznie prawdą bo ledwo zdążyłem ;])
matoł
Kai - 23 Czerwca 2010, 13:14
Ozzborn, stara autobusowa wyjadaczka radzi Ci znów pojechać tą linią o tej godzinie... aż do skutku. Ludzie bardzo często przyklejają się do jednego kursu, bo im wygodniej się pospieszyć niż pamiętać kolejny.
|
|
|