To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Powrót z gwiazd - Cisza wyborcza.

feralny por. - 30 Sierpnia 2010, 21:47

O krzyżu może i ciszej, ale za to mamy takie kuriozum:
http://wiadomosci.onet.pl...zczow,item.html

RD - 30 Sierpnia 2010, 21:48

baranek
Chiba będę musiał skorzystać

jewgienij
Szofera wysłałem właśnie na koszt redakcji na wczasy (wyspy kanaryjskie - nic wielce oryginalnego). :mrgreen:

Martva - 30 Sierpnia 2010, 21:53

feralny por. napisał/a
takie kuriozum


Taaa, liberalna partia, świeckie państwo... :evil:

baranek - 30 Sierpnia 2010, 21:53

RD, z tym, że wiesz, na plecy pomaga, ale za to tyłek cholernie boli. coś za coś.
jewgienij - 30 Sierpnia 2010, 21:56

Wszystkie redakcje fantastyczne w Polsce wysyłają szoferów na kanary, może warto tam jakiś konwent urządzić? :D
Kai - 30 Sierpnia 2010, 22:00

Za daleko, dziecka nie mam z kim zostawić :P
RD - 30 Sierpnia 2010, 22:01

Baranek
Dobrze, że ostrzegłeś :D

Jewgienij
Trzeba będzie pomyśleć :mrgreen:

baranek - 30 Sierpnia 2010, 22:05

jewgienij, ja bym się raczej zastanowił, czy nie warto zrobić prawa jazdy i spróbować załapać się na szofera do redakcji.
jewgienij - 30 Sierpnia 2010, 22:05

Kai napisał/a
Za daleko, dziecka nie mam z kim zostawić :P


Służbowym samolotem czasopisma w kilka godzin dolecimy, dziecko można wziąć, byle nie wymiotowało, bo narzuty na fotele są ręcznej roboty :D

Kai - 30 Sierpnia 2010, 22:14

jewgienij, na wymiotowanie za stary (17+), martw się, żeby gitarą i innym sprzętem nie rozpraszał pilota :)
RD - 30 Sierpnia 2010, 22:14

jewgienij napisał/a
narzuty na fotele są ręcznej roboty :D

Moherowe

jewgienij - 30 Sierpnia 2010, 22:21

Kai napisał/a
jewgienij, na wymiotowanie za stary (17+), martw się, żeby gitarą i innym sprzętem nie rozpraszał pilota :)


O, ja w wieku młodzieńczym grałem na gitarze, nawet lekcje prywatne brałem od jazzowego gitarzysty, Tomka Kobieli( pozdrawiam), mielibyśmy o czym gadać. :)

Kai - 30 Sierpnia 2010, 22:23

jewgienij, oni przeciętnie raz na miesiąc jadą do Kraka "wiochę robić" czyli grać gdzie popadnie, Dam znać :D

Jazz tak sobie, bardziej blues i power metal. Po mamie ma :P

jewgienij - 30 Sierpnia 2010, 22:31

Kai napisał/a
jewgienij, oni przeciętnie raz na miesiąc jadą do Kraka wiochę robić czyli grać gdzie popadnie, Dam znać :D

Jazz tak sobie, bardziej blues i power metal. Po mamie ma :P


Ja też jazzu się nie uczyłem od gościa, tylko tego, co nas rajcowało wtedy, Metalica, riffy z Master of puppets , skale do solówek i wszystkie techniczne bajery typu młoteczkowanie, podciąganie strun, flażolety.

Bluesowych skal też, na takich niedościgłych mistrzach gitary:

http://www.youtube.com/watch?v=zAG-kX_IlUw

Kai - 30 Sierpnia 2010, 22:34

jewgienij, oj tak, mam to w domu, co tu dużo mówić. Plus klawisz, plus bas... no i efekty, a mama kupuj kolejne elektroniczne gizma :)

Master of puppets to moje bóstwo, czasem zarażę... Linka podam dalej, choć teraz pracują nad tym, co mam w podpisie.

Ale wracając do tematu, całkiem nieideologiczni są...

jewgienij - 30 Sierpnia 2010, 22:43

Kai napisał/a
jewgienij, oj tak, mam to w domu, co tu dużo mówić. Plus klawisz, plus bas... no i efekty, a mama kupuj kolejne elektroniczne gizma :)

Master of puppets to moje bóstwo, czasem zarażę... Linka podam dalej, choć teraz pracują nad tym, co mam w podpisie.

Ale wracając do tematu, całkiem nieideologiczni są...


Zdrowi chłopcy.

A Mastera możemy zapodać, bo przy tym riffie trzeba ruszać palcami, a nie tylko przesuwać dłoń po gryfie jak przy Smoke on the water czy Satisfaction

http://www.youtube.com/watch?v=_z-hEyVQDRA

dzejes - 30 Sierpnia 2010, 23:07

I tym akcentem kończymy offtopa.
Piech - 31 Sierpnia 2010, 00:26

Kai napisał/a
Przecież tego normalny żołądek nie wyrobi... tyle jadu, nienawiści, tyle podkradania cudzych piórek


jewgienij napisał/a
To chodzący kompleks, jad, nienawiść.


Kai napisał/a
Ale to psychol.


Aż się przestraszyłem i sam poszukałem relacji. Naprawdę mówicie o tym przemówieniu?

Cytat
Przemówienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na zjeździe 'Solidarności'

Wiem, że przemawiam niejako w zastępstwie mojego śp. brata. Wiem, że gdyby nie przedwczesna, tragiczna śmierć, byłby tutaj, przemawiałby tutaj, sądzę, że miałby bardzo wiele do powiedzenia. Nie ma go już wśród nas. Ale nawiążę do słów pana przewodniczącego Śniadka wypowiedzianych na pogrzebie: Lech Kaczyński był człowiekiem Solidarności przez 30 lat. I pozostał człowiekiem Solidarności także wtedy, gdy pełnił wysokie funkcje państwowe i kiedy był prezydentem Rzeczypospolitej. Pamiętajcie o nim, bo jego misja wskazuje na to, że idea Solidarności trwa, jest nieśmiertelna.

Jej przesłanie to wolność - i ta odnosząca się do wspólnoty, wolność narodu, i indywidualna wolność od opresji, od przymusu, a więc wolność od czegoś, czego nie akceptujemy - ale także wolność do uczestnictwa, do współdziałania, do współdecydowania.

Solidarność była ruchem republikańskim. To była w tych dawnych czasach republikańskość specyficzna, skupiona wokół zakładu pracy, skupiona na solidarności między zakładami, między zawodami, między grupami społecznymi. Nie mogło być inaczej, bo tak wyglądała struktura społeczna realnego socjalizmu. Ale to była właśnie republikańskość.

I dziś mamy sytuację, którą można opisać tak: jest w Polsce wolność, ułomna, z przywilejami dla jednych, z dyskryminacją dla innych, ale jest. Pozostaje natomiast to republikańskie wyzwanie.

Solidarność była i jest ruchem, który nigdy nie wstydził się słowa naród. Była i jest ruchem narodowym, nigdy nie wstydziła się polskości. Była z niej dumna, tak jak była dumna z siebie, była i jest. Stała się jednym z dwóch największych ruchów społecznych w dziejach świata, obok ruchu Gandhiego był to drugi największy ruch społeczny w dziejach świata.

Była zaprzeczeniem, przy wszystkich swoich grzechach i ułomnościach, tego zarzutu, który jest tak często nam, Polakom, stawiany, że nie potrafimy się organizować. Tylko ktoś, kto zupełnie nie zna życia społecznego, może powiedzieć: ot tak 10 mln ludzi się zorganizowało. Nie, to nieprawda, to wymagało ogromnej inwencji, postawy prospołecznej, wielkich zdolności organizacyjnych, ogromnej dyscypliny. To było wielkie dzieło. Musimy o tym pamiętać. I musimy być z tego dumni po dziś dzień.

Ale Solidarność mogła powstać także dzięki rewolucji moralnej, dzięki temu, że w tamtych dniach miliony Polaków odrzuciły opresję, zło, to wszystko, co ich uwierało, i odrzuciły oszustwo, manipulację.

Wszyscy, którzy pamiętają tamte dni, znakomicie pamiętać muszą także to, jak często posługiwano się wtedy pojęciem manipulacja. Nie wolno ludźmi manipulować, nie wolno ludzi oszukiwać. Nie wolno zmieniać znaczenia słów, bo to też jest manipulacja - a tak często się z nią spotykamy i na tej sali.

I była Solidarność ruchem, który jasno i wyraźnie zażądał obecności religii - religii katolickiej przede wszystkim, bo ogromna większość Polaków jest katolikami - w życiu publicznym. I uzyskał to, co było w ówczesnym komunistycznym świecie prawdziwym ewenementem; nawet w czasie stanu wojennego tego nie wycofano - była msza w radiu, rozwijała się prasa katolicka. Trzeba także o tym pamiętać.

Koniecznie pamiętać trzeba także i o czymś innym. Jeśli mówimy o wspólnocie, o solidarności, która ją spaja, to musimy iść ku temu, co tę solidarność buduje. A tym czymś jest empatia, umiejętność wczucia się w sytuację innego człowieka, także tego, któremu jest gorzej.

Solidarność była wielkim buntem przeciwko społecznej niesprawiedliwości, przeciwko często haniebnemu traktowaniu pracy i pracowników. Była domaganiem się, by prawa pracownicze były przestrzegane. O tym wielu zapomniało już dawno, a tym bardziej dziś, po 30 latach. Musimy sobie jasno powiedzieć, że pomyślność narodów wyrasta z pracy, że praca nie jest czymś, co można traktować jako koszt, który należy redukować. A prawa pracownicze to nie jest coś, co jest kosztem nieuzasadnionym. Bo tak dzisiaj wielu głosi.

Musimy pamiętać o tym, że prawa pracownicze, umowa o pracę, ubezpieczenia, prawa wolnych związków zawodowych są taką samą częścią naszej cywilizacji, jak np. spółka akcyjna czy spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, jak akcja, giełda - instytucje, które zdołały stworzyć współczesny kapitalizm i gigantyczny sukces gospodarczy ludzkości w ciągu ostatnich dwóch wieków. Że to jest całość naszej cywilizacji, że kto podnosi rękę na tę instytucję, ten kopie grób tej całości, na którą składa się demokracja, wolny rynek i właśnie prawa pracownicze.

To, o czym mówię, nie odnosi się do jakiejś abstrakcji czy do wydarzeń, które niekiedy mają miejsce w naszym kraju. Może nie niekiedy, może nawet często. To jest przecież wyzwanie rzucone dzisiaj naszej cywilizacji w skali globalnej.

Solidarność, broniąc wolności, broniąc praw pracowniczych, zawsze odwoływała się do narodu, do patriotyzmu. Ale to była specyficzna wersja patriotyzmu. To był patriotyzm nadziei, ale przede wszystkim odwagi: stworzyć tego rodzaju organizację w środku komunistycznego imperium, zawrzeć porozumienie, którego istotą była zmiana ustroju. To wymagało wielkiej odwagi. I ta sprawa, już wtedy, 30 lat temu, stała się, także w Stoczni, przedmiotem sporu. Przybyła tam grupa ludzi o znanych nazwiskach, z autorytetem, ludzi - w żadnym razie tego nie kwestionuję - najlepszej woli. Ale mieli oni inny plan, mieli plan kompromisu, który w istocie, gdyby go realizować, okazał się pozorem, który szybko by się rozwiał.

Mój śp. brat miał wtedy zadanie, które było wielkim zaszczytem - reprezentował robotniczą polską odwagę wobec tych ludzi, rozmawiał z nimi, choć przecież sam robotnikiem nie był, ale rozmawiał w imię tych robotniczych, odważnych racji.

Robotnicy chcieli więcej i historia przyznała im rację. Solidarność zmieniła Polskę, Solidarność zmieniała Europę, Solidarność zmieniła świat.

Mówię o tym dlatego, że ten spór trwa, trwa przez całe ostatnie 30-lecie, w tym i 21-lecie polskiej niepodległości. Widać go także szczególnie mocno w ostatnich miesiącach. I niejeden raz w historii okazywało się, że chcieć więcej, być bardziej odważnym - to realizm. A chcieć mniej i być bardziej ostrożnym - to droga w istocie do straty wszystkiego, do kapitulacji.

Ja wierzę, że obchody 30-lecia Solidarności przyczynią się do umocnienia tego patriotyzmu, odwagi i nadziei, patriotyzmu wielkości. I tego wam życzę.

Niech żyje to hasło: Chcemy więcej. Niech żyje Solidarność!

Stenogram z wystąpienia premiera Jarosława Kaczyńskiego na jubileuszowym Zjeździe Solidarności z okazji 30 rocznicy Solidarności, 30 sierpnia 2010 r.

http://blogmedia24.pl/node/35846

Meurglys - 31 Sierpnia 2010, 00:36

Piech napisał/a
JK napisał/a
z przywilejami dla jednych, z dyskryminacją dla innych


tradycyjny populizm kaczorka

[quote="Piech"]
JK napisał/a
Była i jest ruchem narodowym


A nie robotniczym? Oświećcie mnie, jeśli błądzę.
[quote="Piech"]
JK napisał/a
patriotyzmu wielkości

czemu nie po prostu patriotyzmu?

jewgienij - 31 Sierpnia 2010, 01:24

Piech, mówię o Kaczyńskim ogólnie, nie o jego przemówieniu ostatnim, którego nie znam.

Gdybyś był łaskaw sprawdzić cytaty, którymi się tak niefrasobliwie posłużyłeś, dostrzegłbyś informację, że ostatniej wypowiedzi JK nie znam i na jej temat nie wypowiadam się.

Łatwiej Ci zacytować mnie na użytek swojej tezy, co jest chamskie i dziadowskie, w Twoim stylu, niestety.

Piech - 31 Sierpnia 2010, 01:47

jewgienij, nie zauważyłem, że wtórując Kai zaznaczyłeś, że nie słuchałeś przemówienia.
Naprawdę uważasz, że moim stylem jest chamstwo i dziadostwo?

Meurglys kiepsko Ci idzie. Lepiej przeczytaj raz jeszcze tekst przemówienia Jarosława Kaczyńskiego i odpowiedz uczciwie, czy naprawdę zasługuje ono na komentarze "jad", "nienawiść", "psychol"? Moim zdaniem taka reakcja świadczy tylko o nienawiści do Jarosława Kaczyńskiego. Bezrefleksyjnej, ślepej nienawiści, jakiej obiektem był również jego brat.

Agi - 31 Sierpnia 2010, 07:30

jewgienij, znowu się zagalopowałeś!
baranek - 31 Sierpnia 2010, 07:55

Kaczyński napisał/a
Nie wolno ludźmi manipulować, nie wolno ludzi oszukiwać. Nie wolno zmieniać znaczenia słów


to mój ulubiony cytat z tego przemówienia. zwłaszcza w świetle tego co pokazał w kampanii wyborczej. nie wiem co trzeba mieć zamiast mózgu, jak bardzo być zaślepionym, żeby obdarzać tego gościa zaufaniem.

Matrim - 31 Sierpnia 2010, 09:15

baranek, podpisuję się pod tym oboma rękoma.

Piech napisał/a
przeczytaj raz jeszcze tekst przemówienia Jarosława Kaczyńskiego i odpowiedz uczciwie, czy naprawdę zasługuje ono na komentarze jad, nienawiść, psychol?


Czyny, nie słowa, Piechu.

dalambert - 31 Sierpnia 2010, 09:20

Matrim, a coż Ci uczynił Jarosław Kaczyński, że łaskawie uznajesz go zapsychola pełnego jadu i nienawiści.
Jakąż to krzywdę ?
Może facet prawdę gada , a ta uwiera :mrgreen:

Matrim - 31 Sierpnia 2010, 09:25

dalambert, stawia ludzi przeciw ludziom, kategoryzuje, kto jest lepszy, a kto gorszy - to raczej boska domena.
Kai - 31 Sierpnia 2010, 09:27

Piech, przeczytaj jeszcze raz to przemówienie. Dla osób pamiętających tamte czasy jest to historia napisana na nowo - z Lechem Kaczyńskim w roli głównej.
baranek - 31 Sierpnia 2010, 09:32

dalambert, a weź i posłuchaj tych ludzi, którzy pamiętają rolę i działalność Lecha Kaczyńskiego w tamtych dniach. nawet Ty, przy całym szacunku dla Twojej osoby, musisz zauważysz pewne rozjazdy.
dalambert - 31 Sierpnia 2010, 09:36

Matrim, Rozumiem, ze Panowie Palikot, Niesiołowski, Michnik, Tusk i Pani Krzywonos wzywają do jednosci, miłości i braterstwa, Kaczynski domaga się prawdy, a nie lukrowanej manipulacji wspartej jadowitymi wyskokami jadowitych harcowników.
Kai napisał/a
Dla osób pamiętających tamte czasy jest to historia napisana na nowo

Ja pamiętem tamte czasy i to od środka, a nie z ogladu i wiem jak przebiegał strajk w stoczni i co naprawdę doradzali " etelygetne doradce"
To Kaczynski opowiada właściwie.
To Wtedy baranku tak dziwnie było , ze głos załogi i postulat zgody na niezałeżny związek zawodowy wyrażał Lech Kaczyński/ oczywiscie za zgoda komitetu strajkowego/ , a warsiawskie dorade chciały reformować OPZZ / czy jak się wtedy centrala zwiazków nazywała/.
Oczywiście dzisiaj jakiekolwiek opisywanie szczegółowo roli "doradców' i tego jak omal nie przerwali strajku/ zatrzymały ludzi wychodzących Panie Walentynowicz i Krzywonos/ jest dziś tak nie porawne, że jak tu widzę zasługuje jedynie na miano "jadu" i "skłócania ludzi""
Właśnie dlatego, ze pamiętam tamte czasy i częściowo "brałem udział" to uważam, że bliższa prawdy jest wersja wydarzeń np. Pana Wyszkowskiego niż Pana Michnika.

Kai - 31 Sierpnia 2010, 09:38

dalambert napisał/a
To Kaczynski opowiada właściwie.

Zaczynając od tego, że Lech Wałęsa nigdy nie istniał i kompletnie niczym się do zmian historycznych nie przyczynił?



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group