To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Blogowanie na ekranie - Rooshoffy blogasek Martvuni

Kai - 12 Wrzeœśnia 2010, 17:46

shenra, no tak a ja nie :D Jak Martva dojdzie do siebie, pewnie sobie kotki zamówię :D
Matrim - 12 Wrzeœśnia 2010, 17:48

... skolopendry... skolopendry...
Kasiek - 13 Wrzeœśnia 2010, 17:35

O ja, jakie cudne te ważki, przecudne :)
Martva - 15 Wrzeœśnia 2010, 14:05

Dżisas, skorpiony, skolopendry, ośmiornice, chyba mnie to przerasta. Chociaż pewien plan na ośmiornice mam, tylko wątłowiotkomackowe. Na razie na tapecie są ważki i drzewka, ładne, miłe i pracochłonne.

Poza tym stres (albo nie wiem co) mi wpływa na fizjologię, lubiłam te tabletki które biorę bo to zaczęło naprawdę krótko trwać, ale wygląda jakby wracało do 'normy'. Dobrze że przynajmniej boli krócej.
A z włosami zacznę się chyba żegnać. Ktoś na forum stanikowym napisał że wypadają trzy miesiące po silnym stresie. Czyli najgorsze dopiero przed nami, tak na babski rozum.
Cóż, w 2000 były takie, może czas do tego wrócić?

Właśnie postąpiłam irracjonalnie i wyłączyłam telefon. Bo dzwonił. Znaczy on dzwonił, nie telefon, a ja nie wiedziałabym co powiedzieć, o cokolwiek by zapytał.

Agi - 15 Wrzeœśnia 2010, 14:13

Martva napisał/a
Właśnie postąpiłam irracjonalnie i wyłączyłam telefon. Bo dzwonił. Znaczy on dzwonił, nie telefon, a ja nie wiedziałabym co powiedzieć, o cokolwiek by zapytał.

To raczej działanie obronne, niż irracjonalne.
Masz rację, daj sobie czas na ochłonięcie.

jewgienij - 15 Wrzeœśnia 2010, 15:43

Martva napisał/a
A z włosami zacznę się chyba żegnać. Ktoś na forum stanikowym napisał że wypadają trzy miesiące po silnym stresie. Czyli najgorsze dopiero przed nami, tak na babski rozum.


Na babski rozum to już dawno świat powinien przestać istnieć, bo wszelkie możliwe tylko do pomyślenia katastrofy by się sprawdzały. :wink:

joe_cool - 15 Wrzeœśnia 2010, 18:46

Martva napisał/a
Właśnie postąpiłam irracjonalnie i wyłączyłam telefon. Bo dzwonił. Znaczy on dzwonił, nie telefon, a ja nie wiedziałabym co powiedzieć, o cokolwiek by zapytał.


Bdb. Poperam Agi, daj sobie czas. Tyle, ile Ty potrzebujesz, a nie ile on uzna za stosowne...

May - 15 Wrzeœśnia 2010, 18:53

Moze znowu mu sie nudzilo i postanowil Cie wykorzystac. Trzymaj sie od niego z daleka, sis, tak jak Ci to od dawna radzimy
Martva - 15 Wrzeœśnia 2010, 19:22

Ma kogoś do wykorzystywania na stałe, poza tym myślę że nie po to oficjalnie odstawiał mnie w kąt żeby wykorzystywać tydzień później.
ilcattivo13 - 15 Wrzeœśnia 2010, 20:30

Martva napisał/a
Ma kogoś do wykorzystywania na stałe, poza tym myślę że nie po to oficjalnie odstawiał mnie w kąt żeby wykorzystywać tydzień później.


po tym, jak Cię do tej pory traktował, dalej liczysz na jego dobre chęci?

Znam tylko dwa przypadki "beznadziejnej" miłości. Jedną z moich ciotek, która od trzydziestu prawie lat ciągle kocha swojego męża pijaka i bydlaka. I pewnego faceta, którego żonka bije przy każdej okazji i któremu już mało co zębów zostało, że o połówce jednego jądra nie wspomnę...

Wierzę, że masz więcej rozumu niż tamte dwie osoby i nie staniesz się trzecim, znanym mi osobiście, "przypadkiem" :|

Godzilla - 15 Wrzeœśnia 2010, 20:30

Martva, przyjemności nigdy dosyć.
Martva - 15 Wrzeœśnia 2010, 20:42

ilcattivo13, już trzy.
Ale dajcie spokój, ma świeże dziewczę, od góra kilku miesięcy, gdyby chciał ciągnąć relację ze mną to by jej po prostu nie skończył mówiąc że tak będzie zdrowiej dla wszystkich stron. Tak?

Godzilla - 15 Wrzeœśnia 2010, 20:46

No to po co dzwoni.
Martva - 15 Wrzeœśnia 2010, 20:57

I to właśnie będzie mnie gryzło przez jakiś czas.

Ale moze po prostu chciał sie dowiedzieć czy żyję. Albo coś.

Godzilla - 15 Wrzeœśnia 2010, 21:01

Zerwał ostatecznie i definitywnie, bo tak będzie zdrowiej. Więc niech nie zawraca d. Taki telefon wygląda na odgrzewanie relacji, nie wiem w imię czego. Bo tym ni mniej ni więcej jest pytanie, czy żyjesz.
ihan - 15 Wrzeœśnia 2010, 21:10

Między byciem razem na każdym kroku, aż po grób, wraz z nieustannym patrzeniem sobie w oczka, a kompletnym zerwaniem znajomości i nie mówieniem sobie dzień dobry na ulicy istnieje cała masa ludzkich relacji w stanach pośrednich. Na przykład relacji, które nakazują troszczyć się o osoby, które się zna, nawet jeśli ostatnio spotkało się "nowe dziewczę". Martva ma prawo dać sobie czas i nie odpowiadać póki nie będzie gotowa, a facet ma prawo się niepokoić, zwłaszcza gdy ostatnie spotkanie było emocjonalnie mało komfortowe. I chyba dobrze, że się niepokoi, a nie szczeniacko nie odzywa się aż po grób.
Godzilla - 15 Wrzeœśnia 2010, 21:28

To jeżeli chodzi o zdrowe relacje. A tu chyba cała relacja była mało komfortowa emocjonalnie, zwłaszcza dla Martvej. Dlatego uważam, że lepiej tego nie ruszać, dokąd nie przyschnie.
ilcattivo13 - 15 Wrzeœśnia 2010, 22:30

ihan napisał/a
... a facet ma prawo się niepokoić, zwłaszcza gdy ostatnie spotkanie było emocjonalnie mało komfortowe. I chyba dobrze, że się niepokoi, a nie szczeniacko nie odzywa się aż po grób.


ihan - od początku jak jestem na Forum, to czytam bloga Martvej. I od ponad roku mam wrażenie, że facet kontaktował się z Martvą tylko wtedy, gdy mu - mówiąc brzydko - "krochmal krzyż uciskał". Przez te kilkanaście miesięcy, co kilka dni Martva na przemian skarżyła się i rozpaczała, że poza krótkimi momentami facet ma ją w głębokim poważaniu. A Ty mówisz, że "facet ma prawo się niepokoić" bo "ostatnie spotkanie było emocjonalnie mało komfortowe" :?: :?:

Poddaję się. Ni cholery kobiet nie zrozumiem... W tej materii byłem ciemny, jestem ciemny i najwyraźniej już taki umrę :|

Kai - 15 Wrzeœśnia 2010, 22:48

ilcattivo13, :bravo

Mam wrażenie, że tam, gdzie było uczucie, choćby jednostronne, o normalne relacje raczej trudno. Uważam, że Martva dobrze robi, zrywając kontakt, dopóki nie uzna, że może na niego patrzeć czy z nim rozmawiać bez bólu w środku. Czyli może na zawsze, a może na pół roku. Jej sprawa i uczucia, wszelkie rady tu niewiele dadzą.

Nie wiem, czy dobrze robimy, wciąż to rozgrzebując.
Godzilla napisał/a
Dlatego uważam, że lepiej tego nie ruszać, dokąd nie przyschnie.

ihan - 15 Wrzeœśnia 2010, 23:05

Martva na pewno zrobi to, co jest dla niej dobre. Nie nawołuje do pogodzenia się i wchodzenia do tej samej rzeki.

Jakkolwiek... hmmm.... niewłaściwe wydaje się postępowanie rzeczonego gościa, tak z kolei ja kompletnie nie rozumiem, że wykazany przez niego ludzki odruch zainteresowania się samopoczuciem innej osoby, odbierany jest jako coś negatywnego. To co, zrywam z kimś, ten ktoś przestaje dla mnie istnieć? nawet jako osoba ludzka, bo człowiek szlochający na ulicy, nawet obcy, może wywołać jakieś uczucia.

Kai - 15 Wrzeœśnia 2010, 23:12

ihan napisał/a
To co, zrywam z kimś, ten ktoś przestaje dla mnie istnieć?


ihan, bywa, że tak jest lepiej. Nie zawsze. W konkretnych sytuacjach, pomiędzy konkretnymi osobami. Zwłaszcza, kiedy nadszarpnięte zostało przede wszystkim zaufanie.

shenra - 16 Wrzeœśnia 2010, 09:24

ihan napisał/a
odruch zainteresowania się samopoczuciem innej osoby
Tego nie wiemy, bo Martva nie odebrała - czysta spekulacja.

ihan napisał/a
To co, zrywam z kimś, ten ktoś przestaje dla mnie istnieć?
Do ilu byłych dzwoniłaś chwilę po zerwaniu, obojętnie z jakim pytaniem?
ihan - 16 Wrzeœśnia 2010, 09:52

OK, poddaję się, kompletnie nie rozumiem.
merula - 16 Wrzeœśnia 2010, 11:48

Dopuszczam możliwość, że chłopak ma ludzkie odruchy i chciał sprawdzić w jakim stanie jest Martva, z uwagi na to, ze jednak ją zna i wie, że może to mocno przeżywać i czując się jakoś odpowiedzialnym za ten stan. Dopuszczam też możliwość, że nie pomyślał jaki to może odnieść skutek i jak może być odebrane.
Natomiast na pewno Martva, dbając o siebie, ma prawo unikać kontaktu w takiej sytuacji dopóki nie będzie miała poczucia, że może to zrobić bezpiecznie dla siebie i że jest na to gotowa.

Kai - 16 Wrzeœśnia 2010, 11:53

merula, ja jeszcze dopuszczam możliwość, że chłopak nie zdaje sobie sprawy z tego, jak mocno dotknął Martvą.
hardgirl123 - 16 Wrzeœśnia 2010, 17:52

ja bym odebrała i zobaczyła po co dzwoni, a jakby zaczał coś sugerować itp to bym ucieła rozmowę,
Kai - 16 Wrzeœśnia 2010, 19:39

hardgirl123, a wiesz, ja tak wlokłam znajomość przez 3 miesiące i nic to nie dało. W końcu ucięłam i mam spokój.
Martva - 16 Wrzeœśnia 2010, 21:23

hardgirl123 napisał/a
ja bym odebrała i zobaczyła po co dzwoni,


To jak kiedyś zadzwoni, to tak zrób.

Myślę że jednak przesadzacie, nie jest aż takim draniem żeby się napawać moją krzywdą. Tak sądzę. Jeśli jest zdolny do tak ludzkich uczuć jak zakochanie się...

Zawsze miałam dobry kontakt z byłymi, ale... tu jest inna sytuacja, za dużo emocji w to wlazło i nie wiem czy kiedykolwiek będę zdolna z nim porozmawiać bez żalu i rozłzawienia się zanim zdążę powiedzieć 'cześć'.

Pogadałam dzisiaj z kolegą. Pogadanie polegało głównie na tym że on mówił że psychoterapeuta pomaga, a ja udawałam że wcale nie płaczę. Podejrzewam że płaciłabym psychoterapeucie za godzinę spokojnego szlochu, bo nie byłabym w stanie nic powiedzieć.

Zostawiłam biżuworek (ponad 130 woreczków) u znajomej siostry, pracującej w mocno sfeminizowanym środowisku. Tylko głupio mi trochę, bo ona reaguje alergiczną odmową na przyjęcie procentu, albo wybrania sobie prezentu, albo jakąkolwiek inną formę wyrażenia wdzięczności. Co z taką zrobić?

Czemu FF podkreśla 'kłuje' a nie podkreśla 'rozłzawienia'? Nie wiedziałam nawet że jest takie słowo.

Kai - 16 Wrzeœśnia 2010, 21:50

Martva, cieszę się, że wróciłaś, pewnie jeszcze niekompletna, ale jesteś :)

I rób tak, jak czujesz, że powinnaś robić, nie inaczej. Wszystkie rady są psu na budę.

Martva - 16 Wrzeœśnia 2010, 22:03

Gdyby powiedział 'chodź' to pójdę, chociaż czuję że nie powinnam.
W ogóle powinnam podnieść głowę, zrobić się na bóstwo*, olać drania, rzucić się w wir flirtów i kogoś wyrwać.
Ale nie chcę.




*i pozbyć się endometriozy, ha, ha, ha.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group