To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

shenra - 28 Maj 2010, 23:26

hijo, trzymam kciuki. :wink:
ilcattivo13 - 29 Maj 2010, 10:02

ihan napisał/a
Bo po pierwsze, mam tak jak po przeczytaniu Mgieł Avalonu nie mogę czytać/oglądać historii arturiańskich, bo drażni mnie gdy Morgana jest przedstawiana kłamliwie,


ja to samo mam po książkach Stephena Lawheada :| Nigdy bym nie pomyślał, że przeczytanie jakiejś książki tak skutecznie obrzydzi mi jakiś temat... Jedyny wyjątek przez ostatnie 15 lat zrobiłem dla Sapkowskiego, przy okazji wiedźmina...

Podobnie (ale odwrotnie :wink: ) mam z książkowymi Robin Hoodami. Kiedyś przeczytałem w wersji Kraszewskiego i tak mi się ta wersja spodobała, że od tamtej pory każdy inny książkowy RH mi się już nie podoba.

Z tym nowym filmowym "Robinem Hoodem" też mam coraz większe wątpliwości... Coraz więcej ludzi mówi mi, żeby nie szedł do kina. I dochodzi mi jeszcze

A Robin of Sherwood to serial genialny i pewnie to najlepszy serial jaki w życiu oglądałem...

nureczka - 29 Maj 2010, 15:09

Chciałam posiedzieć w ogródku, a tu sąsiadowi przyszło do głowy, żeby wyczyścić oczko wodne. Nie robił tego od minionej jesieni, więc smród się zrobił nieziemski.
Anonymous - 29 Maj 2010, 15:48

Chciałem kupić Ja inkwizytor Piekary, ale ktoś wykupił :evil:
Ellaine - 29 Maj 2010, 15:55

Lenistwo. Nadal moje. Zamiast tego słucham piosenek, których słuchałam z Mamą, kiedy byłam dzieckiem... (utwory wbrew pozorom nie dla dzieci, przynajmniej dzisiaj by tak powiedziano.) Bo jakby nie patrzeć np. taka piosenka o pięknym dziewczęciu wijącym wianki nad Wisłą jest o miłości, o zdradzie i śmierci w falach Wisły.
Godzilla - 29 Maj 2010, 15:56

A piosenki Starszych Panów Dwóch zyskują nowy sens, jak się ich posłucha po osiągnięciu dorosłości :D
Ellaine - 29 Maj 2010, 16:00

Mnie też trochę zajęło zanim zrozumiałam o czym są te piosenki, których słuchałam z Mamą. (jakieś: "łolaboga, co się dzieje! wiatru nie ma krzak się chwieje. Wiatru nie ma krzak się rusza, jakieś ludzie tam być muszą" ;) ) Swoją drogą, kiedyś zastanawiałam się podczas rozmowy z Nią, czy przyjęliby mi na temat maturalny: Motyw miłości fizycznej w piosenkach ludowych. ;)
Godzilla - 29 Maj 2010, 16:06

No, teksty bywają śmiałe :mrgreen:

Hej, dziewcyno, nie lamentuj,
Kup se laku, zapiecętuj,
Kup se laku za dwa centy,
Będzies miała spokój święty.

ketyow - 29 Maj 2010, 16:14

Jak kiedyś rozjadę rowerem jakiegoś idiotę, to mam nadzieję że mu wpieprzą jeszcze niemały mandat, bo czasem odnoszę wrażenie, że w ruchu największymi debilami nie są ci wariaci na jezdni, ale ci na chodnikach.
Ellaine - 29 Maj 2010, 16:17

Godzilla napisał/a
No, teksty bywają śmiałe :mrgreen:

Ano bywają.
Na przykład cała piosenka "Czy chciałaby Pani..." Aczkolwiek mam pewne wątpliwości, co do ostatniej zwrotki, ale rozumiem zabieg artystyczny, musieli pokazać jaki to Polak jest fajny w porównaniu z innymi nacjami. :D

feralny por. - 29 Maj 2010, 16:25

ketyow, jeździsz rowerem po chodnikach?
ketyow - 29 Maj 2010, 17:11

Oczywiście, a gdzie?
Kruk Siwy - 29 Maj 2010, 22:02

Czy ktoś ma dubeltówkę? Najlepiej z loftkami?
Fidel-F2 - 30 Maj 2010, 00:13

ketyow, za takie zachowanie pożądny wpierdool powinienes dostać, tak na początek, żebyś zaczął rejestrować rzeczywistość a potem drugi bo Ci się należy
merula - 30 Maj 2010, 00:28

ketyow, na chodniku piesi są w prawie i to Ty jesteś tam gościem.
Agi - 30 Maj 2010, 01:12

ketyow, podejrzewam jednak, że jeździsz po tej części chodnika, która jest oznaczona jako ścieżka rowerowa, bo nie wydaje mi się, że jesteś nieodpowiedzialny.
ketyow - 30 Maj 2010, 01:35

Fidel-F2, merula, Kruk Siwy, nie prawda, tak jak Agi słusznie zauważyła - jeżdżę po mojej wydzielonej części. W Olsztynie jazda rowerem po jezdni kończy się mandatem, a może i wypadkiem, w wielu miejscach rowery mają w ogóle na jezdnię zakaz wjazdu i są ścieżki rowerowe, czyli asfaltowa lub czerwoną kostką wydzielona część chodnika. I ja się swojej trzymam, a piesi chyba nie rozumieją co znaczy co kilkanaście metrów wielki wymalowany na chodniku rower i niebieski okrągły znak z rowerem. Paręnaście metrów przede mną szedł facet z wózkiem, gdy dzwoniłem na ludzi idących wcześniej, odwrócił się i już widział, że jadę, ale nie zszedł na swoją część. No to skoro wie, że jestem za nim, spokojnie mijam go z prawej, kiedy nagle, gdy byłem na jego czwartej, bez obejrzenia się skręca z wózkiem w prawo, prosto pod moje koła, a ja żeby nie staranować jego i dziecka - po hamulacach i jeszcze bardziej w prawo, na jezdnię, gdzie wpadam pod samochód, który na szczęście szybko nie jechał, bo był przed skrzyżowaniem (w wielu innych partiach miasta gdyby miało to miejsce, byłbym teraz w szpitalu lub kostnicy), oczywiście jeszcze od kierowcy JA dostaję opier*ol, bo co za idiota na rowerze wjeżdża mu pod koła? A tatusiek się gapi jak idiota, ze zirytowaną miną, bo przecież ku*wa jest na chodniku... Ogólnie nie jeżdżę po mieście na rowerze, robię to komunikacją miejską, ale gdy chcę jechać do lasu, na kółkach się zrelaksować, muszę najpierw przejechać przez miasto, gdzie mijam setki takich właśnie idiotów, mających rowerzystów za nic. I zanim sobie odpocznę w lesie na świeżym powietrzu, muszę stać się pierwiej kłębkiem nerwów jadącym powoli i z ręką na hamulcu, bo nigdy nie wiem, kiedy któryś pieszy wskoczy mi pod koła, albo mnie zepchnie pod samochód.

Więc nie wiem kogo się tu powinno wystrzelać czy komu spuścić wpier*ol. Jeszcze te głupie zachęty "dbaj o atmosferę, zamień wóz na bus". Skoro chcą, żeby zmniejszyć liczbę aut, niech zadbają o to, żeby człowiek mógł się normalnie poruszać po mieście. Chodniki też w wielu miejscach takie, że jadąć rowerem przy tych podskokach można sobie kierownicą zęby wybić...

Fidel-F2 - 30 Maj 2010, 10:52

ketyow, wcześniej odrobinę inaczej przedstawiłeś sprawę, nie miej pretensji
Agi - 30 Maj 2010, 10:59

Fidel-F2, odrobina psychologii wystarczy.
Na podstawie wcześniejszych wypowiedzi na Forum ketyow absolutnie nie kojarzy mi się z typem rozjeżdżającym ludzi na chodniku, stąd wywnioskowałam, że zastosował skrót pisząc o ścieżce rowerowej.

Godzilla - 30 Maj 2010, 11:05

Mnie wkurzają niektóre miejsca na osiedlu. Zrobiono śliczną ścieżkę rowerową, równiutką, wyłożoną kostką. Obok dla pieszych zostawiono stary, powybijany, garbaty chodnik pamiętający złote lata Gierka. Teraz już mi wszystko jedno, bo dzieci urosły, ale ja się kiedyś po tym z wózeczkiem poruszałam. To znaczy przeważnie olewałam i jechałam po ścieżce rowerowej.
Kai - 30 Maj 2010, 11:07

Fidel-F2 napisał/a
pożądny


Bardzo porządane :wink: używanie słownika.

Wpieniają mnie psychopaci za kółkiem. Zwłaszcza ci, którzy urządzają sobie wyścigi z wizgiem opon na ulicach osiedlowych o 7 rano w niedzielę.

ketyow, z drugiej strony zauważ, że chodniki od ścieżek rowerowych często nie są oddzielone niczym poza kolorem kostki, a przy okazji są węższe, albo takie same. Ścieżką rowerową rzadko jeździ peleton, natomiast bardzo często po chodniku idą spore grupy wysiadających z autobusu. Przynajmniej tak jest u mnie w Katowicach rano. Jedzie sobie samotny rowerzysta i dzwoni jak opętany na grupę pędzących na tramwaj ludzi - zwykle co najmniej 30 osób, bo przeczekanie, aż ta grupa przejdzie, przekracza zdecydowanie jego możliwości, a oni zwyczajnie się na części chodnikowej nie mieszczą.

Jeśli ktoś jedzie rekreacyjnie, 15 sekund raczej nie powinno mu zrobić różnicy?

Na Pogorii z kolei nie ma wyznaczonych ścieżek rowerowych i jakoś ci sami rowerzyści, którzy domagają się uszanowania ich ścieżek w mieście, jeżdżą zakosami zmuszając spacerowiczów do schodzenia ze ścieżki i ciągłej uwagi, czy ktoś im nie wjedzie w... bo rowerzyści nie zawsze są trzeźwi.

Kwestia kultury z obu stron, jak widać. I żadna nie jest bez winy.

Agi - 30 Maj 2010, 11:33

Wiatraki strasznie dziś hałasują, musiałam okno zamknąć.
mBiko - 30 Maj 2010, 17:22

Pogoda niestety popsuła nam plany spacerowe.
Ozzborn - 30 Maj 2010, 17:26

argh... nie idzie mi ta nauka...
Fidel-F2 - 30 Maj 2010, 17:34

Kai napisał/a
Bardzo porządane używanie słownika.
dzięki
Kai - 30 Maj 2010, 18:47

Burza zjadła Cyfrę + :cry:
ketyow - 30 Maj 2010, 19:07

Współlokatorzy wrócili do domu i się zaczęło... Po co być z kimś, z kim 90% czasu spędza się na kłótniach o najmniejszą pier-dołę? Szczególnie, gdy nie jest się w małżeństwie i nie ma się dzieci :roll:
Hubert - 31 Maj 2010, 15:13

Net mi szaleje. :evil:
Kai - 31 Maj 2010, 18:28

Koleś, który jak jest szef, to udaje, że gotów przejąć całą pracę działu, a jak szefa nie ma... to jego też nie ma bo cały dzień spędza w kuchence nad ogromnymi ilościami żarcia.
shenra - 31 Maj 2010, 18:52

To, że wszyscy trzaskają drzwiami, tak że niemal z framugi wypadają. Kuźwa zamykać normalnie to już nikt nie umie. :evil:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group