To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

nureczka - 17 Maj 2010, 09:39

Wszystko. Wszystko. Wszystko.
shenra - 17 Maj 2010, 09:41

nureczka (głask)
Ellaine - 17 Maj 2010, 09:45

Myślałam, że do mnie zadzwoni. Zawsze dzwoniła, pal licho, że bladym świtem... ale dzwoniła. A w tym roku, co? Wysłała mi "prezent" przez naszą-klasę. Czuję się beznadziejnie, żeby chrzestna, ech... Wolałabym, żeby zadzwoniła złożyć życzenia, a nie w taki sposób. :/ Smutno mi.
Zgaga - 17 Maj 2010, 09:50

nureczka, tu już biez wodki nie robieriosz.
robert70r. - 17 Maj 2010, 10:25

Ellaine, (głask)
A mnie wkurza deszcz, bo pada i pada, i pada, i pada, i pada..., i pada... :|

Godzilla - 17 Maj 2010, 10:27

Ja się wkurzam sama na siebie, bo od dawna powinnam lecieć do urzędu składać papiery, i ciągle odwlekam: nie teraz, nie teraz, nie teraz... A życie sobie płynie.
Martva - 17 Maj 2010, 12:08

Woda z góry, woda z dołu, zimność, szarość. Haaalo, tam na górze! To jest MAJ!
czamataja - 17 Maj 2010, 12:52

Ellaine napisał/a
Myślałam, że do mnie zadzwoni. Zawsze dzwoniła, pal licho, że bladym świtem... ale dzwoniła. A w tym roku, co? Wysłała mi prezent przez naszą-klasę. Czuję się beznadziejnie, żeby chrzestna, ech... Wolałabym, żeby zadzwoniła złożyć życzenia, a nie w taki sposób. :/ Smutno mi.


Moja nie pamięta jak wyglądam ;P:

Ellaine - 17 Maj 2010, 12:58

Jednak zadzwoniła, czyli nie jest tak źle. A ja po prostu mam dzisiaj beznadziejny humor.
Lichtenstein - 17 Maj 2010, 14:02

Zauważyłem na ozdobniku butelki kwasu chlebowego (obolon, te kółeczka pod szyjką) bardzo dokładnie odwzorowany symbol Imperium Klingońskiego.


I zdałem sobie sprawę, jaki ze mnie nerd.

czamataja - 17 Maj 2010, 14:03

Ja też, ale to nic nowego ;P: Aż strach pomyśleć, co będzie za 30 lat ;)
Dzisiaj męczyli mnie ludzi narzekający na pogodę. Pada- źle, słońce świeci- czemu musi być tak gorąco. I tak ciągle. Szybko mi się ten nastrój, niestety, udzielił. Nie chcę już deszczu! :twisted:

Kai - 17 Maj 2010, 15:42

Jestem wymordowana.
Najchętniej nocowałabym tutaj, żeby się nie przemieszczać.

Od rana potop w pokoju szefa, kilka spraw, które każdy ciągnął w swoją stronę, oraz przymulasty nastrój.

ketyow - 17 Maj 2010, 16:01

Ta idiotka ch*j wie po co wstawiła patelnię do piekarnika. Dobrze, że grzanki robiłem jeszcze po tym jak włączyłem go do rozgrzewania i od razu zanim się wygrzał wstawiłem do środka. Nie wiem jakie temperatury wytrzymuje plastikowa rączka od patelni, ale czasem jak robię kurczaka czy coś to włączam piekarnik i wracam jak się już nagrzeje, mogłoby się to źle dla niej skończyć. Tak czy owak, co to za debilny pomysł? Jedyne co mi przychodzi na myśl, to że ze złośliwości próbowała ją tam przede mną schować (zawsze wkłada ją do innej półki, żebym sobie dłużej poszukał - oczywiście jeśli zdarzy się już taki cud, że ją zmyje - ale jak zmywa, to tłuszcz wylewa na moje niemal czyste naczynia, które wystarczyło tylko opłukać). Ech, nienawidzę jej, jej złośliwości i jej głupoty.

No i wkurza mnie, że jak już naszła mnie wena i zacząłem pisać, to muszę się uczyć na jutro na koło. A koło z PSI zawsze jest tak zaplanowane, żeby nam dokopać - po świętach, po majówce, po juwenalich, czyli wtedy kiedy wiadomo, że nikt się uczyć nie będzie.

czamataja - 17 Maj 2010, 16:05

ojojojoj widzę ketyow, że ostatnio Ci bardziej podpada niż zwykle...
ketyow - 17 Maj 2010, 16:13

czamataja, podpada mi zawsze, ale zawsze miałem siłę by nie mówić o tym na głos. Nie przepadam za jeżdżeniem po kimś za jego plecami, tylko powiedzenie jej wprost co o niej sądzę to moja natychmiastowa wyprowadzka. Ale po prostu chwilami brak mi sił. Ona dla zasady, żeby pokazywać swą wyższość musi być złośliwa - na zmywanie naczyń czeka aż pójdę pod prysznic, żeby mi ciepłą wodę podbierać, a gdy idę w stronę łazienki, potrafi nagle do niej skręcić, wejść pierwsza i siedzieć tam półtorej godziny, choć wcale nie zamierzała korzystać. Kuchnię okupuje 3/4 dnia, ale co ma robić jeśli "studia to nie dla niej, facet ma na nią pracować".
Ozzborn - 17 Maj 2010, 16:15

Niewyspanie i fakt, że okazało się, że koleżanka cały piątek przygotowywała imprezę nagotowała, nakupiła alkoholu i przyszły tylko 2 osoby w tym nikt z naszej grupy. Czuję się podle, bo poddaliśmy się już po prawie godzinie szukania dojazdu jak się okazało, że autobus który wreszcie znaleźliśmy nie przyjedzie, bo właśnie zaczynają remont. A można było szukać tramwaja czy taksy. Chyba jedna z największy skuch towarzyskich w mojej karierze. No i wyszło, jak beznadziejna i niezintegrowana jest nasza grupa bo z 13 osób ostały się tylko trzy pokonane przez ztm.

A i jeszcze moja mama, jak jej się pożaliłem, że jeden z moich idoli zmarł wczoraj, wypaliła "a co zaćpał się?" :shock: :roll:

Witchma - 17 Maj 2010, 16:55

To, że niektórzy mają fląderki prosto z kutra
robert70r. - 17 Maj 2010, 18:04

To, że naprawdę wartościowi ludzie za szybko odchodzą.
Kai - 17 Maj 2010, 18:07

Czasem mam wrażenie, że opłaca się być wrednym i podłym, tacy dłużej żyją i mają się świetnie.
Oj, chyba idę w konkury z chmurami :(

Zgaga - 18 Maj 2010, 08:07

Delikatnie mówiąc: to nie jest dobry dzień.
ketyow - 18 Maj 2010, 08:49

Patrzcie post powyżej.
czamataja - 18 Maj 2010, 09:16

Ok, zimno mi. To już nie jest zabawne. Kaloryfery nie grzeją :evil:
Kruk Siwy - 18 Maj 2010, 09:18

A u mnie grzeją albo nie (demoniczny śmiech) zależy czy włączę piec czy nie.
Ale jak pomyślę o rachunkach za gaz... to mnie też trzęsie czamataja, tylko z innej przyczyny.

czamataja - 18 Maj 2010, 09:21

Kruk Siwy napisał/a
(demoniczny śmiech)


nie ma co, Kruku Siwy, poprawiłeś mi humor ;)

Kruk Siwy - 18 Maj 2010, 09:22

A bajowe gacie zrobią to jeszcze lepiej. Czymaj się zmarźluchu!
ketyow - 18 Maj 2010, 09:45

I zimno i pada, i zimno i pada na to miejsce w środku Europy... Gdzie ciągle samochody są kradzione, a waluta to... jeszcze chwilę złoty.
Kai - 18 Maj 2010, 10:04

W domu grzeją, w pracy nie.
Ale ja jestem twarda sztuka. Bajowe gacie mi niepotrzebne do szczęścia :P

A wk... mnie mazgajowatość kolegi, on sobie NIE WYOBRAŻA dalej dojeżdżać dopóki jego okolica jest zalana. Sęk w tym, że jesteśmy tylko we dwójkę, a on ma drugą metę blisko, skąd ma do pracy 20 min, tylko nie ma tam majtek. No straszna sprawa! :evil: :evil: :evil:

Agi - 18 Maj 2010, 10:13

Poradź mu, żeby sobie przeprał, do rana wyschną.
Kruk Siwy - 18 Maj 2010, 10:24

Albo żeby nie zakładał.
Agi - 18 Maj 2010, 10:28

Siądźka mu zmarznie i będzie powód do nieprzychodzenia do pracy :mrgreen:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group