Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Kai - 16 Maj 2010, 17:15
Drobny szczegół mnie wkurza: wszystkim deszcz przeszkadza egzystować, mnie jednej nie może, muszę robić to, co do mnie należy. Niby nikt mnie nie zmusza ale.. ta przeklęta świadomość, że mogę coś zrobić a nie robię z czystej złośliwości, też nie jest miła.
A i jeszcze takie jedno wielkie, spasione ptaszysko mnie wpienia. Kota go nie może sięgnąć i dostaje wścieku, a ono mi się chyba na balkon wprowadziło, bo od rana siedzi i pyskuje.
Sandman - 16 Maj 2010, 17:18
Chyba spróbuję wyhodować sobie płetwy
Ozzborn - 16 Maj 2010, 17:56
Dajcie spokój, wyszedłem na korepetycje - lekko kropiło - spoko kurtka nieprzemakalna do przejścia jakieś 200m. Jak lunęło - z prysznica mi tak nie leci, jak z wiadra co chwilę jeszcze chlustając dosłownie z większym natężeniem. Świeżutko wyjęte z szafy spodnie można było wyżymać, na szczęście kurtka uratowała górę, a pożyczony dresik - korepetycje
A wystarczyło wyjść 5 min wcześniej ;]
Kai - 16 Maj 2010, 18:01
Wyjrzałam przez okno. Ptaszysko siedzi.
Spojrzałam złym wzrokiem. Ptaszysko siedzi.
"Hej, wprowadzasz się tu?". Ptaszysko siedzi.
"Czynsz musisz płacić..." Ptaszysko odleciało.
Godzilla - 16 Maj 2010, 18:23
Wracam do domu ze spaceru, kot siedzi gdzie? Ano, ze wszystkich miejsc wybrał tamborek z robótką leżący na kanapie. Nie dość, że na kanapie, to jeszcze potrzebował ozdobnej podkładki pod tyłek.
nureczka - 16 Maj 2010, 18:54
Zaraz mi się błony pławne wykształcą.
Godzilla - 16 Maj 2010, 18:58
Mam wynieść śmieci. Chyba sandały założę. No bo co innego?
Memento - 16 Maj 2010, 21:30
Czkawka mnie *beep*.
Godzilla - 16 Maj 2010, 23:18
Trzeba było zrobić pranie. Wywiesiłam na balkon. Mam całkiem nieźle osłonięty od góry i zwykle nic mi nie moknie. Nie tym razem! Jak lunęło, to się aż siwo zrobiło, i w końcu zataskałam całą suszarkę do dużego pokoju. Tak, mam suszarkę pod sufitem w łazience, ale w tych warunkach każde pranie zakisi się tylko i będzie śmierdzieć. W dużym pokoju może będzie więcej przewiewu i powietrza. Pożyjemy, zobaczymy. Zyskałam dodatkowy mebel.
Ozzborn - 16 Maj 2010, 23:27
No taki fajny łykend jak zwykle przez lenistwo i niezbyt odpowiedzialne priorytety kończy się sraką - koleżanka upomniała się o opracowane pytania (dobrze, ze mam już 3 z 5), przydało by się cosik wrzucić na służbową stronę, przygotować opowiadanie i tłumaczenie bajek na arabski i jeszcze w tej chwili kolega mi przypomniał, że trzeba było wypracowanie machnąć... nie pośpię dziś to wieeeem <nuci>
a i jeszcze rozbiła mnie wieść o śmierci Dio, więc nastrój nie sprzyja pracy...
Lichtenstein - 16 Maj 2010, 23:35
Jeśli ten frustrujący ciągły deszcz w najbardziej nieodpowiednich chwilach nie przestanie padać w ciągu trzech dni, zniszczę świat.
Ostrzegałem.
Godzilla - 16 Maj 2010, 23:36
Dobra, dobra. Ty jak się zdaje nad samą Wisłą nie mieszkasz. Nie dopłynęłam dziś żeby zobaczyć ile wody jest za wałami W 1997 nas nie zatopiło, może i tym razem się upiecze
ketyow - 17 Maj 2010, 00:04
*beep* mnie rak. Kiedyś znajdę i naj*bię sukinsyna.
Kai - 17 Maj 2010, 07:47
| ketyow napisał/a | | *beep* mnie rak. Kiedyś znajdę i naj*bię sukinsyna. |
Nie Ciebie jednego.
Wku... mnie fakt, że znów się czuję odpowiedzialna za pół Wszechświata. Koleś śpi i przyjedzie na 8.30, a ja siedzę już w pracy i tylko czekam na krępujące pytania ze strony dyrekcji.
shenra - 17 Maj 2010, 08:30
No i podlało, dolało, zalało, zalewa. Qurwa
Zgaga - 17 Maj 2010, 08:35
shenra, faktycznie mokro. Pranie schnie mi już trzeci dzień i dalej nie jest suche. Jeszcze trochę, a zacznie pleśnieć.
Spaaaać się chceeee.....
I nie mam siły się wkurzać.
shenra - 17 Maj 2010, 08:40
Wszyscy zaczynamy powoli pływać. Trzeba sobie kajak załatwić.
Ellaine - 17 Maj 2010, 08:45
A mnie okno w pokoju przecieka. Cóż, bywa.
shenra - 17 Maj 2010, 08:49
A w nocy to się tak tłukło wszystko, że spać nie szło. Nie wiem, jakim cudem drzwi na klace schodowej(tylko które) strzelały, jak opętane. Pomijam oczywiście huczące wycie wiatru. Nieszczęsną mega wielką sosenkę, która bujała mi się przed oknem, co drugie gibnięcie strasząc, że jednak się zwali.
Zgaga - 17 Maj 2010, 08:54
Ups... Widzę, że mokra, ponura pogoda nas zdominowała.
shenra - 17 Maj 2010, 08:55
Zgaga, tak sugestywnie postarała się zaistnieć w naszym życiu, że ciężko udawać, że jej nie ma. Przy takim natłoku tejże, żyć się odechciewa.
Chal-Chenet - 17 Maj 2010, 08:56
A w połączeniu z przykrymi wiadomościami z wczoraj, naprawdę przygnębia.
Ellaine - 17 Maj 2010, 08:57
Są gorsze rzeczy, przy których odechciewa się żyć. Deszcz to pikuś w porównaniu z nimi, ale to fakt, że ostatnio jakby trochę dużo tego ostatniego.
Kruk Siwy - 17 Maj 2010, 08:58
Nadmiar pikusiów szkodzi. Oj tak. O szyby deszcz dzwoni deszcz dzwoni... majowy.
shenra - 17 Maj 2010, 09:05
Ellaine, więcej "małych" rzeczy szkodzi, niż jedna poważna. Tak w sumie. Kruku on już nie dzwoni...to trąby jeryhońskie (w sumie nie wiem, czemu się śmieje).
Ellaine - 17 Maj 2010, 09:08
Owszem, ale w takim razie: deszcz jest tą rzeczą "małą", czy "dużą"? Mam wrażenie, że całkiem sporą... czyli szkodzi mniej, bo jest sprawą poważną? Hm... ;) Chyba nie do końca tak to działa; punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia.
shenra - 17 Maj 2010, 09:17
Ellaine widzę, że się nie zrozumiałyśmy. No trudno.
Ellaine - 17 Maj 2010, 09:18
Zrozumiałyśmy się, tylko ja po prostu żartuję.
shenra - 17 Maj 2010, 09:19
Ellaine, To nie ten wątek zaś Ale dzięki, teraz poczułam się, jak tuman i zdaje się jest mi z tym nawet ok.
Ellaine - 17 Maj 2010, 09:25
Cieszę się, że się cieszysz. Lubię czasem ludziom poprawić humor. A że nie ten wątek? No cóż, irytuje mnie, że los tak mną kieruje, że w ostatecznym rozrachunku piszę nie w tych wątkach, co powinnam... ;)
|
|
|