Powrót z gwiazd - Cisza wyborcza.
Kai - 28 Czerwca 2010, 12:30
Z drugiej strony głosowanie na siłę, na zasadzie "głosuję na tego, bo wygra kto inny" jest raczej zaprzeczeniem demokracji.
czamataja - 28 Czerwca 2010, 12:58
W pewnym stopniu na pewno. To, co teraz mamy, powstawało przez wiele lat. Stworzyliśmy to przez kilka wyborów. Źle, że wybieramy pomiędzy prawicą a prawicą, ale sceny politycznej tak szybko nie da się zmienić. W idealnym świecie głosujemy na tego, na kogo chcemy, kto najbardziej nam odpowiada, czyj program jest odzwierciedleniem naszego spojrzenia na świat. Problem polega na tym, że większość programów nie czyta. Czasami programy są dalekie od rzeczywistych działań, więc po co je czytać, skoro to sztuka dla sztuki...
Tylko czasami sobie myślę...kto tego nie zmieni, jeśli nie my?
terebka - 28 Czerwca 2010, 13:01
Doradzam spokój, czamataja. Prawo do nie głosowania gwarantuje mi demokracja. Ona również daje mi prawo do oceniania wyboru dokonanego przez innych bo przecież nadal jestem obywatelem tego kraju, a przyszły prezydent będzie jednocześnie moim reprezentantem - zaakceptuję jego wybór, tak jak zaakceptowałem wybór poprzedniego prezydenta, choć nie na niego oddałem swój głos. Ale jeżeli się okaże kiepskim wyborem, nie zawaham się przeciw niemu "marudzić". Taki to już mój przywilej. To w interesie kandydatów było przekonać mnie do postawienia krzyżyka w ich kratce, a że żadnemu się to nie udało, cóż - wychodzi na to, że słabo się starali. Mój głos jest zbyt cenny, bym go marnotrawił na kogokolwiek. Tak postanowiłem, czamataja. Nie w smak Ci to?
edit: może to tylko namiastka programu, pokoloryzowana pod jakże cenny krzyżyk na karciew wyborczej. Może czytają, ale potrafią odsiać prawdę od fałszu, czamataja
czamataja - 28 Czerwca 2010, 13:10
| terebka napisał/a | | Doradzam spokój, czamataja. |
Przyznam, że zawsze miałam z tym problem.
| Cytat | | Tak postanowiłem, czamataja. Nie w smak Ci to? |
Nie zgadzam się z takim poglądem, które przedstawiłeś, i które podziela wiele osób. Tutaj rozmawiamy, dzielimy się swoimi racjami. O to chodzi, prawda?
A czy "nie w smak mi to", hmm chyba nie o to chodzi.
| Cytat |
edit: może to tylko namiastka programu, pokoloryzowana pod jakże cenny krzyżyk na karciew wyborczej. Może czytają, ale potrafią odsiać prawdę od fałszu, czamataja |
oby
Anonymous - 28 Czerwca 2010, 14:28
| Kai napisał/a | | Z drugiej strony głosowanie na siłę, na zasadzie głosuję na tego, bo wygra kto inny jest raczej zaprzeczeniem demokracji. |
Nie jest. Zaprzeczeniem demokracji nie jest głosowanie, jak to nazywasz, na siłę, ale nie pójście na wybory i nie skorzystanie ze swojego prawa. Oczywiście, mamy tutaj paradoks: bo demokracja jest prawem, nie obowiązkiem, każdego obywatela. I nie można nikogo zmusić, by poszedł głosować, bo wtedy demokracja przestaje być demokracją, a skoro coś jest prawem, można z niego zrezygnować. Natomiast trzeba podkreślić jedno: demokracja to głos ludu. demos, lud, krateo - rządzić. I bardziej niż politologom, tacy obywatele, jak terebka, ani trochę nie gorsi przecież, są wodą na młyn dla socjologów. Nagle okazuje się, że z głosów 30 milionów Polaków uprawnionych do głosowania, wystarczy zdobyć niecałą 1/5 poparcia społeczeństwa (circa about 6 milionów głosów), by wygrać wybory prezydenckie. A więc prezydentem wszystkich Polaków nie zostanie osoba, którą wszyscy Polacy popierają...Ciągnąc dalej ten sposób argumentacji może się któregoś dnia okazać, że przy 30% frekwencji - a więc do wyborów idzie 9 milionów osób - prezydenta nam wybierze...pięć. Nagle się okaże, że pięć milionów - a więc mniejszość (moherowa, gejowska, niemiecka, rosyjska, łotewer) kraju - zdecyduje o tym, kto będzie rządził większością. Bo większość nie skorzystała ze swojego prawa do głosu. Tak więc technicznie rzecz biorąc, czamataja ma rację...
baranek - 28 Czerwca 2010, 14:40
Żerań,
demo - Wersja demonstracyjna, wersja pokazowa, próbna. Zazwyczaj jest to wersja o ograniczonej funkcjonalności w stosunku do wersji pełnej.
krateo - rządzić
ja chyba bym poczekał na pełną wersję
dalambert - 28 Czerwca 2010, 14:45
| Żerań napisał/a | | I nie można nikogo zmusić, by poszedł głosować, bo wtedy demokracja przestaje być demokracją, |
czy Belgia jest krajem demokratycznym ?
baranek nie kombinuj . to "demo" jest od "demos" lud , a więc demokracja rządy, tfu, ludu
Kai - 28 Czerwca 2010, 14:51
| Żerań napisał/a | | Tak więc technicznie rzecz biorąc, czamataja ma rację... |
W czym? Skoro większość nie skorzystała, a wybrała mniejszość, to jest nadal ich święte prawo. W ten sposób wyrażają swój brak poparcia dla zaprezentowanego "zestawu" - dla mnie jest to całkowicie logiczne. O ile ktoś świadomie stawi czoło konsekwencjom swojego wyboru, oczywiście, bo jeśli, jak mówisz, wybiorą za niego, to z tym wyborem będzie się musiał w jakiś sposób pogodzić.
Agi - 28 Czerwca 2010, 14:56
| dalambert napisał/a | a więc demokracja rządy, tfu, ludu |
A w czym lud panu hrabiemu bruździ?
baranek - 28 Czerwca 2010, 14:57
dalambert,
Stanisław Tym 'Na wyrębie' [Kabaret 'Dudek']
Kobuszewski: a teraz rządzimy my. wszyscy. cały naród.
Pawlik: o cholera... nie za dużo trochę...
dalambert - 28 Czerwca 2010, 14:57
Kai, frekwencja w zeszłorocznych wyborach do parlamentu Unii Europejskiej wyniosła 28 %, dla czego te 72 % wyraziło swój brak poparcia ?
RD - 28 Czerwca 2010, 15:05
| czamataja napisał/a | | Trudno mi ze spokojem odbierać tego typu opinie. Zostając w domu, pozwalasz by inni wybrali za Ciebie. |
A mnie trudno zrozumieć brak tolerancji dla postawy innych. Zostając w domu podejmuję przemyślaną decyzję. Naprawdę tak ciężko to zrozumieć i zaakceptować?
| Cytat | | Można mówić, że kandydaci się od siebie nie różnią, ale jednak kratki przy ich nazwiskach są w innych linijkach. |
I co z tego? Jaki to argument za głosowaniem?
| Cytat | | Jasne, będzie niższa frekwencja. To im pokaże i da do myślenia. Politolodzy będą mieli o czym rozmawiać. |
Nie da im do myślenia. Nigdy nie daje. Ja chcę pozostać w zgodzie z własnym sumieniem, bo żeby uznać doktyrnę mniejszego zła, trzeba mieć przede wszystkim przekonanie, że coś jest rzeczywiście mniejszym złem
| Cytat | | malujemy tymi kredkami, jakie mamy. |
Mam zwyczaj nie używać rzeczy, ktore mi nie odpowiadają. W tym wypadku, niezależnie od tego, kogo miałbym wybrać, żywię głębokie przekonanie, że rysik kredki jest wykonany z tego samego materiału, do ktorego pasuje rym "równo".
Kai - 28 Czerwca 2010, 15:16
dalambert, spytaj ich, widocznie mieli jakiś powód. Bo dla mnie to jest tak: jeśli nie ma kandydata, który by mi odpowiadał, a ci, którzy są wg mnie się nie nadają, to głosując na kogokolwiek z nich głosuję wbrew sobie, a wynik jest i tak taki sam - nie rządzi ten, na którego bym oddała głos. A jeśli nie ma różnicy, to po co przepłacać?
dalambert - 28 Czerwca 2010, 15:25
| Kai napisał/a | | A jeśli nie ma różnicy, to po co przepłacać? |
OK ale co przepłacać ? jeszcze chyba nie bulisz za udział w wyborach?
baranek - 28 Czerwca 2010, 15:27
dalambert, wszyscy bulimy. i ci co biorą udział, i ci co siedzą w domu. a powodzianom by się przydało.
Kai - 28 Czerwca 2010, 15:28
dalambert, nie znasz tego hasła, bodajże z reklamy proszku Dosia?
Myślę, że łopatologicznie nie muszę Ci wykładać, o co w nim chodzi doskonale rozumiesz.
Równie stare, jak "Ociec, prać?"
dalambert - 28 Czerwca 2010, 15:30
baranek, skoro wszyscy bulimy, to bardziej właściwy bedzie tu przykład gucia, który KUPIŁ bilet do kina i się obraził na reżysera i scenarzystę. Na projekcje nie polazł , jeno burczy pod kinem
Romek P. - 28 Czerwca 2010, 15:37
Hola! Ja się nie zgadzam na zmuszanie mnie do głosowania w wyniku presji intelektualnej
Jeśli traktować demokrację serio, to jest to wybór podwójny: mam prawo, ale nie mam obowiązku. No sorry, ja akurat zawsze chodziłem na wybory (te demokratyczne), ale akurat na te nie idę, bo ani Komorowski, ani Kaczyński tym bardziej mi nie pasują. Wybieram świadomie niepopieranie żadnego z tych kandydatów i uważam, że jest to postawa równie obywatelska (bo świadoma), jak głosowanie.
I dwie uwagi jeszcze:
- nawet jeśli kupiłem bilet do kina, zawsze mogę zrezygnować z pójścia, nie?
- czasy, kiedy lista była i trzeba było iść głosować w "wolnych wyborach", minęły szczęśliwie.
xan4 - 28 Czerwca 2010, 15:38
Obydwaj nie nadają się na prezydenta.
Jeden wilk w owczej skórze, a drugi, któremu wydaje się, że wygrywając prawybory w PO został prezydentem RP. Jak były prawybory, to byłem za Komorowskim, bo stwierdziłem, że Sikorski ma jeszcze czas, ale teraz uważam, że się myliłem, Sikorski byłby chyba lepszym kandydatem, bardziej wyrazistym.
Nie ma na kogo zagłosować, więc po prostu nie pójdę na wybory. I nie robię z tego żadnej manifestacji, nie mam ochoty wybierać mniejszego zła, mam ochotę wybrać kandydata, który by mi odpowiadał, ale niestety nie ma takiego.
RD - 28 Czerwca 2010, 15:45
| dalambert napisał/a | Na projekcje nie polazł , jeno burczy pod kinem |
Na razie słyszę raczej burczenie z kina tych, którym film się nie podoba na tych, którzy z projekcji zrezygnowali
dalambert - 28 Czerwca 2010, 15:47
Romek P., xan4, RD, ależ macie rację i wolno i można NIE głosować tylko pamiętajcie, ze niegłosowanie to też jest wybór i też ma wpływ na wynik głosowania.
Jaki by nie był zresztą
RD - 28 Czerwca 2010, 15:53
A jaki ma wpływ na wynik? Poza frekwencją? Poszedłbym skreslić obu, a to oznacza głos nieważny, za to podskoczy liczba biorących udział w wyborach. Gdybym mógł wyrazić sprzeciw dla obu kandydatów, oddać głos negatywny, wtedy miałoby to sens
Gustaw G.Garuga - 28 Czerwca 2010, 15:54
| xan4 napisał/a | | Jak były prawybory, to byłem za Komorowskim, bo stwierdziłem, że Sikorski ma jeszcze czas, ale teraz uważam, że się myliłem, Sikorski byłby chyba lepszym kandydatem, bardziej wyrazistym. |
Po obejrzeniu dziś fragmentów debaty pomyślałem to samo.
Kai - 28 Czerwca 2010, 15:58
Ja oglądałam całą (z butelką wina, żeby nie dostać )(*&&&*) i stwierdzam, że jest się czego bać.
Romek P. - 28 Czerwca 2010, 15:59
Moim zdaniem, Sikorski od początku był lepszy. Robił różnicę w sprawach zagranicznych. A w prezydenturze właśnie o to chodzi, a nie o rozgrywki wewnątrzkrajowe.
Dalambert, wiem. Jakbym mógł oddać istotny głos negatywny, to bym poszedł.
Anonymous - 28 Czerwca 2010, 17:27
Chcę tylko przypomnieć, że Prezydent w Polsce nie ma wielkiego wpływu na politykę międzynarodową. On mianuje ambasadorów, owszem, ale już polityka międzynarodowa jest wyłączną dziedziną rządu. To rząd ją kreuje, a więc Sikorski ma większe pole manewru, jako członek rządu, niż jako prezydent i nie zmienia tego zachowanie ś.p Lecha Kaczyńskiego, co zresztą ukrócił słynny już wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Artykuł bodajże 146 Konstytucji (przepraszam, mówię z pamięci, mogę się pomylić) jednoznacznie wskazuje, kto za politykę zagraniczną odpowiada. Śmiem wręcz twierdzić, że więcej prezydent może zdziałać - chociażby poprzez inicjatywę ustawodawczą - właśnie na arenie krajowej. Wystarczyłoby tylko, by prezydent był PRACOWITY i zasypywał Sejm DOBRYMI ustawami. A gdyby prezydent chciał już wkurwić rząd na maksa, mógłby też pójść na całość i regularnie, co miesiąc, zwoływać Radę Gabinetową - a więc radę ministrów, której przewodniczy, chociaż nie ma ona, ta Rada Gabinetowa, uprawnień RM...
| Cytat | | W czym? Skoro większość nie skorzystała, a wybrała mniejszość, to jest nadal ich święte prawo. W ten sposób wyrażają swój brak poparcia dla zaprezentowanego zestawu - dla mnie jest to całkowicie logiczne. O ile ktoś świadomie stawi czoło konsekwencjom swojego wyboru, oczywiście, bo jeśli, jak mówisz, wybiorą za niego, to z tym wyborem będzie się musiał w jakiś sposób pogodzić. |
No właśnie nie jest logiczne - bo demokracja, to ustrój polityczny oparty na zasadzie vox populi, vox dei. Ciągnąc argumentację ad absurdum można zatem dojść do wniosku, że demokracja, w której większość nie idzie głosować, przestaje być demokracją, bo decyduje mniejszość, a nie większość. Ergo: mamy zaprzeczenie demokracji. W związku z tym zasadne może wydawać się postawienie pytania: jeśli nie demokracja, to co? Nikt nikogo nie zmusza do głosowania, można jedynie mniej, lub bardziej, namawiać. Ale to już przerabialiśmy parę stron dalej.
dalambert z kolei podał bardzo ciekawy przykład kraju, w którym głosowanie w wyborach jest obowiązkowe. Przypominam zatem, że w Belgii panuje monarchia, chociaż król za wielkich prerogatyw nie ma. To raz. Dwa - Belgia nie jest najlepszym przykładem, ponieważ istnieje spore niebezpieczeństwo, że rozpadnie się na dwa mniejsze państwa...Ale nie mam wystarczających danych, by stwierdzić, czy rozpad ten jest spowodowany wprowadzeniem obowiązku głosowania...
A jeśli ktoś chce wyrazić sprzeciw, niech zrobi akcję społeczną: GŁOSUJĘ, NIE WYBIERAM. I na karcie do głosowania napisze: NIE WYBIERAM NIKOGO. Bardzo byłbym ciekaw opinii socjologów i polityków, gdyby zobaczyli piętnaście milionów kart z takim napisem.
Kai - 28 Czerwca 2010, 17:36
| Żerań napisał/a | | można zatem dojść do wniosku, że demokracja, w której większość nie idzie głosować, przestaje być demokracją, bo decyduje mniejszość, a nie większość. Ergo: mamy zaprzeczenie demokracji. | Ależ skąd, ci, którzy nie poszli, także przecież zadecydowali. Nadal decyduje większość, tyle, że o tym, że... decyduje mniejszość.
| Żerań napisał/a | | Bardzo byłbym ciekaw opinii socjologów i polityków, gdyby zobaczyli piętnaście milionów kart z takim napisem. |
Pewnie byłaby... żadna.
dalambert - 28 Czerwca 2010, 18:43
| Żerań napisał/a | dalambert z kolei podał bardzo ciekawy przykład kraju, w którym głosowanie w wyborach jest obowiązkowe. Przypominam zatem, że w Belgii panuje monarchia, chociaż król za wielkich prerogatyw nie ma. To raz. Dwa - Belgia nie jest najlepszym przykładem, ponieważ istnieje spore niebezpieczeństwo, że rozpadnie się na dwa mniejsze państwa...Ale nie mam wystarczających danych, by stwierdzić, czy rozpad ten jest spowodowany wprowadzeniem obowiązku głosowania...
|
Twierdziłeś, że jeśli do głosowania się przymusza / w Belgii za NIE głosowanie grozi wysoki mandat/ to jest to zaprzeczenie demokracji, a teraz coś o monarchii opowiadasz i o demokratycznej groźbie zakończenia walońsko flamandzkiego eksperymentu.
Powiedz Pan w prostych żołnierskich słowach, a nie w prawniczo socjologicznym bełkocie.
Można w demokracji przymuszać do głosowania , czy nie
Sandman - 28 Czerwca 2010, 18:45
Jeśli dobrze pamiętam Szwajcaria też ma obowiązkowe uczestnictwo w wyborach.
Romek P. - 28 Czerwca 2010, 18:48
Żeraniu, ale ja nie mówię o suchych zapisach, tylko o praktyce. Zarówno Komorowski, jak i Kaczyński, są mniej oblatani niż Sikorski w realiach polityki zagranicznej - a rozmawiamy o prezydenturze, więc mówię, że ten trzeci byłby lepszy. Można by go posyłać z misjami specjalnymi
Co do polityki wewnątrzkrajowej - zgoda. Żaden z prezydentów, jak dotąd, nie korzystał w zasadzie z tych uprawnień w sposób konstruktywny.
|
|
|