To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Martva - 26 Lutego 2010, 14:53

Mnie też boli, wprawdzie nie kręgosłup; zaczynam podejrzewać że voodoo jednak istnieje. W sensie, działa. Nie wiem co za drań ukradł mi włosa i kłuje teraz laleczkę, ale nienawidzę go :evil:
nureczka - 26 Lutego 2010, 15:00

Martva, ja też go nienawidzę.
ketyow - 26 Lutego 2010, 18:07

Sorry, nie wiem kto mi te lalki na krześle położył, usiadłem zupełnie przypadkiem...
Agi - 26 Lutego 2010, 21:56

Padł twardy dysk w komputerze domowym, żeby wejść na Forum muszę siedzieć w Drivera biurze. :evil: Mam dość siedzenia w biurze w czasie pracy.
rybieudka - 27 Lutego 2010, 00:24

Próba narzucenia mi (nam) przez każdą osobę z rodziny tego, jak ma wyglądać mój (nasz) ślub :evil: Przyjechałem do domu 7 godzin temu, przez ten czas zdążyłem obejrzeć mecz USA-Finlandia, zrobić z ojcem flaszkę i pokłócić sie chyba ze wszystkimi wokoło... jakaś masakra...
Kruk Siwy - 27 Lutego 2010, 00:25

No jak raz się zgodzisz żeby ci mieszali w małżeństwie to przepadło. Tu twardym trzeba być a nie miętkim.
Fidel-F2 - 27 Lutego 2010, 05:40

Kruk Siwy napisał/a
No jak raz się zgodzisz żeby ci mieszali w małżeństwie to przepadło. Tu twardym trzeba być a nie miętkim.
świnte słowa
nureczka - 27 Lutego 2010, 09:29

Fidel-F2, Kruk Siwy +1
rybieudka - 27 Lutego 2010, 10:48

No więc właśnie intensywnie nad "ustawianiem rodziny do pionu" pracuję. Skoro każdą litanię swoich sugestii kończą sakramentalnym "...ale oczywiście będzie tak jak wy zechcecie.", to mają się z nich wywiązać. Szkoda tylko, ze przypominanie o nich jest czasem tak męczące i kosztuje tyle nerwów, heh...
mBiko - 27 Lutego 2010, 12:11

W swoim czasie cała rodzina była zszokowana i z lekka oburzona zarówno ślubem, jak i przyjęciem, które z Madelką zaplanowaliśmy.

W tej chwili okazuje się, że była to jedna z fajniejszych i lepiej pamiętanych imprez.

ihan - 27 Lutego 2010, 17:52

Smutno mi, że "mój" klub sprzedał nazwę sponsorowi i prawdopodobnie nie będzie już Unii Tarnów. Smutno mi, że przez działania działaczy różne kariera Janusza Kołodzieja potoczyła się jak się potoczyła (Agi, dbajcie tam o niego w Lesznie). A najbardziej mi smutno, że już nie będzie mojego klubu, któremu kibicowałam, tylko banda najemników. Eh, chyba muszę sobie znaleźć jakieś inne hobby niż żużel.
Chal-Chenet - 27 Lutego 2010, 18:02

Stopiła się znaczna część śniegu i teraz w niektórych miejscach na chodnikach leżą zwały psiego *beep*, które potwornie jebią. Powinien wejść przepis, nakazujący przyłapanym, niesprzątającym po swoich pupilach właścicielom, likwidowanie tego własnoręcznie, bez użycia foliówek. :evil:
Agi - 27 Lutego 2010, 18:10

ihan napisał/a
Smutno mi, że przez działania działaczy różne kariera Janusza Kołodzieja potoczyła się jak się potoczyła (Agi, dbajcie tam o niego w Lesznie).

Nie ma obaw, w Lesznie są bardzo życzliwi kibice. Hampel od początku stał się ulubieńcem tłumów, od następnego sezonu Adams kończy karierę, więc Kołodziej ma szansę się zadomowić i zostać na dłużej.

ihan - 27 Lutego 2010, 18:14

Agi napisał/a
Kołodziej ma szansę się zadomowić i zostać na dłużej.

Agi, aż tak dobrze nie musicie się nim opiekować. Bo naiwnie liczę, że u nas się poprawi.

hardgirl123 - 27 Lutego 2010, 19:37

dziś mnie wszystko wk****a szczególnie taki jeden wredota z pracy, co na samą myśl mnie wkurza,a jeszcze bardzeij mnie wk**** to że nie umiem się na niego gniewać dłużej niż minutę, echsz kto się czubi ten się lubi.....oby nie za bardzo :/
ilcattivo13 - 27 Lutego 2010, 22:07

InterCity PKP, a konkretnie nazywanie pociągu, który robi 35 km w 115 minut "pociągiem pospiesznym" (i branie za to pieniędzy). Zwłaszcza, że to było ostatnie 35 kilometrów trasy :evil:
nureczka - 28 Lutego 2010, 08:19

Niedziela. godzina 08:18, a ja muszę pracować.
Kruk w tym czasie słodko śpi, ech.....
Za to wieczorem idę się upić - ale to akurat nie w tym wątku.

merula - 28 Lutego 2010, 08:29

nureczka napisał/a
Za to wieczorem idę się upić - ale to akurat nie w tym wątku.


w tym wątku ewentualnie po, jak zaczną sie dolegliwości :wink:

rybieudka - 28 Lutego 2010, 10:55

Perspektywa kolejnej porcji użerania się z rodziną i doprowadzania do stanu, kiedy każdy jest wściekły, a wszyscy obrażeni na wszystkich innych...
Agi - 28 Lutego 2010, 11:37

A ślub, to z założenia radosne wydarzenie...
rybieudka - 28 Lutego 2010, 12:05

Agi, no właśnie... Najgorsze jest to, ze przez rodzinne kombinacje zacząłem wątpić w słuszność zaplanowanego scenariusza (cywilny + obiad - sierpień 2010, kościelny + wesele - sierpień 2011). Niby na początku wszyscy się cieszyli, że jednak, ze w końcu. Jakby nie patrzeć czekali na naszą decyzję 8 lat. A po tygodniu zaczęły się jazdy... Nic to, będzie po mojemu :twisted:
Martva - 28 Lutego 2010, 12:39

rybieudka, spróbuj jeszcze powiedzieć że bezalkoholowo :twisted:
Fidel-F2 - 28 Lutego 2010, 13:08

Martva, rybieudka robi po swojemu a nie głupio
Martva - 28 Lutego 2010, 13:17

Ale to by w sumie był plan, przypuszczam że gdyby rzucił wersją bezalkoholową, to potem by juz wszystko przełknęli ;)
rybieudka - 28 Lutego 2010, 14:27

No obiad zasadniczo miał być co najwyzej "szampański"... natomiast wesele... no way :twisted: Po prostu znając możliwości rodziny (i swoje) wiem dobrze, ze jakakolwiek impreza "poobiednia" przerodziła by się w dwudniową balangę. A tego po prostu nie chcę. A przynajmniej nie w tym momencie. Ech... Jak słusznie Kruk zauważył: twardym trza być, nie miętkim :wink:
Martva - 28 Lutego 2010, 14:33

Ups, czyli trafiłam? ;)
nureczka - 28 Lutego 2010, 16:49

Siedze w biurze. :evil:
ihan - 28 Lutego 2010, 18:22

To, że niektórzy nie mają kasy. I idiotyczne panujące w wielu szkołach pomysły składania się na choćby dzień kobiet dla koleżanek. Kurcze, sa osoby dla których 30 zł to ogromny wydatek. Naprawdę nie da się taniej? Mogę dać tą kasę, ale wolałabym żeby wydał ją na obiady choćby albo kupił sobie jakiś ciuch.
rybieudka - 28 Lutego 2010, 20:02

Martva napisał/a
Ups, czyli trafiłam?

Częściowo. Pierwotna idea była taka, że po obiedzie rodzinka sobie ew. baluje na jakiejś domówce, a my ze znajomymi odwiedzamy knajpkę. Potem pół rodziny stwierdziło, że to bez sensu, a drugie pół,ze nie ma bata... ostatecznie z mą lubą stwierdziliśmy, że jeśli ma to wywoływać tyle nerwów to olewamy temat. Obiad i domku, a bibę będą mieli za rok. I to taką, że zza stołu nie wylizą :wink: Ale to dopiero wywołało burzę. Pewnie skończy sie na tym, ze będzie obiad, a potem jak ktoś coś zachce to sobie zamawia, niezależnie czy to nóżki w galarecie, soczek, czy półliter...

ketyow - 28 Lutego 2010, 21:50

Zniknął mi pilot do komputera :evil: Kładę go zawsze w jednym jedynym miejscu, pod monitorem, jak skończę coś oglądać/słuchać muzyki z dala od komputera... Ooo, widzę go! A jednak :mrgreen:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group