Powrót z gwiazd - Kaszanka z grilla czy wściekły pies? Wybór należy do Ciebie.
Anonymous - 5 Maj 2012, 00:00
Chyba prawda. Ja dziś w ogóle zapomniałam o soleniu i nie było czuć żadnej goryczki (znaczy w samym bakłażanie, bo tahini ma lekko gorzkawy posmak, nie jestem wielką fanką sezamu, ale jest w niej coś uzależniającego).
Kai - 5 Maj 2012, 23:27
Dzień japoński wyszedł bosko. Zupa miso z wodorostami wakame i warzywa / krewetki w tempurze plus sałatka z marynowanej rzodkwi daikon wyszły przecudnie. Nie mogliśmy się najeść. Do tego dziwnym trafem pasowało japońskie wino śliwkowe. Fajnie było, kiedy kolega wpuścił do miski szczyptę (jakąś łyżkę) wodorostów, a toto się rozrosło prawie po brzegi
Co prawda w tempurze były nie tylko warzywa i krewetki, ale także buty, kuchenka, spodnie, bluzka, sierść kota itp. ale to tylko wypadki przy pracy.
Agi - 6 Maj 2012, 15:46
Dla poprawienia samopoczucia ugotowałam rosół drobiowo - wołowy i upiekłam babeczki z wiśniami. Zapas na tydzień, ale nie zrezygnuję z gotowania. Nienawidzę gotowych dań oraz stołówek. Poza tym niezależnie od okoliczności dom powinien pachnieć domem, czyli dobrym jedzeniem.
Lis Rudy - 6 Maj 2012, 17:02
Kai napisał/a | w tempurze były nie tylko warzywa i krewetki, ale także buty, kuchenka, spodnie, bluzka, sierść kota itp. ale to tylko wypadki przy pracy |
Kai - 6 Maj 2012, 20:10
A u mnie dzisiaj wyjadanie zapasów z zamrażarki (polędwiczki w winie) plus kopytka, ogórki z sałatą i śmietaną, kapusta z boczkiem i grzybami do makaronu na przyszły tydzień, zaraz robię ciasto na ciasteczka i sałatkę jarzynową, czyli to, co maturzyści lubią najbardziej
Czekam na przypływ gotówki, choć same produkty są niedrogie - miso, daikon i wakame zajmą stałe miejsce w mojej kuchni.
Podaję przepis na surówkę:
pół marynowanej rzodkwi daikon, pokrojone w słupki
mała papryczka chilli, w drobne paseczki
biała część dymki - tak z 4-5 cebulek, trochę zielonego też
ogórek zielony, obrany i wydrążony, w cienkie plasterki
Wymieszać, odstawić.
Dressing:
poniżej pół szklanki octu ryżowego, łyżka sosu sojowego, dwie łyżki cukru trzcinowego, sól, pieprz. Ew. parę kropli oleju sezamowego.
Polewamy bezpośrednio przed spożyciem. Pycha!
merula - 6 Maj 2012, 21:24
a mnie uszczęśliwili znajomi, bo przyszli dojadać pozostałości pogrillowe i jeszcze chwalili, że dobre
Kai - 6 Maj 2012, 21:45
Dojadanie jest najlepsze! Kompozycje bywają... eklektyczne i bardzo smakowite!
merula - 6 Maj 2012, 22:17
za bardzo nie kombinowałam, ale pierwszy raz robione tzatziki wyszły mniamuśnie.
corpse bride - 7 Maj 2012, 11:22
tzatziki to nie jest ono tylko one? wydawało mi się, że raczej liczba pojedyncza, bo to sos, a nie coś co ma kilka sztuk i można to policzyć.
ja jem wczorajszą pizzę domową ze szpinakiem, cukinią i serem pleśniowym. składniki odgapione z pizzy z dostawy - green day z da grasso. plus oliwki. mniam.
Ziuta - 7 Maj 2012, 11:49
Wg. wiki końcówkę -i ma rodzaj nijaki liczby pojedynczej i żeński mnogiej. Czyli chyba masz rację. Z drugiej strony, kto by tam Bułgarów wiedział.
Godzilla - 7 Maj 2012, 12:03
Moim zdaniem tego się nie powinno odmieniać. Wiki nie jest dla mnie miarodajna. Nie mam pod ręką PWN a wersja sieciowa nie podaje odmiany. Grecka forma brzmi caciki, tzatziki, τζατζίκι. Odmiana "tzatziki - tzatzików" byłaby zrozumiała, gdyby istniała liczba pojedyncza "cacyk", a raczej nie istnieje. Najlepsze, że Wiki odmienia to słowo, jakby faktycznie było w liczbie mnogiej:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cacyki
Mam nadzieję, że to dowcip.
corpse bride - 7 Maj 2012, 12:04
Ale w jakim języku ty to sprawdzałeś? Bo ja to tak zdroworozsądkowo, bo to przecież nie polskie słowo i się chyba nie odmienia: zrobiłam tzatziki, za mało tzatziki, podam to z tzatziki i tak dalej. podobnie jak np. guacamole - to nie są te guacamole, tylko ono, jedno.
(nawiasem mówiąc, kiedyś była popularna taka część ubioru jak koszulka połączona z majtkami, zapinana w kroku. rzecz się nazywa z angielska 'body'. a moja mama, nie znając angielskiego z uporem maniaczki mówiła zawsze w liczbie mnogiej: gdzie są twoje moje body? nie mogę znaleźć bodów)
Godzilla - 7 Maj 2012, 12:06
corpse bride, ja lepszy dowcip pamiętam z podstawówki. Geografka uświadamiała nas, że na Pacyfiku występują potężne, niszczycielskie fale, czyli "tsuny". No bo "wielkie fale nazywane tsunami".
corpse bride - 7 Maj 2012, 12:11
aniol - 7 Maj 2012, 12:21
Godzilla napisał/a | corpse bride, ja lepszy dowcip pamiętam z podstawówki. Geografka uświadamiała nas, że na Pacyfiku występują potężne, niszczycielskie fale, czyli tsuny. No bo wielkie fale nazywane tsunami. |
ja tak samo mialem w liceum! a za niesmiala probe poprawienia geograficzki (podparta slownikiem polsko-japonskim) mialem prze...ane
Lis Rudy - 7 Maj 2012, 13:44
aniol napisał/a | Godzilla napisał/a | corpse bride, ja lepszy dowcip pamiętam z podstawówki. Geografka uświadamiała nas, że na Pacyfiku występują potężne, niszczycielskie fale, czyli tsuny. No bo wielkie fale nazywane tsunami. |
ja tak samo mialem w liceum! a za niesmiala probe poprawienia geograficzki (podparta slownikiem polsko-japonskim) mialem prze...ane |
Pani geogarficzka zastosowała "skrót myślowy" - skoro o "piśmie" Druidów mówi się runy i pisze runami, to analogicznie podeszła do "tsuny" i "tsunami".
A teraz z innej beczki jak mawiał Monty Pyton.
Jeśli ktoś nosi się zamiarem wymiany patelni, to stanowczo odradzam zakup patelni ceramicznej. Kompletna beznadzieja i porażka. Nie sprawdza się w praktyce. Wszystko co np. nie przykleja się do teflonowych sprzętów, to do ceramiki lepi się jak klej kropelka do palców. Początkowo mnie zachwycała ta technologia, ale z czasem i po próbach z różnymi produktami, doszedłem do mniosku że zrobiłem zakup bez sęsu.
I odradzam wsystkim zainteresowanym.
merula - 7 Maj 2012, 14:47
corpse bride, może niekoniecznie gramatycznie poprawnie, ale zauważyłam, że zostało to już przytulone do polszczyzny i ludzie to odmieniają w takiej formie, jakby to właśnie było w formie mnogiej i odmienne. chyba nawet słyszałam odmienianą guacamolę
Polacy do gościnny naród i wiele słów przygarniają i zaczynają traktować jak swoje. i w niektórych przypadkach uważam że to jest OK. mnie nie razi. zwłaszcza jak dotyczy przypadków, które nie mają naszych zamienników.
Kai - 7 Maj 2012, 18:18
Lis Rudy napisał/a | stanowczo odradzam zakup patelni ceramicznej |
A z pewnością nie każdej. Osobiście w piątek smażyłam na takowej i byłam zachwycona. Nic nie przywierało, smażyło się równo, a mycie po prostu jak z reklamy Whis... tfu, Fairy. Kwestia niestety powłoki, a te dobre są zdecydowanie poza zasięgiem normalnego portfela, bo >400 to ja za patelnię nie dam, chyba, że się będzie sama myła i chowała do szafki.
dzejes - 7 Maj 2012, 21:20
Pierwszy pęczek szparagów w sezonie - z woka z sosem ostrygowym i olejem sezamowym.
Drugi pęczek szparagów w sezonie - gotowany na parze z masłem i parmezanem.
Mmrrrmmrrr
Kai - 8 Maj 2012, 16:03
Zużyłam resztkę mun i wakame do zupy ale będzie pycha na drugie śniadanie do pracy!
Szparagi? Hmmm... muszę spróbować. Z masłem, czosnkiem i pietruszką najlepiej.
Zgaga - 8 Maj 2012, 16:12
Na śniadanie Granola z gorzką czekoladą - pychota. Nie wiedziałam, że takie pyszne płatki-chrupki robią.
corpse bride - 9 Maj 2012, 11:19
Ja nie mówię, żeby język nie przygarniał obcych słów i ich nie odmieniał nigdy. Ale jak już przygarnia, to jakoś z sensem - dlaczego by dodawać do pojedynczego sosu (tzatziki) liczbę mnogą? Co innego, jak już ktoś pisał, gdyby tzatziki to były np. ciasteczka (l. poj. tzatzik).
Wczoraj jedliśmy znowu naleśniki - tym razem ja zrobiłam nadzienie:
udusiłam na maśle cebulę w piórkach, dodałam łyżkę zielonego curry. Potem dodałam warzywa z mrożonki (pośpiech): marchewka, brokuł, groszek cukrowy oraz świeży szpinak. Lekko posoliłam i udusiłam, aż szpinak zmieścił się na patelni. Dodałam puszkę pomidorów i doprawiłam: cukrem, kolendrą, kuminem, kozieradką i pieprzem. Aha, jeszcze czosnek. Wyszło smaczne i świeże. Taką rzecz można też zjeść z ryżem lub chlebkami typu pita.
Agi - 9 Maj 2012, 20:26
Na kolację omlet ze szpinakiem. Coraz bardziej lubię mój ogródek.
merula - 10 Maj 2012, 11:09
ja muszę poczekać do poziomek ze śmietaną.
Lis Rudy - 10 Maj 2012, 11:25
chce mi się botwinki z młodych buraczków. Muszę polecieć pod Halę Mirowską na zakupy.
mam ślinotok....
Agi - 10 Maj 2012, 11:27
Za kilka dni będę już mogła ugotować botwinkę z własnych buraczków.
merula - 10 Maj 2012, 14:33
nie boisz się, że ktoś wpadnie Ci ją wyjeść?
Agi - 10 Maj 2012, 14:55
merula, ja niczego się nie boję...
merula - 10 Maj 2012, 14:57
ale narobiliście mi smaka tą botwinką.
dzejes - 10 Maj 2012, 16:06
Żona zrobiła przedwczoraj, jak się cieszę, że już świeże warzywa.
|
|
|