To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Powrót z gwiazd - Cisza wyborcza.

Ziemniak - 10 Kwietnia 2010, 12:11

NURS, były bardzo trudne warunki, nie ma pewności, że to nie był błąd pilota, spekulacji jest co niemiara ale wszystko rozstrzygnie się po odnalezieniu skrzynek.
Madar - 10 Kwietnia 2010, 12:14

Możliwe, że była to powtórka z Gruzji gdzie prezydent koniecznie chciał latać tam gdzie nie powinien. Jak podają były propozycje żeby lądować na innym lotnisku, a były 4 próby lądowania we mgle, za to niedaleko miejsca uroczystości.
NURS - 10 Kwietnia 2010, 12:15

Ja nie mówię o przyczynie, tylko skutku, ten typ samolotu miał ostatnio kilka poważnych wypadków, nawet Rosjanie go wycofywali. Latanie nim było ogromnym ryzykiem.
Cytat
Do dziś rozbiło się już 60 Tu-154.

Kai - 10 Kwietnia 2010, 12:31

NURS, ja też mam to przekonanie, siedzę w samolotach od dawna, ale na razie nie mówmy o tym. Cisza wyborcza zmienia się w minutę ciszy... niedobra zamiana.
NURS - 10 Kwietnia 2010, 13:12

nie ma sprawy.
Matrim - 10 Kwietnia 2010, 13:17

Przed chwilą podano wiadomość, że lotnisko w Smoleńsku radziło lądować w Mińsku, właśnie ze względu na kiepskie warunki. Inny samolot skorzystał z rady...
Anonymous - 10 Kwietnia 2010, 13:40

Niewiarygodne. Babcia obudziła mnie telefonem, nie mam dostępu do komputera, teraz polazłem do kawiarenki netowej, żeby sprawdzić, co się dzieje; cały świat o tym trąbi, ja chromolę. Z konstytucyjnego punktu widzenia sprawa jest jasna - Komorowski, jako Marszałek Sejmu, staje się głową państwa do czasu rozpisania przyspieszonych wyborów prezydenckich. Nagle okazuje się, że stołki to nie tylko stołki, ale i wielkie obowiązki. Ciekaw jestem, jak sobie poradzi nasz Marszałek.

Potem następuje zaprzysiężenie prezydenta, w przypadku śmierci Komorowskiego - do gry wchodzi Borusewicz, jako Marszałek Senatu. Wbrew pozorom wielkiego chaosu nie będzie, bo konstytucja jasno określa, co się dzieje w przypadkach śmierci głowy państwa i osób go zastepujących; to samo dzieje się w przypadku śmierci posłów i senatorów: wchodzą następni na liście wyborczej.

Dzisiejsze wydarzenie to oczywiście wielka, niesamowita tragedia. Katyń nabiera nowego znaczenia w świetle ostatnich wydarzeń. Nie jestem bardzo przesądny, ale ta data, to miejsce, to po prostu jakieś miejsce przeklęte;/ Oczywiście otwarte pytanie pozostaje, kto staje w szranki z Komorowskim, który ma niewiarygodną szansę zaprezentowania się, jako mąż stanu, to samo Tusk. Nie wiadomo, jak ta tragedia przełoży się na poparcie polityczne dla partii, kto zastąpi Kaczyńskiego w walce o fotek prezydencki (Jarosław? a może Ziobro albo Romaszewski?), czy czasem nie doczekamy się przyspieszonych wyborów parlamentarnych (na miejscu PO, po wyborze nowego Prezydenta - Marszałek Sejmu w trakcie zastępowania zmarłego prezydenta nie może rozwiązać parlamentu - poszedłbym na wybory). Zauwazcie: zginęła liderka opozycji, szef banku centralnego; bardziej niż o chaos polityczny, bałbym się chaosu gospodarczego.

A tragedia stała się wielka. Nigdy nie przepadałem za Kaczyńskim, ale to, co się stało... Jest po prostu niesamowite. W pierwszej chwili myślałem, że to żart telewizji. Smutek, żal, tragedia. Chyba największa polityczna tragedia od czasu Katynia właśnie.

Inna sprawa, że dzisiejsze wydarzenia pokazują jakość naszej konstytucji - ona zdała właśnie najcięższy egzamin z możliwych, mimo tragedii życie publiczne i administracyjne może płynąć dalej.

Fidel-F2 - 10 Kwietnia 2010, 13:44

Żerań napisał/a
Chyba największa polityczna tragedia od czasu Katynia właśnie.
bo wymordowanie zaraz po wojnie tysięcy opozycjonistów tragedią było nieporównywalnie mniejszą
Anonymous - 10 Kwietnia 2010, 13:49

Fakt, ale chodzi o tragedię jednostkową. Poza tym dajmy spokój, nie ma sensu się spierać.

---

Jednostkową, czyli taka masakra w jednym miejscu, gdzie ginie kwiat polskiej polityki i wojska.

Fidel-F2 - 10 Kwietnia 2010, 13:55

Żerań napisał/a
nie ma sensu się spierać.
a no właśnie
NURS - 10 Kwietnia 2010, 14:33

IMO Jarosław Kaczyński może teraz odejśc w cień, nie zapominajcie, że to bliźniacy, oni czują silniejsze więzi psychiczne, no i pozostaje kwestia ich matki, która dopiero co trafiła do szpitala i z tego co czytalem była w cięzkim stanie. Wiadomośc o katastrofie może odbić się na stanie jej zdrowia naprawde mocno, to już wiekowa osoba. Utata w krótkim czasie dwóch tak bliskich osób moze doprowadzić każdego człowieka do załamania. Nie nalezy tego życzyć byłemu premierowi, ale coś takiego moze go spotkać i nie wiem, jak sobie z tym poradzi. Ja miałbym z tym gigantyczny problem.
A i PiS po stracie tak wielu polityków z pierwszego garnituru nie bedzie już tym samym ugrupowaniem.

Romek P. - 10 Kwietnia 2010, 14:40

Paradoksalnie, dobrze dobranego kandydata PIS ta tragedia może bardzo wzmocnić i wynieść do zwycięstwa.
NURS - 10 Kwietnia 2010, 14:50

Nie sądze, Romku, w tym samolocie byli ludzie z każdego niemal ugrupowania i to wazni, dlatego każda partia bedzie mogła grac tym atutem (nie jestem cyniczny, ale politycy tak robią). A PiS stoi na Kaczyńskich, bez nich partia się rozsypie. IMO oczywiście.
Łupaszka - 10 Kwietnia 2010, 15:00

Widzę, że przeciwnicy już analizują i się cieszą.

Smutne, ale prawdziwe ...

NURS - 10 Kwietnia 2010, 15:49

Pokaż tę radość, proszę.
Smutne i prawdziwe jest tylko to, że są wciąż ludzie tacy jak ty, którzy bez względu na okoliczności muszą plunąć jadem.
Lech Kaczyński nie był prezydentem z mojej bajki, ale na pewno nie zamierzam się cieszyć z jego śmierci, bo czym innym byłoby pokonanie go w demokratyczny sposób, a czym innym jest odejście z tego świata. Mogę jednak zastanawiać się, co bedzie dalej, bo my wszyscy przezyliśmy i lada dzień staniemy się świadkami kolejnego spektalku wyborczego, który zafundują nam politycy i oszołomy z lewej i prawej.

mawete - 10 Kwietnia 2010, 15:56

Ciało Prezydenta Kaczyńskiego zostało odnalezione na miejscu katastrofy.
Matrim - 10 Kwietnia 2010, 15:58

NURS napisał/a
lada dzień staniemy się świadkami kolejnego spektalku wyborczego, który zafundują nam politycy i oszołomy z lewej i prawej.


Choć przez kilka dni będę się jednak łudził, że może jednak ta katastrofa wpłynie na jakość polskiej polityki wewnętrznej...

Łupaszka - 10 Kwietnia 2010, 16:50

Podpisuje sie pod tym co napisała Kataryna.

Odszedł mój Prezydent




Przez 20 lat III RP tylko raz miałam swojego prezydenta, a i to nie przez całą, tak tragicznie dzisiaj zakończoną kadencję. Jaruzelski, to oczywiste, nie był moim prezydentem. W 1990 roku głosowałam na Mazowieckiego, żeby przez kolejnych 5 lat męczyć się z Wałęsą. Po 5 latach koszmarnej prezydentury Wałęsy, 10 lat upokarzającej prezydentury kłamczucha i cwaniaka, który był co prawda sprawny i nawet po ludzku sympatyczny, ale przecież nie tego się szuka u prezydenta. Tego czego ja szukałam, u Kwaśniewskiego nigdy nie znalazłam. Swoją radość z wyboru Lecha Kaczyńskiego w 2005 roku pamiętam do dzisiaj. Zazwyczaj polityka nie jest dla mnie źródłem jakichś specjalnych emocji, ale wtedy wyjątkowo była, chyba jeden jedyny raz wyzwoliła we mnie tak żywe emocje. Naprawdę się cieszyłam, dla mnie - osoby emocjonalnie spóźnionej na inne ważne wydarzenia w naszej historii, właśnie tamten dzień był, jak to się mówi, wiekopomną chwilą. I choć sama prezydentura tę wiekopomność mocno odarła z uroku, to to tak właśnie wtedy czułam, i był to jedyny raz przez całe moje politycznie dorosłe życie. Nigdy wcześniej ani później nic podobnego mi się nie zdarzyło, i zważywszy na okoliczności, raczej nie zdarzy. Wtedy miałam poczucie, że stało się coś bardzo ważnego i fajnego, że nareszcie na czele mojego państwa stanie ktoś wystarczająco godny, kogo jestem w stanie nie tylko lubić, ale także szanować i ufać. Nawet jeśli nieduży. Jako urodzona prowincjuszka nigdy nie umiałam zrozumieć dlaczego postura prezydenta ma być dla mnie powodem do wstydu, nie umiałam też dostrzec kompromitacji w "irasiad" czy foliowej reklamówce wnoszonej na pokład prezydenckiego samolotu przez uroczą prezydencką małżonkę. A potem przez ponad cztery lata prezydentura Kaczyńskiego coraz bardziej mnie męczyła, a z czasem nawet irytowała, aż to wkur...zenia. Nie czas teraz na wypominanie tego co mnie raziło, dość powiedzieć, że zazwyczaj nie było to to, co na okrągło podnosili liczni, coraz liczniejsi, krytycy prezydenta. Jego wzrost nadal mi nie przeszkadzał. Przeszkadzało mi to, że stopniowo ale konsekwentnie pozbawia tamtą moją radość z 2005 roku uzasadnienia. I chyba za to byłam najbardziej zła na prezydenta, chociaż to przecież nie jego wina, że tamtego wyborczego wieczoru tak naiwnie się podjarałam. Żyję tu wystarczająco długo, żeby rozumieć, że to się nie miało prawa udać. I się nie udało, w każdym razie nie do końca, a winę za to trzeba podzielić, spora jej część spada na samego prezydenta, ale przecież nie cała, bo to od początku była chyba mission impossible. Ale choć coraz częściej zarzekałam się, że na wybory już nie pójdę, to pewnie znowu bym poszła i zagłosowała tak, jak nie dane mi było zagłosować w 2005 roku. Na Kaczyńskiego. Bo przy wszystkich swoich wadach, to był mój prezydent. Jedyny jakiego przez te 20 lat miałam. I kto wie, czy nie jedyny, jakiego mieć będę.

I gdy dzisiaj go opłakuję, metaforycznie i całkiem dosłownie, z dala od mediów, gdzie pewnie trwa parada kolejnych polityków i publicystów, którzy przez ostatnie 5 lat zajmowali się w dużej mierze opluwaniem prezydenta, za wszystko co zrobił, powiedział, pomyślał, lub ewentualnie hipotetycznie mógłby mieć zamiar pomyśleć w niedającej się przewidzieć przyszłości, a dzisiaj czują ogromną potrzebę połączenia się w żalu, na pocieszenie po stracie wspaniałego człowieka myślę sobie, że teraz z Nieba może przynajmniej posłuchać o sobie trochę ciepłych słów, których tmu tak szczędzono przez większość jego politycznego życia, w kraju, w którym dla takich jak on nie ma w polityce miejsca. W najbliższych dniach nareszcie padną pod jego adresem słowa, na które bardziej zasłużył, niż na to czego przez lata słuchał. Pozostaje mieć nadzieję, że i te usłyszy.

dzejes - 10 Kwietnia 2010, 20:55

Myślę, że śmierć prezydenta przesłoniła to, co się dziś stało.

Armia straciła wszystkich dowódców. To jest przecież trzęsienie ziemi. Zginął prezes NBP. Zginął Rzecznik Praw Obywatelskich. Zginęło kilkunastu posłów, wicemarszałkowie Sejmu.
Zginęła przewodnicząca Naczelnej Rady Adwokackiej. Zginęło kilku wiceministrów.
I jak śmierć prezydenta to ogromny cios symboliczny, tak skumulowany efekt tej tragedii, który odczujemy wszyscy dopiero za jakiś czas tkwi w tych ludziach.

Jest mi niesamowicie przykro, straszny żal. Zginęli ludzie z którymi się często nie zgadzałem, tacy, z którymi zgadzałem się częściej, mniej i bardziej znani. Ale to przede wszystkim cios dla mojego kraju.

ihan - 10 Kwietnia 2010, 21:15

dzejes napisał/a
Ale to przede wszystkim cios dla mojego kraju.

Teoretycznie tak. W mediach już zaczyna się histeria, że to koniec naszej gospodarki, złoty zacznie tracić itd bo zginął prezes NBP i RPP. Ale to nie te czasy. Jedna osoba nie decyduje o wszystkim, nie decyduje o polityce pieniężnej kraju. Na szczęście, z wielu powodów. I całkiem w oderwaniu od twojego postu dzejesie, histeria o krachu gospodarki odgrywana w mediach jest ze szkodą dla kraju. I niemal jak zdrada stanu powinna być traktowana.

dzejes - 10 Kwietnia 2010, 21:19

Połączyłaś histerię medialną, o której nic nie wiem, bo nie słucham i nie oglądam z moim postem. Dlatego chyba wyszło ci coś dziwnego.

Osłabienie kraju to fakt. Konsekwencje tego faktu to sprawa do rozmowy, ale nie będę dyskutował o faktach, wybacz.

mBiko - 10 Kwietnia 2010, 22:43

dzejes, nie zgodzę się z Tobą. Nowy prezes NBP pojawi się nie dalej niż za siedem dni, w jaki sposób osłabić to może naszą gospodarkę? Może się pojawić chwilowa panika wśród drobniejszych inwestorów giełdowych, ale to moim zdaniem wszystko.
Fidel-F2 - 10 Kwietnia 2010, 22:51

przyroda nie lubi próżni, raz dwa znajdą sie nowi ludzie na wakaty i po kilku najdalej miesiacach zmarszczki na tafli się wyrównają
NURS - 10 Kwietnia 2010, 23:38

dzisiejsze państwa są organizmami złożonymi, trzebaby naprawde o wiele większej skali zniszczeń, zeby zdestabilizować system. jakkolwiek szkoda mi ludzi, którzy tam zginęli, to jednak nie widze sposobu, aby ich brak zmienił znacząco sferę gospodarczą. Politycznie, i owszem, może się wiele zmienić, kto wie, czy nie dojdzie do jakichś ruchów konsolidacyjnych na prawej i lewej stronie, ale naprawde nie przeceniajcie znaczenia jednostek w dzisiejszym swiecie.
Ellaine - 11 Kwietnia 2010, 00:00

Wydaje mi się, że przede wszystkim zginęli ludzie, a urzędy pozostały i znajdą się inni ludzie, którzy je obejmą. Dlatego, jeśli wolno mi się wypowiadać - przy moim braku życiowego doświadczenia, itd. - państwu nie grozi katastrofa. Polska jest w NATO, w UE, mamy czas pokoju (przynajmniej w tej części świata), więc... cóż, na opustoszałe w tak tragiczny sposób stanowiska znajdą się odpowiedni ludzie, może lepsi, może gorsi, ale w moim mniemaniu państwo nie zaliczy wielkiego upadku.
Rafał - 11 Kwietnia 2010, 00:40

Trudno mi było rankiem uwierzyć, ze to nie 1 kwietnia, naprawdę przez moment byłem w zaspaniu tego pewien. Panie, Wisła się pali, delegacja prezydencka się rozbiła i nikt nie przeżył - te kategorie. Nie do uwierzenia.

Zostawiając martyrologię na boku i myśląc pragmatycznie - mamy teraz jako państwo obowiązek wyciągnąć maksymalne korzyści z tej tragedii przebijającej chyba wszystko co do tej pory w ciągu jednego dnia się stało w naszej historii. Kto u władzy to zrozumie? Taka sytuacja to wyzwanie dla analityka.

Fidel-F2 - 11 Kwietnia 2010, 00:57

Rafał napisał/a
Kto u władzy to zrozumie?
nie wiem, ja w każdym razie nie za bardzo rozumiem co chciałeś powiedzieć
Rafał - 11 Kwietnia 2010, 01:04

Dlatego nie jesteś u władzy :D

Zresztą poczytaj sobie: http://rafalkosik.com/co-teraz-bedzie

Dabliu - 11 Kwietnia 2010, 01:08

Matrim napisał/a
NURS napisał/a
lada dzień staniemy się świadkami kolejnego spektalku wyborczego, który zafundują nam politycy i oszołomy z lewej i prawej.


Choć przez kilka dni będę się jednak łudził, że może jednak ta katastrofa wpłynie na jakość polskiej polityki wewnętrznej...


Przypadkowo kawałek ten przeobraził się w gorzki komentarz do ostatnich wydarzeń i ogólnych nastrojów w kraju. Czy tylko mnie się kojarzy...?

Fidel-F2 - 11 Kwietnia 2010, 08:47

Rafał napisał/a
mamy teraz jako państwo obowiązek wyciągnąć maksymalne korzyści z tej tragedii przebijającej chyba wszystko co do tej pory w ciągu jednego dnia się stało w naszej historii. Kto u władzy to zrozumie? Taka sytuacja to wyzwanie dla analityka.
żadnych specjalnych korzyści nie będzie poza marginalnym zakupem nowych samolotó, jedyną realną korzyść choć trudno mierzalną będzie wzrost świadomości światowej opinii publicznej na temat tego co kryje się pod hasłem "Katyń", tyle tylko, że nic tu za bardzo robić nie trzeba, samo sie dokonuje.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group